Odpowiedzialny biznes

Kampania Re

Stella Widomska Stella Widomska
09 maja 2023
Kampania Re

Dziś o projekcie, przy którym szybciej bije serce. Bo jest dla planety. Bo nie namawia do zakupów. Bo razem możemy zrobić więcej i mówimy Wam jak. Właśnie o tym jest nasz program Re, a za chwilę opowiem Wam o towarzyszącej mu kampanii.  

Ale po kolei. Przede wszystkim dzień dobry w ten piękny majowy dzień! :-) To moja ulubiona pora roku, bo za chwilę to, co najlepsze – słońce, odpoczynek, młode polskie ziemniaki z koperkiem (te inne jakoś nie smakują) i może jeszcze jakiś wschód słońca przy molo. No czego chcieć więcej? Chwilę mnie tu nie było i bije się w pierś za brak systematyczności, ale mam w sobie mocne postanowienie naprawy. Jakby nie było, dziś to mój okrągły 150 wpis i dziękuję Wam, że ze mną wytrzymaliście. :-)

Projekty bliskie sercu

Dziś opowiem Wam o projekcie, który jest bliski mojemu sercu. Z wielu powodów. Przede wszystkim dlatego, że w pracy mediowca, którym jestem na co dzień opiekując się kampaniami Orange na kartę i Orange dla firm, dosyć rzadko trafia się przekaz, w którym niczego nie sprzedajemy. To oczywiście kwestia budżetów – wiadomo, że ciężko znaleźć kilka milionów złotych (bo takie są koszty produkcji i zakupu mediów dla przeciętnej kampanii uwzględniającej telewizję) na temat, z którego firma nie przewiduje dużego zarobku. Koniec końców firma ma generować przychody ku aprobacie jej akcjonariuszy i zachwytowi giełdy, na której jest notowana.

Świat idealny

W świecie idealnym zrobiłabym Wam chętnie kampanię telewizyjną przybliżającą pracę naszego cyberbezpieczeństwa, czyli CERT Orange Polska, gdzie pracuje znany Wam z wpisów tu na blogu Michał Rosiak. W głowie mi się nie mieści ile dobrych rzeczy robią jego koledzy dla nas - klientów Orange i jak niewiele osób o tym wie (tu Michał by pewnie  polemizował, bo przecież on pisze na blogu, Twitterze i w kilku innych miejscach, ale z mojej perspektywy, to wciąż nie są masowe zasięgi, jakie daje telewizja). Bo czy Wy wiecie, że nasza CyberTarcza uchroniła miliony osób przed atakami phishingowymi? I zdajecie sobie sprawę, że macie ją za darmo będąc naszym klientem? Może Was również uchroniła przed utratą pieniędzy czy danych, ale nawet tego nie odczuliście, bo CERT sobie tam cichutko pracuje i się przesadnie nie chwali.

Przewagi konkurencyjne

Ale do rzeczy, bo Ojciec Redaktor Wojtek zaraz mnie tu zrecenzuje, że odbiegam od tematu. Wierzę, że w świecie, w którym oferty są podobne (podobne ceny, podobne pakiety danych, podobne serwisy subskrypcyjne w prezencie) o wyborach klientów będą decydowały rzeczy, które stoją za daną firmą i które firma nie tylko deklaruje, ale też realnie  robi. Choćby wyżej wspomniane działania na rzecz cyberbezpieczeństwa klientów albo to czy firma angażuje się w społeczności lokalne, w jaki sposób traktuje seniorów, czy edukuje dzieci w tematach, w których jest ekspertem ( na przykład uczy bezpiecznych zachowań w sieci), działa wolontariacko, a wreszcie czy działa z poszanowaniem dla planety. Bo pamiętajcie – nie ma planety B. I albo pochylimy się wszyscy nad tematem zrównoważonego rozwoju, zeroemisyjności, dawania rzeczom drugiego życia albo pozostanie nam skolonizować Marsa (co na razie jest chyba tylko scenariuszem science-fiction, bo w Elona przestałam wierzyć).

Program Re

Zakładam, że dla telekomu idealnie byłoby, gdyby każdy z Was miał po cztery abonamenty, a telefony wymieniał co pół roku, ale my mówimy Wam dziś: „Hej, szanuj swój telefon i używaj go jak najdłużej. A jeśli już musisz go wymienić, to może zdecydujesz się na odnowiony. Stary przynieś, a my go odpowiedzialnie zutylizujemy. A jeśli wciąż daje się uruchomić, to nawet damy Ci za niego bon na zakupy”. Wbrew logice, co? Bo jaki w tym dla nas interes? Właśnie taki, że nasza planeta może trochę odetchnie, jak przytemperujemy swój rozbuchany konsumpcjonizm. I nie chcę być cynikiem – oczywiście, że wzdycham każdej jesieni podczas konferencji prezentującej światu nowego iPhona (moje emocje studzi zawsze cena), ale mój kilkuletni telefon ma się bardzo dobrze i tej jesieni skończy się znów tylko na wzdychaniu. To co, dołączycie do nas? Przeszukajcie swoje szuflady, bo jak pisała ostatnio Hania (o tu) większość z Was ma w nich stare telefony skategoryzowane jako „przydasie”? Na zachętę powiem Wam, że producenci ukryli w nich złoto (a także pozostałe minerały konfliktu), więc po co mają się kurzyć w szufladzie.

Minerały konfliktu

Zajawiłam temat, to szybko opowiadam (z mojego doświadczenia przy pisaniu pracy zaliczeniowej na studiach kilka miesięcy temu, niewiele osób wie czym są minerały konfliktu). Złoto, cyna, tantal, wolfram i kobalt są  wykorzystywane w komponentach produktów IT. Niestety ich wydobycie w wielu regionach świata związane jest z konfliktami zbrojnymi i łamaniem praw człowieka. Dochodzi tam do pracy przymusowej i pracy dzieci, czemu towarzyszą korupcja, przemoc i degradacja środowiska. Do wydobycia tych minerałów stosuje się na przykład toksyczną rtęć, z którą pracownicy mają kontakt. Dlatego jeśli można te minerały odzyskać ze starych urządzeń, to warto wziąć to pod uwagę, prawda? Jak również warto nie kupować co roku nowego telefonu, bo być może minerały w nim zawarte wydobywało w warunkach urągających wszystkiemu, co znamy dziecko.     

Kilka słów branżowych       

Właśnie o wspólnym działaniu dla planety jest nasza kampania, która wystartowała po majowym weekendzie. Jej bohaterem jest robot Max, który w kopii telewizyjnej sprawdza jak to jest leżeć w szufladzie ze starymi telefonami. Kampania ma również odsłonę w digitalu i social mediach, w których przybliżymy Wam trochę ciekawostek (jak choćby o wspomnianych wyżej minerałach konfliktu), a nawet zaprosimy do rozwiązywania rebusów. I tu tradycyjna garść informacji branżowych: Za kreację spotu przy współpracy z Orange Polska odpowiada Leo Burnett. Nad produkcją czuwało studio Dobro, postprodukcję wykonało studio Orka. Udźwiękowieniem zajął się Lunapark. Zakup mediów tradycyjnie po stronie domu mediowego Value Media. Cała odsłona social mediowa tej kampanii to Follow Agency. Nasz spot wyreżyserował Sebastian Pańczyk. Dużo opowiadałam, więc czas na konkret – zobaczcie nasz spot.

Zapraszam na plan

I jak zawsze zapraszam Was na nasz plan zdjęciowy. A właściwie zaprasza Was Michał Dudziński z #EkipyOrange. Nasz spot powstał w salonie warszawskiego Miasteczka Orange w Alejach Jerozolimskich, gdzie czeka na Was wiele elementów z programu Re m.in. największa oferta telefonów odnowionych, punkt do utylizacji niesprawnych telefonów czy eko-akcesoria, jak na przykład obudowa do telefonu wykonana z cebuli, która jest w stu procentach biodegradowalna (i uspokajam - nie czuć cebuli). Ale już nie opowiadam, bo się dziś rozgadałam, tylko zapraszam na plan.    

W programie Re (jak recykling, renowacja i regeneracja) liczymy na Was i na to, że dbanie o planetę stanie się trendem. Zróbmy to razem! :-)      

Komentarze

mike278
mike278 12:47 09-05-2023

Może wyjdzie ze mnie cynik, ale widząc „eko-działania” wielu korporacji to wg mnie zwyczajnie chodzi o zysk. Czasami wyjdzie z tego coś dobrego ale warunkiem jest zysk. Gdyby te terminale były sprzedawane po kosztach zgodziłbym się że chodzi o ekologię. Dodatkowo jak chcecie sprzedawać te telefony jeśli Wasza strona to antyteza ergonomii? Proponuję wejść, zaznaczyć outlet, dać sortowanie na np. cena rosnąco i podziwiać jak to wyszło. Podpowiedź: nie wychodzi wcale. I tak jest od tygodni.

Odpowiedz
pablo_ck
pablo_ck 19:31 11-05-2023

Super, tylko ja Was już nie lubię Bo nie lubicie majonezu z mojej krainy tylko wolicie ten z E w składzie I jeszcze nagrywać o tym dobrym produkcie filmiki

Odpowiedz

Rozrywka

Hogwart’s Legacy na Xbox One działa lepiej niż na PS5?

Bartosz Graczyk Bartosz Graczyk
08 maja 2023
Hogwart’s Legacy na Xbox One działa lepiej niż na PS5?

Hogwart's Legacy to naprawdę dobra gra. Przepraszam za kłamstwo w tytule. Nie działa lepiej, ale jest nadal bardzo dobrze! Mimo tego, że na początku potrafi znużyć, to spełnienie marzenia z dzieciństwa powoduje radość na twarzy w trakcie grania.

W końcu otrzymałem list z Hogwartu i to na dodatek dwa razy! Najpierw na Xbox Series X, a teraz na Xbox One. Niestety na lekcjach zaczarowali mnie w Pinokia, bo strasznie urósł mi nos. Nie skłamię jednak, że dodatkowy czas na późniejszą premierę zaowocował dobrą produkcją.

Trend na słabe gry

Czym jest słaba gra? Może to być produkcja źle oceniana przez recenzentów, ale opinia na temat produktu, niezależenie jak bezstronna - jest po prostu subiektywna. Źle zoptymalizowany produkt, który nie spełnia swojej roli jest po prostu wadliwy. Prościej mówiąc - ZŁY. Niestety takich złych gier przez ostatnie lata producenci wypuszczali na pęczki. Legendarna wpadka beznadziejnie zoptymalizowanej gry Cyberpunk 2077 zapadła w pamięć nie tylko graczom, ale również laikom z mainstreamu. Podobnie było w przypadku Gotham Knights, czyli gry spod franczyzy Batmana.

Recenzenci jak i gracze nie zostawili suchej nitki na spuściźnie Rocksteady, a jedną z przyczyn była słaba optymalizacja. To podwójna zbrodnia, a zagadki dlaczego nie poprawiła się sytuacja z franczyzą Batmana, nie rozwiąże nawet najlepszy detektyw świata. Arkham Knight został wycofany ze sprzedaży na komputerach osobistych kilka dni po premierze. Ciekawe czemu? Hmmm... Może dlatego, że był to produkt źle zoptymalizowany? Jak widzicie po podanych przykładach, optymalizacja gra (hehe) ważną rolę w świecie gamingu. Dlatego właśnie wielu obawiało się premiery Hogwart's Legacy na konsole starej generacji... i na Switcha, ale o nim być może w następnym wpisie, bo na premierę trzeba poczekać aż do 25 lipca, czyli 5 miesięcy!

Hogwart's Legacy na Xbox One

hogwarts legacy graczo i rosiu

Rosiu świadkiem, że przez chwilę zatrzymało mi się serce. W momencie pobierania gry na konsolę poprzedniej generacji... wyświetliła mi się cena. Chwila? Czy to możliwe? Czy naprawdę można kupić grę na gorszy produkt i odpalić na lepszym, a gdy jest przygotowana zdowngrade'owana wersja to muszę już zapłacić? Na szczęście to był tylko błąd po stronie oprogramowania sklepu. Błąd jakich mało w Hogwart's Legacy ;)

10 minut po zakupach, dzięki szybkiemu światłowodowi od Orange mogłem cieszyć się grą na konsoli mojego przyjaciela (prywatnie korzystam z Xbox Series X, w domu rodzinnym z XO)

Chwilę później na Xboxie One S mojego przyjaciela Rosia, a dokładniej to minutę i 20 sekund później, czyli po ekranie ładowania byłem w stanie zagrać w jedną z najbardziej wyczekiwanych gier tego roku. Niestety mam spaczenie w aspekcie FPS-ów. Jestem przyzwyczajony do minimum 50 klatek na sekundę. Xbox Series X mnie po prostu rozpieścił. Nie dość, że u mnie gra ładuje się w kilka, a nie kilkadziesiąt sekund, to w trakcie rozgrywki jestem w stanie zauważyć gołym okiem około 20, a nie standardowo 30 klatek. Rosiu jednak mówi, że bredzę (co często się zdarza, ale nie w tym przypadku).

Postanowiłem sprawdzić, czy mogę zmienić ustawienia graficzne tak jak na mojej domowej konsoli. Okazuje się, że jest to możliwe. Jak to mawia klasyk: "Można, jak najbardziej!". Tylko, że efekty nie każdemu się spodobają. Dlaczego? Bo z płynnego spaceru po Hogwarcie łatwo przejść do bitwy na różdżki, a tutaj gra przestaje być płynna, niczym Harry Potter, któremu kończą się zapasy skrzeloziela (hehe). Nie musisz się bać o to, że będzie to częste zjawisko. Jest rzadkie jak woda z aquamendi.

Co z detalami? Oczywiście większość tekstur jest wyrenderowana w niższej rozdzielczości. Nie spodziewajmy się też tutaj antyaliasingu. Łatwo dostrzec poszczególne pixele, a cienie są niezwykle kwadratowe. Gra działa po prostu stabilnie i jest to jej największy plus.

To nadal dobra gra

Dla tych co czekali na doprecyzowanie wersji na stare konsole - warto było. To nadal ta sama gra, ale po prostu w troszkę niższej jakości graficznej, bo jakość gameplay'u pozostaje nadal na wysokim poziomie. Jeżeli nie przeszkadza Ci mniejsza ilość detali oraz rozdzielczość, która była standardem 15 lat temu, to decydując się na zakup wersji PS4/XO powinieneś być zadowolony z inwestycji w magicznie spędzony czas. Ja jestem. Już dzwonię do kuzyna i proszę go o odkurzenie swojej konsoli. Kacper - to do Ciebie!


Rozrywka

Labrinth na Open’er Festival 2023 powered by Orange

Kasia Barys Kasia Barys
08 maja 2023
Labrinth na Open’er Festival 2023 powered by Orange

To wyjątkowe ogłoszenie muzycznego wizjonera nie może się obejść bez kilku dodatkowych słów. Rozmowy na temat koncertu w Gdyni toczyły się od dawna, ale dopiero po nieprawdopodobnym występie na Coachelli udało się przekonać artystę i jego team do występu na Open’erze. Zobaczycie się z nim w sobotę, 1 lipca na Orange Main Stage.

Labrinth to brytyjski wokalista, producent i kompozytor o ogromnej wrażliwości, którego twórczość i brzmienie naginają granice pomiędzy gatunkami. 3 świetne albumy solowe, płyta z projektem LSD (razem z Sią i Diplo) oraz ścieżki dźwiękowe do serialu "Euphoria" dały mu status jednej z najbardziej wyjątkowych postaci współczesnej muzyki. Dziś może pochwalić się kilkoma miliardami streamów, nominacjami do Grammy i Złotego Globu, nagrodą Emmy, współpracą z globalnymi ikonami pokroju Beyonce, Eminema, The Weeknd czy Billie Eilish, a przede wszystkim niezwykle oddanymi fanami, którzy doskonale rozumieją jego wrażliwość. Tę więź dało się szczególnie odczuć podczas jego występu na Coachelli 2023, który przyciągnął morze wielbicieli i jedne z największych festiwalowych owacji. Tydzień temu ukazał się jego najnowszy, piękny album "Ends & Begins". A już 1 lipca zobaczymy go w Gdyni na pierwszym ogłoszonym europejskim koncercie w w tym roku!

Komentarze

Scroll to Top