Urządzenia

Co w gadżetach piszczy (25) (2)

Michał Rosiak

5 sierpnia 2017

Co w gadżetach piszczy (25)
2

Kto by pomyślał, że za nami już ćwierć setki odcinków mojego nieregularnika o gadżetach! Ostatni raz opisywałem wam ciekawe sprzęty niemal 3 miesiące temu i na szczęście od tego czasu co nieco wpadło w moje ręce. Dziś dominującym słowem będzie „kompromis”, ale na szczęście taki, który nie psuje radości korzystania z naszego długo wyczekiwanego gadżetu.

LG Q6 – Ekran jak we flagowcu

Telefon LG Q6

W tym przypadku akurat nie potrafię być bezstronny. Od czasu, gdy zobaczyłem LG G6 (sprawdźcie ofertę z tą słuchawką w Orange Love!) zostałem fanbojem telefonów z mikrymi ramkami i olbrzymimi w stosunku do nich ekranami. Precz z marnotrawstwem miejsca! Szkoda, że tylko flagowce tak mają…

Otóż niekoniecznie. LG już w poprzednich latach wpadło na ciekawy pomysł, by wypuszczać modele ze średniej półki, dysponujące jakąś funkcją znaną z flagowca. Wtedy była to seria X (a w niej powtórzony ostatnio X Power, w wersji 2 dostępny w naszym sklepie. Tym razem Koreańczycy wprowadzili do gry inną literę alfabetu – jej reprezentant, LG Q6 to właśnie smartfon z nieco niższej półki z ekranem znanym z „większego brata”.

Ja miałem okazję testować „środkowy” model, zwykłe Q6, z 32 GB przestrzeni na pliki i 3 GB RAMu. Było optymalnie – procesor Snapdragon 435 ze wsparciem mniejszej pamięci operacyjnej lubi się nieco zakrztusić, ale w tym przypadku w codziennej pracy nie miałem żadnych uwag, może z wyjątkiem najbardziej wymagających gier. Wideo na 5,5-calowym ekranie Full HD wygląda świetnie (to wciąż 442 piksele na cal). Pamiętajmy, że – tak jak w G6 – mamy do czynienia z proporcjami 18:9, co ułatwia korzystanie z wielu aplikacji i pozwala na korzystanie z dwóch aplikacji na raz (Q6 działa na Androidzie 7.1.1) w dwóch idealnie kwadratowych oknach.

Kompromisy? Złącze micro USB, brak szybkiego ładowania, brak czytnika odcisków palców, pojedynczy aparat. Czy da się bez tego żyć? Nie każdy telefon jest flagowcem, a nie każdy użytkownik jest – no cóż, mną 😉 Myślę, że Q6 znajdzie wielu amatorów, mnie korzystało się z niego przyjemnie (choć nie ukrywam, że wolę G6). Tak, będzie w naszej ofercie. Nawet gdybym wiedział kiedy, nie mógłbym powiedzieć, bo parę osób byłoby na mnie bardzo złych.

Ferguson i300 – Nowoczesny powrót do przeszłości

Radio internetowe Ferguson i300

Radio, aparat fotograficzny, nawigacja GPS, dyktafon. Co łączy te wszystkie gadżety? Dla mnie fakt, iż zostały – jaki ładny zwrot – skanibalizowane przez smartfony. Z myślą o tym, czy w ogóle w dzisiejszych czasach radia mają rację bytu przyjrzałem się Fergusonowi i300.

Firma z Kościana znana jest Czytelnikom głównie z androidowych przystawek, „usmartowiających” każdy telewizor. O ile FBOXy to urządzenia małe i zgrabne, radio i300 zaskakuje swoją wielkością. Wbrew pozorom wydaje się to jednak mieć sens. Dwojaki – po pierwsze mam wrażenie, że urządzenie miało przypominać stare radia, po drugie zaś – w mniejszym „pudle” nie dałoby się zmieścić TAKICH głośników. 2*30W, ze sporą tubą basową z tyłu radia. Takiej Mocy nie powstydziłby się nawet mistrz Yoda, a moje rozdeptane przez słonia ucho do czystości też nie ma żadnych uwag.

i300 to w zasadzie urządzenie multifunkcyjne – radio analogowe, cyfrowe i internetowe, przesyłanie plików audio w standardzie DLNA oraz przez Bluetooth, prognoza pogody dla Twojego miasta na kolorowym wyświetlaczu LCD, a nawet zegarek z… radiobudzikiem. Kompromis to na pewno obudowa – wielka i z bliska okazująca się mocno plastikową, ale możliwości urządzenia to rekompensują.

Garmin Forerunner 35 – Amatorowi więcej nie potrzeba

Zegarek Garmin Forerunner 35

Od zawsze, gdy biegam (choć ostatnio miałem „nieco” przerwy) zaufałem Garminowi. Zacząłem od podstawowego modelu Forerunnera, FR60, z paskiem do tętna i footpodem. Gdy jego następca, FR70 po latach dokonał żywota przyszła pora na nowy model z najniższej półki firmy z górą w logo.

FR35 na szczęście nie okazał się dwa razy słabszy 😉 W ogóle nie okazał się słaby, choć oczywiście decydując się na jeden z najtańszych modeli w ofercie musimy liczyć się z kompromisami. Ekran jest czarno-biały, nie ściągniemy dodatków ze sklepu Garmina, na mecie biegu nie zobaczymy oceny naszej wydajności, nie poznamy pułapu tlenowego, a bateria zamiast 3-4 tygodni, zadziała 7-9 dni. Zawodowiec wybierze zapewne wyższe modele – ja, jako amator, nie muszę. Choćby dlatego, że w tym leciutkim (37 g) urządzeniu mam do dyspozycji GPSa i pomiar tętna na nadgarstku, mogę też skorzystać z footpoda i paska HRM, łączących się w standardzie ANT+. Na co dzień mierzy kroki, puls, poda nam średnie tętno spoczynkowe.

Nie dodamy nowych aktywności, ale większości z nas predefiniowane – rower, kardio, chód, bieg w terenie i bieg w pomieszczeniu – wystarczą. Co ciekawe (dla mnie to duży plus) zegarek pozwala nam rozpocząć pomiar aktywności dopiero, gdy (szybko) złapie fixa. Koniec narzekania, że coś tam się nie zapisało. Koperta z tworzywa sztucznego jest całkiem przyzwoita, wymienne silikonowe paski nie przyklejają się do ręki. Jeśli połączymy aplikację Garmin Connect z Endomondo, nasze aktywności wrzucą się automatycznie. Szacun dla firmy, która nie oszczędza nawet na sprzętach z dołu portfolio.

Udostępnij: Co w gadżetach piszczy (25)
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 15:55 07-08-2017
    I tak trzymaj Michale. Ferguson i300 fajna sprawa. Ja swojego czasu polowanie na Orange Liveradio.
    Odpowiedz
    • komentarz
      pablo_ck 15:59 07-08-2017
      polowałem :)
      Odpowiedz

Inne

Miejskie ławki w Zielonej Górze z darmowym WiFi od Orange (9)

Wojtek Jabczyński

4 sierpnia 2017

Miejskie ławki w Zielonej Górze z darmowym WiFi od Orange
9

– Dziadku, dziadku chodź tutaj doładujemy sobie telefon – krzyczy młody człowiek ze smartfonem w ręku na zielonogórskim deptaku, wskazując na ławkę inną niż wszystkie wokół. Dla zielonogórzan to nowość, bo ławki z darmowym WiFi i możliwością doładowania telefonu pojawiły się kilka dni temu. Póki co są trzy: przy ratuszu, alei Niepodległości 10 i na placu Bohaterów.

To, że się pojawiły w centrum miasta wynika z oczekiwania mieszkańców. Pomysł zgłosili do budżetu obywatelskiego na 2017 rok, a za ich postawieniem zagłosowało ponad 2 tys. osób. Wszak, kto nie lubi posiedzieć i odpocząć na ławce, a kiedy może jeszcze podładować smartfon i skorzystać z darmowego WiFi, to dla wielu (zwłaszcza młodych ludzi) oznacza pełnię szczęścia. Co ciekawe siedzi się na… panelu słonecznym 🙂

Dla Orange Polska Zielona Góra jest jednym z tych miast, w których obecnie mocno inwestujemy w światłowód. Wcześniej zmodernizowaliśmy sieć mobilną dokładając zasięg 4G/LTE. Pomysł „ławek XXI wieku” bardzo nam się spodobał, porozumieliśmy się z Urzędem Miejskim i zielonogórzanom dołożyliśmy darmowy internet. Wystarczy usiąść, zalogować się i korzystać z WiFi.

Przy okazji, że mowa o Zielonej Górze to podam kilka aktualnych liczb. W zasięgu światłowodu jest 28,1 tys. mieszkań, domów jednorodzinnych i firm (48 proc. wszystkich). Szczegóły na stronie orange.pl. Na koniec czerwca br. z Orange Światłowód korzystało 1,8 tys. klientów. W najbliższych miesiącach w zasięgu znajdzie się kolejnych 2,5 tys. gospodarstw domowych.

Ps. Moi rodzice mają w mieszkaniu światłowód i są bardzo zadowoleni. Spróbowaliby nie być 😉

Udostępnij: Miejskie ławki w Zielonej Górze z darmowym WiFi od Orange
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    Gosia 21:14 04-08-2017
    Chcemy takich ławek w Katowicach.
    Odpowiedz
  • komentarz
    MAURYCY 23:04 04-08-2017
    Czyli jak się położy pan żul, zaśnie i będzie spał na ławce kilka godzin to nici z korzystania? Nie chodzi że miejsce zajęte ale że się akumulatory w ławce nie naładują. Jest przyłącze z sieci "konwencjonalnej" czy to taka swoista oaza ekologii?
    Odpowiedz
  • komentarz
    p2225 07:39 05-08-2017
    Dziękujemy :) Z otwartego WiFi i tak nie skorzystam ze względów bezpieczeństwa. Poza tym mam ogrom GB do wykorzystania na telefonie. Ode mnie pytanie kiedy LTE2100 w Zielonej Górze, które było tu już przynajmniej 2 razy testowane? :)
    Odpowiedz
    • komentarz
      Orange Ekspert 08:24 09-08-2017
      Na tę chwilę nie mamy takich informacji.
      Odpowiedz
  • komentarz
    Ron 10:47 05-08-2017
    Polskie realia, jestem ciekawy jak długo postoją i kiedy ktoś będzie je niszczył :(
    Odpowiedz
  • komentarz
    pablo_ck 14:15 06-08-2017
    Bardzo fajny projekt, może z czasem zostanie wprowadzony do kolejnych miast :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    robert 09:21 08-08-2017
    pytanie na odpowiedz ktorego czeka duzo ludzi od dlugiego czasu(patrzac po recenzjach): kiedy aplikacja MOJ ORANGE na iOS zacznie dzialac dluzej niz minute?
    Odpowiedz
  • komentarz
    Mateusz 10:40 08-08-2017
    Pomysł fajny i ciekawy... czekam na podobny ruch w Rzeszowie :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    robert 14:23 09-08-2017
    A czy takie otwarte fifirifi jest bezpieczne?
    Odpowiedz

Urządzenia

Testujemy Sony Xperia XZ Premium (5)

Michał Rosiak

3 sierpnia 2017

Testujemy Sony Xperia XZ Premium
5

Zastanawialiście się ostatnio może nad kupnem nowego smartfona? A co byście powiedzieli na Sony? Model Xperia XZ Premium, obecny od pewnego – ale wciąż krótkiego – czasu na rynku nieco schował się za tymi, którzy lubią pokazywać premiery z większym przytupem. Czy to znaczy, że ma jakiś powód do wstydu? Cóż, pozwolę sobie użyć analogii sportowej, pod kątem niedawno zakończonego Tour de France i trwającego Tour de Pologne. Oglądacie kolarstwo? Ile razy widzieliście na finiszu etapu zawodnika, który chował się za plecami innych, by ostatecznie wystrzelić i samemu wznieść ręce w geście triumfu mijając linię mety? No właśnie.

Nowa Xperia czeka też na Ciebie

„Co ona takiego ma, czego ja nie mam?” – brzmi trochę jak płacz smutnej nastolatki, gdy chłopak wybrał jej koleżankę. Po kilku tygodniach z XZ Premium nie mam wątpliwości co do tego, że ona też znajdzie wielu amatorów. Mógłbym Wam opisać, czym flagowiec Sony przekona zarówno mężczyzn, jak i kobiety, ale po co spoilerować (choć akurat o Super Slow Motion na pewno wiecie)? A jest co spoilerować, bo zamiast czytać o XZ Premium, możecie ją zobaczyć. Na tych, którzy mają chwilę, żeby przejść się po mieście, nowa Xperia czeka w naszych salonach, w ramach „Otwartych Drzwi”. Więcej opowiada Wojtek poniżej:

Jeśli jednak akurat nie możecie przejść się do salonu, specjalnie dla Was flagowcowi Sony przyjrzałem się ja. A jak już weźmiecie XZ Premium w ręce, albo spodoba się Wam film – najlepsza Xperia czeka już na Was w naszym sklepie!

Udostępnij: Testujemy Sony Xperia XZ Premium
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    Pan Pikuś 14:55 03-08-2017
    A gdybyś miał wybierać między S8 a XZ to kupiłbyś...?
    Odpowiedz
    • komentarz
      Michał Rosiak 15:02 03-08-2017
      G6 <3 Ale z tych dwóch myślę, że bardziej XZ. S8 jest mniejszy, a ja uwielbiam wąziutkie ramki, ale dla mnie UX Samsungów jest przekombinowane. Przez wiele lat miałem Soniacze, jeszcze mam X Performance i czuję się z nimi jak w domu.
      Odpowiedz
      • komentarz
        pablo_ck 22:07 03-08-2017
        Mi do gustu przypał HTC U11, smartfonik super :) Zostało jedno zadanie do zrealizowania, ale 8 dniowy Ksawi nie daje nam spokoju i nawet nie ma czasu się podrapać po głowie, ale....może uda się zrealizować ostatnie zadanie na czas.
        Odpowiedz
        • komentarz
          robert 13:53 04-08-2017
          Gratulacje Syna, fajne ma imię :-) Najlepiej podziel się z Nim tym zadaniem, efekt gwarantowany ;-)
          Odpowiedz
          • komentarz
            pablo_ck 14:17 06-08-2017
            Dzięki @robert :)
            Odpowiedz

Bezpieczeństwo

Uważaj na bankomat, nie ufaj terminalowi (2)

Michał Rosiak

3 sierpnia 2017

Uważaj na bankomat, nie ufaj terminalowi
2

Dawno o skimmerach nie było, co nie? Ale w tym aspekcie zawsze można liczyć na Briana Krebsa, dla którego temat kradzieży danych z kart płatniczych jest jednym z „koników”. Połowa wakacji za nami, ale bankomat to wciąż urządzenie, które w tym okresie używamy bardzo często. Przestępcy też o tym wiedzą i przyznam Wam szczerze, że zastanawiam się, czy rozwiązania, o których pisze Brian, można już znaleźć w polskich bankomatach?

Bankomat wyglądał normalnie!

Ilu z Was sprawdza bankomat przed włożeniem doń karty? Czy klawiatura nie wygląda podejrzanie, a może coś odstaje? Wiecie – szósty zmysł, „coś mi to nie pasuje”. Mam nadzieję, że przynajmniej zawsze zasłaniacie klawiaturę przy wpisywaniu PINu? Dobra, ale co jeśli na zewnątrz wszystko jest w porządku, urządzenie jest nienaruszone, nie ma żadnych kamer, a po jakimś czasie okazuje się, że z Waszego konta zniknęły pieniądze? Jakim cudem? Ano takim, że przestępcy… włożyli skimmer do slotu karty. Nie taką wielką nakładkę – cieniutki sprzęt, niewiele cieńszy od opłatka! O ile tego typu przestępcze urządzenia to nic nowego, amerykański bloger opisał skimmer, który korzystając z zasilania „gospodarza” wysyła wykradzione dane SMSem do przestępcy.

Skimmer tu, skimmer tam

Ciekaw jestem, jak bardzo podatne na tego typu ataki są urządzenia, używane w naszym kraju. Polska – co wciąż wielu dziwi – w porównaniu do USA jest znacznie nowocześniejsza w kwestii płatności/bankowości. Tam bowiem na nowe rozwiązania migruje się ze starych, a u nas po prostu zaczyna się od nowoczesności. Producenci bankomatów nie chwalą się wprowadzonymi rozwiązaniami bezpieczeństwa. Pamiętam jednak występ na konferencji Confidence specjalistów od pentestów tych urządzeń, którzy stwierdzili, że w ich karierze nie oparło im się żadne. Jeśli jednak nawet nowoczesne bankomaty wykryją „pasożyta” – nowoczesność może odwrócić się przeciwko nam. Przecież bankomat nie jest jedynym miejscem, w którym używamy kart płatniczych. A kasy samoobsługowe? A spotykane coraz częściej dystrybutory na stacjach benzynowych, w których możemy zapłacić od razu po zatankowaniu? Notabene to właśnie w tych ostatnich odkryto SMSowe skimmery. Miejsc, w których możemy płacić kartami, jest bardzo dużo i stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie wszędzie dbają o bezpieczeństwo.

Z kartą, ale bez karty

To co teraz? Omijać każdy bankomat szerokim łukiem? Nie przesadzałbym, ale zasada ograniczonego zaufania zawsze powinna być naszym przyjacielem, gdy rzecz idzie o pieniądze. Jeśli podchodząc do maszyny rutynowo ją oglądacie, szarpiecie slotem na kartę, usiłujecie zdjąć klawiaturę – róbcie tak dalej! Dodatkowo ja, gdy tylko mogę, korzystam z BLIKa lub Android Pay. W obu sytuacjach nie występuje interakcja urządzenie-karta, w pierwszej jednorazowy kod potwierdzamy w smartfonowej aplikacji, zaś w drugiej przy transakcji dotykowej nie jest używany numer faktycznej karty płatniczej. Oczywiście oba rozwiązania dostępne są m.in. w Orange Finanse 🙂 Warto też korzystać z informacji o transakcjach na naszym koncie. Moja żona twierdzi co prawda, że to nieco „creepy” i ma wrażenie, że ją śledzę 😉 Jeśli jednak mam dzięki temu ustrzec się przed niespodziewanymi transakcjami z mojego konta, to cel zdecydowanie uświęca środki.

Fotografia ATM Keypad 2 autorstwa Williama Grotoonka na licencji CC BY-SA 2.0

Udostępnij: Uważaj na bankomat, nie ufaj terminalowi
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    MAURYCY 11:55 03-08-2017
    Ja zawsze sprawdzam w bankomacie czy otwór na kartę i klawiatura jest oryginalna (dotyk + oko), jakoś tak już mam że na to zwracam uwagę. A co do kontroli działań na koncie to aplikacja mobilna mojego banku wysyła mi notyfikacje o każdej (nawet 1 groszowej) transakcji, zarówno uznaniowej jak i obciążeniowej, więc praktycznie od razu wiem że coś się dzieje. I to zarówno na koncie głównym jak i na OKO.
    Odpowiedz
  • komentarz
    Pan Pikuś 13:52 03-08-2017
    BLIK i Android Pay... Staram się korzystać z tych usług gdzie tylko się da. Szkoda, tylko że aby skorzystać z wpłatomatu i tak muszę sięgnąć do portfela po tradycyjną kartę.
    Odpowiedz

Urządzenia

Szlifujemy Orange Smart Care (5)

Piotr Domański

2 sierpnia 2017

Szlifujemy Orange Smart Care
5

Stwierdzenie, że ceny telefonów idą w górę to truizm. Kiedyś, gdy flagowe urządzenie znanej firmy kosztowało 2 tysiące mówiło się o tym w kategoriach wielkiego wydarzenia.  Teraz high-endy po 3 tysiące to norma. Ten trend odbija się także na kosztach naprawy smartfonów. Dlatego zdecydowaliśmy się na zwiększenie kwoty, z której możecie korzystać w ramach usługi Orange Smart Care. Teraz limit, który macie do wykorzystania w ciągu roku to 800 zł, zamiast jak do tej pory 700 zł. Miesięczna opłata za korzystanie z usługi to 8,99 zł.

Odbierzemy, naprawimy i wypucujemy

Co dostajecie w ramach tej kwoty? Moim zdaniem bardzo dużo. Po pierwsze usługa dotyczy całego telefonu – nie ma znaczenia, czy rozwaliliście tylko wyświetlacz, czy też przy okazji pękła Wam obudowa lub obiektyw aparatu. A nawet czy cały telefon trafił do jeziora. Jeżeli koszt naprawy nie przekroczy 800 zł (razem z przesyłkami kurierem) – naprawimy Wam go. Nie będziemy drążyć, kto  był winny uszkodzenia, komu telefon spadł i dlaczego. Wiemy, że smartfony czasem wypadają z ręki.

Dla tych którzy nie lubią lania wody mam konkretną listę uszkodzeń, które w ramach usługi można naprawić lub wymienić. Po pierwsze – wyświetlacz. Jeżeli już został uszkodzony, przy okazji możecie także naprawić lub wymienić obudowę, aparat i przyciski, jeżeli są ;-). Do tego dokładamy usunięcie skutków zalania wodą. Pozostałe elementy telefonu naprawimy, jeżeli jednocześnie uszkodzony jest wyświetlacz.

Orange Smart Care - grafika ilustracyjna

Korzystającym z usługi zapewniamy bezpłatną infolinię techniczną, kuriera z i do serwisu, a także aplikację, pozwalającą na diagnostykę telefonu.

Wiemy, że niektóre naprawy mogą przekroczyć kwotę 800 zł. Na to także jesteśmy przygotowani. W takiej sytuacji zapłacimy za Was część kosztów (do rocznego limitu 800 zł), a dodatkowo zapewnimy 10% rabat na naprawy powyżej tej sumy (z wyłączeniem iPhonów). Podobny rabat dotyczy napraw poza zakresem – na przykład gdyby udało się Wam jakimś cudem odseparować procesor od karty graficznej (nie wiem jak, bo obecnie to najczęściej ten sam moduł 😉 ).

Ile kosztuje Orange Smart Care

Na usługę możecie zdecydować w trakcie podpisywania nowej umowy, lub przedłużania obecnej, jeżeli tylko dobierzecie do niej urządzenie. Przez pierwsze 30 dni nie płacicie za ochronę nawet grosza, później wspomniane już 8,99. W dowolnym momencie możecie z usługi zrezygnować, jednak, nie można już do niej powrócić.

Czy warto? Przyznaję, że sam to pytanie sobie zadawałem. Na ogół tuż po tym jak mój telefon walnął o bruk. Więc, jeżeli nie chcecie swojego nowego, ślicznego, błyszczącego smartfona zamykać w etui to trudno odpowiedzieć negatywnie na to pytanie. Zresztą podobną odpowiedź udzieliło 240 tys. osób, które się na nią zdecydowało.

Więcej o ofercie na stronie orange.pl

A tu znajdziecie zeszłoroczny tekst o tej usłudze: Orange Smart Care – rozbity wyświetlacz to już nie problem 

Udostępnij: Szlifujemy Orange Smart Care
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    robert 10:10 03-08-2017
    "Nie będziemy drążyć, kto był winny uszkodzenia, komu telefon spadł i dlaczego. Wiemy, że smartfony czasem wypadają z ręki." - Nareszcie!!
    Odpowiedz
    • komentarz
      Piotr Domański 13:06 03-08-2017
      Robert, ta usługa ma już rok 😜
      Odpowiedz
  • komentarz
    666 16:38 03-08-2017
    super. a kiedy nowa oferta na lova? ;) podobno ma byc wrecz bombowa ;)
    Odpowiedz
    • komentarz
      Orange Ekspert 00:53 04-08-2017
      Nie zdradzamy naszych planów z wyprzedzeniem :) O wszelkich nowościach informujemy na bieżąco, zapraszamy Cię więc do obserwowania nas :)
      Odpowiedz
  • komentarz
    Łukasz 21:42 04-08-2017
    Usługa ta jest oferowana tylko dla systemu abonamentowego czy dla karciarzy także z góry dziękuje za odpowiedz...
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej