;

Oferta

Na pocieszenie dajemy 10 GB na internet (3)

Kasia Barys

21 czerwca 2023

Na pocieszenie dajemy 10 GB na internet
3

Też nie potrafimy tego zrozumieć, ale przegraliśmy z Mołdawią 3:2. Nasi piłkarze strzelili 2 gole, dlatego na pocieszenie mamy dla Was 10 GB internetu w ramach akcji „Giga za gole”. 

Skorzystacie z bonusu, wysyłając SMS-a z zakładki „dla Ciebie” lub „dla Firm” w aplikacji Mój Orange lub standardowo o treści DNIESTR pod numer 233 (opłata za SMS-a zgodna z cennikiem planu taryfowego). Jeśli jesteście użytkownikami Orange Flex zgarniecie dodatkowe 10 GB, wpisując DNIESTR w aplikacji, w zakładce „Kody promocyjne”. 

Na jednym numerze można aktywować tylko jeden dodatkowy pakiet GB za gole. Macie czas dziś do ok. godz. 22:45. Promocyjne GB są ważne 7 dni od daty aktywacji i obowiązują tylko w kraju.

Udostępnij: Na pocieszenie dajemy 10 GB na internet
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Cup. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    Łukasz 09:54 21-06-2023
    Aktywowane dziękuję 🙂
    Odpowiedz
  • komentarz
    mike278 10:04 21-06-2023
    A co tu jest do rozumienia? ;) Gwiazdy znowu nie zabłysnęły. Zdecydowanie powinniście zmienić wspierany sport. :) Może żużel?
    Odpowiedz
    • komentarz
      pablo_ck 20:01 27-06-2023
      A może piłka ręczna 💪 Zawsze marzyłem o Orange Vive Kielce 😜
      Odpowiedz

;

Gaming

Nowa Zelda jak związek – kochasz i nienawidzisz (1)

Bartosz Graczyk

19 czerwca 2023

Nowa Zelda jak związek – kochasz i nienawidzisz
1

Od premiery Zelda: Tears of the Kingdom minął ponad miesiąc. Gra wzbudziła wiele kontrowersji wśród krytyków, ale również zwykłych graczy. Dużo osób narzekało, że akcja dzieje się na tej samej mapie, co poprzednia część i spadki płynności. Ja na to – i co z tego?

Od razu powiem, że to bardzo dobra gra. Mechaniki z poprzedniej części powracają. Ale to nie dziwi, przecież świat uznał ją za jedną z najlepszych gier w historii. W Legend of Zelda: Tears of the Kingdom wszystkiego jest więcej i lepiej. Pierwotnie miał to być dodatek do oryginału, jednak treść okazała się tak wciągająca i rozbudowana, że powstała z tego zupełnie nowa produkcja. Od dwóch tygodni gram tylko w nią i nie dotarłem nawet do 1/4 historii. Dlatego nie przychodzę do was z recenzją, a pozytywnymi wrażeniami. Ta gra to zabawa na dziesiątki godzin. Tak jak w poprzedniku, głównie przez złożoność świata i prawdziwą otwartość. Możesz tu zrobić cokolwiek, a na rozwiązanie problemu czy zagadki, jest wiele sposobów. To taka nowoczesna gra w puzzle 4D.

Legend of Zelda: Breath of the Wild był większym powiewem świeżości

Faktycznie. Poprzednia odsłona była – ale już nie jest, bo kontynuacja czerpie inspiracje garściami – innowacyjna. Do takiego stopnia, że na rynku pojawiło się wiele kopii stylu tej gry np. Immortal: Fenyx Rising, które można kupić za pomocą Płać z Orange w sklepie Microsoft. Mimo tego w kontynuację nadal gra się niezwykle przyjemnie. Podzielę się z Wami historiami, które powodują, że mimo długiego czasu rozgrywki z ogromną chęcią w każdej wolnej chwili do niej powracam.

Wyobraź sobie, że w samouczku do gry nie otrzymujesz dokładnego kierunku, w którym masz podążać, a jedynie wskazówki, np. w formie rozmowy z NPC. Ciężko? Tak, wiem, że to wyzwanie, ale tak samo trudny jest poziom rozgrywki dla gracza przy najnowszych odsłonach Legend of Zelda. Szczególnie na początku, gdy poznajesz świat na zasadzie prób i błędów. W nowej Zeldzie ginąłem więcej razy niż w Dark Souls… Tutaj nikt nie powie Ci jaki jest słaby punkt przeciwnika! Trzeba dowiedzieć się samemu, na zasadzie prób i błędów i kombinowania. A tego drugiego jest tutaj dużo, głównie za sprawą wyjątkowych umiejętności Linka.

W tej odsłonie możemy cofać czas wybranych obiektów, przesuwać je i łączyć. Przemieszczać się wertykalnie i przechodzić przez ściany zamieszczone nad graczem, czy dokonywać fuzji w celu utworzenia zupełnie nowego narzędzia. To dużo. Naprawdę bardzo dużo. Dzięki takiemu zagraniu ze strony producentów gra jest niezwykle otwarta na intrygujące rozwiązania. Co ciekawe umiejętności zyskujemy w samym tutorialu, który może potrwać nawet… kilka godzin! Wszystko zależy od tego jak odnajdujemy się w prawdziwie otwartym świecie.

Ta sama mapa, inne przygody

Mapa jest na tyle otwarta, że łatwo się na niej zgubić. Mimo, że jest niemalże identyczna względem Breath of The Wild, tylko z kilkoma urozmaiceniami. To nadal królestwo Hyrule, na dodatek z tymi samymi, ale jednak trochę odmienionymi aktywnościami. Nadal odwiedzamy punkty widokowe, czy rozwiązujemy zagadki w mistycznych świątyniach, jednak z nowymi poziomami, czy widokami. To naprawdę ta sama gra, ale udoskonalona i urozmaicona. Ba! Popełniłem w niej te same błędy, co w poprzedniczce. Tutaj również po ukończeniu tutorialu odruchowo zacząłem zwiedzać świat, zamiast podążać za znacznikami. Przez to utknąłem w kilku oskryptowanych miejscach, ale dzięki kombinowaniu udawało mi się je ukończyć. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłem sobie, gdzie mam podążać, by kontynuować ścieżkę fabularną. Czytając fora internetowe uświadomiłem sobie, że takich jak ja jest znacznie więcej.

To nie recenzja, a pierwsze wrażenia…

… są po prostu fenomenalne. Nie przeszkadza mi fakt, że ponownie odwiedzam królestwo Hyrule, ale w innej odsłonie. To dla mnie wręcz plus, ponieważ poprzednia część była produkcją o wysokiej jakości, do której i tak chciałem wrócić. Nie lubię powtarzalności, a kontynuacja zachęca do ponownej eksploracji mitycznego świata. W tej grze jest co robić i faktycznie przez chwilę można poczuć się jak bohater fantasy, który przechodzi drogę „from zero to hero” (chociaż Link jest już rozpoznawalny jako legendarny szermierz, a zdolności utracił w związku z zagraniem fabularnym). Zabieg, który zastosowali producenci powoduje przystępność gry dla nowego odbiorcy, czy takiego, który lubił grę, ale nigdy nie był wielkim fanem.

W nową Zeldę po prostu warto zagrać, mimo spontanicznych spadków klatek, które nie spodobały się nielicznym „krytykom”. Miałem je również, ale sporadycznie i w miejscach, gdzie na ekranie działo się bardzo dużo. Swoją drogą zaskakuje fakt, że ta gra na Nintendo Switch, było nie było kilkuletniej kieszonkowej konsolce, wygląda tak dobrze, a spadki klatek są odnotowywane, ale bardzo rzadko.

Jeżeli zastanawiasz się nad tym, czy zagrać to serdecznie polecam. Niestety ma kilka minusów. Jednym z nich jest wysoki próg wejścia. Trzeba znać biegle język angielski, by się w niej odnaleźć. Dodatkowo brakuje aktywnego dubbingu – znajduje się tylko w niektórych oskryptowanych momentach, a większość interakcji z NPC odbywa się na zasadzie „pomrukiwania” oraz zlepku alfabetu łacińskiego (czytaj – dużo tekstu). Jeżeli nie znasz angielskiego na poziomie komunikatywnym, to nowa Zelda będzie okazją na podszkolenie się. W taki sposób wskoczyłem na poziom C1, niczym Mario na Goombę.

Udostępnij: Nowa Zelda jak związek – kochasz i nienawidzisz
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Star. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 07:21 20-06-2023
    Szkoda że na Blogu komunikacja zwrotna jest słabo działającą funkcją. Bartku nie nudzi Cię to ciągle zajmowanie się geimingiem?
    Odpowiedz

;

Oferta

Prezenty na Dzień Taty (1)

Kasia Barys

19 czerwca 2023

Prezenty na Dzień Taty
1

Przed nami kolejne rodzinne święto – Dzień Ojca. Jeśli szukacie pomysłu na prezenty – nalazłam kilka gadżetów, które mogą się przydać tatom do samochodu czy do ulubionej rozrywki. Pamiętajcie także o życzeniach, uściskach i miłych niespodziankach.

Dla każdego ważne jest bezpieczeństwo i my także powinniśmy zadbać o bezpieczeństwo naszych ojców. A jeśli dodatkowo interesują się gadżetami technologicznymi to polecam wideorejestrator Navitel R200 Night Vision. Urządzenie zapisuje w postaci zapętlonego wideo wydarzenia drogowe podczas jazdy. Gwarantuje nagrywanie filmów w dobrej jakości, zarówno w dzień, jak i po zmroku. Wideo rejestruje się na karcie microSD w rozdzielczości FullHD i 30 klatkach na sekundę.

Navitel R200 Night Vision to wideorejestrator, którego obiektyw ma szeroki kąt widzenia, obejmie więc w pełni drogę przed samochodem, włącznie z sąsiednimi pasami ruchu i poboczami. W zestawie otrzymać można voucher na 12-miesięczną licencję na aplikację Navitel Navigator z mapami ponad 40 państw europejskich. Szerokiej drogi!

Tacie może przydać się także uchwyt na telefon do auta z podwójną ładowarką samochodową. Moja propozycja dla Was ma uniwersalne mocowanie na szybę lub na kratkę wentylacyjną. W uchwycie wydłużone i pogłębione boczne ramiona i dolna podpórka przytrzymają telefon w każdej sytuacji. W zestawie znajduje się ładowarka samochodowa dwuportowa z szybkim ładowaniem PD i QC 3.0. A podwójna ładowarka samochodowa jednocześnie naładuje smartfony czy wideorejestrator.

Do wieczornego relaksu dla taty polecam projektor. Jeśli marzą mu się filmowe seanse w zaciszu na pewno ucieszy go domowy projektor Samsung The Freestyle. Można go ustawić nawet w niewielkim pokoju, a ulubiony film wyświetlać na ścianie, szafie czy suficie. Projektor automatycznie koryguje przekrzywiony obraz i dopasowuje go do powierzchni. Wbudowany głośnik zapewni niezapomniane wrażenia dźwiękowe.

Więcej inspiracji w sklepie Orange.

Udostępnij: Prezenty na Dzień Taty
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Car. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 07:19 20-06-2023
    Ja wybieram...........projektor 💪
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej