Odpowiedzialny biznes

O wpływie społecznym przedsiębiorstw i jego badaniu (0)

Monika Kulik

13 maja 2017

O wpływie społecznym przedsiębiorstw i jego badaniu
0

Monika Kulik

Zapraszam Was na wywiad z Kubą Wygnańskim, szefem Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”, który opowiada o wpływie społecznym firm i jego badaniu.

Od kilku lat wspólnie ze „Stocznią” przyglądamy się firmie w 6 obszarach wpływu na: gospodarkę, innowacje, klientów, pracowników, społeczności i środowisko naturalne.  Badamy nie tylko bezpośrednie rezultaty działań, ale analizujemy też ich długofalowe efekty przyglądając się, jakie zmiany powodujemy w naszym otoczeniu społecznym czy środowiskowym. Dzięki temu pozyskujemy wiedzę, która pomaga nam stawać się firmą bardziej świadomą swojej roli, a co za tym idzie bardziej odpowiedzialną.

Co to jest wpływ, jak go mierzyć i najważniejsze – dlaczego firmy powinny zmierzyć się z mierzeniem wpływu – o tym w naszym wywiadzie.

kuba-wygnanski zdjęcie

Dużo się ostatnio mówi o wpływie społecznym przedsiębiorstw. Dlaczego? Czy to jest to samo co społeczna odpowiedzialność biznesu?

Kuba Wygnański: Jest oczywiste, że refleksja nad wpływem przedsiębiorstw na otoczenie nie może być już redukowana do tzw. społecznej odpowiedzialności biznesu (szczególnie rozumianej wąsko, jako kolekcja przedsięwzięć filantropijnych). Jeszcze kilka lat temu było to obrazoburcze, a teraz jest oczywiste – potrzebny nam język wykraczający poza CSR lub też znacznie głębsze zrozumienie tego, na czym CSR rzeczywiście polega. Można próbować ten termin odzyskać po tym, jak został spłycony albo szukać czegoś całkiem nowego.

Z tego punktu widzenia język „wpływu” jest dość obiecujący. Być może okaże się bardziej odporny na zniekształcenia niż koncepcje CSR. Zdarza się bowiem – i to bardzo często – że komunikacja CSR nie jest niczym innym niż operacją wizerunkową (zasłoną dla innych działań, którymi firma nie chce się chwalić, albo rodzajem polisy ubezpieczeniowej w burzliwym politycznym otoczeniu… ).

Realna społeczna odpowiedzialność to zjawisko szersze i głębsze zarazem. W pewnym sensie też nieco bardziej… kłopotliwe. Społeczne konsekwencje działania przedsiębiorstw nie są postulatem, ale oczywistym faktem – występują zawsze i tym samym pojęcie odpowiedzialności nie ma tu charakteru normatywnego, ale opisowy. Naiwnym jest założenie, że zawsze konsekwencje działania firmy muszą być pozytywne. Także w tej dziedzinie nieuchronnie pojawiają się koszty i zyski (i to nie wyłącznie księgowe), a kluczowy jest stosunek jednych do drugich.

Warto też pamiętać, że wpływ firm na otoczenie dotyczy wielu wymiarów (wpływ na gospodarkę, pracowników, innowacyjność, środowisko naturalne, społeczności lokalne), a każdy z nich może kumulować się w czasie. Żeby w sposób całościowy oszacować wpływ firmy na środowisko trzeba uruchomić radar, który nie dość, że obraca się w promieniu 360 stopni, to rejestruje nie tylko to, co aktualne, ale też to, co zdarzyło się wcześniej. Ważne, może nawet najważniejsze, żeby uzyskane w ten sposób wyniki nie polegały na inwentaryzacji dobrodziejstw, o których chcemy powiedzieć innym, ale żeby stały się instrumentem wspomagającym realne procesy zarządcze w firmie (w tym autokorekty). Takie holistyczne podejście do zagadnienia jest jeszcze w Polsce nowością, ale trzeba mieć nadzieję, że coraz więcej firm zdobędzie się na taki wysiłek. Nie po to, żeby zadowolić tym innych, ale dla własnego pożytku.

Na ile wpływ może być mierzony uniwersalnie? Czy da się wystandaryzować jego pomiar? Stworzyć narzędzia odpowiednie dla wszystkich?

Oczywiście pewne kategorie wpływu, ogólna architektura, mogą być podobne. Większość firm czy instytucji ma wpływ na środowisko, pracowników, klientów, technologie, innowacje, finanse, etc. Jest jednak oczywiste, że w zależności od typu przedsiębiorstwa i branży, w której działa, inaczej kształtują się idealne – w cudzysłowie – proporcje każdego z tych elementów. Część z nich, na przykład firmy publiczne czy organizacje non profit, mają zupełnie inne cele niż firmy komercyjne. Bardzo dużo zależy też od branży.

W wielu przypadkach solidne rozpoznanie wpływu wymaga nie tylko sformułowania specyficznych wskaźników, biorących pod uwagę te wszystkie konsekwencje działań firmy, które są dla niej specyficzne, ale także ich dobrej kalibracji – przełożenia surowych danych na ocenę wpływu firmy. Bardzo często ich wartości nabierają sensu dopiero w porównaniu z innymi lub na osi czasu. Bardzo często konieczne jest, nazwijmy to, badanie założycielskie, które ustanawia istotny punkt odniesienia dla przyszłych analiz. Badanie takie jest dość złożone i pracochłonne, ale jest to inwestycja, którą warto ponieść. W długiej perspektywie przynosi ona wiele korzyści: pozwala nam umieścić naszą obecną sytuację w odpowiednim kontekście i tym samym właściwie ocenić, w jakim miejscu jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Na ile szczerość jest opłacalna przy badaniach wpływu, jego komunikacji i zarządzaniu nim wewnątrz organizacji/firmy?

To ważne pytanie, ale trzeba doprecyzować w stosunku do kogo mamy być szczerzy. W stosunku do siebie czy w stosunku do innych? Bo to nie to samo. Oczywiście w pierwszej kolejności trzeba być szczerym w stosunku do siebie. Innymi słowy, nie oszukiwać siebie samego. A to oznacza po pierwsze, że badanie musi być rzetelne, po drugie, że mamy odwagę stawiania pytań i odwagę mierzenia się z odpowiedziami. To nie zawsze jest proste. Szczególnie jeśli wynik narusza nasze własne dobre mniemanie o sobie. Bez tej odwagi i przyjęcia pierwotnego założenia, że badanie wpływu pozwala nam samym rozpoznawać i ewentualnie korygować własne działania, to wszystko ma dość ograniczony sens.

Nieco odrębne jest pytanie, na ile warto być szczerym w stosunku do innych. Tutaj, odpowiedź nie jest prosta i kategoria opłacalności nie jest tu jedynym kryterium oceny. Wiele zależy od tego, w jakim środowisku działamy, czy na tę szczerość gotowi są także inni, jakie będą jej konsekwencje dla firmy i jej udziałowców. Innymi słowy, jakie są reguły gry i na ile istotnie możliwy jest autentyczny dialog. Parafrazując słynne zdanie Platona, pytanie brzmi czy chodzi o kosmetykę, czy gimnastykę. To zupełnie dwie różne sprawy.
Pocieszeniem dla tych, którzy chcą czegoś więcej niż kosmetyki jest to, że z pewnością dla firmy istotnymi wartościami są nie tylko opłacalność i „wygląd”, ale także wiarygodność, autentyzm, integralność. A to często uzyskuje się także dzięki zdolności do identyfikacji wyzwań i deficytów. Jedni uznają to za błąd i słabość, złamanie wszystkich przykazań PR. Inni wręcz przeciwnie, uznają, że to dowód siły i zaufania do siebie.

Jedno jest pewne: istnieje bardzo dużo raportów, których jedynym celem jest pewna forma samochwalstwa. Wielu odbiorców tego rodzaju przekazów od początku podchodzi do nich z olbrzymią rezerwą. Z pewnością więc nie warto przesadzać w autopromocji. To raczej wzbudza podejrzliwość niż sympatię, raczej zniechęca niż przekonuje. W tej sprawie mogą być różne szkoły. Ja osobiście stawiam na szczerość i umiarkowany makijaż. Szczególnie wtedy, jeśli istotnie jest ona formułowana w kategoriach wyzwania, czegoś w rodzaju publicznej obietnicy, że firma czy organizacja zamierzają coś zmienić we własnym działaniu. To budzi mój szacunek.

Kuba Wygnański – socjolog, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, stypendysta Uniwersytetu Yale.
Jeden z animatorów ruchu organizacji pozarządowych w Polsce od początku lat 90-tych. Uczestnik rozmów Okrągłego Stołu. Współtwórca Stowarzyszenia na rzecz Forum Inicjatyw Pozarządowych, oraz Banku Danych o Organizacjach Pozarządowych prowadzonego przez Stowarzyszenie Klon/ Jawor. Założyciel i Prezes Zarządu Pracowni Badań i Innowacji Społecznych STOCZNIA.

Udostępnij: O wpływie społecznym przedsiębiorstw i jego badaniu
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Urządzenia

Co w gadżetach piszczy (24) (7)

Michał Rosiak

13 maja 2017

Co w gadżetach piszczy (24)
7

Dzisiaj w gadżetach przede wszystkim… zegarkowo. Jakoś tak się trafiło, że przez ostatni czas miałem okazje testować dwa tego typu urządzenia, każde kompletnie inne i kierowane do innej grupy docelowej. A dla urozmaicenia między zegarki wcisnąłem urządzenie, które pokazuje jak bardzo przez lata technologie ułatwiają nasze życie (i można je – urządzenie, nie życie 😉 – kupić w Orange).

Huawei Watch 2 – Olśniewający ekran

Mniej lub bardziej inteligentne urządzenia na ręce, wskazujące m.in. czas, to nic nowego, jednak niewiele z nich nadaje się do tego, by ubrać je do bardziej oficjalnego stroju. Wyjątkiem jest Huawei i jego smartwatche, już od pierwszej edycji pozycjonowane bardziej jako urządzenia fashion, niż fitness. Tegoroczny Watch 2 usiłuje pogodzić ogień z wodą i wychodzi mu to całkiem nieźle.

Choć mamy do czynienia z urządzeniem całkiem sporym, nie robi wrażenia, jakbyśmy przypięli do nadgarstka budzik 🙂 Mam wrażenie, że cieńszy być nie może: trzeba tam zmieścić procesor, odbiorniki GPS i Glonass, czujnik tętna, barometr, kompas, gniazdo na kartę SIM (!), mikrofon, głośnik, trochę pamięci i miejsca na pliki (żeby można było słuchać muzyki bez telefonu). To wszystko działa i to działa świetnie. W dużej części dzięki Android Wear 2.0, systemowi, który pozwala zainstalowanie mnóstwa Androidowych aplikacji na zegarku. Na żadnym urządzeniu nie widziałem tak rozbudowanych powiadomień i mnóstwa możliwości ustawienia tak małemu urządzenia dokładnie pod kątem własnych oczekiwań. Choć mamy do czynienia z zaledwie 1,2-calowym ekranem, to jednak Amoled z rozdzielczością 326 ppi i widać na nim dokładnie nie tylko powiadomienia, ale nawet obrazki z Youtube’a. Kosmos!

Uważniejsi z Was zauważyli pewnie, że nie napisałem o baterii. Nie bez przyczyny – wystarczy na trening biegowy, nawet spory, ale wtedy przed końcem dnia trzeba ją będzie naładować. Mój egzemplarz miał też problemy dokładnością pomiaru, wykazując 400 m różnicy na 6-kilometrowym dystansie w porównaniu do zegarka z footpodem. Do fitnessu bym go nie wziął, ale na ręce obok garnituru może całkiem fajnie wygląda 🙂

SumUp – Ani trudne, ani drogie, czyli żegnaj gotówko

Gdyby 20 lat temu powiedzieć sklepikarzowi, czy taksówkarzowi, że płatności kartą będzie się robiło sprzętem, który da się schować do kieszeni, z prowizją poniżej 1,5% niezależnie od wielkości transakcji, popukałby się w czoło. Wtedy na urządzenie z trudem mieszczące się do plecaka kładło się kartę z wypukłymi znakami i specjalną kartkę, po tym wszystkim się przeciągało, treść z karty odbijała się na kwitku, a prowizje przyprawiały o palpitacje serca.

Czym jest SumUp? Przede wszystkim końcem wymówek dla Waszego ulubionego osiedlowego sklepikarza, że „kartą to się nie opłaca”, „sprzęt jest drogi” i „trudno go opanować” 🙂 Z SumUpem poradził sobie mój 10-letni syn – zakładamy konto na stronie WWW, ściągamy aplikację na telefon, logujemy się, parujemy terminal z telefonem. To wszystko! Potem z poziomu aplikacji wpisujemy kwotę, po chwili widać ją na ekranie urządzenia, a klient może przeciągnąć pasek magnetyczny, włożyć w urządzenie część chipową, a także oczywiście zapłacić zbliżeniowo. Sama jednostka też nie jest czymś, co ze wstydu trzeba chować pod ladę – mleczno-biały plastik pokryty jest z wierzchu nie rysującym się szkłem, treści na wyświetlaczu są czytelne, a klawiatura responsywna. Gdybym zamiast pracy w Orange zajmował się jakimś biznesem na styku z klientem, na pewno rozważyłbym taki zakup. Wierzcie mi lub nie, ale gotówka jest coraz bardziej passe 😉

Terminal SumUp możecie zakupić również w Orange Polska – pytajcie o niego w naszych salonach oraz u opiekunów biznesowych.

Garmin Forerunner 630 – Synonim sportowego zegarka

Są w języku nazwy produktów, które weszły do języka potocznego i określają w nim całą grupę urządzeń. Np. moja Babcia na odkurzacz zawsze mówiła „Elektroluks”, kiedyś reklama kojarzyła piwo z jednym konkretnym browarem, ja natomiast, gdy pomyślę o specjalistycznym zegarku do biegania, kojarzy mi się wyłącznie seria Garmin Forerunner, co potwierdza model 630.

Nie ma pięknego ekranu, używa własnego systemu operacyjnego (ale powiadomienia ze smartfona pokazuje), a ładowarka doń wygląda jak zęby krokodyla (zapomnijcie o USB). To jednak koniec kłopotów, cała reszta po raz kolejny wzbudziła mój zachwyt. Choćby dlatego, że o konieczności naładowania 630 przypomniałem sobie po 3 tygodniach, gdy zegarek wciąż wskazywał ponad 20% pojemności baterii! Gdybym przez ten czas biegał (zima była!) to nie byłoby tak dobrze, ale poniżej tygodnia zszedłbym chyba tylko biegając codziennie. Testowany przeze mnie egzemplarz to urządzenie z dołączanym paskiem na pierś do pomiaru tętna. Jeśli zdecydujemy się na bardziej rozbudowany HRM-RUN, zmierzy nam nawet odchylenie boczne i pionowe, a nawet… czas kontaktu stopy z podłożem. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że profesjonaliści mogą tego potrzebować. Siłą fitnessowego ekosystemu Garmina jest szereg wstecznie kompatybilnych dodatków, jak choćby footpody, paski do tętna, czy czujniki kadencji, mnóstwo możliwości konfiguracji dla każdego rodzaju wysiłku fizycznego, prezentowanych na ekranie podczas treningu i bardzo rozbudowana strona, na której możemy dokładnie przenalizować nasz bieg metr po metrze. Do tego zmierzy nam pułap tlenowy i próg mleczanowy, informacje przydatne nawet takim amatorom, jak ja. Po odpowiedniej konfiguracji wystarczy, że znajdziemy się w zasięgu znanego WiFi, a zegarek sam wrzuci trening do Endomondo. Jako (nawet amatorski) biegacz inny sprzęt wybrałbym tylko wtedy, gdyby na Garmina nie było mnie stać.

Udostępnij: Co w gadżetach piszczy (24)
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    PATRYK 16:46 13-05-2017
    Huawei Watch 2 można kupić w Orange? Poproszę o jakieś linki, bo na stronie nie znalazłem.
    Odpowiedz
  • komentarz
    mike278 17:40 13-05-2017
    Gotówka nie jest passe. Gotówka jest niewygodna dla firm oraz rządzących. Nie pozostawia śladu, jest anonimowa i nie wyciągnie się z niej danych marketingowych jak z karty. Gotówki nie lubia te wszystkie instytucje z mnóstwem literek począwszy od CBŚ poprzez CIA, FSB, ZUS do US (Urząd Skarbowy) włącznie z powodów wiadomych.
    Odpowiedz
    • komentarz
      emitelek 18:40 19-05-2017
      Dokładnie!!! Dlatego cały czas wciskają NA SIŁĘ ludziom wszelkie promocje płatnościami elektronicznymi oraz sprzęty do ich realizacji!!! Orwell się kłania szanowni państwo! Nie chcę takiego systemu!!! :P
      Odpowiedz
  • komentarz
    Portek 19:26 13-05-2017
    SumUp - jak to łączy się ze smartfonem? Bluetooth? Nie dzięki. Bardzo łatwo złamać zabezpieczenia. Poza tym nie wydaje mi się żeby wszyscy chcieli płacić takim terminalem. Ani to nie ma drukowanego potwierdzenia ani też nie wygląda zbyt bezpiecznie tylko jak chińska zabawka.
    Odpowiedz
    • komentarz
      SumUp 10:02 15-05-2017
      Portek - Terminal SumUp aby móc realizować płatności kartami musi spełniać te same wyśróbowane standardy bezpieczeństwa co każdy terminal płatniczy. Papierowe potwierdzenie zastąpione jest elektronicznym potwierdzeniem, które nigdy się nie zgubi lub nie wyblaknie.
      Odpowiedz
  • komentarz
    pablo_ck 20:44 13-05-2017
    Mi do gustu przypadł Huawei Watch 2 :) Fajne parametry :)
    Odpowiedz
    • komentarz
      Astis 11:17 14-05-2017
      Dla mnie SumUp poproszę ;))) Lubię to. Dla każdego coś dobrego :))
      Odpowiedz

Innowacje

Strategia badań i rozwoju w polskim przemyśle – porozmawiajmy (1)

Marta Cieślak-Krajewska

12 maja 2017

Strategia badań i rozwoju w polskim przemyśle – porozmawiajmy
1

Marta Cieślak-Krajewska

Strategia, badania, przemysł – to tematy kluczowe dla polskich przedsiębiorców. Dlatego w Orange Polska postanowiliśmy podzielić się doświadczeniem i zostać partnerem konferencji poświęconej strategii badań i rozwoju w polskim przemyśle. Podczas tego wydarzenia także przedstawiciele innych przedsiębiorstw min.: PKN Orlen, KGHM Polska Miedź, PGNiG, FundingBox podzielą się najlepszymi praktykami. Odbędzie się też sesja warsztatowa z obszaru modeli biznesowych (Model Canvas), Design Thinking, własności intelektualnej. Uczestnicy dowiedzą sie także, jak znaleźć partnerów i rozwijać biznes na rynkach międzynarodowych.

Konferencja odbędzie się w najbliższą środę, 17 maja. br., w warszawskim Centrum Kreatywności Targowa, przy ul. Targowej 56, w godz. 9.30 – 18.00.

Udział jest bezpłatny. Obowiązuje rejestracja.

Szczegółowy program na stronie wydarzenia.

Orange Polska jest współorganizatorem i jednocześnie partnerem konferencji  obok znanych instytucji takich jak Sieć KPK, Enterprise Europe Network, Climate – KIC, Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych, Stowarzyszenie Top 500 Innovators, Konfederacja Lewiatan, Związek Pracodawców Klastry Polskie.

Prelegentami z ramienia Orange Polska będą Piotr Muszyński, wiceprezes Zarządu ds. Strategii i Transformacji oraz Sebastian Grabowski, dyrektor Centrum Badawczo – Rozwojowego. Patronat nad wydarzeniem objęły: Ministerstwo Rozwoju, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Urząd Patentowy Rzeczpospolitej Polskiej.

Jeśli jesteście zainteresowani tą tematyką, lub znacie przedsiębiorców, którzy szukają solidnej dawki wiedzy, przekażcie im informację, na pewno będą Wam wdzięczni.

Udostępnij: Strategia badań i rozwoju w polskim przemyśle – porozmawiajmy
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 21:07 13-05-2017
    Zapowiada się ciekawa konferencja :) Czekamy na relację video :)
    Odpowiedz

Bezpieczeństwo

A hacker za plecami stoi… (4)

Michał Rosiak

11 maja 2017

A hacker za plecami stoi…
4

Michał Rosiak

Tak się zastanawiam, czy ja przypadkiem nie zaczynam tej całej pracy nad świadomością bezpieczeństwa ze złej strony? Przyszło mi to do głowy podczas kolejnej podróży komunikacją miejską. No bo w sumie patrzcie: jedziemy do pracy, mija godzinka – no niech będzie nawet pół – a czasy mamy takie, że czytanie książki jest passe (potwierdzam reguły i jestem z tego dumny), więc co robimy? Łazimy w komórce albo tablecie. Korzystamy z Facebooka, komunikatorów, SMSujemy ze znajomymi. A teraz powiedzcie sami sobie, kto z Was w takiej sytuacji patrzy na współpodróżnych? Zdaję sobie sprawę, że mogę brzmieć jak ogarnięty manią prześladowczą, ale z drugiej strony wiecie przecież, że „social engineering is the king”? Że era instalowanych podstępnie przez przestępcę wirusów już dawno się skończyła, a teraz to my mamy sobie sami instalować malware?

Co to ma do rzeczy? Zastanówmy się, co może zobaczyć ktoś, kto łypie nam przez ramię w niecnych celach? Naszego Facebooka, a tam nasze imię i nazwisko. Imiona i nazwiska naszych znajomych, pod których może się potem podszyć. Ileż razy widziałem wymieniających SMSy zapatrzonych w ekran ludzi, a na górze okna mogłem przeczytać nazwę rozmówcy: „Kochanie” i numer telefonu. Zespoofowanie numeru przy wiadomości SMS to nie jest rocket science, a jak zareagowalibyście, gdyby Wasze „kochanie” wysłało Wam SMSa z prośbą o przypomnienie np. hasła do maila, czy konta bankowego? Ja bym zadzwonił, żeby potwierdzić, ale ja jestem dziwny 😉 Że nie wspomnę na przykład (pozdrawiam mojego byłego kierownika, który kiedyś opowiedział mi tę historię) o dwuipółgodzinnej podróży pociągiem, po której, przy odpowiednio otwartych oczach i uszach (i przy odpowiednich współpasażerach oczywiście) jesteśmy w stanie zebrać komplet danych o ofierze (nie wiem tylko, czy ataku, czy losu, czy jedno i drugie…), firmę w której pracuje, stanowisko, imiona współpracowników, a niekiedy nawet opis stosunków międzyludzkich w pracy.

A teraz powiedzcie sobie, co zrobić z takimi informacjami?

„Dzień dobry! Proszę panią, Kiler ma zlecenie na panią. Ma panią zabić. Dobraaaanooooc!”
Stefan „Siara” Siarzewski

Udostępnij: A hacker za plecami stoi…
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    MAURYCY 07:46 12-05-2017
    Ja akurat zawsze na to zwracam uwagę, a codziennie podróżuje komunikacją miejską do i z pracy. Ale przyznaję bez bicia że zdarza mi się czasem czytać co ludzie piszą/czytają (z ciekawości), bo tak trzymają 5" ekraniki że ciężko tego nie zrobić. Aaa no i jakiś czas temu odkryłem BBTAN - dzięki podpatrzeniu u kogoś w tramwaju jak grał :-)
    Odpowiedz
  • komentarz
    mike278 17:32 13-05-2017
    A ja po prostu w komunikacji ograniczam się do słuchania muzyki i czytania ebooków. Ale fakt czasem ludzie przy mnie nawet hasła wpisują. Dziwni jacyś Ci ludzie.
    Odpowiedz
  • komentarz
    pablo_ck 21:19 13-05-2017
    Polecam i osobiście używam https://play.google.com/store/apps/details?id=jp.snowlife01.android.privacypro Teraz przez parę dni za darmo w Google Play.
    Odpowiedz
  • komentarz
    Astis 11:24 14-05-2017
    Zawsze jestem uważny a telefon ma taką funkcję zmniejszenia rozmiarów ekranu. Przesuwam i już nikt nie przeczyta bez wytezenia wzroku a to już rzuca się w oczy ... :))))
    Odpowiedz

Muzyka

Zamykamy line-up Orange Warsaw Festival 2017 (0)

Kasia Barys

11 maja 2017

Zamykamy line-up Orange Warsaw Festival 2017
0

Znamy już wszystkich wykonawców, którzy 2 i 3 czerwca zagrają w ramach największego wydarzenia muzycznego stolicy. Do składu Orange Warsaw Festival dołączy rockowy kwintet You Me At Six, Natalia Nykiel oraz brytyjska raperka Little Simz.
You Me At Six od kilku lat zajmują czołowe miejsce wśród brytyjskich zespołów z kręgu mocnego gitarowego grania, będąc europejską odpowiedzią na popularność Fall Out Boy, Paramore czy Jimmy Eat World. Bo rzeczywiście to amerykańska scena dominuje w pop-punku, ale You Me At Six bronią honoru Europy.
Debiut Natalii Nykiel na polskiej scenie można opisywać w kategoriach fenomenu. W kilka miesięcy osiągnęła sukces, na jaki niektórzy muszą pracować latami. I, co najciekawsze, nie ma w tym przypadku czy taniej popularności – jest praca, świetni współpracownicy i wysoka jakość nagrań. Singiel pt. „Spokój” live usłyszycie 3 czerwca podczas koncertu, choć artystka obiecuje, że zagra także kilka nowych utworów z nadchodzącej płyty.  Little Simz to londyńska raperka, piosenkarka i aktorka, która swoją muzyczną karirę rozpoczęła jeszcze jako nastolatka. Jest świetną kontynuatorką całej linii brytyjskiego hip-hopu tworzonego przez kobiety, na czele których stały Ms. Dynamite, Speech Debelle czy Estelle.

Do startu festiwalu zostało 3 tygodnie! Przypominam o konkursie, gdzie do wygrania są bilety na OWF.

You Me At Six od kilku lat zajmują czołowe miejsce wśród brytyjskich zespołów z kręgu mocnego gitarowego grania, będąc europejską odpowiedzią na popularność Fall Out Boy, Paramore czy Jimmy Eat World.

Debiut Natalii Nykiel na polskiej scenie można opisywać w kategoriach fenomenu. W kilka miesięcy osiągnęła sukces, na jaki niektórzy musza pracować latami.

Little Simz to londyńska raperka, piosenkarka i aktorka, która swoją muzyczną karirę rozpoczęła jeszcze jako nastolatka.

 

Mediateka

Udostępnij: Zamykamy line-up Orange Warsaw Festival 2017
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej