;

Odpowiedzialny biznes

Długi powrót z Afganistanu (0)

Marek Wajda

10 sierpnia 2010

Długi powrót z Afganistanu
0

Wracam do tematu wyprawy w góry Afganistanu. Podczas 14 dni pobytu w wysokogórskiej bazie uczestnikom udało się zdobyć aż 9 szczytów górskich! Niestety Sławkowi i jego ekipie nie udało się wejść na ostatni, o wysokości 5420 m. Utknęli kilkadziesiąt metrów przed wierzchołkiem. W ciągu półgodzinnej mordęgi w sypkim śniegu jednemu z uczestników udało się przejść tylko 15 metrów.

„Musieliśmy się wycofać. Zresztą wejście na wysokość 5390 też kosztowało nas dużo sił. Zapadaliśmy się po pas nie mając żadnego oparcia dla nóg czy rąk. Momentami wyglądało to jak próby płynięcia kraulem. Techniki stosowane, żeby się nie zapadać były przeróżne z przewagą jednej – czekan, łokieć, biodro, kolano, stopa na żabkę i zaklęcia może teraz wytrzyma” – opowiada Sławek.

W drodze powrotnej przeżył zresztą bardzo groźną „przygodę”. Wpadł do szczeliny ukrytej pod sypkim śniegiem. Wisiał oparty na plecaku z nogami w powietrzu. Próby wyjścia kończyły się głębszym zapadaniem. Na szczęście w końcu udało mu się złapać twarde podłoże i wydostać. Jak ciężkie były warunki możecie zobaczyć na jednym z filmów z udziałem Sławka, nakręconym przez uczestników wyprawy.

Teraz Sławek i reszta ekipy rozpoczęli powrót do domu. Najpierw przez kilka dni karawaną ponad 100 km, później jazda jeepami przez bezdroża, a na końcu samolot z Duszanbe. A więcej filmów z wyprawy znajdziecie na Wirtualnej Polsce.

Udostępnij: Długi powrót z Afganistanu
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Samolot. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Innowacje

Pożyteczny gadżet czy zagrożenie? (0)

Ryszard Kamiński

9 sierpnia 2010

Pożyteczny gadżet czy zagrożenie?
0

Geolokalizacja jest coraz śmielej wykorzystywana przez portale społecznościowe. Dzięki niej każdy może nanieść swoje znaczniki na mapę. Do najpopularniejszych serwisów wykorzystujących tę technologię należą Gowalla, Rummble, FourWhere, Foursquare i Twitter. W Polsce zjawisko też zaczyna być już widoczne – choćby w blogach podróżniczych.

Foursquare umożliwia informowanie o swoim położeniu w odniesieniu do danego miejsca czy obiektu. Informację można opatrzyć krótkim opisem i opinią. Obserwowanie znaczników znajomych staje się więc źródłem wiarygodnej informacji, na temat najbliższych kawiarni, restauracji czy sklepów. Dodatkowo serwis funkcjonuje jako gra. Dzięki meldowaniu się pod danym adresem otrzymujemy punkty. Jeśli robimy to częściej niż inni, zostajemy merem danego miejsca.

Możliwe, że w już niedługo, w trakcie spaceru telefon da Wam nagle znać, że akurat mijacie lokal ze swoimi ulubionymi daniami, a dodatkowo jadają tam Wasi znajomi…

Fajna rzecz, ale i trochę przerażająca… Coraz większa ilość informacji o nas krąży po sieci i nie wiadomo kto ma do niej dostęp. Twórcy strony Please Rob Me (obrabuj mnie proszę) ostrzegają, że publikowane z pozoru nieistotnych informacji, może stać się przyczyną dużych kłopotów. A co wy myślicie?

Udostępnij: Pożyteczny gadżet czy zagrożenie?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Samochód. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Może jeszcze trochę o TdP (0)

Bartosz Nowakowski

9 sierpnia 2010

Może jeszcze trochę o TdP
0

Tour de Pologne już zakończony. Może jeszcze trochę o jego otoczce. Dobrze, to zaczynamy.

Może trochę o zwycięzcy…

Irlandczyk, choć urodzony w Birmingham. Przywiązanie do Irlandii podkreślił w 2008 roku, kiedy został mistrzem kraju w wyścigu ze startu wspólnego. Wtedy na ulicach Midleton założył trykot ozdobiony trzylistnymi koniczynami. Daniel Martin w profesjonalnym peletonie pojawił się w 2005 roku. Pierwsze etapowe zwycięstwo nastąpiło na wyścigu dookoła doliny Aosty. W sobotę odniósł największy jak do tej pory swój sukces w kolarskiej karierze. I to dopiero początek. Miejmy nadzieję, że dzięki polskim szosom, peleton odkrył nową gwiazdę…

Może trochę o Polakach…

Przewidywania, niestety ale sprawdziły się. Optymistyczną sprawą była aktywność Polaków. Nie brakowało ich w ucieczkach. Atakowali, mieli chęci, ambicje i co najważniejsze, nabyli nowe doświadczenie. Szkoda Sylwestra Szmyda. Chciałoby się powiedzieć: „o ironio losu”. Pan Sylwester zawsze pomaga osiągnąć sukces swoim kolegom w ekipie. Na ostatnich etapach zabrakło pomocy dla Polaka… Niezmiernie trudno jest dziś wygrać etap, co dopiero wyścig z serii ProTour.

Może trochę o ostatnim kolarzu…

Ostnim kolarzem sklasyfikowanym w generalce był… Fabio Sabatini. Włoch jest sprinterem, ale to, że zajął ostatnie miejsce, nic jeszcze nie oznacza. W swojej karierze zajmował drugie miejsca na etapach takich wyścigów jak: Wyścig dookoła Katalonii, Giro d’Italia czy Vuelta Espana. Może o nim też jeszcze usłyszymy…

Może trochę o najlepszym etapie…

Bez wątpienia, etap, który prowadził do Bukowiny Tatrzańskiej. Atak na ostatnich kilometrach Marka Rutkiewicza. Były emocje, pojawiła się szansa, jednak nie udało się… Pan Marek na pewno nie może mieć sobie nic do zarzucenia. Podjął odważną decyzję, a cały kolarski świat patrzył na te wyczyny.

Może trochę o najgorszym etapie…

Nie wytypuję takiego, bo każdy był inny, szybki, ciekawy. Nie było nudy, zawsze zawiązywane były akcję.

Może trochę o „ponurych kwestiach”…

Wcześniej już rozpisywałem się na temat terminu odbywania w jakim odbywa się Tour de Pologne. Ta sprawa jest już znana. Sprawą do dyskusji jest też planowanie etapów. Dokładniej, chodzi o rundy. Rozumiem, że jest to ukłon w stronę kibiców, którzy mogą zobaczyć walkę kolarzy kilkakrotnie. Ale dużej części wielkich, światowych wyścigów organizatorzy odchodzą od tej metody. Kolarze raczej nie przepadają za takim rozwiązaniem. Powstają liczne problemy, choćby z dublowaniem, które niejednokrotnie miały miejsce w tym roku. A także nietypowe sytuacje, o której szerzej w następnym akapicie.

Na koniec, może troszkę o śmiesznych kwestiach…

Jeśli kiedyś Marco Marcato odwiedzi Cieszyn, to na pewno na jego twarzy pojawi się wielki uśmiech. Włoch chyba naprawdę chciał bardzo wygrać w tym mieście. Z tego zaangażowania w zwycięstwo, biedak źle wyliczył pętle i… na przedostatniej już podniósł ręce z radości. Jakie było zdziwienie, kiedy powiedziano mu, że jeszcze jedno kółko przed nim. Zresztą na koniec zobaczcie sami.

Udostępnij: Może jeszcze trochę o TdP
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Flaga. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej