Odpowiedzialny biznes

Idziemy na wybory

Monika Kulik Monika Kulik
14 września 2011
Idziemy na wybory

W mediach króluje temat wyborów: debaty, rankingi, hasła wyborcze. Jak zwykle ważny jest temat frekwencji. Tymczasem jest grupa wyborców, która ciągle ma trudności w oddaniu swojego głosu - osoby niepełnosprawne. I nie chodzi tu tylko o to, że trudno na wózku wjechać do lokalu wyborczego – tu zawsze była szansa na pomoc innych i pokonaniu schodów. Chodzi o coś więcej - o możliwość głosowania osób, które nie mogą „pójść” na wybory, odczytać kart wyborczych. Od tegorocznych wyborów parlamentarnych osoby o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności po raz pierwszy mogą głosować korespondencyjnie lub przez pełnomocnika. A osoby niewidome i niedowidzące mogą głosować samodzielnie przy pomocy nakładek w alfabecie Braille’a. Wg. szacunków to koło 3 milionów osób. Daliśmy im prawo głosu!

Przez ostatnie kilka dni miałam przyjemność wraz z kolegami i Stowarzyszeniem Przyjaciół Integracji pracować nad infolinią 0 800 330 330, pod którą osoby niepełnosprawne mogą dowiedzieć się jak głosować. Infolinia jest bezpłatna dla telefonów stacjonarnych i komórkowych Orange, T-Mobile, Plus i Play. Jutro w kancelarii Prezydenta odbędzie się uroczysta inauguracja kampanii „Idziemy na wybory” - cieszę się, że mogliśmy mieć w niej swój mały udział.


Bezpieczeństwo

Jak Cię widzą, czyli dlaczego i jak uważać na tagi

Michał Rosiak Michał Rosiak
14 września 2011
Jak Cię widzą, czyli dlaczego i jak uważać na tagi

Kontroluj, gdzie Cię widać, czyli ostrożnie z Facebookiem

 

Nie wątpię, że wielu z Was tytuł wyda się truizmem, w końcu nie raz wspominaliśmy na łamach Bloga Technologicznego, że informacje, które publikujemy w serwisach społecznościowych mogą również zostać wykorzystane przez ludzi, którzy niekoniecznie mają w stosunku do nas dobre zamiary. Gorzej jednak, jeśli przez własną niefrasobliwość wpędzimy się w kłopoty nie mające nic wspólnego np. z kradzieżą tożsamości.

 

Wraz z rosnącą w olbrzymim tempie liczbą użytkowników Facebooka już od pewnego czasu przestał on być li tylko tworem, który wykorzystujemy wyłącznie do kontaktów ze znajomymi. Z tendencji przerzucania swojego „prawdziwego” życia online – której niewielu potrafi się oprzeć – skwapliwie korzystają nie tylko przestępcy, ale również coraz częściej pracodawcy. Jedna z australijskich gazet wysunęła wręcz niedawno tezę, iż szerzący się sieciowy ekshibicjonizm może negatywnie wpłynąć na działanie organów ścigania! Co bowiem, gdy dzisiejszy nastolatek za 10 lat będzie chciał wstąpić do policji, a tam przypadnie mu zadanie wniknięcia „pod przykrywką” w szeregi zorganizowanej grupy przestępczej? Potem ktoś zrobi mu zdjęcie w wydawałoby się niegroźnej sytuacji i wrzuci na Facebooka. Używany przez „Wielkie F” mechanizm rozpoznawania twarzy skojarzy je z utrzymywanym przez lata „prawdziwym” profilem, z widniejącymi wpisami o tym, jak bardzo marzy, by wstąpić do policji... Przesada? Może i tak, choć z drugiej strony nie jest to całkowicie nierealne zagrożenie.

Nie trzeba jednak marzyć o zbawianiu świata, by paść ofiarą własnej niefrasobliwości. Wystarczy, by przyjaciel, absolutnie bez złej woli, oznaczył nas na zdjęciu z mocno zakrapianej imprezy, prywatnym spotkaniu z osobami, które okazały się pracownikami konkurencyjnej firmy, czy też wizyty w klubie z roznegliżowanymi paniami. Połączenie takich informacji z nami niekoniecznie może się podobać pracodawcy rekrutującemu na odpowiedzialne stanowisko, dbającemu o utrzymanie tajemnicy służbowej, że o żonie nie wspomnę...

Na szczęście jednak Facebook wprowadził niedawno zmiany w ustawieniach prywatności, które pozwalają unikać tego typu sytuacji, poprzez włączenie filtrowania tagów, zarówno w przypadku zdjęć, jak i cytowań w statusach, nawiązujących do naszego konta. Należy kliknąć w opcję Konto (prawy górny róg) i wybrać opcję Ustawienia prywatności. Na ekranie, który się pojawi, trzeba wybrać Edytuj ustawienia dla opcji Jak działają znaczniki. Ostatni krok to ustawienie opcji tak, jak na widocznym zrzucie ekranu. Dodatkowo warto też wybrać opcję „Zarządzaj widocznością starszych postów”, by mogli je oglądać tylko zaakceptowani znajomi.

Oczywiście jeśli zaznaczycie te opcje, a macie produktywnych znajomych, którzy uwielbiają wszystkich tagować, dołoży Wam to trochę pracy, w zamian jednak zyskacie więcej kontroli nad swoją prywatnością. Sami zadecydujcie, czy warto.

wszystkich


Odpowiedzialny biznes

Czeski film

Bartosz Nowakowski Bartosz Nowakowski
14 września 2011
Czeski film

Rok temu pisałem o pewnym paradoksie siatkarskiego turnieju, gdzie rozstawienia jak i cała drabinka była oczywista chyba tylko dla gospodarzy. Wówczas chwaliłem postawę polskich siatkarzy za chęć walki z każdym rywalem, brak kalkulacji poza jedyną, bardzo klarowną. Trzeba wszystko wygrać, aby zdobyć mistrzowski tytuł. Wystarczył rok i taktyka(?) diametralnie się zmieniła.

Nikt w swoich komentarzach nie ukrywa, a także nie przebiera w słowach za postawę Polaków chociażby w meczu ze Słowacją. Osobiście nie jestem za żadną kalkulacją, ale oczywiście podświadomie zawsze dochodzi ta myśl sukcesu. To jest brutalne, bo to taki sukces stworzony po trupach do celu. Nie ma co się oszukiwać, Czecho-Słowacka przeprawa w Karlowych Warach jest ścieżką jaką można było sobie wymarzyć, aby osiągnąć sukces w dość łatwy sposób. Warunek - trzeba tę szansę wykorzystać.

System turniejowy jest mocno zastanawiający. Zupełnie niezrozumiały jak czeski film i kolejny raz zmuszający do kombinowania. Pod uwagę warto wziąć reprezentację Bułgarii, która wygrywała, a ścieżka do sukcesu teoretycznie trudniejsza, bo gdzieś po drodze czeka Rosja, na którą jakoś nikt nie chce na nich trafić.

Ciekawy jestem rezultatów tych kalkulacji. Do ugrania spora stawka. Medal mistrzostw Europy, ewentualny bezpośredni awans na igrzyska olimpijskie w Londynie. Jeśli w niedziele polska reprezentacja odniesie sukces w Wiedniu to nikt tego cwaniactwa raczej nie będzie wytykał. Ciekawe, co w przeciwnym wypadku?

Scroll to Top