;

Reklama

Ekipa Orange z bliska – poznajcie Bartosza (2)

Stella Widomska

21 grudnia 2020

Ekipa Orange z bliska – poznajcie Bartosza
2

Dzień dobry! 🙂 Witam Was w trzecim odcinku cyklu, w którym przybliżam osoby wchodzące w skład Ekipy Orange. Tych osób mamy pięć, a ja rozmawiałam już na łamach bloga z Ulką i Michałem, którzy są z tak zwanego składu Ekipy 1.0 (pojawili się na początku tego projektu, czyli dwa lata temu). Dziś czas na Bartosza, który w Ekipie jest od tego roku (razem z Gerardem i Kubą). Casting do Ekipy 2.0 zrobiliśmy, bo pojawiały się nam różne tematy, które nie pasowały kompetencjami ani do Ulki ani do Michała. A ponieważ nie lubimy udawać, że ktoś się na czymś zna, to postanowiliśmy poszukać tych kompetencji wśród świeżej krwi. 🙂 Pierwszą i dość naturalną kompetencją w branży telco jest oczywiście gaming. Brakowało nam heavy usera konsol, gier, platform i czego tam jeszcze (i tu ja nie będę udawać, że się na tym znam, bo z gier pamiętam Sapera, Węża ze starej Nokii i Państwa Miasta oraz Statki… na kartce ;-)). Chodziło o prawdziwe i wiarygodne porady, recenzje i zapowiedzi. W odpowiedzi na casting należało wysłać film. I zacznę od zdradzenia sekretu – Bartosz w swoim zgłoszeniu śpiewał i to jeszcze w rytm disco polo. Może nie jestem znawcą muzyki o wysublimowanym guście (marzę zakochać się w operze, bo to takie snobistyczne, jak gra w polo czy picie czerwonego wytrawnego wina, lecz wybaczcie, do niektórych nie umiem się zmusić, a na inne mnie nie stać ;-)), ale w pierwszym odruchu wyłączyłam ten materiał pisząc w swoim excelu komentarz „NIE”. Potrzebowałam doby i pomyślałam, że to bardzo nie fair i ktoś włożył pracę, co zasługuje na mój czas i rzetelną ocenę, niezależnie od gustu muzycznego. I powiem Wam, że to była dobra decyzja, bo materiał pokazał, że ta muzyka, to tylko element zwrócenia na siebie uwagi, a zawartość materiału Bartosza była bardzo ciekawa i merytoryczna. W wypowiedziach większości wspólnych znajomych pojawia się taka jego definicja: „Kreatywna dusza i wszędzie go pełno”. A jak jeszcze dołożę, że spec od grania ma na nazwisko Graczyk, to już w ogóle strzał w dziesiątkę. 🙂 Ktoś tu ostatnio narzekał, że robię przydługie wstępny (pozdrawiam Wojtek ;-)), więc przechodzę do pytań.

Kim jest Bartosz

Stella: Bartosz, ja nie ukrywam, że mam niedosyt relacji. Wiem, trafiliśmy na ciężki czas ograniczeń wynikających z pandemii i ominął nas chociażby obiad powitalny (obiecuję, że on się jeszcze odbędzie, bo nie ukrywam, że z 2021 rokiem wiążę duże nadzieje), ale o Tobie wiem na serio niewiele. Z ręką na sercu – na żywo widzieliśmy się dwa albo trzy razy, zawsze w sytuacji harmonogramu pracy zapiętego na sztywno, więc jak siadłam dziś do wymyślania pytań, to w głowie miałam pustkę. Ale dwie rzeczy na start. Ile masz lat (czy dobrze myślę, że 97 w Twoim adresie mailowym, to rok urodzenia?) i skąd jesteś (bo z tych krótkich rozmów i z podglądania Cię na Instagramie, wiem, że Warszawa jest dla Ciebie nowym miejscem do życia.

Bartosz: Pochodzę z małego miasta zwanego Przasnysz. Być może dlatego jestem taki przaśny. Owszem. Urodziłem się w roku wydania pierwszego Dungeon Keepera, czy legendarnej Tibii. Swoją drogą przy pracy konkursowej nie chciałem zrobić disco polo… od dłuższego czasu próbuje tworzyć trap… wszyscy mi mówią że to disco polo… Może to jakiś znak? PS: czy ja właśnie zarymowałem?

S: Czyli miałam rację, że muzycznie przede mną wiele do nadrobienia. Nie odróżniłam trapu od disco polo. 😉 I od razu dementuję – nie, nie jesteś przaśny. Jak na Ciebie patrzę (niestety głównie na Insta Stories, bo na żywo oglądam niewiele osób ostatnio), to jesteś typem fajnego chłopaka z sąsiedztwa, z którym człowiek miałby ochotę pójść na… herbatę 😉 i pogadać o życiu albo chociaż wpaść i pożyczyć szklankę cukru. To opowiedz co Cię do tej Warszawy z Przasnysza przyciągnęło i czym się tu planujesz zajmować zawodowo (znów się przyznam, że lekko Cię podsłuchiwałam i padło hasło „agencja reklamowa”)?

 

Wielkie miasto

B: Od zawsze chciałem żyć w wielkim mieście przez możliwości, jakie tu są dostępne. Szybszy internet (chociażby Światłowód Orange), łatwa komunikacja oraz co chwilę coś tu się dzieje. Na co dzień prowadzę swoją działalność gospodarczą, której głównym profilem jest tworzenie wideo PRowych, treści marketingowych lub kanałów na YT dla firm czy osób publicznych. Tych jest najwięcej w Warszawie, więc naturalnym wyborem dla młodego marketera jest stolica Polski. Poza tym zgłosiłem się do konkursu, ponieważ moim marzeniem jest praca jako prezenter telewizyjny. Kocham gadać, przedstawiać ludziom informacje, dzielić się emocjami i doświadczeniami. To moja pasja. Bycie w ekipie Orange jest integralną częścią mojego marzenia.

S: Ja w Twoim wieku pracowałam w studenckim radio w Lublinie, a właściwie właśnie kończyłam tam swoją karierę, bo po pierwsze byłam w ciąży i przyszedł czas na zmiany, a po drugie zrozumiałam, że jak już to dziecko urodzę, to muszę je też utrzymać. A niestety za pracę w lokalnym radio studenckim starczało na rachunek za telefon i dwie weekendowe imprezy (i żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie mam ułańskiej fantazji i nie stawiam drinków wszystkim w klubie oraz jak mnie nachodzi zobaczyć wschód słońca na Helu, to wiedziona nagłym impulsem nie zamawiam taksówki za tysiąc złotych w jedną stronę). Z plotek wiem, że Ty też masz za sobą karierę w radio. Opowiesz coś więcej?

B: No niestety ja w radiu studenckim się nie udzielałem, miałem krótki epizod w Polskim Radiu, szkoliłem się w Radio Akademii oraz w tym roku oddaję pracę licencjacką z dziennikarstwa. Piąteczka za blogowanie, bo też blogowałem, ale w formie wideo na portalu videotesty.pl (tam swoją drogą pracowałem z Mateuszem Skitkiem, który prowadził ostatni Ekipowy live o Światłowodzie). Przeniosłem się ze studiów dziennych na zaoczne oraz otworzyłem swoją działalność na podstawie zdobytego doświadczenia, by przeżyć w wielkim mieście i móc rozwijać swoje marzenia, więc trochę zrezygnowałem ze ścieżki dziennikarskiej podobnie jak Ty. Czasami tak w życiu jest, że trzeba z czegoś zrezygnować by mieć coś innego. Podziwiam Cię za decyzje związaną z założeniem rodziny w tak młodym wieku. Ja czuję, że raczej bym nie dał rady. Staram się opóźnić tę decyzję jak się tylko da, bo mam wrażenie, że jeszcze strasznie dużo rzeczy mam do sprawdzenia w swoim życiu, przed ustabilizowaniem się. Chcę jeszcze powydawać pieniążki na gry :p

S: Dziękuję za słowa uznania. Sama nie wiem jak dałam radę, ale jako osoba z pewnym doświadczeniem w tym zakresie powiem Ci, że w życiu nie warto przy każdej decyzji kierować się racjonalnymi argumentami, bo na pewne rzeczy ciężko byłoby się zdecydować. Lepiej brać to życie jakie jest, a w praniu wszystko się jakoś poukłada. Pewnie, że dziecko to wielkie wyzwanie, tym bardziej dla osoby wygodnej, nauczonej kierowania się własnymi priorytetami, ale potem jest już z górki. 😉 Bartosz, jak robiłam research do tego materiału (czyt. trochę sobie z różnymi osobami o Tobie poplotkowałam ;-)), to padało też hasło „znawca YouTube”. Poproszę o rozszyfrowanie co Ty tam porabiasz i skąd zawodowa miłość do tego medium.

Pasje

B: Jak zwykle się rozgadałem i w poprzednich pytaniach już trochę padła odpowiedź na to pytanie. Od 8 lat hobbystycznie tworzę treści na własne kanały oraz obracam się w sferze dziennikarzy oraz influancerów. Dzięki temu doświadczeniu mogłem 5 lat temu rozpocząć swoją przygodę ze światem social media zawodowo, ale przez pracę, nie mam czasu na swój własny kanał, przez co materiał wpada raz na 3 miesiące 🙁

S: No ale skoro już przy pasjach, to nie mogę pominąć tej największej zajawki, z powodu której się poznaliśmy – granie. Ja jak już wiesz zupełnie tego nie rozumiem, ale może dlatego, że nigdy nie miałam czasu wkręcić się w żadną z gier na poważnie. Mąż koleżanki jako nałogowiec przepuszczał pół pensji na czołgi w grze World of Tanks i nie ukrywam podziwiałam ją za cierpliwość. Twoja gra życia to?

B: Assassins Creed II. Zdecydowanie. Na zawsze w moim serduszku. Teorie spiskowe, klimat mityczny, postacie historyczne, dużo akcji no i zwiedzanie wirtualnych renesansowych Włoch. To dzięki temu tytułowi na klasówce z renesansu dostałem szóstkę (haha!). Pozdrawiam moją nauczycielkę. Poza tym mimo tego, jaki jestem teraz, to kiedyś tak kolorowo nie było. Nie ukrywam, że byłem trochę kozłem ofiarnym w moim mieście. Nie miałem przyjaciół, obcy ludzie się ze mnie naśmiewali. By przeżyć uciekłem do świata wirtualnego. Grałem w gry. Ta ucieczka nie była naturalna, ponieważ jestem ekstrawertykiem. Aby wykorzystać swoje talenty, stwierdziłem, że zacznę nagrywać „let’s play’e” i w taki oto sposób stałem się Youtuberem. Pierwszą grą jaką ograłem na swoim kanale było Dishonored. PS: Ten stary kanał odkopią tylko dinozaury jutuba takie jak ja :p

W gry granie 😉

S: No to bardzo cieszę się, że jesteś dziś tu gdzie jesteś, bo nie każdy nastolatek umie sobie z takimi trudnymi tematami poradzić sam. Zwłaszcza teraz, w dobie mediów społecznościowych, w których można cię zniszczyć i zaszczuć psychicznie w 5 minut, to bardzo ciężki temat. Dużo ostatnio o tym czytam i rozwala mnie, że tak mało systemowo robi się w temacie pomocy psychologicznej dla młodzieży. Jest oczywiście ileś organizacji, które wyciągają pomocną dłoń, ale to wciąż za mało. I świetnie, że znalazłeś swoją drogę, nie oglądając się na innych. Bartosz, a wracając do grania, to ile godzin tygodniowo (tak mniej więcej) Ci to hobby zajmuje (bo gentelmani nie rozmawiają o pieniądzach, jak mnie uczył tato, więc nie zapytam ile tam zostawiasz ;-))?

B: Montuję dużo filmów, więc powiem, że tyle ile trwa render (hahaahah!).

S: No to przechodząc do kolejnej rzeczy, którą zajawiłam we wstępie. Muzyka. Skąd to  śpiewanie? I jaką muzykę lubisz najbardziej?

B: Od małego śpiewam. Brałem nawet udział w paru konkursach dla dzieci, w których coś tam powygrywałem, ale jak wspominałem za dzieciaka byłem gnębiony, więc przestałem ten talent rozwijać. Zwyczajnie bałem się oceny. Będąc już dorosłym zebrałem się na odwagę by spełnić swoje marzenie i mam nadzieję, że w przyszłym roku wydam już swoją własną płytę z moim przyjacielem Shimim w stylu alternatywnym, tworząc tygiel klimatów: od disco lat 80tych przez rap po soul. Teraz w głowie mam eksperyment, by zrobić jednak to disco polo, ale po angielsku. Nie jestem fanem tego gatunku, ale chciałbym zobaczyć czy reakcja za granicą na polski klimat będzie jak na K-pop.

S: Ja uwielbiam śpiewać, ale bez publiczności. Najlepiej wychodzi mi to kiedy sama jadę samochodem. Także podziwiam za odwagę. Może kiedyś razem nagramy którąś z Twoich kolejnych płyt (ja w chórkach ;-)). I ostatnia zasłyszana plotka. Ponoć lubisz sportowe samochody. Ja sportowe samochody lubię (i tu Cię zdziwię!) w grze mojego syna Forza Horizon. A już najbardziej lubię jak jeżdżą po plaży w Byron Bay (zdradzę mój sekret, żeby nie było, że tylko Twoje dziś zdradzamy – planuję tam kiedyś mieszkać. Jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale grunt to mieć marzenia! 🙂 ). Jednak wracając – Twój samochód marzeń to?

B: O tak! Kocham! Chociaż bardziej klimatycznie pasowała mi trzecia cześć, której akcja dzieje się w Australii. Powodzenia w spełnieniu marzenia! Ja bym chciał mieszkać kiedyś w Japonii, ale to nie japońskie auto jest moim wymarzonym. Ze względu na swoje poglądy pragnę Tesli. Elon Musk jest moją inspiracją. Chcę być jak on. Pchać ludzkość do przodu, a przy okazji śmieszkować w internecie. Czy wiedzieliście, że Elon zaczynał swoją przygodę z programowaniem właśnie od gier komputerowych? Z resztą o ile się nie mylę pierwszy sprzedany przez niego program, to była właśnie  gra.

S: Uwielbiam te wywiady, bo znajduję z każdym z Was tyle wspólnych mianowników, że głowa mała. Oczywiście, że ja najbardziej lubię część właśnie w Australii (halo, Byron Bay, to przecież Australia! A Ty myślałeś, że gdzie ja chcę mieszkać, koło Bullerbyn? ;-)). I powiem więcej – oczywiście, że kiedyś będę jeździć po tej Australii właśnie Teslą. A co do Elona, to jest on chyba moim ulubionym żyjącym  wizjonerem. Pewnie, że jest bufonem, ale akurat to w nim uwielbiam. No i mocno kibicuję projektowi SpaceX. Gdyby nie moje życie tu, to pierwsza zgłosiłabym się do zasiedlania Czerwonej Planety. Generalnie w Elonie do wielu rzeczy mi blisko (no może poza wielkością konta w banku ;-)) – podpisuję się pod co drugim cytatem. Na przykład tym: „każdy produkt, do którego trzeba instrukcji obsługi, jest zły” i uwierz mi, że w życiu nie przeczytałam żadnej instrukcji obsługi, bo coś jest albo intuicyjne albo nie dla mnie. No może jedno z Elonem mnie zaskoczyło – imię jego ostatniego dziecka (dla tych, którzy się z nim nie zetknęli to X Æ A-12) – tu albo jego wizjonerstwo mnie przerosło albo jest to właśnie owo śmieszkowanie w internecie, o którym wspominasz. Ale akurat ja – właścicielka dziwnego imienia- nie powinnam sobie pewnie z tego kpić. No dobrze, bo znów się rozgadałam i odeszliśmy od głównego tematu, a byliśmy przy marzeniach. Poza tymi motoryzacyjnymi o czym marzysz? I prywatnie (jeśli zechcesz się z nami podzielić) i zawodowo?

Marzenia

B: Pracować jako prezenter telewizyjny w śniadaniówce, zagrać koncert na Torwarze, posiadać willę w Toskanii i budzić się z ukochaną przy wschodzie słońca, patrząc się na włoskie winorośla pokryte czerwonym blaskiem. Z bardziej niematerialnych, to marzę o zapisaniu się w historii, jako człowiek, który pomagał ludziom się rozwijać, szczególnie tym młodym. Chciałbym zaszczepić w młodych ludziach umiejętność poznawania swoich pasji oraz talentów w celu ich spieniężania tak, by każdy mógł sięgać pracy swoich marzeń. Szczególnie w czasach tak łatwego dostępu do informacji. Już teraz pomagam wielu osobom otwierać kanały na YT i rozwijać ich umiejętności miękkie. Może kiedyś Orange mi w tym pomoże? To by było genialne! Inicjatywa ucząca młodych jak tworzyć treści w internecie.

S: No i ostatnie pytanie z kategorii „Marzenia”. Zadaję je tutaj każdemu. I dlatego, że wypada, bo to w końcu blog telekomunikacyjny i dlatego, że jestem ciekawa. Nie wiem czy to kwestia pracy od tylu lat w branży telco, ale posiadany telefon sporo mówi mi o właścicielu. Jaki jest Twój telefon marzeń? I nie stresuj się odpowiadając – swoją interpretację odpowiedzi zachowam dla siebie. 😉

B: Długo trzymająca bateria, mogę na nim wygodnie grać w gry z PC gdziekolwiek jestem. No i taki który magicznie jest w stanie zamienić się w mobilny zestaw do montażu filmów. Po za tym by miał wymienialną optykę. Gdyby można było podłączyć do aparatu telefonicznego zewnętrzny obiektyw… wow…

S: No i zaserwuję Ci pytanie, które usłyszeli ode mnie i Ulka i Michał. Jak na Ciebie wpłynęła pandemia? Dla mnie miała dwa wymiary: ten zły, bo zabrała mi życiem, jakie znałam i (metaforycznie) kilka osób z najbliższego otoczenia, ale i ten dobry, bo uległ zmianie mój system priorytetów, nauczyłam się bardziej cieszyć życiem i tym, co mam. A jak było/ jest u Ciebie?

Czas wielkiej zarazy

B: Trochę zwolniłem. Miałem czas na namysł, ale początek był okrutny. Dostałem nerwicy i ataków paniki. Nie panowałem nad stresem. Z dnia na dzień wszystkie moje zlecenia zostały anulowane. Straciłem dochód i nie miałem z czego żyć. Byłem załamany. Co dopiero po chwili, jak stwierdziłem, było okazją, a nie przegraną. To czas w którym mogę odpocząć, ponieważ cały świat zatrzymał się na chwilę. Już nie goniły mnie deadline’y… Kto wie? Może gdyby nie pandemia, nie dołączyłbym do Ekipy? To właśnie dzięki tej zyskanej chwili odpoczynku mogłem w kreatywny sposób podejść do pracy konkursowej.

S: Czyli jeśli czyta nas ktoś, kto chce założyć kanał na YouTube, ale też potrzebuje PRowca, człowieka od komunikacji, to zapraszam do Bartka, który dzięki pandemii ma więcej wolnego czasu. Ja w każdym razie mam nadzieję w trybie pilnym zamknąć już ten 2020 rok, choć wciąż mam w sobie strach, że data 31.12.2020 o północy zmieni się na 1.13.2020. 😉 A skoro już przy tym jesteśmy, to z planami idziesz na żywioł czy masz już może jakieś postanowienia noworoczne?

B: Gdyby było już normalnie to zaprosiłbym Cię na Sylwestra, tak jak resztę Ekipy… Od dłuższego czasu chciałem zorganizować wspólną imprezkę… No ale ten niecny wirus we wszystkim przeszkadza…

S: No to popatrz – mamy jakiś plan na bliżej nieokreśloną przyszłość – ja Ciebie na obiad zapoznawczy, który nam jakoś przez pandemię umknął, a Ty mnie na parapetówkę w nowym mieszkaniu. 🙂 Trzymam za to mocno kciuki. Ja sobie niczego nie obiecuję, bo obawiam się, że życie może znów przynieść jakiś scenariusz science-fiction, z którym przyjdzie nam się zmierzyć. Ale jeśli się uda, to bardzo chciałabym trochę mniej pracować, a trochę więcej podróżować (nie tylko w głąb siebie). 😉 Wierzę, że w 2021 roku wreszcie zobaczę Tajlandię i Rio de Janeiro. Także trzymam kciuki i za moje i za Twoje plany. 🙂 A tymczasem bardzo Ci dziękuję za sympatyczną rozmowę.

B: Ja w tym roku chcę uregulować swoją pracę, tak by mieć na wszystko czas. Już nie pracować po nocy, a pracować od 8 do 17 i basta! Potem pasje i zdrowie! I tego też wszystkim życzę w Nowym Roku. Pasji i zdrowia! P.S.: Stella, do tego Rio to weź mnie ze sobą w bagażu podręcznym. Zmieszczę się. Tylko jeszcze musisz znaleźć miejsce na konsolę, bo ją zabieram ze sobą :v

S: Obiecuję to rozważyć, tym bardziej, że w Rio jest ciepło i nie potrzebuję dużo ubrań. Tylko niech wreszcie otworzą nam ten świat! 🙂 A czytelnikom, którzy tu dotrwali cierpliwie dziękuję za czas i uwagę. Jeśli ktoś ma niedosyt Bartosza, to tradycyjnie prośba o pytania w komentarzach – będę przekazywać. A już za tydzień Gerard. Do usłyszenia/ przeczytania! 🙂

Udostępnij: Ekipa Orange z bliska – poznajcie Bartosza
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the House. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 21:26 21-12-2020
    Bartosz witamy w Ekipie Orange. Trzymam za Was kciuki.
    Odpowiedz
  • komentarz
    Mateusz 11:54 22-12-2020
    Ciekawy wywiad :) Moim zdaniem Bartosz wypada najlepiej z całej Ekipy. Szkoda, że to akurat z nim rywalizowałem o to miejsce :P
    Odpowiedz

;

Oferta

Konkurs – test z Orange Love (1)

Beata Giska

19 grudnia 2020

Konkurs – test z Orange Love
1

Pokochaliście już Orane Love, a teraz zróbcie nasz prosty test i sprawdźcie, co dla Was dokładnie oznacza miłość. Poza fajną zabawą – do wygrania atrakcyjne nagrody!

 

Miłosny test

Mamy dla Was niespodziankę. Zajrzyjcie na specjalną zakładkę www.orange.pl/quizlove i rozwiążcie quiz – 5 pytań o miłości. Wszystko jest przygotowane w lekkiej i humorystycznej formie. Możecie też przejść przez test razem z Waszymi ukochanymi. Zobaczcie, co wyjdzie i sprawdźcie Waszą charakterystykę, która pokaże się po odpowiedzi na ostatnie pytanie. Rozwiązanie quizu będzie też idealną podpowiedzią – jaki pakiet usług Orange Love pasuje do każdego z Was.

Dodatkowo, jeśli odpowiecie na pytanie: co oznacza wieczór w stylu LOVE, możecie wygrać aż 200 kart prezentowych do Empiku! Na prezenty dla osób, które kochamy lub po prostu dla siebie. Ciekawe, czy wśród naszych czytelników i klientów są raczej sentymentalni romantycy, a może spontaniczni i szaleni zakochani?

 

Łączy nas love

Orange Love to aż 4 pakiety do wyboru: Mini (pakiet złożony z abonamentu komórkowego i internetu domowego) oraz Standard, Extra i Premium (w skład tych pakietów wchodzą aż 4 usługi: abonament komórkowy, internet domowy, telewizja z bogatą ofertą kanałów – w zależności od rodzaju pakietu oraz telefon stacjonarny).

Dlaczego kochamy Orange Love? Bo każdy bez trudu znajdzie pakiet usług dopasowany do własnych potrzeb i upodobań. Można rozszerzać swój pakiet, dodawać kolejne opcje, jak np. abonament komórkowy dla swoich bliskich. Wszystko w ramach jednej umowy. Dlatego Love łączy usługi i ludzi. Dodatkowo jest jeden rachunek, umowa oraz jeden punkt kontaktu. Kompleksowo, tanio, szybko i wygodnie. Kochamy to.

Kliknijcie tutaj i sprawdźcie wszystkie szczegóły naszej zabawy.

 

 

 

 

Udostępnij: Konkurs – test z Orange Love
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Plane. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 11:41 20-12-2020
    Orange Love - bardzo fajny produkt. Czasami zastanawiam się czy nie skorzystać z tej oferty. Może po nowym roku zaproszę techników, jeśli bardzo nie rozwiercą mimieszkania to kto wie, może wybiorę OL :)
    Odpowiedz

;

Inne

40 procent zakupów po świętach wróci do sklepów (1)

Kasia Barys

19 grudnia 2020

40 procent zakupów po świętach wróci do sklepów
1

Święta, święta i … po świętach. Choć bardzo miłe, szybko przeminą, ale póki co czekają nas jeszcze ostatnie zakupy, pakowanie prezentów i sprzątanie domów. Pewnie nie macie czasu na wertowanie stron internetowych. Dlatego jestem ja! Znalazłam kilka ciekawostek z tego tygodnia. Miłej lektury.

Coraz więcej zwrotów w e-commerce

Po fali dużych zakupów świątecznych w listopadzie i grudniu następuje ogromna fala zwrotów. Analitycy przewidują, że nawet 40 procent zakupów online wraca do sprzedawców. Z raportu PostNord wynika, że w 2019 roku co trzeci Polak kupujący w sieci deklarował, że zwrócił towar. To aż o 9 punktów procentowych więcej niż rok wcześniej. Ze względu na kwitnący rynek e-commerce, oczekuje się, że wskaźniki te w 2020 roku będą jeszcze wyższe. Największe wzrosty mogą być notowane na przełomie grudnia 2020 i stycznia 2021. Czy wam zdarza się często zwracać nieudane zakupy? Ja raczej jestem osobą, która długo podejmuje decyzje zakupowe i w większości przypadków są przemyślane.

źródło: dlahandlu.pl

Intel stworzył neuromorficzny komputer odpowiadający mózgowi małego ssaka

Nie oszukujmy się, nieważne jak imponujące są współczesne komputery, to w niektórych przypadkach i tak są słabsze niż ludzki mózg.  Dlatego naukowcy zaczęli opracowywać komputerowe układy oparte na mechanizmach rządzących naszym mózgiem, a mianowicie sztucznych neuronach i synapsach. Intel zaprezentował swój najpotężniejszy neuromorficzny system komputerowy o nazwie Pohoiki Springs, w którym upakował 100 milionów neuronów, osiągając możliwości zbliżone do mózgu małego ssaka. Należy bowiem pamiętać, że choć tradycyjne układy komputerowe są świetne w rozgryzaniu skomplikowanych obliczeń, które przyprawiają ludzi o ból głowy, to w przypadku bardziej abstrakcyjnych problemów, jak choćby wskazywanie różnic między kotami i psami, często odpadają w przedbiegach, podczas gdy my nie musimy się nad tym nawet zastanawiać.

Źródło: geekweek.pl

Satelita zajrzy do mieszkania nawet przez ściany

Na orbitę okołoziemską trafił satelita, który będzie w stanie wykonać wyraźne zdjęcie dowolnego miejsca na Ziemi, nieważne czy w dzień, czy w nocy. Chmury też mu w tym nie przeszkodzą. Większość satelitów obserwujących Ziemię wykonuje obserwacje w zakresie promieniowania widzialnego lub podczerwonego, jednak satelity Capella wykonują zdjęcia radarowe. Jak? Satelita emituje silny sygnał radiowy na częstotliwości 9,65 GHz w kierunku Ziemi, a następnie analizuje fale odbite od powierzchni budynków i innych przeszkód. W ten sposób jest w stanie zajrzeć przez ściany iektórych budynków. Zdjęcia wykonywane przez satelitę są na tyle dokładne, że można zajrzeć do pojedynczych pokojów. Spokojnie, firma tego oczywiście nie zrobi, bo nie pozwala na to prawo.

źródło: spidersweb.pl

Raport: Trendy Technologiczne 2020

Media w tym tygodniu przypominają raport Deloitte dotyczący tego, w którą stronę miała pójść ewolucja cyfrowa w tym roku. Pandemia „nieco” pokrzyżowała ich prognozowanie trendów. Mimo wszystko jeden z nich wydaje się bardzo ciekawy i realny. Do tej pory komputery nie były w stanie powiązać wydarzeń z ludzkimi emocjami bądź czynnikami emocjonalnymi. Dzięki połączeniu SI, technik projektowych ukierunkowanych na człowieka oraz technologii wykorzystywanych obecnie w badaniach neurologicznych, platformy ludzkich doświadczeń będą lepiej rozumieć ludzkie potrzeby, co umożliwi im rozpoznawanie stanu emocjonalnego użytkownika oraz związanego z nim kontekstu i wybranie odpowiedniej reakcji. Zdolność wykorzystania emocjonalnie inteligentnych platform do rozpoznawania i wykorzystywania danych emocjonalnych na dużą skalę jest jedną z największych i najważniejszych możliwości dostępnych dla przedsiębiorstw wkraczających w przyszłość.

Źródło: deloitte.com.pl

Udostępnij: 40 procent zakupów po świętach wróci do sklepów
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Tree. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 11:45 20-12-2020
    Również staram się kupować rozsądnie, jeśli cos kupuje to w 99% zostaje to już u mnie. Jeśłi mam być szczery to......lubię zamówić do sklepu, obejrzeć sprzęt, ubranie i dopiero po podjęciu decyzji za niego zapłacić.
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej