;

Oferta

Chcieć czasami nie znaczy móc (0)

Wojtek Jabczyński

17 grudnia 2010

Chcieć czasami nie znaczy móc
0

W listopadzie zadeklarowaliśmy, że Grupa TP weźmie na siebie w dużej części podwyżkę VAT z 22 do 23 proc. aby ceny detaliczne nie wzrosły. W Orange sprawa jest prosta i jasna. Wszystkie najpopularniejsze usługi tj. abonamenty, rozmowy, SMS, MMS i transmisja danych na pewno nie będą droższe od początku 2011 r. Koniec i kropka. Jesteśmy jedynym operatorem komórkowym, który podjął taką prokliencką decyzję. Sprawa skomplikowała się nam jeśli chodzi o neostradę, w której także deklarowaliśmy chęć wzięcia podwyżki VAT na siebie. Do tego potrzebna była jednak zgoda regulatora. UKE każdorazowo bada poprzez tzw. test zawężania marży, czy inni operatorzy mają możliwość stworzenia konkurencyjnej oferty. Wynika to z obowiązujących regulacji. To skomplikowany proces, w którym branych pod uwagę jest wiele czynników. Niestety propozycje cen neo po zmianie VAT nie zyskały akceptacji. Dlatego będą musiały one wzrosnąć o 1 proc. czyli o wysokość zmiany VAT. To kilkadziesiąt groszy miesięcznie więcej. Przepraszam, że w tym przypadku nie możemy wypełnić wcześniejszych deklaracji. Nie wynika to z naszej złej woli, lecz z wiążącej dla nas prawnie decyzji.

Udostępnij: Chcieć czasami nie znaczy móc
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Drzewo. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Zwykłe „cześć” (0)

Bartosz Nowakowski

16 grudnia 2010

Zwykłe „cześć”
0

Przeanalizowałem sobie bardzo prostą sprawę. W większości dyscyplin sportowych przed rozpoczęciem zawodów następuje przywitanie. To całkiem normalne. Po wejściu piłkarzy na murawę, następuje podanie dłoni. Koszykarze przed pierwszą syreną przybijają sobie „piątki”, podobnie czynią hokeiści, zarówno ci na lodzie jak i na trawie. Tenisiści ziemni i stołowi nad siatką po wybraniu stron podając dłoń, życzą sobie jak najlepiej. Siatkarze i badbitoniści czynią to pod siatką. Snookerzyści przez uścisk dłoni, rozpoczynają każdą sesję. Kolarze na linii startu witają się serdecznie ze sobą. Serdeczność nie omija też padoku Formuły 1, przed każdym niedzielnym Grand Prix. W specjalnej strefie na górze skoczni w oczekiwaniu na swoją szanse, skoczkowie pozdrawiają się szczególnie. Nie inaczej jest w biathlonie i biegach narciarskich. Specyficznie witają się zawodnicy rugby. To warto zobaczyć:

Jakże różne mogą być sposoby powitania. Co kraj to obyczaj, a przecież sprawa międzynarodowa. Ktoś powie, że ten malutki gest, to kwestia dobrego wychowania. Bez względu czy kogoś darzymy sympatią czy też nie, powitanie raczej powinno mieć miejsce. Choć przecież nikt nikogo nie zmusza. Świat sportu to nie tylko ta sielankowa serdeczność opisana w pierwszych linijkach tego tekstu, który poniekąd powinien przekazywać najszlachetniejsze wartości. To również podziały, waśnie, spory i to niekoniecznie te sportowe. Zabrakłoby pewnie tu miejsca na wymienienie powodów. Niektórzy nie podają sobie ani ręki, ani nogi, czasem nie odzywają się do siebie w ogóle. I na końcu zadam sobie pytanie. Czy ja wszystkim chcę mówić zwykłe „cześć”? W takim razie może niektórych zacznę witać polinezyjskim tańcem „Haka”?

Udostępnij: Zwykłe „cześć”
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Samochód. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Film

The Orange Girl (0)

Redakcja Bloga

16 grudnia 2010

The Orange Girl
0

Dziś publikujemy kolejny wpis naszego czytelnika – tym razem na blogu debiutuje Benchmark, którego propozycja wygrała nasz konkurs urodzinowy. Jeszcze raz gratulujemy. Wcześniej mogliście już przeczytać co nasi stali czytelnicy sądzą m.in. o magicznych kaloszach z ładowarką i namiocie pokrytym ruchomymi panelami słonecznymi.

Benchmark: Niedawno uczestniczyłem w Pierwszym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym RegioFun w Katowicach. Jednym z filmów konkursowych, który przykuł moją uwagę (już sam tytuł był intrygujący) była międzynarodowa koprodukcja norwesko-niemiecko-hiszpańska „The Orange Girl” (na rodzimym, norweskim rynku występuje jako „Appelsinpiken”).

To metafizyczna, wręcz mistyczna historia miłosna w wielu wymiarach. Są piękne, skandynawskie plenery zimowe, jest młodość serca i dojrzałość rozumu, ale również element tragiczny. Każdy znajdzie w nim tak naprawdę coś dla siebie, wszak powstał na podstawie książki przetłumaczonej na 43 języki, bo to historia uniwersalna. Miejmy nadzieję, że niedługo pojawi się na polskich ekranach. Gorąco polecam – naprawdę warto!

Mam nadzieję, że już niedługo będę mógł zaprezentować Wam wywiad z odtwórczynią tytułowej roli, czyli samą The Orange Girl…

Udostępnij: The Orange Girl
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Gwiazda. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej