;

Odpowiedzialny biznes

Miłość czy romans (z blogerem)? (0)

Tomasz Sulewski

19 lipca 2012

Miłość czy romans (z blogerem)?
0

Co jakiś czas „na rynku” pojawiają się analizy, przedstawiające najciekawsze akcje prowadzone przez firmy. Wczoraj światło dziennie ujrzał CaseBook „Reklamodawca i bloger: przelotny romans czy poważny związek? Działania reklamowe w blogosferze”, przygotowany przez Natalię Hatalską. Wszystkim, którzy interesują się nowymi mediami i komunikacją polecam tę publikację jako lekturę obowiązkową, nie tylko dlatego, że są tam aż dwie Orange’owe akcje 🙂 Natalia podeszła do problemu bardzo szeroko, nie tylko opisując to, co się już wydarzyło, ale także formułując „przykazania”.

e437e7bc251dea9b9e0bfcdd16304476e13

Ja dodatkowo poprosiłem Natalię o kilka słów komentarza:

Czym kierowałaś się wybierając akcje do opisania w CaseBooku?

Przede wszystkim zależało mi na tym, żeby pokazać, że formy współpracy reklamowej na blogach mogą być różne. W powszechnej opinii reklama na blogach kojarzy się wciąż z reklamą banerową. Pewnie dlatego, że właśnie od takich form zaczynała się reklama w blogosferze. Dziś już wiemy, że banery na blogach właściwie nie działają. Natomiast form efektywnej współpracy z blogerami jest wiele – począwszy od konkursów, przez niestandardowe działania PR-owe, a skończywszy na takich projektach, jak długoterminowa współpraca strategiczna – bloger zostaje twarzą marki albo marka strategicznym partnerem blogera. Chciałam też pokazać, że akcji w blogosferze jest dziś naprawdę dużo – to nie tylko te „duże” akcje, o których czytamy w mediach, ale wiele mniejszych, równie, a może nawet bardziej skutecznych.

Twoja publikacja w jakimś sensie pokazuje, że grupa blogerów, współpracujących z firmami, jest dość wąska – w opisach akcji często przewijają się te same nazwiska. Jak sądzisz, czy to grono będzie się poszerzało?

Mam nadzieję, że będzie się poszerzało. Reklamodawcy wybierają dziś wciąż tych samych blogerów do kampanii, bo reklamodawcom wciąż jeszcze bardzo zależy na zasięgu i publicity, a tylko najpopularniejsi blogerzy mogą im to zapewnić. Ale takie podejście może też być ryzykowne – z badania, które zostało zrealizowane specjalnie na moje zlecenie przez Instytut Badań Pollster, wynika, że co trzeci badany zgadza się ze stwierdzeniem, że w ciągu najbliższych 5 lat blogi stracą swoją wiarygodność ze względu na liczbę reklam, która się na nich znajduje. Eksploatując (przepraszam za słowo) wciąż tych samych blogerów reklamodawcy mogą doprowadzić do sytuacji, którą mieliśmy z Adamem Małyszem – reklamował on i pocztę, i herbatę, i danie w 5 minut, i ubezpieczenia, i lotto, i samochody. Jeśli mam zostać przy porównaniu, to w ostatecznym rozrachunku nie stracił Adam Małysz, ale reklamodawca – dziś Adama Małysza kojarzymy głównie z RedBullem, o wszystkich pozostałych markach zapomnieliśmy.

Po co tak naprawdę firmom współpraca z blogerami? Czy widzisz tu jakieś trendy, które mogą rozwinąć się w przyszłości?

Po to, że dziś przestajemy ufać tradycyjnej reklamie. Podejmując decyzję zakupową, opieramy się na opiniach rodziny, znajomych, opiniach zamieszczanych online, opiniach ekspertów. Blogerzy – i trzeba podkreślić, że każdy z nich – tworzy własną społeczność. A badania mówią, że to właśnie mniejsza społeczność jest bardziej podatna na rekomendacje osób spośród własnego grona. Reklamodawcy wciąż poszukują nowych form reklamy, bardziej angażujących i bardziej efektywnych. A to blogi, o ile współpraca jest prowadzona właściwie, mogą im zapewnić.

A jak Wam podobają się pomysły na współpracę z blogosferą? Może macie jakieś propozycje, co jeszcze moglibyśmy wspólnie zrobić?

Udostępnij: Miłość czy romans (z blogerem)?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Oferta

Co ukrywa FALUBAZ? (0)

Wojtek Jabczyński

19 lipca 2012

Co ukrywa FALUBAZ?
0

Dziś i jutro moja kolej, aby ujawnić wam tajemniczy kod Orange. Zatem do dzieła. Żeby sprawdzić jaką kryje niespodziankę wystarczy wysłać SMS-a o treści FALUBAZ pod bezpłatny numer 80408. Przypominam, że tym razem zabawa dotyczy klientów oferty postpaid. W tej edycji zabawy, kodów szukacie: na naszej stronie w necie, Facebooku, moim blogu oraz w innych akcjach Orange. Szczegóły znajdziecie na www.orange.pl oraz tutaj.

cf581f448e35e28b7bf8b10cbabf9d33771.jpg

Udostępnij: Co ukrywa FALUBAZ?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Futbol amerykański ryknął na Narodowym (0)

Michał Rosiak

18 lipca 2012

Futbol amerykański ryknął na Narodowym
0

– Zapamiętajcie ten dzień. To milowy krok dla futbolu amerykańskiego nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie – słowa Tommy’ego Wikinga, szefa Światowej Federacji Futbolu Amerykańskiego (IFAF), wypowiedziane jeszcze w trakcie VII SuperFinału Topligi Futbolu Amerykańskiego na Stadionie Narodowym w Warszawie nie były kurtuazją. Nasz krajowy finał ogromem publiczności (23 tysiące widzów) i klasą obiektu przyćmił mecze decydujące o mistrzostwie czołowych europejskich lig z ostatniej dekady, a poziomu sportowego też nie musieliśmy się wstydzić.
Jeśli nawet wieczni sceptycy/malkontenci (niepotrzebne skreślić) uważają, że Wiking i tak nie mógł powiedzieć inaczej, a legendarny rozgrywający ligi NFL, jedna z jej głównych telewizyjnych twarzy Ron Jaworski (gość honorowy SuperFinału) komplementował finał przede wszystkim ze względu na swoje polskie korzenie, nie znajdą kontrargumentu na 23 tysiące ludzi, którzy zasiedli na trybunach Narodowego i spore grupy, które przed bramami bezskutecznie stały z kartkami „Kupię bilet”. Mimo wszystko nie dziwię się, że w Polskiej Lidze Futbolu Amerykańskiego nie doszacowano zainteresowania publiczności – pierwsze finałowe spotkanie na ledwo trzymającym się obiekcie stołecznego Marymontu obejrzało ok. tysiąca osób, głównie zawodników, ich rodzin i przyjaciół. Ja jestem wielkim optymistą, ale to, co widziałem 15 lipca przerosło nawet moje najśmielsze oczekiwania.
I mimo, iż nie nie mam – niestety – najmniejszych wątpliwości, że niemała część z tych ludzi przyszła przede wszystkim zobaczyć stadion, główny cel został osiągnięty: o futbolu amerykańskim w polskim wydaniu mówiły niemal wszystkie mainstreamowe media, billboardy w stolicy atakowały ze wszystkich stron, można by rzecz, że futbol amerykański ryknął gromko: „Oto jestem!”. Ryknął na tyle głośno, że nie zdziwię się, gdy wielu z tych, którzy tylko „na chwilę wpadli”, odwiedzi jeszcze stadiony PLFA.
Oczywiście na takim wydarzeniu nie mogło zabraknąć również naszej kamery. Ciekaw jestem Waszych opinii – czy zgadzacie się, że mecze futbolu amerykańskiego to nowy, ciekawy sposób na rodzinne spędzenie wolnego czasu? Bo akurat tym, którzy uważali, że to li tylko fanaberia garstki amerykanofilów, SuperFinał na najnowocześniejszym stadionie w Europie skutecznie zamknął usta.

PlayWyłącz głos
Udostępnij: Futbol amerykański ryknął na Narodowym
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej