Urządzenia

Wąskie ramki, świetny ekran, wyjątkowe aparaty – test LG G6 (6)

Michał Rosiak

10 maja 2017

Wąskie ramki, świetny ekran, wyjątkowe aparaty – test LG G6
6

Michał Rosiak

„Rób albo nie rób. Nie ma próbowania” – mistrz Yoda.

Projektanci telefonów komórkowych w LG wreszcie posłuchali mądrości najsłynniejszego mieszkańca planety Dagobah. Od kilku lat próbowali, co roku wypuszczając smartfony z flagowej serii G wzbogacone o coś nowego. Teraz po cichutku, bez rozkręcania hype’u, zamiast próbować, po prostu Zrobili. Nie bez kozery przez wielkie Z, bo LG G6 to jeden z niewielu telefonów, który oczarował mnie od pierwszego wejrzenia, a potem było już tylko lepiej 😉

A to nie takie łatwe, bo przez lata przez moje ręce przewinęło się tyle ciekawych urządzeń, że chyba nie zdołałbym wszystkim wymienić. Co ciekawego prezentuje sobą nowy flagowiec LG możecie zobaczyć poniżej. A potem – jeśli spodoba się Wam tak, jak mnie – możecie go kupić w naszym sklepie 🙂

Udostępnij: Wąskie ramki, świetny ekran, wyjątkowe aparaty – test LG G6
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    mike278 11:46 10-05-2017
    Wygląda sensownie ale ja jakoś nie mogę przekonać się do LG. Panie Michale do poprawy? "zamiast próbować, po prostu Zrobili"
    Odpowiedz
    • komentarz
      Michał Rosiak 12:01 10-05-2017
      Co do poprawy? :) A na pana to trzeba wyglądać i mieć mniej luzu, niż ja zazwyczaj mam ;)
      Odpowiedz
      • komentarz
        mike278 12:16 10-05-2017
        Ta wielka litera jakoś mnie razi.
        Odpowiedz
  • komentarz
    Astis 11:15 11-05-2017
    No no robi wrażenie. Zobaczymy bo mój LG V 10 to kombajn a najbardziej lubię go za wyciagana baterię. Po Samsungu, ktory skradł mi serce, wybrałem 3 x Sony Z (styl) - totalnie zawiedziony, wybrałem ostatecznie rozumem i sercem LG . Polecam a może sie skuszę na 6ke ;) pozdrawiam. Ps. Michale ty to potrafisz zareklamować, ostrzec, obudzić ;) szacun. Pozdrawiam.
    Odpowiedz
  • komentarz
    pablo_ck 20:32 13-05-2017
    Całkiem fajny sprzęt, moja żona ma teraz LG i........nawet fajnie to działa. Michał jak zawsze robisz swoje video super :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    bbbb 13:16 14-05-2017
    A VoLTE LG jakoś w Orange nie ma.
    Odpowiedz

Urządzenia

Rusza przedsprzedaż Sony Xperia XZ Premium (6)

Piotr Domański

9 maja 2017

Rusza przedsprzedaż Sony Xperia XZ Premium
6

Piotrek Domański

Do przedsprzedaży w Orange (jesteśmy pierwsi i to jeszcze z fajnym prezentem!) wchodzi kolejny flagowiec wyprodukowany przez jednego z wielkich graczy rynkowych – Sony Xperia XZ Premium. Tak jak pisałem w tekście z „odliczaniem” telefon zasługuje na uwagę.

Po pierwsze, ze względu na możliwości sprzętowe. Urządzenie napędza Procesor Qualcomm® Snapdragon™ 835 i 4 GB pamięci RAM. Posiada 64 GB pamięci, z możliwością rozszerzenia kartą o pojemności do 256 GB. Ekran o przekątnej 5,5 cala i rozdzielczości 4K (3840×2160 pikseli). Producent dołożył do tego obsługę trybu HDR. Zapewnia także, że 4K funkcjonuje nie tylko przy oglądaniu zdjęć. Dla mnie na plus. Całość napędzana jest baterią 3230 mAh.

Slow motion i martyca z RAM

Urządzenia Sony zawsze znane były ze swoich aparatów. W Sony Xperi XZ Premium umieszczono urządzenie o matrycy 19 Mpix. Co jednak ważniejsze – posiada ona wbudowaną pamięć RAM. Zdaniem producenta to właśnie przekłada się na jedną ze sztandarowych możliwości urządzenia – tryb slow motion, o możliwościach do tej pory w smartfonach niespotykanych. Faktycznie miałem okazję go przetestować (na Zbyszku 😉 ) i spowolnienie jest bardzo duże. Z drugiej strony widać, że nieco cierpi na tym jakość. Mam jednak poczucie, że jest to widoczne głownie dlatego, że wideo i zdjęcia robione tym aparatem są świetnej jakości.

Obudowa jest dowodem na to, że Sony trzyma się swojego wzornictwa. Dwie warstwy Gorilla Glass 5.0 i zaokrąglona na krawędziach obudowa powoduje, że telefon wygląda inaczej. Oczywiście kwestią gustu jest, czy się komuś spodoba, lecz nie jesteście dzięki temu zmuszeni do wyboru jedynego „obowiązującego” wzoru flagowca. Zresztą zobaczcie sami.

Sony Xperia ZX Premium w Orange

Flagowiec za 1900 zł

Jak pisałem wcześniej, przy okazji odliczania ceny za urządzenie są bardzo rozsądne. Zaczynają się w najniższym Smart Plan LTE za 29,99 od 669 zł na start, a następnie 115 zł opłaty miesięcznej. W ciągu trwającej 24 miesiące umowy zapłacicie za niego wtedy w sumie 3429 zł, plus kwota abonamentu. W planie za 79,99 urządzenie kosztuje 349 zł na start i 65 zł miesięcznie, czyli wychodzi ostatecznie 1909 zł. W planach Smart Plan LTE Wspólnych sytuacja jest podobna lub jeszcze lepsza 😉 Oznacza to, że dostajecie bardzo dobry telefon w bardzo przystępnej cenie. Mamy dla Was także jeden „malutki” gadżecik. W sumie drobiażdżek… warty bagatela 1299 zł – słuchawki MDR-100ABN od Sony. Zgarnie ich pierwsza setka z pośród tych, którzy wezmą udział w przedsprzedaży. A więc warto się pośpieszyć 😉 By ułatwić Wam zdanie tutaj znajdziecie link do podstrony orange.pl, gdzie znajdziecie ten telefon.

Zamówione telefony wysyłamy 7 czerwca.

Udostępnij: Rusza przedsprzedaż Sony Xperia XZ Premium
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 21:00 09-05-2017
    Chętnie go kupię ale w jakiejś mega promocji :) Za 1500 go mogę przygarnąć ;) Ale bez abonamentu, chyba że z jakimś za przysłowiową dechę ;)
    Odpowiedz
    • komentarz
      Piotr Domański 08:55 10-05-2017
      Za przysłowiową dychę raczej nie... ale wiesz, gdybyś chciał u nas też telewizję i internet stacjonarny byłoby blisko ;-)
      Odpowiedz
      • komentarz
        mike278 11:48 10-05-2017
        Jak za Sony to nawet tanio się wycenili. Lubię ich terminale, zarządzanie baterią to klasa sama w sobie, XZ Premium mimo tych ramek uważam za świetny sprzęt. Ale za dychę? To se ne da Panie Havranek. :P
        Odpowiedz
        • komentarz
          mike278 12:14 10-05-2017
          A ten potwór w wesji Dual Sim to dopiero "obiekt pożądania" :P
          Odpowiedz
          • komentarz
            pablo_ck 21:45 10-05-2017
            Do kwietnia przyszłego roku mam umowę w UPC, po tym terminie będziemy gadać ;p Światłowód w bloku juz zamontowany więc......
            Odpowiedz
  • komentarz
    rafik 14:56 11-05-2017
    szkoda że tak szybko się skończyły chciałem dziś zamówić i lipa!!
    Odpowiedz

Urządzenia

HP Omen – czyli sprzęt gamingowy nie musi być bardzo drogi? (2)

Zbyszek Drohobycki

9 maja 2017

HP Omen – czyli sprzęt gamingowy nie musi być bardzo drogi?
2

Zbyszek Drohobycki

Dawno temu, za górami, za lasami…

Niemal od zawsze chciałem mieć komputer gamingowy – taki, który byłby w stanie pociągnąć najnowsze gry pozwalając cieszyć oko świetną jakością obrazu bez oszczędzania na jakości detali i utracie płynności grania. Od zawsze jednak taki sprzęt wydawał mi się zdecydowanie za drogi i zakup przekładałem na później, a potem na później… I wiecie, co było dalej. W międzyczasie skończyła się era ”blaszaków”, które zostały wyparte przez laptopy (tak – wiem, blaszaki nadal są w użyciu – ale proporcje się odwróciły), a ja uważałem, że laptop to niezbyt dobry pomysł na maszynę do grania więc temat zszedł na dalszy plan, choć oczywiście kupiłem laptopa skrupulatnie sprawdzając czy pociągnie Metro 2033. Nie był to model gamingowy, ale całkiem udany Samsung R580, na którym można było pograć (szkoda, że Samsung zrezygnował z produkcji laptopów). Niestety wymagania gier rosną bardzo szybko więc z czasem – niezbyt długim zresztą, okazało się, że na moim przecież nie przestarzałym lapku w nowe tytuły nie pogram, chyba że zamierzam oglądać akcję w zwolnionym tempie 😉

Przejrzałem znów oferty laptopów, znalazłem kilka sensownych alternatyw ale miały one dwie cechy wspólne. Były drogie i bardzo drogie. Zdecydowanie taniej wychodziło kupienie PS4 i w końcu – mimo, że nie jestem wielbicielem kontrolerów, kupiłem konsolę tylko i wyłącznie po to, by na dłuższy czas uwolnić się od kombinowania, czy moja niewymienna karta grafiki, procesor i RAM w laptopie dadzą radę kolejnym produkcjom i czy na przykład za rok nie okaże się, że mój sprzęt jest za słaby i potrzebuję kolejnego. I wszystko było fajnie… Do teraz.

Pobudka i zaskoczenie…

Przeglądając najlepsze okazje na www.orange.pl natknąłem się na coś co wydało mi się bardzo, ale to bardzo dziwne. W zakładce urządzenia gamingowe zobaczyłem laptopa HP! Jak to? HP i gaming? Serio? Przecież dziś nie jest 1 kwietnia!

Jak dotąd HP kojarzyło mi się wyłącznie z urządzeniami wybitnie biurowymi, na ogół ze zintegrowaną kartą grafiki, zaledwie z małymi odstępstwami od tej reguły. Od kiedy pamiętam HP to były solidne laptopy, które jednak królowały w biurach. Wobec tego Gamingowy HP Omen wydał mi się czymś zaskakującym – wręcz niemożliwym, zwłaszcza w takiej konfiguracji i cenie. Ba! Okazuje się, że HP Omen to cała linia notebooków i… blaszaków, choć desktop HP Omen X zupełnie nie przypomina klasycznego blaszaka.

Jak się pewnie domyślacie, wydeptałem kilka ścieżek, żeby dostać w swoje ręce powód mojego zdziwienia. Dostałem 😉 Ale tylko na tydzień 🙁 i… po co ja kupiłem PS4???

Ale po kolei…

Oko w oko z Omenem

Okazuje się, że oprócz laptopa w zestawie jaki można kupić w Orange jest gamingowa myszka i słuchawki – wszystko idealnie kolorystycznie i stylistycznie dopasowane i sygnowane tą samą nazwą i znakiem.

Cechą charakterystyczną całego zestawu jest soczysta czerwień, kontrastująca z czernią oraz logo wpisane w kwadrat. Elementy te znajdziemy na słuchawkach, myszce i pokrywie monitora, przy czym na dwóch ostatnich elementach logo żarzy się czerwienią, podobnie zresztą jak klawiatura, która oprócz klimatycznego podświetlenia ma charakterystyczną czcionkę na klawiszach wyspowych rozmieszczonych standardowym układzie razem z klawiaturą numeryczną. Mimo, że notebook jest przeznaczony dla graczy, nie znajdziemy tu wydumanych, odbajerzonych super klawiszy funkcyjnych, z których pomijając W,S,A,D oraz strzałki i tak mało kto korzysta. Klawiatura jest normalna i po prostu wygodna, a dzięki standardowemu rozmieszczeniu nie miałem problemów z przystosowaniem się i szybkim pisaniem, bo przecież i do tego używa się komputera. Podświetlanie klawiszy jest wyraźne ale nie nachalne – pomaga i nie przeszkadza w używaniu komputera nawet po ciemku – nie razi i nie odbija się w ekranie, a to ważne.

Sam ekran zamocowany jest na solidnych zawiasach – 15,6 calowa matryca Full HD (1920×1080), jest matowa i ma sporą tolerancję kątów patrzenia – zarówno na boki jak w płaszczyźnie pionowej, to oczywiście dobrze i źle, bo choć obraz jest bardzo dobry, to żona z daleka może zobaczyć, że wcale ciężko nie pracuję tylko „znów gram” 😉 No trudno – coś za coś. Matryca mi się bardzo podoba, nie odbija obcych źródeł światła i nie męczy wzroku – nigdy więcej nie kupię błyszczącej. Całość zamknięta jest w stosunkowo cienkiej obudowie przywodzącej na myśl ultrabooki, także jeśli chodzi o wagę (zaledwie nieco ponad 2 kg). Oczywiście ceną za to jest pewna wiotkość pokrywy ekranu, która wygina się lekko przy podnoszeniu z jednej strony, a zamknięta ugina się pod naciskiem z zewnątrz – mimo, że faktura tworzywa z jakiego została wykonana udaje włókno węglowe. Cóż… niestety za włókno węglowe w pokrywie laptopa trzeba byłoby zapłacić o wiele więcej, a Omen jest urządzeniem, które można zaliczyć do kategorii budżetowych, choć w jego przypadku to akurat zaleta a nie przytyk.

Kto w piecu pali?

Cały czas trapi mnie jakieś skojarzenie związane z kolorystyką Omena – to nie może być przypadek, że producent wybrał taką „piekielną” kolorystykę dla linii swoich urządzeń gamingowych – w mojej ocenie trafił. Co więc kryje obudowa i jakie jest źródło czerwonego płomienia żarzącego się na elementach Omena, jak ciepło jest w środku i czy przypadkiem nie za ciepło?

Sercem i sercem Omena, którego testowałem (chyba spodobała mi się konwencja fantasy ;-)) jest wydajny, 4-rdzeniowy procesor szóstej generacji – Intel Core TM i5-6300HQ, taktowany od 2,3 do 3,2 GHz w trybie Turbo Boost oraz karta graficzna NVIDIA GeForce GTX 960M z własną, szybką pamięcią RAM – 2 GB GDDR5. O ile już sam procesor główny zapewnia niezłą wydajność systemu, to nowej generacji karta graficzna zaprojektowana w zaawansowanej architekturze NVIDIA Maxwell™ daje niezłego kopa. Umożliwia m.in. korzystanie z technologii VXGI – odpowiedzialnej za realistyczne oświetlenie i inne udoskonalenia obrazu jak choćby Dynamic Super Resolution zbliżającą obraz do jakości 4K. W ten sposób można nie tylko płynnie grać nawet wymagające gry, takie jak Wiedźmin 3: Dziki Gon, GTA V czy Dying Light. Na notebooku wyposażonym w tego GeForce’a nabierają one nowego wyrazu i głębi, jakiej nie dawały układy graficzne poprzedniej generacji. To naprawdę silna strona Omena, szczególnie, że wzrost wydajności karty nie jest okupiony skróceniem czasu pracy z naprawdę sporej i starczającej na długo baterii.

Jak pamiętacie, wspomniałem o dosyć cienkiej obudowie urządzenia, a chyba nie jest dla nikogo tajemnicą, że podstawowym problemem wydajnych laptopów jest odprowadzanie ciepła z obudowy, zwłaszcza kiedy jest ono generowane przez CPU i dodatkowo przez niemały procesor karty graficznej [GPU].

Oglądając obudowę od razu widać, że wentylacja była jednym z priorytetów projektantów, a pod spodnią pokrywą kryje się nie jeden a dwa całkiem spore wentylatory chłodzące CPU i procesor grafiki za pośrednictwem również dwóch ciepłowodów. Układ jest na tyle wydajny, że nie musiałem używać dodatkowej podkładki chłodzącej, a mimo to, klawiatura nad procesorami nie była zbyt mocno rozgrzana, choć wyraźnie ciepła – ale to raczej normalne. Nie polecałbym jednak używania Omena na kolanach, na kocu czy innej powierzchni niż twarda. To niezbędne dla zapewnienia dopływu chłodnego powietrza pod spód obudowy i nie przemęczania wentylatorów, które dzięki temu będą pracowały ciszej, choć jak w przypadku większości notebooków gamingowych czasem je trochę słychać, chyba że… korzystamy z naprawdę dobrej jakości głośników Bang & Olufsen umieszczonych w obudowie albo słuchawek, które dostaniemy w komplecie.

Ktoś skrada się z tyłu…

Skoro już o dźwięku. Przy Omenie pada kolejny stereotyp, wg którego głośniki w notebooku są na ogół słabe, a dźwięk jest „plastikowo-drewniany”. Oczywiście fizyki nie da się oszukać i w żadnym notebooku nie znajdziemy głębokich i soczystych basów porównywalnych z dźwiękiem 5.1 wydobywającym się z porządnych kolumn głośnikowych. Omen jednak nie ma powodów do wstydu. System dźwiękowy HP Audio Boost zaprojektowany we współpracy z firmą Bang & Olufsen daje radę na tyle dobrze, że czasem dla spokoju domowników trzeba przejść na słuchawki – nomen omen – Omen.

Słuchawki dla gracza są bardzo ważne – jeśli są dobre usłyszymy nie tylko dźwięk, ale będziemy w stanie zlokalizować kierunek, z którego pochodzi – wiecie, to czasem kwestia życia i śmierci 😉 Jeśli nie usłyszysz przeciwnika, skradającego się za Twoimi plecami – przepadłeś (lub przepadłaś).

Dlatego też w Omenie słuchawki są nie byle jakie – jak cała linii HP Omen – opracowane we współpracy ze SteelSeries – marką, której graczom przedstawiać nie trzeba. To tak naprawdę SteelSeries S200 w kolorystyce Omen. Słuchawy… to w tym przypadku chyba lepsze określenie niż słuchawki. W każdym razie są takie jakie powinny być. Przede wszystkim bardzo wygodne, co ma ogromne znaczenie kiedy siedzi się w nich nawet kilka godzin. Muszle są wyścielone miękkim materiałem i obejmują całe małżowiny uszne – także u dorosłego człowieka. O trzymanie się na głowie dba podwójny pałąk, a za komfort odpowiada miękka opaska – szelka utrzymująca słuchawki na  głowie.  O jakości komfortu może świadczyć chociażby fakt, że szelka jest „amortyzowana” napinającym ją delikatnie mechanizmem umożliwiającym wygodne dopasowanie. Bardzo fajnym patentem jest wsuwany w lewą muszlę mikrofon na elastycznym pałąku. Dzięki temu mikrofon mamy zawsze „pod ręką”, a kiedy z niego nie korzystamy wystarczy go wsunąć, by nie przeszkadzał. Nie ma obawy, że się złamie lub po odpięciu gdzieś zgubi. Standardowo na kabelku znajdziemy kostkę umożliwiającą regulację głośności oraz zakończenie składające się z dwóch mini jacków – osobno do gniazda słuchawkowego i mikrofonowego. W zestawie jest jednak także kabelek parujący obie wtyczki do jednego wtyku mini jack.

Słuchawki HP Omen są przy tym solidne i lekkie, co jest udanym połączeniem cech, dlatego może kusić by używać ich także do słuchania muzyki. Warto w tym miejscu przypomnieć, że słuchawki gamingowe mają nieco inną charakterystykę niż muzyczne i nie koniecznie będą przy muzyce spisywały się tak dobrze jak w grach, więc czasem z żalem trzeba będzie je zamieniać na inne.

Gryzoń…

To ostatni, choć także bardzo ważny element zestawu, jaki miałem. Ocena jakości myszki nie dla każdego może być jednoznaczna, a wielu użytkowników nawet nie zdaje sobie sprawy z walorów czy parametrów takiego urządzenia – mam, na myśli rozdzielczość itp. Za dokładne dopasowanie i konfigurację myszy odpowiada specjalny driver i aplikacja za pomocą, której użytkownik może spersonalizować ustawienia. Mnie zazwyczaj wystarczają ustawienia domyślne więc pominę technikalia i skupię się na wrażeniach. W Omenie mysz oczywiście musi płonąc na krwisto – czerwono, to pewne i tak właśnie jest, ale to nie koniec. Myszka jest zasadniczo dosyć prostą ale udana konstrukcją. Oczywiście jest przewodowa i choć nie znajdziemy tu kabelka w oplocie to jednak jego elastyczność jest wystarczająca, by nie przeszkadzać w grze.  Nie ma też możliwości skalowania wagi – dociążania myszy czy stosowania „super poślizgowych” ślizgów tuningowych. Myślę, że serio nie trzeba, chyba, że ktoś się wybiera na The World Games 2017 w charakterze faworyta. Bez tych dodatków mysz jest wygodna w użyciu. Oprócz dwóch standardowych klawiszy ma dwa kciukowe po prawej stronie oraz jeden mały nad rolką. Rolka posiada gumowy bieżnik dzięki, któremu wygodniej się nią operuje bez poślizgu palca.

Ile za tę przyjemność?

Musze przyznać, że z żalem oddawałem zestaw testowy. Nawet jeśli wziąć pod uwagę, że nie był to sprzęt z tej najwyższej półki, to jednak czego by nie powiedzieć daje on radę i w pełni, a nawet z zapasem spełnia oczekiwania, jakie mógłbym mieć wobec sprzętu w cenie, w jakiej można kupić HP Omen z myszką i słuchawkami. Mówiąc o konkretach, w ofercie LTE FreeNet – przy zakupie abonamentu lub przy przedłużeniu umowy to w sumie 3 899 zł, które można rozłożyć na 24 wygodne, nieoprocentowane raty, czyli po 135 zł miesięcznie plus 649 zł na start. Do tego cena abonamentu, na który można dostać oczywiście rabat za łączenie usług i płacić mniej. W komplecie dostaniemy wtedy także router Orange Airbox LTE. W tej cenie nie łatwo będzie o coś lepszego i pewność, że nowsze gry niebawem nie wyeliminują naszego nowego sprzęt z użytku. Na rynku HP Omen 15 występuje także w innych konfiguracjach sprzętowych – różnice dotyczą między innymi wielkości i rodzaju zainstalowanego dysku HDD lub SSD, pamięci RAM, pamięci karty graficznej i oczywiście ceny, która sięga nawet powyżej 5 000 zł. Są też i tańsze o słabszej specyfikacji np. z procesorem i3 – dla każdego coś dobrego. Ja zaś bardzo, ale to bardzo ucieszyłbym się z wersji, którą testowałem i która jest w naszej ofercie – mam nadzieję, że Omen okaże się w tym przypadku zapowiedzią pojawienia się także kolejnych gamingowych notebooków w Orange i któryś z nich na stałe zagości na moim biurku. A tymczasem myślę, czy nie dałoby się jeszcze raz pójść do komunii – w końcu maj tuż, tuż i pewnie nie jeden Omen stanie się prezentem na tę okazję. 😉

Udostępnij: HP Omen – czyli sprzęt gamingowy nie musi być bardzo drogi?
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 20:55 09-05-2017
    Ale tekst!!! Chyba najdłuższy w historii blogów :) Czyta się i czyta, ale czyta się bardzo przyjemnie.
    Odpowiedz
  • komentarz
    mike278 11:50 10-05-2017
    Mi słowa laptop i gaming jakoś w parze nie idą. Jestem zwolennikiem tradycyjnych "PieCyków" :)
    Odpowiedz

Muzyka

Orange Warsaw Festival – the best moments – konkurs (24)

Kasia Barys

9 maja 2017

Orange Warsaw Festival – the best moments – konkurs
24

Kasia Barys

Orange Warsaw Festival to  impreza, od której wiele można oczekiwać: obecność na scenie dużych gwiazd, rozrywkę na najwyższym poziomie, koncertowe emocje. Nie inaczej będzie w tym roku. Zobaczcie, jak było w minionych latach 🙂

Chcesz bawić się na warszawskim festiwalu? Udowodnij, że to właśnie TY jesteś fanem jednego z artystów tegorocznej edycji OWF! Masz kolekcję płyt Kings of Leon, bilety z wcześniejszych koncertów Imagine Dragons, a może autograf Marii Peszek? Namalowałeś kiedyś portret Martina Garrixa? Posiadasz wyjątkową pamiątkę związaną z Justice? A może coś zupełnie innego sprawia, że to Ty jesteś największym fanem jednego z artystów OWF? Opisz to, prześlij zdjęcie, udowodnij, że to właśnie Ty powinieneś zdobyć podwójny karnet na Orange Warsaw Festival. Zasady są proste. Zgłoszenia pisemne prosimy wysyłać w treści komentarza. Zgłoszenia graficzne, zdjęcia, skany zapisane jedynie w formacie .jpg w wielkości nie większej niż 5 MB na maila katarzyna.barys@orange.com . Z jednego adresu e-mail można tylko raz przesłać zgłoszenie. Konkurs trwa do 14 maja. Rozstrzygnięcie konkursu 16 maja. Komisja wybierze 3 najciekawsze zgłoszenia. Powodzenia

Udostępnij: Orange Warsaw Festival – the best moments – konkurs
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 20:46 09-05-2017
    Konkurs super, nagrody mega ;)
    Odpowiedz
  • komentarz
    maugo 10:05 10-05-2017
    Od Wawelskiego Smoka wolę indie rocka, więc Imagine Dragons słucham od rana do nocy i marzę, by na festiwalu zaczerpnąć od chłopaków mocy. Droga do pracy upływa "Radioaktywnie", a wracając do domu, bez stworów i demonów czuję się przedziwnie. Przed snem czas na dawkę "Nocnych wizji", lepszych niż papka w telewizji. Teraz już tylko śnić pozostaje i marzyć, że koncert faktem się staje. Kto wie, może sen się ziści? Oby, bo smoczy rockmani są... (otóż to ;)).
    Odpowiedz
    • komentarz
      Weronika 01:45 12-05-2017
      Od sceny dzieli mnie jedynie metalowa barierka. Opieram się o nią całym ciężarem ciała, jakbym chciała przez nią przeniknąć, by znaleźć się w ten sposób bliżej idola. Mimo, że jest tak blisko to wciąż trudno mi uwierzyć w to, że on naprawdę istnieje. Jego głos jest teraz jedynym dźwiękiem jaki dochodzi do moich uszu. Nic innego nie ma dla mnie znaczenia. Chwila ta jest tak magiczna, że żaden aparat nie jest w stanie jej uchwycić. Żadne zdjęcie przecież nie odtworzy tego co się czuje gdy nagle marzenia stają się rzeczywistością. Czasami myślę, że jestem największą fanką Olly’ego Alexanadra na świecie. Czy znam każdą piosenkę na pamięć? Tak. Czy wiem jak nazywa się jego kot? Oczywiście. Czy oglądałam wszystkie teledyski po tysiąc razy, czytałam każdy wywiad i oglądałam każdy występ, który pojawił się w Internecie? Jasne. Czy wiem jak ma na drugie imię jego kuzynka ze strony babci ojca matki? Pewnie, że nie. Ale to nie zmienia faktu, że chwila, której doświadczam w tej chwili jest najpiękniejszą z chwil w moim życiu. Staram się nie mrugać, aby nawet na sekundę nie stracić z oczu osoby, która od tylu lat jest dla mnie największą inspiracją. Moje starania jednak są bezsensowne, bo moje oczy zachodzą łzami, których w żaden sposób nie jestem w stanie powstrzymać. Przecieram ręką oczy, a kiedy ponownie je otwieram zamiast stać w pierwszym rzędzie na koncercie Years&Years znajduje się w swoim malutkim pokoju, gdzie przeglądając Internet natrafiam na konkurs gdzie do wygrania są 2 bilety na Orange Warsaw Festival. Przypadek? Nie sądzę.
      Odpowiedz
      • komentarz
        jannaj 22:52 13-05-2017
        OWF to nie tylko zagraniczni wykonawcy, bezsprzecznie gwiazdy światowego formatu. Niezwykły klimat w ten czerwcowy weekend tworzą także mniej znani muzycy, w których jednak można dostrzec ogromny potencjał. Jedną z takich artystek jest Daria Zawiałow, która w tym roku wydała swój debiutancki album „A kysz!” (zresztą bardzo dobrze przyjęty przez krytyków). Według mnie wpisuje się ona znakomicie w koncepcję festiwalu i jestem przekonana, że jej utwory zabrzmią świetnie, porwą publiczność i wytworzy się tam niesamowita energia. Poza tym jest to okazja, by posłuchać wokalistki póki jest jeszcze mniej znana (a wróżę jej duży sukces), a właśnie takie koncerty najbardziej zapadają w pamięć (może dzięki temu, że artysta ma bardziej bezpośredni kontakt z publiką i gromadzą się tam najwięksi jego fani). Wprawdzie Daria Zawiałow zapowiedziała na jesień trasę promującą swoją najnowszą płytę, ale po co czekać do jesieni…
        Odpowiedz
  • komentarz
    Ola 17:32 11-05-2017
    Piękne słowa, pozowane zdjęcia czy to czyni prawdziwego fana? Jeśli ma się z nim do czynienia widać to. Od youth and young man zaczęłam swoją przygodę z Kings of leon i prowadzę ją po dziś dzień. W 2014 miałam możliwość być na ich koncercie, nie mam niestety żadnych zdjęć, bo marnowaniem czasu było dla mnie wyciągnięcie telefonu. Wtedy liczyły się tylko dźwięki, energia przekazywana ze sceny i od całego tłumu zebranego pod sceną. Euforia jaka towarzyszy gdy można zaśpiewać (umówmy się, wykrzyczeć nie zaśpiewać) ulubioną piosenkę Swojego zespołu ze łzami szczęścia w oczach i najszerszym uśmiechu na jaki Cie stać. Chciałabym móc to jeszcze raz przeżyć.
    Odpowiedz
  • komentarz
    Sylwia 20:03 11-05-2017
    Hej! Niesamowicie ucieszyła mnie informacja o dołączeniu do line-up'u OWF You Me at Six. Jestem ich fanką już od tak dawna, że nawet nie pamiętam jakie było życie bez nich ;) Uwielbiam chłopaków przede wszystkim dlatego że są wspaniałymi ludźmi. Na scenie nie chodzi im tylko o muzykę, chcą też przekazać słuchaczom naprawdę fajne wartości. Nie znam innego zespołu, który tak dba i szanuje swoich fanów (ogromne wrażenie zrobiło na mnie ich zaangażowanie w sprawę nielegalnego odsprzedawania biletów na koncerty w UK po cenie kilkakrotnie wyższej). Kocham ten zespół za fantastyczne brzmienie, za to, że potrafią swoją muzyką mnie rozbawić i wprawić w doskonały nastrój, ale też wzruszyć i skłonić do zastanowienia się nad pewnymi sprawami. Wybierałam się na ich koncert już trzy razy (z czego dwa miały być zagranicą, bo niestety chłopaków do Polski nie ciągnie. Swoją drogą mam nadzieję, że po OWF to się zmieni :)). Niestety za każdym razem coś stawało na przeszkodzie i ostatecznie nie udało mi się ich zobaczyć, więc mam nadzieję, że tym razem spotka mnie to szczęście. Na festiwal chętnie wybrałabym się z przyjaciółką, która tak samo jak ja uwielbia You Me at Six. Znamy się już 8 lat, zakumplowałyśmy się dzięki podobnym upodobaniom muzycznym, ale nigdy nie udało nam się pojechać razem na żaden koncert. Chyba czas to zmienić! Pozdrawiam! :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    FireBreather 19:51 12-05-2017
    02.02.2016. To właśnie ten dzień sprawił, że całe moje życie się zmieniło. Imagine Dragons słuchałam od wielu lat. Każdy dzień przepełniony był ich muzyka, słowami piosenek i melodiami, które sprawiały, że uśmiech sam pojawiał się na ustach. Przez cały ten okres marzyłam tylko o jednym – by w końcu móc zobaczyć ich na żywo, krzyczeć pod sceną i czuć ich muzykę całą sobą. W końcu ten dzień nadszedł. Nie tylko mogłam usłyszeć ID na żywo, ale dzięki m&g miałam też możliwość stanąć przed nimi, przytulić każdego z nich i powiedzieć jak bardzo zmienili moje życie. To właśnie ta wdzięczność za ich muzykę jest największym świadectwem bycia fanem. Dlatego z całą pewnością mogę określić się prawdziwą Firebreather.
    Odpowiedz
  • komentarz
    Alex 01:02 13-05-2017
    Ja niestety nie mogę poszczycić się żadną pamiątką z zespołami, które uwielbiam, gdyż niestety nie było mi dane być na żadnym koncercie mojego ukochanego Imagine Dragons. Chłopaków poznałam przypadkiem, jeszcze w momencie, kiedy nikt tu, w Polsce ich nie znał, i od tego się zaczęło... Nawet nie zliczę ile setek godzin katowałam Night Visions, było ze mną wszędzie i o każdej porze, kiedy miałam zły humor i gdy dni wypełniała radość. Jest to zespół uniwersalny, który wpasuje się w każdą lukę w moim sercu, zawsze będzie mi się fajnie kojarzył i z chęcią posłuchałabym go na żywo ;)
    Odpowiedz
  • komentarz
    P. 01:14 13-05-2017
    Luty 2014. Karaoke. Utwór Use Somebody, śpiewany przez najpiękniejszy głos na świecie... Nie należę do osób nieśmiałych, dlatego raz kozie śmierć... Zagadałam, i tak poznałam mojego najlepszego przyjaciela ;) Połączyła nas właśnie miłość do Caleba i reszty, niebanalne poczucie humoru i umiejętność pakowania się w kłopoty ;) Gdy słyszę ten, chyba najpopularniejszy, utwór Kings of Leon, od razu mam uśmiech na twarzy i to ciepłe wspomnienie mroźnego, zimowego wieczoru ;) Chciałabym właśnie jego zabrać na ten koncert, myślę, że byłoby to kolejna, fajna przygoda dla nas, którą będziemy wspominać tak samo ciepło, jak dzień naszego poznania się :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    Astka 01:34 13-05-2017
    Imagine Dragons zasłynęli w roku, w którym rozpoczęłam studia. Byli ze mną przy każdej sesji, dodawali energii i sił do dalszej walki, odganiali złe 'Demons', byli w momentach, kiedy w moim mózgu panowała już totalna 'Darkness' od nadmiaru informacji. W chwilach zwątpienia i chęci rzucenia tym wszystkim, nie pozwolili, abym była 'Fallen', kazali nie poddawać się, 'Not Today'! Mówiłam wtedy 'I need a Minute', zbierałam się w sobie i zaliczałam wszystkie przedmioty. Teraz, na końcu mojej przygody ze studiami, będąc na ostatniej prostej, mogę powiedzieć, że jestem 'On Top of the World' i chciałabym zwieńczyć te pięć trudnych, a zarazem najlepszych lat, będąc na ich koncercie ;) Myślę, że 'It's Time', żeby im za to podziękować ;)
    Odpowiedz
  • komentarz
    Marta 02:28 14-05-2017
    Słucham naprawdę różnych gatunków muzycznych i w każdym z nich staram się znaleźć coś dla swojej duszy. Za pokochanie przeze mnie muzyki elektronicznej odpowiedzialny jest zespół Years & Years. Ich muzyka wyzwala we mnie nie tylko ogromne pokłady serotoniny, ale także towarzyszy w codziennym życiu, między innymi: myciu zębów (polecam szczotkowanie w rytm utworu "Meteorite"), spacerach, wieczornych rachunkach sumienia, porannym deszczu oraz śpiewaniu do lustra z dezodorantem - mikrofonem, wyobrażając sobie duet z Ollym Aleksandrem. Sama jestem związana w muzyką, więc w wolnych chwilach biorę do ręki ukulele lub siadam do pianina i wykonuje swoje wersje ich utworów. Oto jedna z nich (a raczej moja wersja ich wersji): https://www.youtube.com/watch?v=hYiVUjTGO8U Bardzo chciałabym móc na żywo zaśpiewać z Ollym (w relacji: Olly na scenie, ja pod barierką) podczas Orange Warsaw Festival i poczuć szybciej płynącą krew w żyłach, bo co łączy ludzi bardziej jeśli nie muzyka? ;)
    Odpowiedz
  • komentarz
    Marta 16:59 14-05-2017
    Słucham naprawdę różnych gatunków muzycznych i w każdej z nich staram się znaleźć coś dla swojej duszy. Za pokochanie przeze mnie muzyki elektronicznej odpowiedzialny jest zespół Years & Years. Ich utwory uwalniają we mnie nie tylko ogromne pokłady serotoniny, ale także towarzyszą w codziennym życiu, między innymi: myciu zębów (polecam szczotkowanie w rytm utworu "Meteorite), spacerach, wieczornych rachunkach sumienia, porannym deszczu i śpiewaniu do lustra z dezodorantem-mikrofonem razem z Ollym. W wolnych chwilach biorę do ręki ukulele lub siadam do pianina i wykonuje własne wersje ich utworów. Oto jedna z nich (a raczej moja wersja ich wersji): http://youtu.be/hYiVUjTGO8U Bardzo chciałabym mieć możliwość zaśpiewania z Ollym Aleksandrem na żywo (w relacji Olly na scenie, ja pod barierką) i poczuć tę wspólną, magiczną energię, bo co łączy ludzi bardziej, jak nie muzyka? :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    Makos 17:04 14-05-2017
    Wszyscy piszą tu o zagranicznych artystach, a przecież miłość do Polski powinna być największa, niczym do swojej drugiej połówki, którą chciałbym zabrać na OWF 2017. Poznaliśmy się na koncercie Łona i Webber w 2014 roku. Wyśpiewaliśmy razem każdy kawałek i kolejne godziny spędziliśmy na wymianie wspólnej pasji do muzyki. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że pamiętamy siebie z koncertu Justice na Open'erze 2012. Najwidoczniej czas chciał połączyć nas później, bo muzyka zajęła się tym wcześniej! Podwójnym karnetem sprawiłbym mojej narzeczonej niezłą niespodziankę :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    Marta 19:41 14-05-2017
    W naszych początkach zakamarki mojej pamięci dopatrują się wielkiej ekscytacji i niepewności, drżenia rąk. Jednak wiem - nie ma przypadków. Z odległych krańców Polski w jedno miejsce i czas wrzuciła nas miłość do muzyki. Rok 2014 i koncert Kings of Leon na Orange Warsaw Festival. Nie mieliśmy z kim jechać, więc oboje szukaliśmy towarzysza przez Internet. Dwoje nieśmiałych ludzi wyszło ze swoich stref komfortu żeby nie stać samotnie na koncercie swojego ukochanego zespołu. Dziś łączą nas dziesiątki koncertów, wyjazdów, miliony wiadomości. Rzeczy, na które osobno nigdy byśmy się nie zdobyli. Od tego czasu nie krępuje mnie drżenie rąk, a niepewność dzielona na dwoje smakuje inaczej. Osobno baliśmy się wszystkiego, razem możemy wszystko! Nie mamy zdjęć z zespołem, ani autografów, mamy za to przyjaźń do końca życia i wspomnienie, które chcemy odświeżać kiedy to tylko możliwe. Koncert na Orange Warsaw Festival będzie najlepszą okazją :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    Czokomorena 21:30 14-05-2017
    Już niedługo, już niebawem... na Orange Warsaw Festival będę się bawić! Wszystko gotowe - moje serce i dusza, a więc ,,Polska A B C i D" na koncert Marii Peszek rusza! Będzie chaos, będzie awaria, bo na scenę wjeżdża Maria! Zatapiam się w tekście, bo ,,ładne słowa to"! Chcę być jeszcze bliżej, chcę poczuć tę moc! ,,Ballada nie lada", brakuje mi słów! Zaśpiewaj mi Mario, proszę zrób to znów. Chcę skleić litery jak Superglue ,,Tu i teraz" brakuje mi tchu! Faluję w górę i w dół, niesie mnie ludzi tłum! Wszystkie ręce pracują razem, chyba już wiem co za chwilę się stanie! Jestem na scenie, obok mnie Maria! Teraz to będzie prawdziwa awaria! ,,Ballada nie lada", brakuje mi słów! Zaśpiewaj mi Mario, proszę zrób to znów. Chcę skleić litery jak Superglue ,,Tu i teraz" brakuje mi tchu! Jesteśmy ,,jak pistolet" i ,,karabin", rzucamy słowami! Raz ona, raz ja, energią czarujemy świat! ,,Sorry Polsko", dziś rządzimy my! ,,Ej Maria!" Chodź pokażemy im! ,,Ballada nie lada", brakuje mi słów! Zaśpiewaj mi Mario, proszę zrób to znów. Chcę skleić litery jak Superglue ,,Tu i teraz" brakuje mi tchu! Właśnie tak to widzę - Maria Peszek i ja na scenie! I w taką wersję wydarzeń wierzę. Na OWF wszystko się może zdarzyć, nie chcę zaPESZać, ale nikt nie zabroni mi marzyć! :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    Ania 22:06 14-05-2017
    Kings of leon To zespół, z którym wiąże bardzo wiele wspomnień, towarzylili mi w bardzo trudnych momentach mojego zycia jak i w tych przepieknych. W kazdym z tych momentow albo sprawiali ze szczęście moje sie potegowalo albo tez dzialalo po prostu kojaco. Piosenka "Closer" zapoczątkowała moją miłość do tego zespołu, uwazam że jest czystym pięknem. Pierwsze sekundy przenoszą mnie w inny świat i od wlasnie tych pierwszych sekund marzyłam żeby usłyszeć ją na żywo i rozkoszować się tym pięknem. Wierzę głęboko w to że jak się czegoś bardzo pragnie i działa się w tym kierunku to się to dostaje, bardzo się ciesze że są takie akcje jak ta i mam ogromną nadzieję że bilet trafi do osób które najbardziej tego pragną :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    Admikman 23:00 14-05-2017
    O tego rocznym OWF marzę, jak bardzo? Zaraz wam pokażę. Pogoda słoneczna się szykuje, strój odpowiedni już kupuję. Imagine Dragons muzyką rozbrajają i do zabawy wszystkich zachęcają. Na ich koncercie byłem w Łodzi i wiem o co w takich koncertach chodzi. Martin Garrix to niezły gość. Jego muzyka ma w sobie to "coś" chętnie zobaczę go po raz drugi i z przyjaciółką zatańczę wogie-bugie. Reszta artystów to dla mnie zagadka. Widziałem ich jedynie w komputerowym ekranie, marzy mi się wśród nich śniadanie. Muzyka na żywo to coś wspaniałego, na Orange Warsaw Festiwal dla każdego znajdzie się coś dobrego. O nowo poznanych ludziach nie zapominam. Takie przyjaźnie to prawie jak muzyczna rodzina. Mam nadzieję, że za niecałe 3 tygodnie się widzimy i razem z super artystami potańczymy! :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    Pati93 23:04 14-05-2017
    Tego że jest się największym fanem nie da się opisać słowami! Ta muzyczna miłość płynie w żyłach, pulsuje w rytm ulubionego kawałka, którego słuchasz milionowy raz i wciąż nie możesz przestać. Wyrywa się z ciebie dzikim okrzykiem gdy dowiadujesz się o nowej płycie czy na koncercie gdy stoisz tuż pod sceną. Przesyła artystyczną wenę gdy tworzysz transparent na koncert. To coś czego nie da się zmierzyć ani ogarnąć... Coś czego nie umiesz wytłumaczyć tym którzy nawet nie słyszeli o twoim ukochanym zespole... To uczucie gdy puszczasz ulubioną płytę, a fala dźwięków uderza w twoje ciało i pobudza je do tanecznego transu... Znasz to? We mnie takie doznania wywołuje Years&Years. Każda ich nuta, każdy dźwięk niesie się echem w moją stronę i budzi jakąś nieznaną część mnie. Taką która tańczy bez opamiętania. Która wsłuchuje się w teksty i po chwili zna je na pamięć. Która śledzi piękne teledyski. Tą muzyką oddycham, żywię się, chłonę niczym gąbka. To coś nierealnego ile endorfin możesz uwolnić z siebie śpiewając King czy Desire... W marzeniach śpiewam wraz z nimi w teledyskach. W marzeniach jestem na tym festiwalowym koncercie i to nie sama- bo jestem wśród swoich, wśród tych którzy tak jak ja poddają się hipnozie głosem Ollego i znów wpadają w ten muzyczny trans. Nie chcę dać się z niego wybudzić- to piosenki mojego życia, moich radości i smutków, to istna magia. Znasz to??? Jeśli powiesz że tak, to znaczy że też jesteś czyimś fanem i dobrze wiesz że tej miłości nie da się opisać słowami. To miłość zapisana za pomocą uczuć i nut... :)
    Odpowiedz
  • komentarz
    natalia 23:10 14-05-2017
    Ten konkurs to moja ostatnia deska ratunku. Ostatnia deska ratunku przed moimi wyrzutami sumienia oraz największym wyrzutem - moją siostrą, którą miałam zabrać 17.02.2016 r. na koncert naszego ulubionego zespołu - KODALINE. Miała to być moja nagroda za 6-letnie trudy emigracji i jej 6-letnie trudy tęsknoty za mną. Pamiętam dokładnie dzień w którym kupiłam bilety na ten koncert, pamiętam jej radość kiedy powiedziałam jej, że jedziemy na niego razem, pamiętam zdjęcie biletów, które mi przesłała w dniu, w którym otworzyła kopertę z przesyłką, pamiętam jak odliczałyśmy dni do koncertu, ucząc się piosenek na pamięć i przygotowując się do akcji koncertowej. Ale najbardziej pamiętam jej i moje cierpienie, kiedy okazało się, że nie mogę pojechać na koncert i musimy sprzedać bilety. Była to jedna z najtrudniejszych decyzji w moim życiu. Koncert KODALINE na Orange Warsaw Festival to nasza ostatnia szansa na wysłuchanie piosenek zespołu z setlistą podobną do tej z 17.02.2016r., oraz poczucie tego niezwykłego klimatu ich koncertów, który dotychczas mogłyśmy tylko oglądać na nakręconych przez innych filmikach. To też przede wszystkim moja ostatnia szansa, na pokazanie siostrze, że marzenia się spełniają jeśli bardzo się w nie wierzy.
    Odpowiedz
  • komentarz
    marta84 23:31 14-05-2017
    Jednym z najpiękniejszych obrazów, które przewijają się przed moimi oczami, gdy siedzę i wspominam szczęśliwe chwile ze swojego życia, jest twarz wokalisty zespołu Imagine Dragons, Dana Reynoldsa, na koncercie w Łodzi 2 lutego 2016 roku. Kiedy przestał na chwilę śpiewać, schylił się, oparł dłonie na kolanach i zaczął przyglądać się twarzom osób na widowni. Miał łzy w oczach, uśmiechał się, a ja poczułam bijącą od niego miłość do drugiego człowieka. Chciałabym jeszcze raz na żywo móc chłonąć emanującą z niego dobroć. Ponadto nigdy nie zapomnę tego jak w nocy po koncercie siedziałam na dworcu, a jakiś chłopak zaczął śpiewać piosenkę Smoków i zaraz dołączyły do niego inne głosy. Można było poczuć cudowną jedność między fanami. Chcę znowu razem z takimi ludźmi bawić się pod sceną. Dodatkowo żadnej piosenki nie słuchałam tyle razy pod rząd jak "Whatever It Takes". Jestem teraz na takim etapie życia, że potrzebuję odwagi i właśnie piosenki Imagine Dragons mi jej dodają.
    Odpowiedz
  • komentarz
    Kasia Barys 15:06 15-05-2017
    Witam, żeby nie trzymać was dłużej w niepewności ogłaszam rozwiązanie konkursu. Wszystkie (kilkadziesiąt!) zgłoszenia dotarły do wczoraj. Zdecydowanie Kings of Leon, Imagine Dragon i Maria Peszek mają wśród was najwięcej fanów. Prawdziwych, wiernych, kreatywnych i zmotywowanych do bycia na ich koncertach. Jednak w konkursie wygrywają tylko 3 osoby... Gratuluję Łukasz Machnicki, Monika Dunajska i Asia Śpiewankiewicz. Mam dla was bilety na OWF. Poproszę tylko o Wasze dane do wysyłki (katarzyna.barys@orange.com)
    Odpowiedz
    • komentarz
      pablo_ck 18:21 15-05-2017
      Gratulacje :)
      Odpowiedz
    • komentarz
      Aśka 12:20 16-05-2017
      hehehe strasznie dziękuję :D
      Odpowiedz
  • komentarz
    aagaa5 10:45 20-05-2017
    Fanem Imagine Dragons jest moja córka. Jej marzeniem był koncert w Łodzi ale się nie udało. To dla niej pragnę wygrać zaproszenie.!!!!!!!!!!
    Odpowiedz

Oferta

Opłaca się doładowywać konto przez bankowość mobilną Orange Finanse (7)

Piotr Domański

9 maja 2017

Opłaca się doładowywać konto przez bankowość mobilną Orange Finanse
7

Koledzy z Orange Finanse przygotowali dla Was bardzo fajną promocję. Jeżeli doładujecie konto prepaid przez system bankowości elektronicznej Orange Finanse lub aplikację mobilną dostajecie 30% więcej, a dodatkowa kwota wpłynie na konto promocyjne w ciągu 14 dni. Dodatkowe środki możecie wykorzystać w ciągu 14 dni na SMS, MMS i transfer danych, choć z kilkoma ograniczeniami, na przykład związane z wykorzystaniem w roamingu. Te dodatkowe środki nie łączą się z promocją konto ważne rok.

Mamy nawet krótką rozpiskę doładowań i kwot, które zyskujecie:

  • 1,5 zł za doładowanie nominałem 5 zł
  • 3 zł za doładowanie nominałem 10 zł
  • 9 zł za doładowanie nominałem 30 zł
  • 12 zł za doładowanie nominałem 40 zł
  • 15 zł za doładowanie nominałem 50 zł
  • 30 zł za doładowanie nominałem 100 zł
  • 60 zł za doładowanie nominałem 200 zł

Promocja trwa do 18 sierpnia, więc to fajny dodatek na wakacje. Sądzę, że może być to także kolejny argument za tym by przyjrzeć się ofercie Orange Finanse. Moim zdaniem warto, bo oferujemy darmowe utrzymanie konta, a Ci bardziej oszczędni będą mogli skorzystać z bardzo dobrego oprocentowania konta oszczędnościowego (3,5% piechotą nie chodzi). A do tego dochodzi bardzo fajny bonus dla nowych klientów za aktywne korzystanie z karty płatniczej (lub BLIKa) Orange Finanse – 120 zł doładowania lub zniżki na naszych fakturach w skali roku. Aktywne korzystanie oznacza płatność kartą za zakupy co najmniej 300 zł w ciągu miesiąca.;-) Za każdy taki miesiąc dostajecie 10 zł, co razem daje wspomniane 120 rocznie.

Więcej informacji znajdziecie na stronie orangefinanse.pl.

Niby niewiele, ale jak mówi stare porzekadło ludowe: mieć tysiąc i nie mieć tysiąca to razem dwa tysiące 😉

Jak ktoś napisze w komentarzach, skąd jest ten cytat (oryginalnie) odpalę mu mały prezencik. Bo przyznaję – znam go tylko z „Wieży Jaskółki” Sapkowskiego, a mam poczucie, że raczej nie jest to jego źródło.

P.S. jeszcze jedna sprawa. Ruszyliśmy z trwającą nieco krócej promocją, w której również możecie zgarnąć 30% bonusu za doładowanie przez internet (na liście są portale takie jak www.doladowania.pl i serwisy transakcyjne banków). Ta promocja trwa jednak krócej – od 8 do 14 maja, a środki ważne są przez 14 dni. Obie oferty się nie łączą. Link do oferty znajdziecie na stronie orange.pl.

P.S. 2 jeżeli sądzicie, że doładowania przez internet są trudne… obejrzyjcie ten film 😉

Udostępnij: Opłaca się doładowywać konto przez bankowość mobilną Orange Finanse
podaj nick
podaj poprawny adres e-mail
komentarz jest wymagany

Komentarze

  • komentarz
    Pan Pikuś 12:04 09-05-2017
    Cytat ten pochodzi z Wiedźmina.
    Odpowiedz
    • komentarz
      Piotr Domański 12:11 09-05-2017
      Tyle to wiem, nawet napisałem o tym ;-) Ale gdzie jeszcze?
      Odpowiedz
  • komentarz
    pablo_ck 20:50 09-05-2017
    Dla mnie te "promocje" są do poprawki :) Albo konto promocyjne przy obecnych pakietach będzie miało ważność równą jak konto główne, albo niech te promocyjne środki wpływają na konto główne. Wtedy te "prezenty" będą miały sens.
    Odpowiedz
    • komentarz
      emitelek 04:34 10-05-2017
      Nic dodać, nic ująć!!! Czym oni chcą ludzi zachęcić; troszkę żenujące...
      Odpowiedz
      • komentarz
        Piotr Domański 10:36 10-05-2017
        Nie wiem jak Wy, ale dla mnie kilka złotych więcej to zawsze kilka złotych więcej. A w pierwszej kolejności chcemy zachęcić do doładowania przez internet ;-)
        Odpowiedz
  • komentarz
    Ziomal 15:39 16-05-2017
    I co się dzieje?! ;) otrzymujesz smsa i maila ;) Latwizna .
    Odpowiedz
  • komentarz
    Łukasz 18:33 17-05-2017
    Jak już robicie promocję to dajcie już do wszystkich sieci całkiem inaczej to brzmi...Kto z tego teraz korzysta w dobie no-limit.Może i są tacy ale uważam że do wszystkich to już lepiej niż do sieci swojej
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej