Media donoszą, że Komisja Europejska wezwała UKE do zmiany lub wycofania projektu decyzji, która "ogranicza dostęp operatorów alternatywnych do sieci światłowodowej TP". Tylko, że my nie mamy sieci światłowodowej FTTH, o której mówi KE, a już traktowani jesteśmy jak monopolista. Brukselscy urzędnicy dzielą sobie skórę na niedźwiedzu, który jeszcze się nie urodził. Chyba, że liczyć trochę linii FTTH naszego konkurenta Netii/Dialog, ale raczej nie o to chodziło. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to sygnał KE, że jak zaczniemy budować światłowody, to bez przebaczenia czyli twarde regulacje, jak z miedzią. Nie powiem, aby to przesadnie mobilizowało do budowy FTTH i realizacji Europejskiej Agendy Cyfrowej. A skoro jesteśmy przy EAC, do 2020 r. wszystkie gospodarstwa w UE powinny mieć dostęp do Internetu minimum 30 Mb/s, a połowa nie mniejszą niż 100 Mb/s. Stan na koniec 2011 roku w Polsce? Dostępność „30” - 3,5 proc. gospodarstw, a ponad „100” - 0,7 proc. W Europie nie jest lepiej, bo średnia odpowiednio: 8,5 proc. i 1,3 proc. Na moje oko długa i wyboista droga przed nami. Może zamiast „no pasaran”, warto jednak przemyśleć paneuropejską politykę światłowodową i znaleźć rozwiązanie, które będzie zachęcało wszystkich do budowy FTTH, nie ograniczając zarazem konkurencji?

Wojtek Jabczyński