Innowacje

Co w gadżetach piszczy (19) (0)

Michał Rosiak

24 września 2016

Co w gadżetach piszczy (19)
0

Długo się zbierałem do kolejnego tekstu o gadżetach, ale tak to już jest z powrotem po urlopie – parę chwil zajmuje. Udało mi się jednak opanować sytuację, pora więc opisać trzy gadżety, które podczas rzeczonego urlopu mi towarzyszyły. Bez jednego nie wyobrażałbym sobie udanego długiego wyjazdu samochodowego, pozostałe zaś – cóż, o ile ciężko je nazwać niezbędnymi, to jednak znacznie ułatwiły mi życie.

add08998d7042c4e492721b5b3c9e503d22Garmin nüvicam – Bezpiecznie jak w limuzynie

Kiedyś do nawigacji po drogach służył atlas samochodowy. Teraz najczęściej aplikacja na smartfonie, czasem jednak warto wziąć ze sobą dedykowane urządzenie. Szczególnie, gdy jest ono hybrydą nawigacji, rejestratora wideo i dodatkowych systemów zabezpieczeń.

Garmin Nüvicam to 6” ekran otoczony sporą ramką. Przy szybie utrzymuje je potężny uchwyt magnetyczny, a samo urządzenie czasami tylko lekko zasłania drogę. Interfejs użytkownika jest w całości po polsku, warto jednak przed wyjazdem sprawdzić, czy nie ma – darmowej – aktualizacji map. W moim przypadku była, na szczęście dzięki Światłowodowi Orange 8 gigabajtów ściągnęło się i zainstalowało w niespełna pół godziny.

Nawigacja szybko ustala trasę, informuje po polsku, nie zarzuca nas komunikatami. Przy skomplikowanych skrzyżowaniach ekran dzieli się na pół, pokazując asystenta pasa ruchu i dokładny rysunek docelowej drogi, włącznie z wiszącymi nad nią znakami. Nie sposób się pomylić. Po połączeniu z naszym telefonem urządzenie nie tylko staje się ono zestawem głośnomówiącym, ale przede wszystkim dostarcza nam uzupełniane na bieżąco informacje o ruchu, wpływające na ew. propozycję zmiany trasy. Ruszając w Europę można też ustalić oddzielnie dla każdego kraju, czy chcemy jeździć po płatnych/winietowanych drogach.

Kamera to nie tylko dobrej jakości wideorejestrator. Dodaje ona również naszemu samochodowi funkcje znane z nowoczesnych limuzyn – ostrzeżenie przez zbyt krótkim dystansem do poprzedzającego pojazdu oraz przed niekontrolowaną zmianą pasa ruchu. Minusy? Dwa drobne: we Włoszech informacje o ograniczeniach prędkości często rozmijały się z rzeczywistością, a urządzeniu kilkakrotnie zdarzyło się zamiast jednego skrętu wybrać kompletnie pokręconą trasę.

965e6f5c47036cf9f67e9752fe47fe023bcSamsung Gear 360 – Magia wspomnień po nowemu

Kiedyś fotografując każdą scenę trzeba było rozważnie wybrać, bo filmy kosztowały, a wywołując zdjęcia samemu mogliśmy z wypiekami na twarzy patrzeć jak na papierze magicznie pojawiały się obrazy. Teraz bariera wejścia w fotografię nie istnieje, każdy ma komórkę. Co będzie następnym krokiem? Fotografia 360 stopni.

Samsung Gear 360 to futurystycznie wyglądająca kula, przypominająca w mniejszej skali tę na samochodzie Google Maps. Jej elementem jest mały „kijek”, za który możemy ją trzymać, bądź rozłożyć go do formy trójnoga. Kamera współpracuje wyłącznie z telefonami Samsunga od S6 w górę i od Note 4 w górę, ale na upartego telefon nie jest niezbędny. Dostępne na malutkim wyświetlaczu obsługiwane trzema przyciskami menu pozwala wybrać, czy robimy zdjęcia, czy filmy (zwykłe, zapętlone, lub timelapse) oraz czas samowyzwalacza. Dzięki kształtowi Gear 360 i brakowi flasha (obiektyw o świetle f/2.0 zazwyczaj daje radę) nie wyglądamy jak byśmy robili zdjęcia, a ochrona w zwiedzanych zabytkach zazwyczaj nie zwróci uwagi na faceta, podnoszącego na 3 sekundy nad głowę kulę. Umieszczone po dwóch stronach kuli szerokokątne kamery zachodzą na siebie kątem widzenia, tworząc w pełni panoramiczny obraz, co oznacza, że nie musimy łapać kadru. Efekt robi wrażenie, mimo iż wyraźnie widać miejsce łączenia zdjęć. Jeśli jednak nie szukamy dziury w całym, oglądanie fotek i filmów 360 w okularach VR (ja robiłem to na prywatnym Alcatelu Idol 4S) robi wrażenie. To, że nie są idealne, paradoksalnie jest ich wielkim plusem – wielu zapomina, że świat, który oglądamy bez pośrednictwa smartfona też bywa ziarnisty. Najlepsza forma wspomnień z wakacji, jaką miałem, przy założeniu, że mamy na czym je oglądać.

a40c6e4d34de984aa8bbe0caa223c735cbbSamsung Galaxy Note 7 – Równie świetny, jak pechowy

Wielbicieli szyderstw zawiodę, nie będę szedł jak baran za stadem, przede wszystkim dlatego, że po trzech tygodniach z najnowszym Note mogę o nim mówić wyłącznie dobrze. A przede wszystkim znów mam dylemat, jakiego rozmiaru telefony najbardziej mi odpowiadają. Długo miałem wrażenie, że optimum to 5, może 5,2 cala. Tymczasem 5,7” w Note 7 wcale mi nie przeszkadzało!

Zapewne dlatego, że Note 7 nie ma ramek po bokach, w efekcie robiąc wrażenie mniejszego, niż jest, a sam fakt „oplatania” telefonu ekranem robi imponujące wrażenie. Faktycznie, czasami, gdy trzymałem go w zagiętej dłoni, odbierał dotyk bocznej krawędzi, co przeszkadzało w uruchomieniu aplikacji albo zbliżeniu zdjęcia, ale życia mi to nie zniszczyło. Nic na to nie poradzę – jestem fanem wersji Edge i po 1-2 dniach tylko krawędzi używałem do wybierania ulubionych numerów, aplikacji, czy oglądania prognozy pogody.

Przez 18 dni urlopu Note 7 służył mi głównie do zdjęć, ale też do lokalnej nawigacji, chodzenia po sieci, oglądania filmów, czy grania. Ani razu nie zwolnił, nie zasugerował, że mam zbyt duże wymagania wydajnościowe, czasami tylko plecki robiły się nieco cieplejsze. Zdjęcia robił świetne. Nie znam się na kwestiach technicznych, ale chyba każdy, komu pokazywałem fotki z urlopu, pytał: „Ale ładne, czym ty je robiłeś?”. Swoje zrobił ekran – Super AMOLEDy od Samsunga w wersji QHD to wzorzec, do którego wszyscy powinni dążyć.

Note 7 to oczywiście rysik – choć nie lubię pisać odręcznie, do wycinania fragmentów screenshotów, czy zaznaczania ciekawszych elementów na ekranie się przydaje. W ustawieniach można znaleźć sporo ciekawych opcji, jak np. filtr światła niebieskiego, specjalne funkcje dla graczy, a nawet filtry… płaczu dziecka i dzwonka do drzwi, przy użyciu których telefon obudzi nas nawet, gdy go wyciszymy. Można by się przyczepić do szybko wyładowujący się baterii, ale dzięki funkcji Quick Charge w ciągu paru chwil można ją było przywrócić do formy. Szkoda, że Samsung miał tak piekielnego pecha z baterią Note 7, bowiem to absolutna czołówka światowych smartfonów.

Udostępnij: Co w gadżetach piszczy (19)
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Flaga. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Bezpieczeństwo

Chronimy dzieci w sieci (0)

Monika Kulik

23 września 2016

Chronimy dzieci w sieci
0

W tym tygodniu uruchomiliśmy nową usługę – aplikację mobilną Chroń Dzieci w Sieci.  Widzicie pewien efekt końcowy, na który składa się wiele elementów. Myślę, że to ważne, aby pokazać ten produkt w szerszym kontekście, oddając nasz sposób myślenia o odpowiedzialności społecznej firmy.

Aplikacja Chroń Dzieci w Sieci to kolejna nasza usługa, która ma za zadanie zapewnić rodzicom odpowiednie narzędzia kontroli rodzicielskiej. Pierwszym takim produktem był Bezpieczny Starter, wprowadzony na rynek w 2014 roku.

Ważne, że oba te produkty powstały w odpowiedzi na konkretne wyzwania społeczne, które stoją przed rodzicami. Od kilku lat badamy, jak wygląda kwestia wykorzystania nowych technologii i internetu przez dzieci, sprawdzamy, jak korzystają z internetu, pytamy, czy znają zasady bezpieczeństwa i wiedzą co robić w sytuacji zagrożenia. Badamy również kompleksowo rodziców.

Najnowsze badania pokazują, że o ile rodzice mają kontrolę, a raczej poczucie kontroli, nad komputerem podłączonym do internetu w domu, to tylko 23% z nich kontroluje dostęp do internetu w smartfonie dziecka.  Na ten właśnie problem odpowiadają nasze usługi – Chroń Dzieci w Sieci czy Bezpieczny Starter.

Badania pokazują, że 32% rodziców nie jest przekonanych, że posiada odpowiednią wiedzę o niebezpieczeństwach, na które narażone są dzieci w interencie, a 89% chce poszerzyć swoją wiedzę na ten temat. To dla takich właśnie rodziców przygotowaliśmy internetowy kurs Bezpiecznie Tu i Tam.

Ważne jest dla nas, aby same dzieci znały zasady mądrego i twórczego korzystania z internetu. Od ponad 10 lat współpracujemy z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę przy tworzeniu materiałów edukacyjnych dla dzieci na temat bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo znajduje się też wśród kompetencji cyfrowych, których uczymy dzieci ze świetlic szkolnych w programie MegaMisja. Zajęcia z bezpiecznego internetu są też obecne w Pracowniach Orange. Do współpracy zapraszamy również szkoły.

Kolejną istotną dla nas kwestią jest zaangażowanie pracowników. Z jednej strony to odpowienio przeszkoleni Doradcy, którzy służą swoja wiedzą naszym klientom w 200 salonach sprzedaży, z drugiej wolontariusze, którzy w szkołach prowadzą zajęcia na temat bezpieczeństwa dzieci w sieci. To również rodzice, którzy w trosce o mądry i bezpieczny rozwój swoich dzieci korzystają z materiałów edukacyjnych Fundacji Orange czy instalują na swoich telefonach usługę ochrony rodzicielskiej.

Istotnym elementem tej układanki są nasi partnerzy społeczni. Współpraca z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę (wcześniej Fundacja Dzieci Niczyje) zaczęła się od pamiętnej kampanii z Wojtkiem, który „też ma 12 lat”. Przez kolejne  lata wspólnie pracowaliśmy nad tym, aby nauczyć dzieci i rodziców, jak radzić sobie z całym cyfrowym światem, także tym bardziej niebezpiecznym.
Ważnym partnerem w ocenie aplikacji Chroń Dzieci w Sieci jest Stowarzyszenie Twoja Sprawa, które zarzucało operatorom telekomunikacyjnym, że nie oferują należytych zabezpieczeń przed dostępem dzieci do pornografii. Dzięki współpracy udało nam się stworzyć produkt, który odpowiada na to wyzwanie i pomaga rodzicom odpowiednio zabezpieczyć telefon dziecka przed niepożądanymi treściami.

Te wszystkie działania składają się na jeden z celów strategii społecznej odpowiedzialności Orange Polska 2016 – 2020 „Zapewniamy dzieciom bezpieczne warunki korzystania z nowych technologii”. Zarówno bowiem nasi klienci, jak i opinia publiczna wymienili bezpieczeństwo, w tym bezpieczeństwo dzieci w sieci, jako ważny obszar odpowiedzialnego społecznie operatora telekomunikacyjnego.

5af3d39b14b3a944cae558fbde1c1434cf5

Udostępnij: Chronimy dzieci w sieci
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Muzyka

Wybierz artystę na Orange Warsaw Festival 2017 (0)

Kasia Barys

23 września 2016

Wybierz artystę na Orange Warsaw Festival 2017
0

A jakby tak, ktoś mógł spełnić Wasze marzenie o koncercie ulubionego artysty? Pomyśl, kogo chciałbyś/ chciałabyś zobaczyć na Orange Warsaw Festival 2017. Zapraszam do krótkiej ankiety na  www.orangewarsawfestival.pl. Na Wasze typy czekamy do 30 września. Być może właśnie ten zespół lub solista wystąpią w przyszłym roku na orangowym festiwalu. Mnie by się marzył Coldplay a z polskim wykonawców wystarczyłby mi Kortez. A wy na kogo czekacie najbardziej? Ogłoszenie daty i miejsca Orange Warsaw Festival jeszcze przed nami. Ale zaglądajcie na bloga, żeby dowiedzieć się co i jak 😉

a902419620048fd648e4418b6118b10754f

Udostępnij: Wybierz artystę na Orange Warsaw Festival 2017
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej