;

Odpowiedzialny biznes

Minus 15 to minus 30 (0)

Jarosław Konczak

2 grudnia 2010

Minus 15 to minus 30
0

Wczoraj miałem podwójną satysfakcję. Pierwszą, że udało się wyeliminować Juventus z Ligi Europejskiej i Lech awansował. Więc będziemy mieli przynajmniej jakiś polski zespół na wiosnę. A drugą, że mecz wogóle się odbył. Cofnę się do 2007 roku, kiedy Wisła w lutym będąc na fali miała podejmować inny włoski zespół – Lazio. Wówczas też była nerwówka, będzie mecz czy nie będzie. Ja, o tym, że nie będzie dowiedziałem się w drodze na mecz niecałe 100 km od Krakowa – no i wyjazd był zmarnowany. A później, przy powtórce meczu niestety Wisła nie dała rady i wówczas odpadła.

Wtedy Włosi wychwalali sprawiedliwość sędziego i delegatów UEFA, którzy odwołali mecz, a dziś psioczą na tych samych, którzy wczoraj zezwolili na rozegranie spotkania. Włoska prasa krzyczy, jak to Włosi mają w zwyczaju, ale nie zmienia to faktu, że w tych trudnych warunkach wczoraj to Włosi byli lepsi i lepiej się do nich dostosowali. I niewiele brakowało, by oni wychodzili ze stadionu w Poznaniu zwyciązcy. Powiedzmy jednak im szczerze, że tak to już jest w pólnocnej Europie, że w grudniu czasem pada śnieg i jest zimno, a grać trzeba. Rozgoryczonym kibicom Juventusu dedykuję na pocieszenie  poniższy fragment Misia.

I jeszcze na koniec garść absurdów, które wczoraj każdy z nas słyszał. Temperatura w Poznaniu wyniesie  – 27,  – 29,  – 30 a nawet   – 31,5 stopnia. Tak wyliczali pseudospecialiści od pogody niemal na każdym portalu. Oczywiście miała to być temperatura odczywalna, gdyż w rzeczywistości było – 12, -13. Oczywiście podawane dane były z kapelusza, jak rzut karny w meczu Polska-Austria podyktowany przez Howarda Webba. Na tej zasadzie mieszkańcy Jakucji powinni twierdzić, że u nich temperatura odczuwalna to jest – 100 stopni. W takiej tremeraturze Włosi dziękują UEFA a my dziękujemy Włochom. Arrivederci !!!

Udostępnij: Minus 15 to minus 30
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Dom. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Oferta

Lepsze Gadu-Gadu w Orange (0)

Wojtek Jabczyński

1 grudnia 2010

Lepsze Gadu-Gadu w Orange
0

Dla korzystająch z GG w Orange mam dobrą wiadomość. Zrobiliśmy upgrade aplikacji, dzięki któremu powinniście odczuć poprawę konfortu korzystania z usługi. Info o tym zauważycie na swojej komórce, jak będziecie chcieli skorzystać z usługi. Chodzi m.in. o szybkość nawiązywania połączeń z serwisami Gadu-Gadu i ich stabilność. Ponadto aplikacja będzie teraz dostępna dla większej liczby telefonów. Przypomnę, że dla nowych użytkowników przez 2 tygodnie aplikację można próbować za darmo. Uruchomienie usługi to SMS o treści GG pod numer 8075 (koszt zgodny z planem taryfowym). Następnie należy kliknąć na otrzymany link zwrotny i pobrać aplikację na telefon. Koszt abonamentu na 7 i 30 dni wynosi 1,22 zł i 4,88 zł brutto.

Udostępnij: Lepsze Gadu-Gadu w Orange
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Ciężarówka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Oby tylko „Rach, ciach, ciach” (0)

Bartosz Nowakowski

1 grudnia 2010

Oby tylko „Rach, ciach, ciach”
0

Biegiem indywidualnym na 15 kilometrów rozpoczną dziś kobiety kolejny sezon biathlonowy. Jutro na linii startu, również do biegu indywidualnego, stanie Tomasz Sikora. O nowego trenera, możliwości na nadchodzący sezon i zatrutą wodę w Oestersund zapytałem biathlonowego eksperta, komentatora polskiej stacji Eurosport Tomasza Jarońskiego.

Bartosz Nowakowski: Jak często będziemy słyszeć słynne „Rach, ciach, ciach”?

Tomasz Jaroński: Oczywiście, chciałbym, żebyśmy wraz z Krzysztofem Wyrzykowskim tę słynną sentencję wymawiali po każdym udanym występie Tomasza Sikory na strzelnicy. Chociaż bezbłędne strzelanie to połowa sukcesu.

Bartosz Nowakowski: Właśnie, potrzebna jest jeszcze dobra forma biegowa.

Tomasz Jaroński: Tak, a do tej pory dobiegały wieści ze Skandynawii, że forma biegowa Tomka dopiero rośnie. Zdecydowanie lepiej jest ze strzelaniem.

Bartosz Nowakowski: Okres przygotowań do sezonu reprezentacja spędziła pod okiem norweskiego trenera Jona Arne Envoldsena. Jakie będą tego rezultaty?

Tomasz Jaroński: Nie ma możliwości jednoznacznego stwierdzenia. Zawsze nowy trener, to często inne spojrzenie, inne podejście. Jednak z oceną trzeba wstrzymać się jeszcze jakichś czas.

Bartosz Nowakowski: W jednym z udzielonych wywiadów Tomasz Sikora stwierdził, że pomimo tylu przebytych sezonów, przy nowym trenerze nadal uczy się nowych elementów techniki. Czego może nauczyć się weteran biathlonu?

Tomasz Jaroński: To prawda, 19. sezon przed Tomkiem Sikorą, a biorąc pod uwagę, że serial Pucharu Świata liczy 33., a rozpoczyna się 34 sezon, to naprawdę możemy mówić, że nasza polska gwiazda jest weteranem. Jeśli chodzi o poszczególne elementy techniczne, już wcześniej wspomnieliśmy o tych dwu podstawowych: bieg i strzelanie. Warto zwrócić uwagę, że cenne sekundy można zyskać, bądź też stracić na dojazdach do strzelnicy, jak również na samym pobycie i czasie na oddawanie strzałów. Ważne jest też szybkie zakładanie karabinku na plecy. Może wydawać się to trywialne, ale na końcowy efekt niezmiernie istotne.

Bartosz Nowakowski: Nowy trener to również nauka nie tylko dla Tomka Sikory?

Tomasz Jaroński: Małe apetyty w zeszłym sezonie zrobiła sztafeta naszych pań. Sam także zadaje sobie pytanie, jak będzie wyglądało to w tym sezonie.

Bartosz Nowakowski: Wracając do Tomasza Sikory, czy możemy użyć stwierdzenia, podobnie jak u Adam Małysza, że on już nic nie musi udowadniać?

Tomasz Jaroński: Tomek Sikora zdecydował się na kontynuowanie kariery, choć już przecież mówiono, że pora zakończyć. Możliwe, że ten sezon jest ostatnim, może zdecyduje się na przyszły. Dobrze byłoby, aby wywalczył jeszcze kilka razy podium, bo to jest pewnym wyznacznikiem, pomijając nawet pierwsze miejsca, których rzecz jasna mu życzę. Żeby kończąc karierę, schodził ze sceny z wysoko podniesioną głową.

Bartosz Nowakowski: Pierwsza „dziesiątka”?

Tomasz Jaroński: Taki wynik byłby dobry i Tomka Sikore chyba na to stać. Ważne, że on jeszcze ma w sobie siły by rywalizować z najlepszymi.

Bartosz Nowakowski: Dochodzą informację z Oestersund o zakażonej wodzie.

Tomasz Jaroński: Zawsze to dodatkowy smaczek i otoczka. Słyszałem, że nawet zawodnicy boją się myć tą wodą. Jednak to chyba nie będzie miało znaczenia na rozpoczynające się zawody.

Udostępnij: Oby tylko „Rach, ciach, ciach”
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Klucz. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej