Sieć

Jak się kradnie kable?

17 października 2017

Jak się kradnie kable?

Zdzisiu! Policja jedzie, schowaj się tutaj

(wskazuje palcem na mroczną głębinę studzienki kanalizacyjnej)

–  Policja jedzie!

Ależ Jasiu, jak ja stąd wyjdę?!

Stul dziób i…

(trzask zamykanej płyty i tupot stóp)

I Zdzisiu został sam, w ciemności, wśród kabli – niektórych już przeciętych. Nad głową miał ciężką płytę, której nijak nie potrafił sam podnieść. Mijała godzina, druga, trzecia. W końcu padł mu telefon i zaczął się zastanawiać, czy w ktoś go wyciągnie, czy też przyjdzie mu tu zemrzeć w ciszy, mroku i samotności.

Po kilku godzinach usłyszał znowu kroki i głośne szuranie żeliwa o beton. Po chwili zobaczył światło latarek z góry i usłyszał…

Dobry wieczór, policja, wyskakuj stąd.

Część historii, której Zdzisiu nie widział i nie słyszał rozegrała się na komisariacie, gdzie Jasiu dopiero po kilku godzinach „posiedzenia” przyznał się, gdzie stał samochód ze skradzionymi kablami telekomunikacyjnymi. Przyznał także, że przed niezbyt udaną próbą ucieczki zatrzasnął kolegę w studzience. Mogło się to skończyć zejściem niedoszłego złodzieja z tego świata.

Chcecie więcej „anegdotek”?

Co powiecie na historię dżentelmena, który był tak zapobiegliwy, że kradł kable w gumowych rękawiczkach (pewnie także po to, by go prąd nie „popieścił”), ale nie zauważył, że w trakcie rabunku wypadł mu z kieszeni portfel z dowodem osobistym w środku. Raz, w Krakowie trafił się też w okradzionej studzience zgubiony przez złodzieja telefon komórkowy. Czasem robi mi się prawie żal tych miłośników cudzej miedzianej własności. Jak choćby wtedy, gdy dwóch złodziei spłoszonych przez policjantów i naszych pracowników spędziło kilka godzin w krzakach na deszczu i temperaturze bliskiej zera. Słabo wybrali kierunek ucieczki, trafiając w kozi róg stworzony przez drut kolczasty pobliskiej jednostki wojskowej. W końcu wyziębieni i zmoknięci sami podeszli do zbierających dowody policjantów.

Takich historii koledzy, którzy walczą u nas z kradzieżami i dewastacją sprzętu mają na pęczki. Niektóre wydają się być zabawne.  Jednak wcale takimi nie są – każda taka kradzież oznacza, że kilka, kilkanaście, a czasem kilkaset rodzin traci dostęp do usług. Tak było, w opisywanej przez nas na blogu „Historii pewnej awarii”, gdy ktoś „pożyczył sobie” kable zasilające naszą szafę techniczną.

Mniej „anegdotek” to wynik lepszych zabezpieczeń i…

Historii mogących pretendować do „zabawnych” jest coraz mniej. Z jednej strony to powód do radości. Liczba kradzieży, a mówiąc bardziej precyzyjnie „zdarzeń kradzieżowych” w naszej sieci sukcesywnie spada. Obecna ich liczba to jedynie 8 procent wartości z 2012 roku. Rok do roku notujemy ostatnio prawie 50% spadki. Wiąże się to także z ograniczeniem kosztów, które ponosimy – w porównaniem z 2012 r. o 90%. Podobnie jest z dewastacją sprzętu – tutaj także notujemy znaczne sukcesy.

Nie dzieje się to z przypadku. Robimy bardzo dużo, by kradzieży było jak najmniej. Pracuje nad tym sporo ludzi. Po pierwsze dlatego, że lubimy, gdy możecie korzystać z naszych usług. Po drugie dlatego, że nie lubimy gdy nasze kable trafiają na skup metali kolorowych. Dlatego coraz lepiej zabezpieczamy naszą infrastrukturę, zarówno fizycznie (czytaj: lepsze kłódki, grubsze kraty), jak i na kilka innych sposobów. Współpracujemy z policją, a nawet prywatnymi detektywami, by nie tylko patrolować ulice, ale także aktywnie wyłapywać przestępców. I tu przechodzimy do drugiego powodu, dla którego liczba „anegdotek” spada. Jest to efekt…

… profesjonalizacji (niestety) przestępców

Okres spontanicznych wypraw na szaber do najbliższych studzienek kanalizacyjnych się skończył. Teraz mamy do czynienia z profesjonalistami. Ludźmi z własnym sprzętem do wyciągania kabli i własną łącznością, dla których wyrwanie setek metrów kabli (i to tych najgrubszych) w krótkim czasie to przysłowiowy pikuś. Przykładem była grupa, która w całym kraju przywłaszczała sobie fragmenty naszej infrastruktury. Jej członkowie odpowiadali za ponad 70 dużych kradzieży. Ich łupem padały długie odcinki kabli lub te ich fragmenty, które były najdroższe. Na szczęście dzięki współpracy policji, prywatnych detektywów, firm ochrony mienia i pracowników Orange Polska udało się całą „ekipę” złapać pod koniec ubiegłego roku.

Memorandum na rzecz przeciwdziałania kradzieży i dewastacji infrastruktury

Do przygotowania tego tekstu skłonił mnie raport o skali incydentów kradzieży i dewastacji infrastruktury telekomunikacyjnej, energetycznej i kolejowej za 2016 r. Nazwa może niezbyt pasjonująca, jednak zawartość to ciekawa lektura, dla wszystkich tych, których pasjonuje telekomunikacja. Pokazuje on bowiem temat dość ważny, lecz rzadko poruszany. Swoją drogą wiecie ile klientów (nie tylko Orange Polska) zostało choćby na chwilę pozbawionych usług z powodu kradzieży i dewastacji sprzętu telekomunikacyjnego w całej Polsce w 2016 r.? Dokładnie 74 796. Sporo, prawda? Kolejna zagadka – ile pociągów się przez to spóźniło? One także są w tym raporcie uwzględnione. Pociągów takich było 7 524.

Z raportu wyczytacie także, że najwięcej incydentów kradzieży i dewastacji w branży telekomunikacyjnej było na Dolnym i Górnym Śląsku oraz na Mazowszu. Wyróżniało się w tym względzie także województwo Łódzkie.

Zapraszam Was do lektury.

P.S. grafika w załączeniu stanowczo nie przedstawia fanów cudzej miedzi, lecz ekipę Orange 😉 Taką, która po wszystkim naprawia Wam usługi.

Udostępnij: Jak się kradnie kable?

Sieć

Melduję zasięg na Polanie Chochołowskiej

23 września 2017

Melduję zasięg na Polanie Chochołowskiej

Widzę, że wreszcie macie dobry zasięg – zagaduję panią z baru w schronisku na Polanie Chochołowskiej. – Prawda, prawda zamontowali nam przekaźnik i od kilku dni jest super!

Sprawdzam i wysyłam pierwsze fotki. Każda po kilka mega. Petardy, jak przy światłowodzie nie ma, ale przechodzą w kilka sekund. Wcześniej nie sposób było stąd zadzwonić z komórki, a co dopiero surfować po Internecie czy przesyłać zdjęcia. Jednym słowem to koniec „białej plamy” w pięknym miejscu.

Prawdziwy test pewnie czeka BTS-a podczas najbliższego „weekendu krokusa”. Dobry zasięg w górach to jednak przede wszystkim bezpieczeństwo. Fizyki nie da się oszukać. To teren wyjątkowo trudny ze względu na wzniesienia. Ponadto trzeba brać pod uwagę, że jesteśmy w środku Tatrzańskiego Parku Narodowego. Dlatego tym bardziej cieszę się, że kolejny obszar Tatr znalazł się w zasięgu Orange dzięki współpracy z T-Mobile w ramach NetWorks!

 

 

Udostępnij: Melduję zasięg na Polanie Chochołowskiej

Sieć

Pasażerze! Śmigaj po necie na A2

22 września 2017

Pasażerze! Śmigaj po necie na A2

Nawigacja działa, dzieciaki oglądają film na tablecie, małżonek bądź małżonka z nosem w telefonie przegląda internet na siedzeniu pasażera, czyli można jechać w Polskę. Potrzebny jest jednak do tego zasięg i szybki internet. I tu mamy dla Was naprawdę dobrą wiadomość – piękny zasięg na A2. Sam go sprawdzałem w miniony piątek na odcinku do Łodzi!

Pamiętajcie, że kluczem do sukcesów w prowadzeniu samochodu jest…prowadzenie samochodu. Warto się na tym w pełni skupić, a nie siedzieć w necie w czasie jazdy 🙂

Sieć dla kierowców!

Jak pewnie wiecie intensywnie inwestujemy w rozwój naszej sieci mobilnej, a jednym z elementów, na którym szczególnie się skupiamy są szlaki komunikacyjne – główne linie kolejowe  i drogi, szczególnie autostrady. W końcu miano „Sieci #1” zobowiązuje! W ciągu ostatnich miesięcy „na tapetę” wzięliśmy mój (znowu cudzysłów) „ulubiony” kawałek polskich autostrad – A2 między Warszawą i Strykowem. W sumie między tymi miejscowościami „majstrowaliśmy” przy 12 stacjach bazowych – na z nich części odpaliliśmy 4G LTE, pozostałe to zupełnie nowe stacje bazowe.  Zapewniły one zasięg zarówno usług głosowych jak i internetu mobilnego wzdłuż tego odcinka. Ostatnia ruszyła dosłownie wczoraj.

Efekty widać od razu. Obniżyliśmy na tym odcinku udział zerwanych połączeń do wszystkich nawiązanych poniżej progu 1%. Poprawa parametrów sieci 4G LTE przełożyła się na jakość choćby streamingu wideo. Jak pewnie wiecie, chociażby z tekstu o prędkości internetu w sieci mobilnej, na samą szybkość transmisji wpływa cała masa czynników, między innymi obciążenie sieci, warunki pogodowe czy elektronika działająca w około Was. Mimo to poprawa będzie zauważalna.

Jednak nie jest to koniec naszych prac na tym odcinku.. Możecie to zobaczyć na poniższej mapce. Inwestycje oznaczone na zielono zakończyliśmy w tym roku. te oznaczone na pomarańczowo powstaną na przełomie 2017 i 2018.

Warszawa - Stryków autostrada A2

Za Łodzią też mamy zasięg

No dobrze – powiecie – ale za Strykowem, a bardziej ogólnie – za Łodzią A2 ciągnie się dalej, aż do granicy. Jak tam wygląda sytuacja? Odpaliliśmy 4G LTE na 8 już stojących stajach bazowych, dostawiliśmy także jedną zupełnie nową. Do końca roku planujemy „dopalić” naszą sieć w trzech kolejnych miejscach.

Z rozbudowanego zasięgu i poprawionej jakości usług nie będą korzystać wyłącznie kierowcy. Nasze inwestycje oznaczają także dużą poprawę dla wszystkich którzy mieszkają wzdłuż autostrady, przy sprzyjających warunkach terenowych nawet w odległości kilku kilometrów. W takiej sytuacji są moi rodzicie, mieszający kilka kilometrów od jednej z głównych linii kolejowych w kraju. Jeszcze kilka lat temu można było u nich w domu jedynie porozmawiać przez telefon. Teraz prędkości transferu w okolicach 40 Mb/s dzięki 4G LTE od Orange nie są niczym niezwyczajnym . Daje to zupełnie nowe możliwości, na przykład Orange Love 4G.

Udostępnij: Pasażerze! Śmigaj po necie na A2

Sieć

Tak pracowaliśmy i naprawialiśmy skutki nawałnicy

25 sierpnia 2017

Tak pracowaliśmy i naprawialiśmy skutki nawałnicy

Przez ostatnie dni na bieżąco dostawałem raporty, jak przywracaliśmy usługi klientom i usuwaliśmy skutki nawałnicy z 12 sierpnia. Chociaż minęło już prawie dwa tygodnie, to dopiero wczoraj do ostatnich 4 stacji bazowych poszkodowanych podczas burzy dotarł prąd z sieci energetycznej. Wcześniej pracowały na naszych agregatach. Łącznie nawałnica spowodowała, że 179 naszych stacji nie miało dostępu do prądu przez krótszą lub dłuższą chwilę. Żadna stacja nie zawaliła się, ani nie zostały uszkodzone nadajniki. Mobilne agregaty pracowały przy 135 stacjach.

Większe szkody nawałnica wyrządziła naszej sieci stacjonarnej. Bezpośrednio jej skutki odczuło ponad 25 tys. klientów. Mam na myśli połamane słupy, zerwane kable i uszkodzenia innych urządzeń telekomunikacyjnych, w tym także bezpośrednio znajdujących się w domach klientów (dekodery, rutery). Większość uszkodzeń naprawiliśmy w ciągu kilku dni. W tej chwili zostało nam ok. 100 trudnych przypadków, w których aby w 100 proc. przywrócić usługi klientom musimy odbudować dużą część infrastruktury, co niestety wydłuża czas naprawy.

W okresie nawałnic i po nich nasze centra obsługi miały kilkakrotnie więcej zgłoszeń niż zazwyczaj. W usuwanie skutków nawałnicy było zaangażowanych łącznie ponad 1,4 tys. pracowników Orange Polska i firm współpracujących z nami. Technicy pracowali po 12 godzin dziennie, w weekendy, a część z nich ściągnęliśmy z urlopów. Przejechali samochodami technicznymi ponad 70 tys. kilometrów.

Korzystając z okazji, WIELKIE dzięki dla wszystkich, którzy byli zaangażowani w pomoc i usuwanie skutków nawałnic.

Ps. Dane, które przedstawiłem dotyczą województwa kujawsko-pomorskiego, które najbardziej ucierpiało podczas burz.

Udostępnij: Tak pracowaliśmy i naprawialiśmy skutki nawałnicy

Sieć

Jak się wykuwa Internet of Things? – część 2

14 sierpnia 2017

Jak się wykuwa Internet of Things? – część 2

Jak już pewnie wiecie z poprzedniego tekstu mamy od pewnego czasu na tapecie temat Internet of Things (IoT). Nie bez powodu – prowadzimy testy dwóch technologii, które mogą posłużyć do budowy właśnie Internetu Rzeczy: NB-IoT i eMTC (zwanego potocznie LTE-M). W drugiej części tekstu będzie o energii, pieniądzach i ruchu – mam nadzieję, że nie zawiodę Was. Planujemy też część trzecią – z wnioskami z testów.

Zaczniemy od punktu, który jest chyba najważniejszy jeżeli chodzi o IoT, czyli…

Praca na baterii

Aby stosowanie Internetu Rzeczy miało sens urządzenia muszą móc pracować bardzo długo na jednej baterii lub też pobierać bardzo niewiele energii z akumulatora. Powód jest prosty – dziesiątki, setki, tysiące czujników mierzących choćby przepływ wody w rurach rozmieszczone są po piwnicach, kanalizacji i innych trudnodostępnych miejscach. A teraz wyobraźcie sobie, że do każdego z tych czujników trzeba by pociągnąć kabelek, przez który będzie biegł prąd. Zadanie powiedziałbym… karkołomne. Po pierwsze znacznie powiększałoby to koszt montażu, po drugie są miejsca, gdzie pociągnięcie prądu jest bardzo trudne. W przypadku samochodów każdy kolejny układ trzeba zasilić, a prąd w samochodzie generowany jest poprzez spalanie paliwa 😉

W przypadku Internet of Things  jako standard wyznaczono 10 lat pracy na jednej baterii. Zarówno NB-IoT jak i LTE-M zostały stworzone z myślą o efektywności energetycznej, jednak wydaje się, że NB-IoT poradzi sobie na tym polu nieco lepiej. Z drugiej strony to „nieco” może być niwelowane przez warunki pracy danego urządzenia – wystarczy konieczność wzmocnienia sygnału i już wszystko bierze w łeb.

Koszt, czyli… kasa, pieniążki, pieniądze, mamona, zielone, bucksy

Każde wyzwanie można pokonać, jeżeli mamy na to wystarczający budżet. Amerykanie wysłali człowieka na Księżyc, a na półwyspie Arabskim zbudowano kryty stok narciarski. Różnica między nimi a nami jest taka, że my nie mamy nieograniczonych zasobów gotówki. Nie mają ich także nasi klienci, którzy w przyszłości będą decydować z jakich urządzeń chcą korzystać.

By spopularyzować technologie oparte o LTE-M i NB-IoT koszt nowych rozwiązań nie może być wyższy, od tych opartych o GSM, czyli 2G. Naszym zdaniem przy pełnym wdrożeniu takich rozwiązań będzie to możliwe. Dostrzegamy również, że prostsza z tych technologii – NB-IoT może zapewnić większe oszczędności. Jednak testy, czas i skala produkcji zapewne to zweryfikują.

Mobilność

To dość ciekawy wątek w kontekście Internet of Things – chodzi tutaj o możliwość przemieszczania się urządzeń pomiędzy stacjami bazowymi w trakcie nadawania sygnału. Z jednej strony wydaje się to czymś oczywistym w przypadku sieci (nomen-omen) mobilnych. Z drugiej strony, w wielu przypadkach mówimy o czujnikach, które większą część „życia” mogą przeleżeć w piwnicy, nie przesuwając się nawet o milimetr. Po za tym jest jeszcze jeden wątek. Przemieszczanie się urządzeń zwiększa zużycie energii, które przekłada się na koszty.

W związku z tym w technologii NB-IoT… zrezygnowano z możliwości przemieszania w trakcie nadawania sygnału (po prostu). Założono,  że urządzenia będą poruszać się bardzo rzadko lub wcale. Dane wysyłają nieco częściej ale szansa, że będą się one jednocześnie poruszać pomiędzy stacjami bazowymi i wysyłać dane jest bliska zeru. W przypadku LTE-M pozostawiono możliwość „handoveru”, czyli transmisji danych przy jednoczesnym poruszaniu się pomiędzy stacjami bazowymi. Co prawda nie działa ona w tzw. trybie rozszerzonego zasięgu. Pewnie o nim nie wspomniałem, ale sądzę, że nazwa mówi wszystko – ma on działać przy bardzo słabym zasięgu – na przykład w piwnicy.

Dalsze ewolucje w 3GPP Rel-14

Teraz czas na mój ulubiony wątek – przez ten cały czas pracowaliśmy nad czymś, co moglibyście uznać za gotowe rozwiązanie.

Błąd!

Jak pewnie pamiętacie z pierwszego tekstu, pracowaliśmy w oparciu o rozwiązania, które zostały opisane w ramach pierwszej wersji (3GPP Release-13). A obecnie zakończono prace nad Rel-14, które dodają zupełnie nowe możliwości. W obu przypadkach dodana została usługa, pozwalająca na lokalizację urządzeń i możliwość transmisji rozsiewczej, zwanej w języku mieszkańców Wysp Brytyjskich „multicast”. Oznacza to, że ze stacji bazowej do każdego z urządzeń przesyłany jest dokładnie ten sam strumień bitów. Można to porównać do transmisji telewizyjnej czy radiowej, w której jest jeden nadawca i dziesiątki, setki, tysiące odbiorców. Oczywiście nie będziemy zajmować się transmisją Orange TV do urządzeń IoT… ale możemy im przesłać chociażby aktualizację oprogramowania, nie marnując przy tym zasobów radiowych.

Żeby było ciekawie, w LTE-M dodano obsługę połączeń głosowych poprzez VoLTE i większe prędkości transmisji, na które pozwala m.in. poszerzenie kanału pracy. Chodzi o wykorzystanie większej ilości PRB niż 6. Jeżeli chcecie wiedzieć więcej, musicie zajrzeć do poprzedniego tekstu.

Na drodze do Internet of Things w 5G

Wątek 5G już poruszałem w pierwszym tekście. Teraz chciałbym go nieco rozwinąć. Jeżeli mocno interesujecie się tematem 5G wiecie zapewne, że docelowy kształt standardu został już właściwie określony, teraz „rzeźbimy”, by osiągnąć cel, który został przed nami postawiony. Z jednej strony pracując nad siecią 5G, z drugiej właśnie poprzez… ewolucję LTE-M i NB-IoT. Powód jest bardzo ważny – w pierwszej fazie standardu 5G nie będzie funkcjonalności związanych z Internet of Things (czyli massive MTC). Dlatego 3GPP dąży, by właśnie poprzez ewolucję i wprowadzanie kolejnych usprawnień do LTE-M i NB-IoT sprawić, by spełniały one minimalne wymagania stojące (przynajmniej na polu IoT) przed siecią 5G. Nastąpi to szybciej niż wdrożenie mMTC w 5G, a na dodatek w oparciu o już sprawdzone rozwiązania.

Jeżeli chcecie wiedzieć więcej o IoT w 5G zapraszam do tekstu: Gospodarka po 5G – 5Gotowi #4

Już wiecie, co bierzemy pod uwagę w trakcie oceny technologii. Jednak to dopiero gdy zakończymy testy będziemy mogli skonfrontować teorię z praktyką. A do tego jeszcze chwila ;-). Dlatego już teraz zapraszam Was na ostatni z tekstów. Lecz dopiero po (moim) urlopie.

P.S zdjęcie ilustracyjne pożyczyłem z tekstu Wojtka o HTC U 11.

 

Udostępnij: Jak się wykuwa Internet of Things? – część 2

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej