Odpowiedzialny biznes

Czy Urząd słusznie karze operatora za kuriera? (1)

Wojtek Jabczyński

16 kwietnia 2014

Czy Urząd słusznie karze operatora za kuriera?
1

Wczoraj UOKiK ogłosił na swojej stronie, że wygrał w sądzie z Orange. Chodziło o sprawę z 2010 roku, gdzie kurierzy mieli wywierać na klientach niedopuszczalną presję, by Ci podpisywali umowy z firmą w ich obecności. Po tym newsie pojawiło się ok. 50 publikacji w mediach, które w przytłaczającej większości powstały na zasadzie wytnij/wklej plus chwytliwy tytuł. Żaden dziennikarz nie zadzwonił, nie napisał e-maila i nie zapytał o komentarz. Tylko branżowy Spidersweb pokusił się, by zrobić coś więcej, czyli postawić sobie pytania i spróbować na nie odpowiedzieć. A sprawa nie jest oczywista. Podobne standardy kurierskie obowiązują u innych operatorów, a UOKiK zakwestionował je wyłącznie w odniesieniu do Orange. Dostawy przez kurierów są wygodne dla klientów, dlatego tak się upowszechniły i mam na myśli nie tylko usługi telekomunikacyjne. Wielokrotnie sam to przećwiczyłem. Stąd nie zgadzamy się z karą i wybiórczym podejściem urzędu. Intencją Orange jest i zawsze będzie, by każdy klient miał pełną świadomość warunków umowy, którą zamierza podpisać. Wszelkie potrzebne informacje można uzyskać od konsultanta telefonicznego, w salonie sprzedaży lub na stronie www.orange.pl I rzecz moim zdaniem fundamentalna – każdy klient ma 10 dni na rezygnację z umowy, bez podania przyczyn, zawartej poza siedzibą firmy. To moim zdaniem absolutnie wystarczające, by czuć się bezpiecznie i nie stresować kurierem.

eff21735b3bdcae347428cb42794ae99765

 

 

Udostępnij: Czy Urząd słusznie karze operatora za kuriera?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Klucz. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    Maciej 08:43 04-06-2018
    Można dostarczyć umowy poprzez kuriera do najbliższego salonu Orange, tam też je czytamy, podpisujemy, mamy na to czas, a kurier nas nie pogania. Proste?
    Odpowiedz

Innowacje

Trzy miliony e-faktur (0)

Wojtek Jabczyński

15 kwietnia 2014

Trzy miliony e-faktur
0

Od dawna jestem wielkim zwolennikiem wszelkich e-dokumentów. Rozliczam przez internet podatki, płacę rachunki, pozbyłem się też papierowych wyciągów z konta bankowego i kart kredytowych. Jest mi z tym dobrze i wygodnie. Dlatego cieszę się, że już 3 miliony naszych klientów korzysta z e-faktur. To ładna, okrągła liczba ale najważniejsze, że w Polsce coraz bardziej upowszechnia się taka forma otrzymywania faktur. W ostatnich latach mocno ją promujemy i to przynosi efekty. Ostatni przykład nowe smart plany, które wprowadziliśmy 11 kwietnia. Klienci, którzy wybiorą e-fakturę zapłacą o 5 zł niższy abonament. Ważnym aspektem jest także ochrona środowiska. Dzięki dokumentom elektronicznym sporo drzew dalej rośnie i nie zostało przerobionych na papier. Współtworzyliśmy koalicję „Wybieram e-fakturę”. Organizowaliśmy też akcje proekologiczne, wspierające e-faktury. Wymyśliliśmy e-toperza. Dużo się dzieje i o to własnie chodzi.

03f0a7c663da6ee0c71ced337f744109717

 

 

Udostępnij: Trzy miliony e-faktur
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Flaga. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Cząstki przyciągania – album o niestandardowych kampaniach (0)

Marek Wajda

15 kwietnia 2014

Cząstki przyciągania – album o niestandardowych kampaniach
0

Dzisiaj premiera albumu Natalii Hatalskiej„Cząstki przyciągania”. To pierwszy w Polsce album przedstawiający niestandardowe kampanie reklamowe. Natalia wybrała blisko 160 takich kampanii – cztery z nich z Orange. Układ kampanii jest autorskiego pomysłu Natalii – wyodrębniła kilka schematów (tzw. marketingowe memy), które decydują o sukcesie niestandardowych formatów.  W ostatnim tygodniu kilku blogerów promowało je u siebie.

– Jak wybierałaś projekty.

fddf87a70248c95f062dde6e583dd6e059c

Natalia Hatalska: Proces wyboru projektów do albumu nie był ani łatwy, ani szybki. Zależało mi bowiem na tym, żeby w albumie znalazły się także te rozwiązania, które niekoniecznie są znane i które niekoniecznie były nagrodzone. Zależało mi, żeby umieścić w albumie projekty z wielu branż i kategorii, dużych i małych marek, projekty nowsze i starsze – chciałam bowiem pokazać, że niestandardowe rozwiązania to raczej podejście do komunikacji, swego rodzaju stan umysłu, a nie domena jakiejś konkretnej kategorii. Wybrałam do albumu łącznie ponad 200 kampanii, a potem tę liczbę musiałam sukcesywnie zmniejszać – problemem okazały się głównie prawa autorskie (czasami trudno było ustalić do kogo należą) oraz jakość zdjęć [potwierdzamy z Tomkiem Sulewskim, bo pomagaliśmy Natalii w szukaniu zdjęć i informacji o naszych kampaniach – mw]. Zaskakujące było dla mnie to, że firmy, które podejmują działania niestandardowe, nie zawsze je dokumentują, a mnie zależało na pokazaniu rozwiązania „w akcji”, na ulicy, nie tylko koncepcji, projektu graficznego. Ostatecznie w albumie znalazło się prawie 160 kampanii. Mam nadzieję, że mimo wszystko pokazują to, co chciałam pokazać – że wcale u nas nie jest tak źle z niestandardami, jak powszechnie się sądzi.

04b0f582ae7a5bd53fbafe312ea5de8b6aa

– Dosłownie po jednym zdaniu na temat naszych projektów – dlaczego akurat te wybrałaś?
W albumie znalazły się aż cztery Wasze kampanie, w tym trzy w rozdziale użyteczność – zawiera on takie rozwiązania, w których marka daje coś konsumentowi coś, co oszczędzi jego czas, pomoże w codziennym życiu albo coś, dzięki czemu poczuje się on wyróżniony. Do takich kampanii zaliczam właśnie realizowane przez Was kampanie społeczne Telefon do mamy czy Internet na porodówkach – ta ostatnia trudna jest do wyobrażenia dziś, ale w 2008 roku musiała być dla młodycz rodziców czymś naprawdę pożądanym. Kampania Foremki to natomiast jedna z moich ulubionych kampanii – zaskakujące miejsce, fajne nawiązanie do kampanii w mediach tradycyjnych i jednocześnie nieinwazyjny (bo zrobiony przecież z piasku:)) branding.

– Skąd w ogóle taka tematyka na album?
Niestandardowe formy komunikacji to mój główny obszar zainteresowań. Od zawsze jednak interesowało mnie to, co sprawia, że ludzie zauważają daną kampanię, zapamiętują ją i w dodatku chcą się nią dzielić z innymi. Chciałam znaleźć jakiś schemat, według którego zbudowane są niestandardowe kampanie, coś na kształt tego, jak zbudowany jest wirus biologiczny (dlatego tak dużo w tej książce odwołań do Strefy skażenia Prestona). Mam więc nadzieję, że ten album będzie nie tylko inspiracją, ale także przydatnym narzędziem w codziennej pracy marketerów.

Album możecie kupić choćby tutaj, a krótki fragment znajdziecie pod tym linkiem.

Udostępnij: Cząstki przyciągania – album o niestandardowych kampaniach
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Ciężarówka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej