;

Odpowiedzialny biznes

Futbol amerykański ryknął na Narodowym (0)

Michał Rosiak

18 lipca 2012

Futbol amerykański ryknął na Narodowym
0

– Zapamiętajcie ten dzień. To milowy krok dla futbolu amerykańskiego nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie – słowa Tommy’ego Wikinga, szefa Światowej Federacji Futbolu Amerykańskiego (IFAF), wypowiedziane jeszcze w trakcie VII SuperFinału Topligi Futbolu Amerykańskiego na Stadionie Narodowym w Warszawie nie były kurtuazją. Nasz krajowy finał ogromem publiczności (23 tysiące widzów) i klasą obiektu przyćmił mecze decydujące o mistrzostwie czołowych europejskich lig z ostatniej dekady, a poziomu sportowego też nie musieliśmy się wstydzić.
Jeśli nawet wieczni sceptycy/malkontenci (niepotrzebne skreślić) uważają, że Wiking i tak nie mógł powiedzieć inaczej, a legendarny rozgrywający ligi NFL, jedna z jej głównych telewizyjnych twarzy Ron Jaworski (gość honorowy SuperFinału) komplementował finał przede wszystkim ze względu na swoje polskie korzenie, nie znajdą kontrargumentu na 23 tysiące ludzi, którzy zasiedli na trybunach Narodowego i spore grupy, które przed bramami bezskutecznie stały z kartkami „Kupię bilet”. Mimo wszystko nie dziwię się, że w Polskiej Lidze Futbolu Amerykańskiego nie doszacowano zainteresowania publiczności – pierwsze finałowe spotkanie na ledwo trzymającym się obiekcie stołecznego Marymontu obejrzało ok. tysiąca osób, głównie zawodników, ich rodzin i przyjaciół. Ja jestem wielkim optymistą, ale to, co widziałem 15 lipca przerosło nawet moje najśmielsze oczekiwania.
I mimo, iż nie nie mam – niestety – najmniejszych wątpliwości, że niemała część z tych ludzi przyszła przede wszystkim zobaczyć stadion, główny cel został osiągnięty: o futbolu amerykańskim w polskim wydaniu mówiły niemal wszystkie mainstreamowe media, billboardy w stolicy atakowały ze wszystkich stron, można by rzecz, że futbol amerykański ryknął gromko: „Oto jestem!”. Ryknął na tyle głośno, że nie zdziwię się, gdy wielu z tych, którzy tylko „na chwilę wpadli”, odwiedzi jeszcze stadiony PLFA.
Oczywiście na takim wydarzeniu nie mogło zabraknąć również naszej kamery. Ciekaw jestem Waszych opinii – czy zgadzacie się, że mecze futbolu amerykańskiego to nowy, ciekawy sposób na rodzinne spędzenie wolnego czasu? Bo akurat tym, którzy uważali, że to li tylko fanaberia garstki amerykanofilów, SuperFinał na najnowocześniejszym stadionie w Europie skutecznie zamknął usta.

PlayWyłącz głos
Udostępnij: Futbol amerykański ryknął na Narodowym
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Ciężarówka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Pierwsza fota w sieci (0)

Krzysztof Swidrak

18 lipca 2012

Pierwsza fota w sieci
0

3a421b99f944849234b1322c1ade1bbde88

Wczoraj Rysiek pokazał Wam zdjęcia z naszego III zlotu blogowego. No i wspomniał nazwisko pewnego jegomościa. Ktoś zgadł, dlaczego akurat to nazwisko podał? Dziś pewnie nikt, kto korzysta z netu nie wyobraża sobie wpisu bez zdjęcia, czy filmu. Stało się to tak normalne i oczywiste jak dzień i noc (no chyba, ze ktoś mieszka tam, gdzie bywa noc polarna 🙂 ) Są one coraz ciekawsze, bardziej wyrafinowane, odważne. Można by tak wymieniać w nieskończoność. Ale wracając do pytania o Tima. Dokładnie 20 lat temu Tim Berrners – Lee, jako pierwszy umieścił zdjęcie w sieci. To trochę jak pierwszy lot w kosmos. Później już nic nie było takie samo. Rozwój technologii sprawił, że zdjęcia przeszły prawdziwą rewolucję. Obrazy zaczęły się poruszać, pojawiły się bowiem pierwsze filmy. Dziś to nic nadzwyczajnego, że kręcimy filmy, robimy zdjęcia i umieszczamy je w sieci. I robimy to błyskawicznie. Ale 20 lat temu pierwsze zdjęcie w sieci na pewno robiło wrażenie. Ciekawe, co za kilka lat będziemy umieszczać w sieci. Zdjęcia?, filmy?, a może coś zupełnie innego, o czym jeszcze dziś nie mamy pojęcia. A być może będą to hologramy? Macie jakiś pomysł, czym zaskoczy nas połączenie ludzkiej wyobraźni i ultranowoczesnej technologi?

Udostępnij: Pierwsza fota w sieci
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Samochód. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Innowacje

Holografia – przyszłość komunikacji? (0)

Joanna Bieniek

18 lipca 2012

Holografia – przyszłość komunikacji?
0

Pamiętacie „Star Trek” i możliwości, jakie dawał jego bohaterom holodek – pomieszczenie, w którym po wgraniu odpowiednich danych można stworzyć niezliczoną ilość alternatywnych rzeczywistości, służących rozrywce czy edukacji. Bohaterowie w holodeku wchodzą w interakcję z wygenerowanym przez komputer otoczeniem i wypełniającymi je postaciami. Z kolei w „Gwiezdnych Wojnach” George Lucas wykorzystywał holografię – kto nie pamięta hologramu księżniczki Lei. Oglądałam „Star Trek” z młodszym bratem (jest zagorzałym fanem serialu do dziś) i nie śniło nam się wtedy, że technologie przypominające te z filmów science fiction mają już praktyczne zastosowanie.

Najprościej rzecz ujmując, holografia to trójwymiarowy zapis obiektu, a następnie odtworzenie go z zachowaniem jego właściwości. Odtworzony obiekt ma trzy wymiary, a trójwymiarowość nie zmienia się wraz z przemieszczaniem się odbiorcy obrazu. Dzięki temu, odtworzony obiekt holograficzny można oglądać z dowolnej strony. Prekursorem tej dziedziny był polski fizyk – Mieczysław Wolfke, który w 1920 roku stworzył jej teoretyczne podstawy. Jego dzieło po 30 latach rozwinął Dennis Gabor, który za holograficzny obraz otrzymał w 1971 roku Nagrodę Nobla. Zaraz potem Salvador Dali zorganizował wystawę swoich holograficznych prac w Nowym Jorku, dedykując ją właśnie Gaborowi. Dziś holografia wykorzystywana jest w wielu dziedzinach – w sztuce, przemyśle rozrywkowym, medycynie, biologii czy informatyce. Przykładowo w kwietniu tego roku na festiwalu Coachella razem ze Snoop Dogiem wystąpił nieżyjący od 16 lat Tupak Shakur. Jego hologram pozdrowił publiczność i zaśpiewał ze swoim przyjacielem „2 of Amerikaz Most Wanted”.

To na pewno robi wrażenie, ale jeszcze ciekawsze wydają się biznesowe możliwości transmisji holograficznych na żywo, z których mogliby skorzystać choćby politycy czy firmy. Przykładowo kandydat w kampanii czy prezes dużego koncernu mógłby w tym samym czasie przemawiać w wielu miejscach, przy czym jeden z przemawiających byłby realny, a pozostali stanowiliby jego hologramy. Inne zastosowania to spotkania z klientami z innego miasta czy kraju. Być może holografia już wkrótce zastąpi dzisiejsze wideo i audio konferencje oszczędzając ludziom długich wyjazdów służbowych. A schodząc na nasze podwórko… wyobrażacie sobie holograficzny mecz na żywo w czasie EURO? Ci kibice, którzy nie mieli biletu, mogliby obejrzeć zmagania swoich faworytów na alternatywnym stadionie…

A może widzicie ciekawsze zastosowania holografii? Czekam na Wasze pomysły 🙂

Udostępnij: Holografia – przyszłość komunikacji?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Samochód. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej