;

Urządzenia

Który soundbar do domu? Bose 700 kontra Denon DHT-S516H (1)

Michał Rosiak

8 sierpnia 2020

Który soundbar do domu? Bose 700 kontra Denon DHT-S516H
1

Weekend, więc pora na coś nieco luźniejszego. Tym razem gadżety dwa, a nie trzy, na dodatek tego samego rodzaju, więc tekst będzie w formie „Starcia Tytanów”. Ostatnio w ten sposób pisałem o słuchawkach. Dziś też o dźwięku, ale w nieco inny sposób. Przed Wami – soundbary.

Po co komu soundbar?

Też się kiedyś nad tym zastanawiałem. Szybko doszedłem jednak do wniosku, że to taki przypadek, w którym nie wiemy, jak coś jest fajne, póki choć raz tego nie spróbujemy. Soundbar, czyli płaska listwa z głośnikami na – mniej więcej – szerokość telewizora ma poprawić to, jak odbieramy warstwę dźwiękową tego, co oglądamy. No i subwoofer, odpowiedzialny wyłącznie za basy, jak dla mnie nieodłączny element takiego zestawu. Powiecie: „przecież to tylko basy, poza nimi jest mnóstwo dźwięków!”. Dla mnie – jeśli już decyduję się na taki zestaw – basy są jak… np. przyprawy. Rosół bez przypraw da się zjeść, nawet nas nasyci. Ale smak poznamy dopiero dodając odrobinę dodatków, prawda?

Pisałem, że zastanawiałem się, po co mi soundbar? Wystarczyło 15 minut – trochę spędzone na Netflixowym serialu „Dark”, z mroczną, muzyką Bena Frosta (co ciekawe, wykonywaną przez orkiestrę Sinfonietta Cracovia) i trochę na Spotify, z monumentalnym „Honor” Hansa Zimmera ze ścieżki dźwiękowej serialu „Pacyfik” i jakimś kawałkiem Nightwisha. Wiecie co? Nie wyobrażam sobie już korzystania z telewizora bez soundbara.

Zestaw, który wycisnął łzy. Bose Soundbar 700 + Acoustimass 300

Soundbar Bose 700

Jaki pierwszy trafił do mnie zestaw z soundbarem Bose 700 i subwooferem Acoustimass 300. O technikaliach Bose 700 możecie przeczytać tutaj, nie ma więc sensu, bym te informacje kopiował. Poza tym nie czuję się kompetentny, by oceniać szczegółową specyfikację, nie znam się na tym. Piszę dla Was tylko o tym, jak odbieram testowane sprzęty z punktu widzenia zwykłego klienta. A ten był taki, że usłyszawszy pierwsze tony „Honor” stanąłem jak wryty, szczęka mi opadła, a w kąciku oka pojawiła się łza wzruszenia. Możecie się śmiać, jakoś to przeżyję 🙂

W moim dość sporym salonie usłyszałem dźwięk, jakiego nie byłbym sobie w stanie wyobrazić.

Poczułem się jakby cały mnie otulał, okrążał i wciągał w zupełnie inny świat. Kurczę, nie mam słuchu muzycznego, nigdy nie słyszałem na żywo jak gra orkiestra symfoniczna, nie odróżniłbym pewnie dźwięku skrzypiec od kontrabasu, ale wtedy, w tamtym momencie, NIKT nie oderwałby mnie od słuchania tego utworu… Później najlepiej sprzętu używało mi się, gdy moja partnerka wychodziła z dzieckiem na spacer, a ja mogłem korzystać z możliwości 700-ki i 300-ki, hmmm… nieco bardziej. Tak, czasami podłoga się trzęsła, ale dźwięk był niezmiennie, jak na moje rozdeptane przez słonia ucho, obłędnie czysty. Sąsiedzi chyba są wyjątkowo wytrzymali, nie mają home office, albo lubią moją muzykę 😉

Co ciekawe, opisana na wstępie sytuacja zdarzyła mi się od razu po uruchomieniu świeżo podpiętego sprzętu! Dopiero potem zobaczyłem, jak ogromnymi możliwościami konfiguracji dysponuje sprzęt Bose. Technologia ADAPTIQ ma ponoć dostosować charakterystykę dźwięku do specyfiki pomieszczenia. Cały proces trwa ok. 5 minut, potrzebujemy do tego aplikacji, specjalnych „niby-słuchawek” i chodzenia z nimi po różnych miejscach pokoju, z których będziemy oglądać film, czy słuchać muzyki. Tu pewnie przydałby się słuch muzyczny, bo dla mnie i przed i po adaptacji było równie obłędnie 🙂 O ile aplikacja pomaga w dokładnym skonfigurowaniu (na początku jest wręcz niezbędna) i w uruchomieniu Spotify. Potem można o niej zapomnieć i używać dołączonego do zestawu uniwersalnego pilota. Poza soundbarem obsługiwał mój telewizor i konsolę Xbox One, wszystko było intuicyjne, nie wymagało żadnej konfiguracji.

Czy sprzęt Bose ma jakiś minus? Tak, rozmiary subwoofera i cenę. Acoustimass 300 to ogromny, przeszło 13-kilogramowy “kloc”, o rozmiarach 30,5×30,5 cm i wysokości 38 cm. Czasami ciężko go gdzieś dyskretnie schować, na szczęście z soundbarem łączy się bezprzewodowo. To więc da się przeżyć, ale cena za oba elementy, oscylująca w okolicach 7000 zł, jest już mocno niebagatelna.

Jak najlepsza filmowa muzyka. Denon DHT-S516H

Soundbar Denon DHT-S516H

Patrząc na soundbar Denona już od razu widać, że to inna kategoria. Mieści się w jednym pudełku ;), nie jest tak ogromny, nie krzyczy z daleka: „Jestem ekskluzywny!”, choć tak naprawdę… jest. Założona w 1910 w Tokio firma, funkcjonująca jako Denon od 1939 r., jako pierwsza wprowadziła na rynek domowy odtwarzacz CD (w 1982 roku) od kiedy pamiętam pozycjonuje swoje produkty w segmencie premium. To, że wydają się być nieco subtelniejsze i łatwiej wtapiają się w otoczenie, wydaje się być bardziej plusem 🙂

Gdybym miał podsumować testy DHT-S516H (soundbar roku 2019 wg. Magazynu T3) jednym słowem (takim jak „Honor” w przypadku Bose) byłoby to „Dark”. Trzeci sezon niemieckiego hitu Netflixa, który akurat binge’owałem z Denonem podpiętym do telewizora, charakteryzuje mroczna, dramatyczna ścieżka dźwiękowa. Nie wiem, jak Wy, ale dla mnie dobra muzyka w filmie/serialu to taka, której świadomie nie słyszę, a podświadomie wprowadza mnie w nastrój korelujący z wydarzeniami na ekranie. No i kurczę działało… Oj jak to działało…

Siedziałem z zaciśniętymi zębami na brzegu kanapy, szybko oddychając, gdy Jonas i Martha stawali przed kolejnymi wyzwaniami.

Dopiero potem zdałem sobie sprawę, że to właśnie muzyka tak na mnie działała. Co ciekawe, znów istotną rolę grały basy. Mimo iż subwoofer (też łączy się z belką beprzewodowo) w zestawie z Denonem wygląda jak wnuczek Acoustimassa. Przy muzyce różnicę było słychać (ale raczej w kategorii „bardzo dobrze” kontra „znakomicie”). Przy filmie Denon już zdecydowanie oddawał atmosferę tak, jak bym tego oczekiwał.

Na co dzień Denon DHT-S516H jest właśnie taki, jak najlepsza filmowa muzyka. Stoi pod telewizorem, czarnym kolorem idealnie wkomponowując się w taki sam odbiornik TV. Nie rzuca się w oczy, robi swoje na co dzień, przypominając o sobie dopiero wtedy, gdy go odłączymy i zobaczymy jak żałosne bzyczki wydaje samotny telewizor. Nie jest orkiestrą symfoniczną, fakt. Sprawia, że na powrót mam ochotę korzystać z telewizora, a nie z tabletu i moich ukochanych Jabr 75t Active, wciśniętych w uszy. Gdy trzeba – poczuję bas. Gdy oglądam futbolowe dokumenty „All or nothing”, czy „The Last Chance U” pozwoli mi poczuć atmosferę futbolowego boiska. Tak, by z jednej strony dokładnie usłyszeć to, co mówią zawodnicy, a z drugiej – wczuć się w klimat szalejących trybun.

Minusy? Chyba tylko jeden – zestaw nie dysponuje pilotem zdalnego sterowania. A ponieważ nie wyobrażam sobie pogłaśniania i ściszania soundbara… guzikiem na obudowie, początkowo musiałem w tym celu korzystać z nie do końca intuicyjnej (to takie pół minusa) aplikacji. Przeszedłem drogę przez mękę, usiłując skonfigurować pilota od mojego telewizora do obsługi soundbara, by ostatecznie go… zmienić, z tzw. „Smart Remote” na zwykłego, bazującego na podczerwieni pilota.

Który wybrać?

Dylemat wygląda poważnie, prawda? Tzn. perspektywa nieco się zmienia, gdy okazuje się, że Denon DHT-S516H kosztuje 2699 PLN, co więcej – jest dostępny w naszym sklepie i jeśli nie potrzebujecie nowego telefonu, to podpisując/przedłużając umowę z Orange możecie wziąć go na raty. Być może część z Was teraz myśli: „No jaki ma doradzić, przecież wiadomo, że ten z Orange!”.

Cóż, na pewno bardzo istotnym elementem jest czynnik ekonomiczny. Jeśli dysponowałbym tak dużymi pieniędzmi do wydania na fanaberie – wziąłbym zestaw Bose. Ale to trochę tak jak z samochodami. Pewnie fajnie jest jeździć Mercedesem, ale dobrze wyposażona Skoda Octavia też może dać dużo przyjemności. Oba testowane soundbary można podłączyć do telewizora zarówno kablem optycznym, jak i HDMI. W obu jest piękny, czysty dźwięk, sporo możliwości zmian ustawień. Można „wyciągnąć” listę dialogową tak, by aktorów było słychać wyraźniej. No i wzbogacić percepcję dźwięku mniej lub bardziej potężnymi basami. Dlatego i jeden i drugi soundbar to w mojej opinii dobrze wydane pieniądze.

Udostępnij: Który soundbar do domu? Bose 700 kontra Denon DHT-S516H
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Flaga. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 17:23 11-08-2020
    Bose i Denon to Mercedesy w tej dziedzinie. Gdybym miał wybierać to chyba wybrałbym Denona.
    Odpowiedz

;

Oferta

Ruszyliśmy z przedsprzedażą Samsunga Galaxy Note 20 (3)

Wojtek Jabczyński

7 sierpnia 2020

Ruszyliśmy z przedsprzedażą Samsunga Galaxy Note 20
3

Koreański koncern pokazał nowe smartfony: Galaxy Note 20 5G i Galaxy Note 20 Ultra 5G. To kolejne dwa modele telefonów, na których będziecie mogli korzystać z oferty #hello5G. Łącznie będzie ich już 14. Dla przypomnienia są to: Huawei P40, Huawei P40 Pro; Huawei P40 Pro+, Huawei P40 Lite 5G, Motorola Edge, Xiaomi Mi 10, Xiaomi Mi 10 Pro, Xiaomi Mi 10 Lite 5G, LG Velvet, Sony Xperia 1 II, Samsung S20+ 5G, Samsung S20 Ultra, Samsung Note 20 5G i Samsung Note 20 Ultra 5G.

Wracając do Galaxy Note 20 5G i Galaxy Note 20 Ultra 5G to właśnie ruszyliśmy z przedsprzedażą. Dla tych z Was, którzy teraz zdecydują się je kupić czekają prezenty. Macie dwie opcje do wyboru. Pierwsza to: 3-miesięczna subskrypcja Xbox Game Pass Ultimate, kontroler MOGA XP5-X+ i bezprzewodowa ładowarka. Druga – bezprzewodowe słuchawki Galaxy Buds+. Szczegóły dotyczące oferty znajdziecie tutaj.

W regularnej ofercie Orange Polska smartfony będą dostępne od 21 sierpnia. Wtedy zaczniemy także wysyłkę tych, zamówionych w przedsprzedaży.

 

Udostępnij: Ruszyliśmy z przedsprzedażą Samsunga Galaxy Note 20
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Flaga. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    mike278 12:09 07-08-2020
    Fajnie, fajnie. :) Pula rośnie. Dobrze natomiast że nie ma konkursu na LG Velvet bo bym się zastanawiał która nerka jest mi mniej potrzebna.
    Odpowiedz
    • komentarz
      pablo_ck 21:03 07-08-2020
      @mike278 nerka każda potrzebna, ostatnio cały dyżur śmigałem bez jedzenia, tylko na wodzie, przygotowywałem pacjentów do pobrania narządów, 4 nerki zostały pobrane, do tego serducho, wąrtoba. Czasem jest o co powalczyć. Co do smartfonu - mega!! Cena - może keidyś ;p Fajna promocja jest za pobranie ( ;p ) i zarejestrowanie się do nowej aplikacji Mój Orange - dostaje się 10 GB na 31 dni - pakiet schodzi jako piewrwszy :) Tak na wakacje się przyda dodatkowe 10 GB. Pozdrawiam.
      Odpowiedz
      • komentarz
        mike278 13:59 09-08-2020
        Nie bierz na powaznie. :) Sarkastyczno-ironiczne podejście. :) Chociaż fakt ten velvet prezentuje się nader atrakcyjnie (dźwięk, oj ten dźwięk w LGikach)
        Odpowiedz

;

Bezpieczeństwo

Phisherzy lubią Facebooka (5)

Michał Rosiak

6 sierpnia 2020

Phisherzy lubią Facebooka
5

Facebook… Mark Zuckerberg dzięki niemu i swojej – cóż, nie tylko (polecam film „The Social Network”) – pomysłowości, w ciągu kilku/nastu lat stał się nieprzyzwoicie bogatym człowiekiem, mającym realny wpływ na losy świata. Zwykli ludzie bez serwisu spod znaku białego „f” na niebieskim tle nie wyobrażają sobie życia. A przestępcy i zwykli cwaniacy? Cóż, oni wykorzystują najczęściej odwiedzaną i najczęściej linkowaną (wg. rankingu Alexa.com) stronę świata jako źródło do robienia swoich szemranych biznesów.

Na CyberTarczę – z Facebooka

35% ruchu, a odliczając wejścia bezpośrednie – ponad 8/10 osób, którym pojawia się witryna CyberTarczy jest nań przekierowywana właśnie z Facebooka. To statystyki naszej strony za ostatnie 7 dni. Jak to wygląda w liczbach bezwzględnych? Przeszło 46 tysięcy wejść z Facebooka, podczas, gdy zajmujący drugie miejsce serwis to… 1364 wejścia. Różnica jest wręcz niewyobrażalna, znakomicie dowodząc popularności – na różne sposoby – firmy Marka Zuckerberga. Powiedzenie: „Jeśli nie ma Cię na Facebooku to tak jakbyś nie istniał” to w dzisiejszych czasach, przede wszystkim wśród młodych ludzi, digital natives, wcale nie jest żart. Oszuści też o tym wiedzą i usiłują na różne sposoby to wykorzystać.

Wykupić reklamę? Żaden problem

Jak to robią? Sposobów jest sporo, ale najpopularniejsze w ostatnim czasie to reklamy rzekomych giełd kryptowalut (okazujących się efemerydami, na których zarabiają tylko prowadzący je oszuści) i utrzymane w tonie histerycznej sensacji fake newsy, mające przyciągnąć zainteresowanie łowców sensacji. Te pierwsze na największym serwisie społecznościowym mają swoje źródło. Zapewne wiele/u z Was widziało na FB (nie tylko, nie dość często trafiają się też na Youtubie) treści reklamowe o tym, jak to „zwykły człowiek” zarobił mnóstwo pieniędzy w kilka dni. Najpierw ktoś życzliwy podsunął mu pomysł gry kryptowalutami, potem wpłacił wpisowe… I cóż, i na tym się skończyło. Jeśli oszuści chcą szybko zarobić na kilkusetzłotowych rzekomych wpisowych, muszą trochę zainwestować w kampanie reklamowe. A dla ludzi nieświadomych zagrożeń w sieci sam fakt, że coś jest opublikowane „na fejsbuku” dodaje komunikatowi rzetelności.

Złapani na emocje

Sensacyjne newsy dla odmiany na Facebooku mają się kończyć. Głównym motywem tego typu kampanii są budzące skrajne emocje wiadomości o uprowadzeniu dziecka, gwałcie, czy – to popularne w ostatnich miesiącach – zdarzeniach związanych z osobami chorymi na SARS-Cov-2. Treści pełne silnie nacechowanych mają nas skłonić do kliknięcia w link. Ten prowadzi do rzekomego filmu, byśmy tam – niejako mimochodem – szybciutko zalogowali się „na Facebooka”, by potwierdzić naszą pełnoletniość (bo przecież treści są drastyczne). Specyficzna forma przekazu nie jest przypadkowa. Emocje mają do tego stopnia zasłonić nam zdolność logicznego myślenia, że nie zauważymy, iż adres strony, na której się logujemy, nie ma z serwisem społecznościowych nic wspólnego! W kolejnym kroku otworzy się już prawdziwy Facebook. Fakt, iż znów zobaczymy ekran logowania, zazwyczaj spowoduje, że pomyślimy, że za pierwszym razem się pomyliliśmy.

Filmu nie będzie, nie będzie też pewnie lada moment dostępu do naszego konta. Oszust może je choćby sprzedać, a wcześniej wykorzystać choćby do opisywanego kilkakrotnie na stronie CERT Orange Polska oszustwa „na BLIKa”.

Co robić?

Jak zawsze, uważać. Loginy i hasła na znane nam strony wpisujemy tylko na nich. ZAWSZE, wpisując login i hasło, upewniamy się co do adresu w pasku przeglądarki. No i tak samo, jak nie wierzymy wszystkim bzdu… sensacyjnym wiadomościom, na które trafiamy w realnym świecie, w internecie podchodźmy do nich z dużym (a nawet jeszcze większym, bo łatwiej je sfabrykować) dystansem.

Udostępnij: Phisherzy lubią Facebooka
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    mike278 12:18 07-08-2020
    I dlatego między innymi omijam monstrum Pana Zuckenberga szerokim łukiem. A problemy z cyberprzestępcami to karma za okoliczności powstania i działania (vide Cambrige Analitycs) ;)
    Odpowiedz
    • komentarz
      pablo_ck 21:06 07-08-2020
      @mike 278 podobnie jak Ty ograniczam się na fb do minimium. Ostatmnio ktoś przejął konto mojej żony, ale szybka zmiana hasła, po zmianie hasła automatyczne wylogowanie się na wszystkich kontach, udało się odzyskać konto, ale........trzeb auważać i patrzeć w co klikamy.
      Odpowiedz
      • komentarz
        pablo_ck 21:12 07-08-2020
        ...wylogowanie się na wszystkich urządzeniach oczywiście, nie kontach ;p
        Odpowiedz
  • komentarz
    mbiela 10:05 10-08-2020
    Artykuł świetny, tylko mam wrażenie, że ten fragment zdania powinien brzmieć inaczej :) (..widziało na FB (nie tylko, nie dość często trafiają się też na Youtubie) ..)
    Odpowiedz
  • komentarz
    zosia 15:34 09-09-2020
    ciekawy artykuł!
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej