;

Film

Filmowy sierpień przed nami (0)

Kasia Barys

4 sierpnia 2016

Filmowy sierpień przed nami
0

Widzę, że lubicie oglądanie filmów pod chmurką. W tym roku Orange Kino Letnie zgromadziło już 50 000 widzów, a przecież to dopiero półmetek. Festiwal potrwa jeszcze do 31 sierpnia, czyli do samego końca wakacji. Cieszę się, że spodobały Wam się nasze propozycje;). Najchętniej oglądaliście komedie: „Ted 2” i „Za jakie grzechy, dobry Boże” oraz film „Szybcy i wściekli 7”.

Myślę, że duży wpływ na popularność OKL miały spotkania z pierwszoligowymi gwiazdami polskiego kina. Festiwal w Zakopanem otworzyła przecież Kasia Figura, a wraz z aktorem młodego pokolenia Antonim Królikowskim zainaugurowała także projekcje w Giżycku. Jeszcze więcej sław można było spotkać na Molo, bo sopocką galę wręczania Diamentowego Klapsa Filmowego poprowadził aktorski duet Olga Bołądź i Piotr Głowacki. I tak jak już pisałam nagroda ta z rąk Artura Żmijewskiego powędrowała do rodzimej aktorki choć znanej już międzynarodowej publiczności – Alicji Bachledy-Curuś. To jednak nie wszystko! W czwartkowym cyklu „Gotowanie z Gwiazdami” można było wspólnie popichcić (i przy okazji wziąć autograf) z: Kasią Glinką, Antkiem Królikowskim, kapitanem Romanem Paszke a nawet rapem Vienio.

W sierpniu nie zabraknie kolejnych spotkań ze sławami, już dziś (i za tydzień) w ramach cyklu „Made in Poland” kawiarnie festiwalową na Molo odwiedzą aktorzy i twórcy filmów: „Panie Dulskie” i „Chemia”. Poza spotkaniami z gwiazdami pamiętamy o dobrym kinie szczegółowy repertuar znajdziecie tu.

I co muszę jeszcze namawiać tych, którzy nie byli?

e09b61e01cd1b5b9130414413fb3559e6f1 e57347bb4e5b650b2ed1918e37c23df533c

 

Udostępnij: Filmowy sierpień przed nami
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Samochód. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Innowacje

Libon – aplikacja do VoIP z darmowymi minutami w Polsce (0)

Piotr Domański

4 sierpnia 2016

Libon – aplikacja do VoIP z darmowymi minutami w Polsce
0

Wprowadziliśmy nową wersję aplikacji Libon, służącą do rozmów poprzez VoIP. By z niej skorzystać wystarczy połączenie z internetem, najlepiej szerokopasmowym i najlepiej od Orange. Z aplikacji możecie zadzwonić do każdego kraju czy terytorium zależnego w Europie i Ameryce Północnej. A także poza – choćby na Martynikę, Gujanę Francuską, Reunion czy Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych. Możecie dzwonić z dowolnego kraju, bylebyście posiadali tylko dostęp do internetu. Te egzotyczne kraje to oczywiście ciekawostka, chociaż dla niektórych z Was może się okazać przydatna. Dużo bardziej praktyczną informacją są ceny połączeń do tych krajów – za 10 min zapłacicie 4,29 zł, 100 minut wyniesie Was 30,49 zł, a 200 min – 52,19 zł. Największy z pakietów – 400 minut kosztuje 82,99 zł, czyli 20 groszy za minutę.

c9065d76f9f4563ee38894b854a83a8c12aAplikacja umożliwia również rozmowy na terenie Polski i dzwonienie z całego świata do naszego kraju, co może być przydatne w czasie wakacji. Tutaj ceny są niższe, mamy też dla Was bardzo fajny bonusik.  Za pakiet 100 minut zapłacicie 7,99zł, za 250 minut – 16,49, a za 500 minut 24,99. Jest dostępny również pakiet 1000 minut. A bonusik o którym wspomniałem? Otóż jeżeli zdecydujecie się na zarejestrowanie w aplikacji dostajecie w prezencie 100 minut. Możecie je wykorzystać, by zadzwonić na polskie numery, jeżeli tylko znajdujecie się w zasięgu działania apki, choćby z Turcji, Tunezji czy innych krajów gdzie spędzacie wakacje.

Sądzę, że możecie być to ciekawe rozwiązanie dla osób korzystających z ofert internetowych, jak choćby niedawno wprowadzona oferta nju czy oferta LTE dla domu. Szczególnie, jeżeli mamy kogoś poza granicami UE – w tym przypadku rozmowy wyglądają bardzo sympatycznie. A gdyby się okazało, że ktoś z Waszych bliskich pojechał akurat na wakacje na Wallis i Futunę (to też na Pacyfiku), to sądzę, że właśnie znaleźliśmy najlepszą opcję.

Udostępnij: Libon – aplikacja do VoIP z darmowymi minutami w Polsce
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Flaga. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Bezpieczeństwo

Bankomat trojański (0)

Michał Rosiak

4 sierpnia 2016

Bankomat trojański
0

Ostatnio dominują wakacyjne tematy, ale jakby nie patrzeć, została jeszcze połowa (a studentom 2/3) czasu wypoczynku. Wypoczynku, podczas którego zazwyczaj wydajemy ciężko zarobione przez 9/10 miesięcy pieniądze. A skąd je bierzemy? Czasami płacimy kartą, czasami wypłacamy z bankomatu.

Brian Krebs, mój ulubiony zagraniczny bloger „bezpieczniacki” regularnie przygląda się kwestii skimmerów w bankomatach. Pamiętacie oczywiście, żeby uważać, oglądać urządzenie z którego wypłacamy, poruszać wszystkim, co wydaje się podejrzane i sprawdzić, czy aby nie odpadnie. Co jednak zrobić, gdy bankomat wygląda tak:

Bankomat trojański - bankomat podłączony do sieci poprzez ogólnodostępne WiFi

Załączone zdjęcie autorstwa jednego z czytelników bloga Krebs On Security to oczywiście wyjątkowy hardcore. Włosy dęba stają, gdy widzi się leżący na bankomacie router, dzięki któremu urządzenie łączy się z siecią! Pół żartem można by rzec, że mamy do czynienia z porządnym bankiem, który udostępnia potrzebującym dostęp do internetu, bowiem bankomat podłączony jest tylko do jednego portu, pozostałe trzy są wolne.

Jakie to daje możliwości? Dla nas absolutnie żadne. Bałbym się wręcz zbliżyć do takiego urządzenia. Dla przestępców natomiast, nieograniczone. Można podpiąć swoje urządzenie pomiędzy, można zamienić router na nieco zmodyfikowany swój, można przebrać się za montera, odpiąć kabel z routera, podłączyć do swojego komputera i „wbić” się do wnętrza bankomatu, gdzie – jak wykazało wiele testów – dane nierzadko nie są w ogóle szyfrowane, co oznacza, że wszelkie dane, dotyczące kart płatniczych, włącznie z kodami PIN, mogą błyskawicznie trafić na dysk przestępcy.

Przesadzam i dramatyzuję, pokazując zdjęcie z USA? Przez głupotę operatora urządzenia niewątpliwie pokazuje ono ryzyka w sposób wręcz przekoloryzowany, ale nie dalej jak dwa dni temu widziałem niewiele lepszy wolno stojący bankomat na warszawskim Bemowie. Jeśli widzimy urządzenie „przytulone” jednym rogiem do kolumny, podtrzymującej dach przy wejściu do sklepu, bez anteny ani niczego takiego, wiadomo, że skądś musi pobierać i gdzieś wysyłać dane. Rzut oka na kolumnę i widzimy rurkę PCV z której pod koniec wystaje kabel, biegnący do bankomatu. Tylko czekać, aż pojawi się przy nim „serwisant”…

Uważajcie na takie kwiatki. Czasami warto przejść się nawet spory kawałek dalej, by skorzystać z „dawcy kasy” solidnie wbudowanego w ścianę.

Fot. krebsonsecurity.com

Udostępnij: Bankomat trojański
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej