Rozrywka

Branża gier wcisnęła gaz przed wakacjami

Bartosz Graczyk Bartosz Graczyk
10 czerwca 2026
Branża gier wcisnęła gaz przed wakacjami

Gamingowy czerwiec nie brał jeńców. Ledwo zdążyliśmy ochłonąć po State of Play, a już wjechał Summer Game Fest. Chwilę później Nintendo dorzuciło Direct. Czasy gdy gry były prezentowane na jednej imprezie już dawno minęły. Teraz mamy natłok informacji z prezentacji różnych marek. Dlatego to dobry moment, żeby spojrzeć na branżę szerzej.

State of Play było pokazem dużych nazw, mocnych powrotów i bezpiecznych decyzji. Sony zaczęło od konkretu. Marvel’s Wolverine dostał nową rozgrywkę. Insomniac postawiło na brutalniejszy klimat, szybszą walkę i Logana, który nie udaje kolejnego sympatycznego bohatera w trykocie. To nadal komiksowa gra akcji, ale bliżej jej do pazurów niż do kolorowej pocztówki. Rozgrywka nie wyróżnia się jednak mocno względem Spider-Mana od tego samego studia. 

Na drugim końcu pokazu czekało God of War Laufey. To jedna z tych zapowiedzi, które od razu uruchamiają dyskusje. Santa Monica Studio wraca do świata Kratosa, ale tym razem patrzy na niego od innej strony. Faye dostaje własną historię, a gracze - powód, by wrócić do świata pełnego gniewu i wielkich potworów. Tym razem z perspektywy żony bohatera poprzednich części. 

state of play summer game fest

Sony dorzuciło też tytuły, które mogą dobrze wypełnić kalendarz. Control Resonant dostało datę premiery, a Dune: Awakening zmierza na PS5. Tomb Raider: Legacy of Atlantis ma przypomnieć, dlaczego Lara Croft nadal działa na wyobraźnię. Dochodzi Until Dawn 2. To kolejny horror z decyzjami, które obiecują jedno: zapewne ktoś przeżyje, ale raczej nie wszyscy. W tym roku PlayStation postawiło na znane marki, które potrzebowały odświeżenia.

Wielki zwiastun kolejnych dwóch lat

Summer Game Fest miał zupełnie inną energię. To nie była prezentacja jednej platformy lecz wielka mieszanka gatunków, wydawców i powrotów. Najgłośniej wybrzmiał horror. Resident Evil: Veronica wraca w 2027 roku, więc Capcom dalej korzysta z siły swoich klasyków. Alien Isolation 2 też pokazało pierwszy zwiastun, a to powrót, na który wielu graczy czekało latami. Pierwsza część świetnie pokazywała strach, bo nie chodziło o strzelanie do wszystkiego. Bardziej o świadomość, że coś może pojawić się za rogiem. Poprzednik miał mieszane opinie, ale jeżeli chcecie wyrobić sobie własną, to możecie sprawdzić grę na smartfonach. Kupicie ją przy pomocy „Płać z Orange” w sklepie Play oraz App Store.

summer game fest

Były też zapowiedzi dla fanów wielkich marek. Final Fantasy VII Revelation zamknie remake’ową trylogię, a Star Wars Zero Company pokazało taktyczne podejście do Gwiezdnych Wojen. Do tego dochodzi Guild Wars 3, czyli powrót marki z bardzo oddaną społecznością. Jeśli beta faktycznie ruszy w 2027 roku, MMO znowu może dostać ciekawy impuls. Co najciekawsze gra będzie dostępna również na PlayStation 5.

Summer Game Fest pokazał, że branża nie żyje jednym trendem. Mamy horrory, RPG, gry taktyczne, bijatyki i mniejsze projekty. Jednocześnie widać, że nostalgia nadal skutecznie sprzedaje emocje. Trudno się temu dziwić. Sam łapię się na tym, że wolę spędzać czas na remake’u Gothica niż w towarzystwie młodego Agenta 007, ale testy najnowszych gier już niedługo zrobię dla Was na blogu. 

Switch 2 potrzebuje własnych hitów

Nintendo Direct było ostatnim mocnym akcentem czerwcowej serii pokazów. Firma zaprezentowała ok. 50 minut materiałów, a lista gier była długa. Ponownie widać uderzenie w nostalgię. Genialna platformówka z serii Rayman doczeka się wejścia w trójwymiar, Star Fox znany jeszcze z NES’a przeżyje kolejny remake, a fani Myszki Miki zmierzą się z siłami ciemności w miksie Final Fantasy z postaciami Disneya w Kingdom Hearts IV.

Największy ciężar emocjonalny miała zapowiedź The Legend of Zelda: Ocarina of Time. To tytuł legenda, więc nowa wersja od razu brzmi jak wydarzenie. Dla jednych będzie to powrót do dzieciństwa, a dla innych pierwsza okazja, by sprawdzić klasyka w nowej formie. Nintendo dobrze wie, jak grać nostalgią. Jak na razie, to tylko wyreżyserowana zapowiedź. Na rozgrywkę jeszcze trochę poczekamy.

E3 już nie ma, ale pokazów nie brakuje

Dawniej czerwiec w świecie gier miał jedno centrum: E3. Tam wydawcy szykowali największe zapowiedzi, a gracze zarywali noce dla zwiastunów. Dziś tej imprezy już nie ma, ale branża nie zwolniła. Po prostu przeniosła się do internetu i rozbiła na kilka mniejszych scen. Najlepiej pokazał to Xbox Games Showcase. Microsoft dorzucił nowe materiały do Fable, Gears of War: E-Day, State of Decay 3 czy Clockwork Revolution. PC Gaming Show przypomniał z kolei, że pecety mają własny, ogromny świat. Obok większych projektów pojawiają się strategie, survivale, RPG i masa gier niezależnych. Do tego swoje dorzuciły Future Games Show i Wholesome Direct. Pierwszy pokaz zebrał kolejne zwiastuny i zapowiedzi, a drugi przypomniał, że gry nie muszą tylko krzyczeć, strzelać i wybuchać. Mogą być spokojniejsze, cieplejsze i bardziej kameralne.

E3 zniknęło, ale jego miejsce zajęło coś bardziej rozproszonego. Trochę chaotycznego, ale też ciekawszego, bo dziś każdy pokaz ma własny charakter. Widać, że producenci konsol stawiają na duże, znane marki. Po latach gier międzyplatformowych i udostępnień unikatowych IP powraca konflikt, który napędza jakość wydawanych gier. W tym roku patrząc na zapowiedzi i grając w niektóre wydane już produkcje, czuję się jak małe dziecko, które odkrywa pasję do gier na nowo. Teraz zostaje tylko czekać na GTA VI w listopadzie. Swoją drogą za dużo premier na listopad nie ma. Czyżby wydawcy bali się stawać w szranki z Rockstarem?

Scroll to Top