;

Innowacje

Jak ewoluuje sieć? (0)

Marta Cieślak-Krajewska

4 marca 2011

Jak ewoluuje sieć?
0

Jaką drogę przebywa słowo wypowiedziane do słuchawki telefonicznej, zanim trafi do odbiorcy?Czym różni się PSTN (Public Switched Telephone Network, czyli publiczna komutowana sieć telefoniczna) od NGN (Next Generation Network, sieć następnej generacji)? Jak przebiega ewolucja sieci i jaką rolę pełni w niej ITU (International Telecommunication Union)? Odpowiedzi na te i inne pytania udziela ekspert Orange Labs, Krzysiek Ciesielski. Zapraszam do słuchania, oglądania i komentowania.

Udostępnij: Jak ewoluuje sieć?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Samolot. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Zobaczyć Internet. Bezprzewodowy. (0)

Tomasz Sulewski

4 marca 2011

Zobaczyć Internet. Bezprzewodowy.
0

Czy myśleliście kiedyś, jak fajnie by to było, gdyby można było zobaczyć otaczające nas sieci? W każdej sekundzie jesteśmy przecież „oplatani” różnego rodzaju sygnałami radiowymi, „produkowanymi” przez telefony komórkowe, media, wirless, itp. – ich dostrzeżenie na pewno byłoby dla nas sporym zdziwieniem.

Do niedawna takich cudów mogli dokonywać tylko Neo, Trinity i ich koledzy z Matriksa. Jednak dzięki pomysłowości norweskich naukowców (a przy tym trochę artystów) my też możemy „zobaczyć”, jak sygnały WiFI przepływają po mieście. Sami zresztą popatrzcie, jak można pokazać niewidzialne

Aby przygotować ten krótki film badacze chodzili po Oslo przez tydzień. Ciekawe, czy ktoś kiedyś wymyśli sposób, aby zmapować i zwizualizować tak sieć na całym świecie. Myślę, że fajnie byłoby to zobaczyć. A Wam jak się podoba „filmowanie” Internetu?

Udostępnij: Zobaczyć Internet. Bezprzewodowy.
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Dom. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Wszystkiego najlepszego, Adam! (0)

Michał Rosiak

4 marca 2011

Wszystkiego najlepszego, Adam!
0

Stało się to, co się stać – prędzej, czy później – musiało. Kończy się pewna era nie tylko w skokach narciarskich, ale i w całym polskim sporcie. A ja mimo wszystko się cieszę, bo Adam Małysz wiedział – cytując zespół Perfect – kiedy ze sceny zejść niepokonanym i nie rozmienia się na drobne, jak cudem kwalifikujący się do drugich serii Janne Ahonen.

17 marca 1996, legendarna stara skocznia Holmenkollen. 19-letni wymoczek (wybacz Adam 🙂 ) z Polski daje lekcję wielkim asom, m.in. swojemu idolowi, Jensowi Weissflogowi, odnosząc pierwsze w karierze zwycięstwo w Pucharze Świata. 57. miejsce w PŚ w sezonie 1997/98 i 46. rok później, połączone z lokatami poza „pięćdziesiątką” w igrzyskach w Nagano. Nadzieje polskich kibiców, rozbudzone po znakomitych występach 21-latka do granic możliwości, pękają jak przekłuty balon. Media do spółki z kibicami dają młodemu chłopakowi z Wisły wycisk do tego stopnia, że ten myśli o powrocie do wyuczonego zawodu dekarza. Potem bezkonkurencyjne zwycięstwo w Turnieju Czterech Skoczni 2000/01 i pierwsze od 23 lat medale mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym. Miałem ogromną przyjemność i zaszczyt obsługiwać mistrzostwa świata w Lahti dla Wirtualnej Polski i jak dziś pamiętam łzy wzruszenia, które jak grochy ciekły mi po policzkach w ponad 30-stopniowym mrozie na zeskoku skoczni Salpauuselkae. Olimpijskie medale w Salt Lake City, „tylko” srebrny i brązowy, bowiem „nasze” złota zabrał Adamowi ten piekielny szwajcarski Harry Potter. Ryki polskich komentatorów, często aż do przesady przepełnione – nie wątpię, że szczerymi – emocjami, gdy Małysz zdobywał kolejne medale mistrzostw świata, w tym „dublet” w Val di Fiemme. Upadek w Salt Lake City w 2004, gdy serca Polaków stanęły na kilkadziesiąt sekund, gdy „Wąs” leżał nieprzytomny, ale przynajmniej zgubił kolczyk, który wcale nie dodawał mu męskości 🙂 Niesamowita, niepowtarzalna atmosfera podczas konkursów w Zakopanem i cisza pod Wielką Krokwią 20 stycznia 2002. No i oczywiście biało-czerwone flagi, wszechobecne na każdej światowej skoczni…

Takie przebłyski pokazują mi się przed oczami, gdy myślę o 17-letniej karierze Adama Małysza. Człowieka, który stworzył spory kawał historii polskiego sportu, a dzięki niemu endemiczna dyscyplina stała się jednym z naszych sportów narodowych. Jestem zaszczycony, że część tej wspaniałej kariery mogłem opisywać i miałem przyjemność poznać nie tylko wielkiego sportowca, ale też dobrego, skromnego, często wręcz oszołomionego Małyszomanią człowieka. Ogromne dzięki Adam i wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia poza skocznią!

Udostępnij: Wszystkiego najlepszego, Adam!
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Ciężarówka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej