Odpowiedzialny biznes

Halo Ziemia – Blog Roku 2013 (0)

Marek Wajda

3 marca 2014

Halo Ziemia – Blog Roku 2013
0

Blog Halo Ziemia, mimo bardzo mocnej konkurencji, zdominował tegoroczny konkurs Blog Roku 2013 (koniecznie zajrzyjcie tutaj, żeby sprawdzić pozostałych finalistów).

28caadd4cc6831eddbf0d88aca5550838aa

Zdobyłeś wszystkie możliwe nagrody: w kategorii, Blog Blogerów (przyznany przez poprzednich laureatów) a także główną Blog Roku. Rozbiłeś bank 😉 Zaskoczony?
Konrad Kruczkowski: Wdzięczny. Nieśmiało liczyłem na nagrodę w swojej kategorii (Polityka, publicystyka i społeczeństwo). Każde kolejne wywołanie ze sceny było zaskoczeniem, nagroda główna absolutnym. Z tyłu głowy pulsowała obawa, że poczuję się wyjątkowy. Lepszy od innych. Sukces, mniejszy czy większy, zawsze niesie takie ryzyko.
Na szczęście stało się zupełnie inaczej. Konkurs stał się przestrzenią do poznania kilku świetnych, wartościowych ludzi. To jest wygrana nie do przecenienia. Szum przycichnie a statuetki Stworzon (tak mówi na córkę;) wykorzysta twórczo i destrukcyjnie. Ale te relacje przetrwają próbę czasu. Bardzo chcę żeby tak było. Kiedy odbierałem nagrodę Bloga Blogerów mówiłem, że jestem zaszczycony mogąc być częścią blogosfery jako środowiska. To nie była kurtuazja.

Jak określiłbyś tematykę swojego bloga?
Lubię mówić, że to blog umiarkowanie społeczny. Społeczny bo piszę o sprawach, które dotyczą większości z nas: o byciu tatą i mężem w dziwnych czasach, tym jak traktujemy starszych, młodszych, siebie nawzajem. Czasem zabieram głos w kwestiach światopoglądowych, ale staram się być ostrożny i wyważony. Umiarkowanie, bo więcej tam moich osobistych doświadczeń, niż twardej, rzetelnej analizy rzeczywistości.

Napisałeś o sobie, że postanowiłeś zostać dobrym blogerem. Dlaczego blogerem? I co dla Ciebie oznacza „dobry bloger”?
Zawsze chciałem pisać, ale przez większość czasu nie miałem nic do powiedzenia. Blog – wbrew pozorom – jest świetnym miejscem do tego, żeby sprawdzić czy to „nic do powiedzenia” jest aktualne.
Wiele osób chce odebrać blogom przymiotnik opiniotwórczych. Całkiem niedawno zrozumiałem, że nasza opiniotwórczość nie polega na tym, że potrafimy sprzedać ten czy inny produkt, zmienić myślenie o jednej, czy drugiej marce. Już samemu pisząc, trafiłem na blogi, które zmieniły moje myślenie o sprawach bardzo fundamentalnych. Żadne inne medium nie oddziaływało na mnie tak intensywnie.

Już wcześniej pisałeś, tyle, że na łamach prasy. Czym różni się wg Ciebie dziennikarstwo od blogowania?
Relacjami pomiędzy twórcą a odbiorcą. U nas, nawet jeśli istnieje dystans, to zostaje momentalnie skrócony. Na blogach komunikacja zawsze jest dwukierunkowa. W tradycyjnej publicystyce i dziennikarstwie ta zależność jest hierarchiczna. Piszący jest wyżej. To nie jest fajne.

be8c0e3fd01ac3bc62d798a61487b7005e4

Twój blog nie jest łatwy i przyjemny. Nie znajdziemy w nim powierzchownych tekstów. Zaprzeczasz tezie, że w internecie czyta się krótkie teksty, a najlepiej śmieszne. Każdy Twój tekst zmusza do myślenia.
Obawiam się, że pogłoski o tym, że Halo Ziemia zmuszą do refleksji, są mocno przesadzone. Jeśli uda się popełnić tekst, który dotyka czegoś w innych, to przy jego pisaniu sam porządkowałem coś w sobie.
Pisząc list do córki byłem przejęty i długo biłem się z myślami, czy kliknąć przycisk „Opublikuj”. Ale to jest właśnie coś, czego nigdy nie chciałbym stracić: przeżywam swoje pisanie. Dzisiaj wiem, że to jest cecha wspólna wielu blogerów.

Pracujesz w branży reklamowej, na nadmiar wolnego czasu nie narzekasz pewnie. Do tego żona, małe dziecko. Kiedy znajdujesz czas na pisanie. Zwłaszcza, że Twoje teksty do najkrótszych nie należą.
Nie znajduję. Serio. Kilka razy obiecałem na Facebooku, że wieczorem opublikuję tekst, który – wydawało się – szybko skończę. A finalnie ten wpis pojawiał się na blogu dwa dni później. Mimo, że blog jest dla mnie bardzo ważny, to kiedy stoję przed wyborem zabawy ze Stworzonem albo „dzielenia kuchennego stolika” z żoną, pisanie musi poczekać. Paradoksalnie, to właśnie te odłożone teksty są najlepiej przyjmowane.
W praktyce bywa tak, że kiedy Lila budzi nas o trzeciej nad ranem, a zasypia o czwartej, to dla mnie powrót do łózka jest nieopłacalny. Więc piszę. Często kończę tekst wieczorem, albo przez kolejne dni dopisuję po akapicie. To jest trudna praca, bo nie umiem pisać…

#jakżyć? 😉
To pytanie jest kierowane pod zły adres. Ale obiecuję przekazać komu trzeba. Czasem, bardzo subtelnie, wspominam o Nim na blogu:)
Większość ludzi wie jak żyć. Źle, kiedy próbujemy wtłaczać im książkowe recepty albo dobrze brzmiące teorie. Lepiej, jeśli pokazujemy jak to wygląda u nas i zostawiamy dobrą przestrzeń dla ich decyzji.

Udostępnij: Halo Ziemia – Blog Roku 2013
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Drzewo. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Oferta

Nowe usługi w Orange Yes (0)

Aleksandra Wójcik

28 lutego 2014

Nowe usługi w Orange Yes
0

Dawno nie pisaliśmy o taryfie Orange Yes. Dziś jest ku temu okazja, bo wprowadzamy do niej dwie bardzo popularne usługi. Pierwsza z nich to „Numer bez limitu”, czyli rozmowa z wybranym numerem w dowolnej sieci – całkowicie za darmo. Druga to „Urodziny”, które u nas mogą być obchodzone trzy razy w roku. W dniu swojego święta (urodziny, imieniny) oraz w rocznicę aktywacji startera otrzymacie prezent w postaci bonusów minut do Orange. Nowe usługi są uzupełnieniem taryfy Orange YES, w której sami decydujecie czy chcecie bezpłatne połączenia czy SMS-y.  Wybierając jedną albo drugą opcje, macie możliwość do kupienia sobie brakujących usług i stworzenia pełnej oferty no limit. Jeśli tego nie potrzebujecie nadal korzystacie z atrakcyjnych stawek 29 gr/min oraz 15 gr/SMS do wszystkich sieci bez wyjątku.
ddbec33c4c4e6aa7a06e25e5515c0471ec4

Udostępnij: Nowe usługi w Orange Yes
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Bezpieczeństwo

Wolę być paranoikiem (0)

Michał Rosiak

27 lutego 2014

Wolę być paranoikiem
0

Test o bezpieczeństwie teleinformatycznym. Raczej prosty, na podstawowym, lub o stopień wyższym poziomie świadomości bezpieczeństwa. Próg zaliczenia – 65%. Jak myślicie, ile osób zaliczyło? Jeśli stawiacie na 10 proc., to oznacza, że myślicie zbyt optymistycznie. 5? Też za wiele. Radę dało zaledwie 2,7 procenta!, a 4 na 10 uczestników nie osiągnęło nawet progu 20% trafnych odpowiedzi! Jak trudny jest quiz, przygotowanych przez koleżanki i kolegów z CERT Polska, możecie sprawdzić sami na stronie projektu Nisha. Ja miałem 87 procent – w dwóch pytaniach nie zgodziłem się interpretacją z autorami.

To trochę smutne i zastanawiam się, czy takie wyniki są dowodem na to, że cała praca wielu osób w różnych środkach przekazu (ja też trochę się do tego dorzucam) nie przynosi żadnych efektów? Nie bez kozery przytaczam wyniki tego testu, bowiem po przeprowadzeniu mojego „badania naukowego” tydzień temu okazało się, że 50 proc. komentujących (7 z 14) w ogóle nie zabezpiecza swojego smartfonu, uważając, że nie ma takiej potrzeby. Ja też przychodząc do pracy jeszcze wtedy w Telekomunikacji Polskiej uważałem, że obowiązek blokowania klawiatury przy każdym odejściu od komputera jest bez sensu. Trwało to niecały dzień. Potem przez kolejne dwa tygodnie czerwieniłem się za każdym razem, mijając asystentkę dyrektora departamentu (mimo, iż od razu wyjaśniłem jej, że to był tylko głupi żart kolegów). Notabene, przytaczając ten przykład na prowadzonych przeze mnie wewnątrzfirmowych szkoleniach, uświadamiających jak istotne jest bezpieczeństwo IT, dowiedziałem się, że pikantne maile do asystentek są już passe – teraz zaprasza się całe piętro na szampana i truskawki 🙂

W dzisiejszym świecie, gdzie świat realny i wirtualny płynnie sie przenikają, pewne rzeczy powinny być tak oczywiste jak zapięcie pasów w aucie, czy założenie spodni przed wyjściem z domu. Czasami wystarczy chwila nieuwagi, a jeśli obsesją nazywamy czterocyfrowy PIN blokujący komputer o rozmiarach telefonu (swoją drogą, kto jeszcze 2-3 lata temu wyobraziłby sobie komórkę o mocy obliczeniowej 10 GHz???), to jak określić sytuację, gdy zamiast tego pilnujemy się, by nawet na chwilę nie spuścic go z oka? Zgubienie telefonu (samemu, albo za czyjąś „pomocą”) nie oznacza już utraty li tylko numerów do znajomych, to wpuszczenie obcych ludzi daleko za granice naszej prywatności. W tej sytuacji wolę już być określany paranoikiem, czego i Wam życzę.

A w komentarzach pochwalcie się wynikami z quizu! Jeśli macie wątpliwości, chętnie o nich podyskutuję.

Udostępnij: Wolę być paranoikiem
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Ciężarówka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej