Innowacje

Napisz na niebie (0)

Tomasz Owsianko

22 grudnia 2011

Napisz na niebie
0

Orange przedstawił dzisiaj fajną aplikację umożliwiającą zostawienie wiadomości na niebie 🙂

Zabawa oparta jest na darmowej aplikacji Layar. Zasadniczo całość jest dziecinnie prosta. Wybieramy co chcemy napisać na niebie, a następnie decydujemy się w którym miejscu zostawiamy naszą wiadomość. Następnie udajemy w to miejsce, patrzymy na niebo przez nasz telefon, a tam nasz napis 🙂

Szczegóły akcji znajdziecie na www.napisznaniebie.pl. Do zabawy potrzebny jest smartfon z Androidem lub iOS, GPS’em oraz dostępem do Internetu, fajny pomysł i chęć udania się w dane miejsce, żeby napis zobaczyć. Świetny pomysł na oryginalne życzenia świąteczne albo na zaręczyny – w końcu to jest największe z pytań, a zostawione na niebie na pewno nie obyłoby się bez odpowiedzi. Ja osobiście polecam.

Przy okazji swojego ostatniego postu przed świętami chciałbym złożyć Wam wszystkim życzenia spokojnych i rodzinnych świąt. Mi w te święta będzie towarzyszyła ta sama myśl, która towarzyszy mi co rok – PIEROGI!!!

Udostępnij: Napisz na niebie
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Drzewo. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Bramkarz jest nietykalny (0)

Bartosz Nowakowski

22 grudnia 2011

Bramkarz jest nietykalny
0

To było dopiero holenderskie „show”. Zastanawiające jak szybko emocje kibicowania mogą zmienić się w chęć przeprowadzenia rundy rodem z MMA. I to z samym bramkarzem…

Marcin (po sportowemu witam Cię na blogu) podał „warszawski” przykład, a wczoraj podczas pucharowego meczu pomiędzy Ajaxem Amsterdam a AZ Alkmaar pewnemu „panu” zachciało się kopać bramkarza. Jednak Esteban Alvarado Brown (bramkarz Alkmaar) nie dał za wygraną i wymierzył sprawiedliwość paroma kopniakami kibolowi. „Wielbiciel” amsterdamskiej drużyny zapomniał chyba złotej hokejowej zasady, która brzmi „bramkarz jest nietykalny”. Lecz to nie koniec. Co wydarzyło się dalej?

I jak tu krótko podsumować pucharowy mecz? Spotkanie trwało 38 minut. Padła jedna bramka, padły trzy kopniaki (troszkę większa liczba siniaków) i jedna czerwona kartka. Meczu nie zakończył sędzia po regulaminowym czasie gry, a trener drużyny AZ. Ot, taki protest.

Co się dzieje z tym kibicowaniem na Zachodzie, który w ostatnich czasach zazwyczaj podawany jest za, nawijmy to, odniesienie? Weźmy jeszcze na tapetę Serie A. Podczas ostatniego meczu Roma-Juventus kolejny raz na boisko poleciały racę. I po co te fajerwerjki, jak do Sylwestra pozostało jeszcze troszkę czasu?

Na naszych boiskach do połowy lutego raczej żadne „show” się nie szykuje.

Udostępnij: Bramkarz jest nietykalny
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Gwiazda. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Niełatwo piłkarzem być (0)

Marcin Dąbrowski

22 grudnia 2011

Niełatwo piłkarzem być
0

Dziecięcy futbol szczęśliwością płynie – mogłoby się wydawać. A jednak w dzisiejszych czasach mały piłkarz jest narażony na tak wiele przykrych zdarzeń, że czasami nie pozostaje mu nic innego, jak tylko się rozpłakać.

Był w mijającym roku taki mecz 9-latków w Warszawie, który przerwano ze względu na zachowanie kiboli. Dodajmy – takich prawdziwych, dorosłych, jakich zwykliśmy widywać na meczach pierwszych drużyn. Musiały więc dzieci znosić nie tylko całą serię wulgaryzmów pod swoim adresem, nie tylko szyderczy śmiech podchmielonych widzów, ale i przeraźliwy huk rzucanych wokół boiska petard.

Te same dzieci, wiedzione ambicją własną i swoich rodziców, chciały skorzystać z szansy trenowania w nowo powstałej szkółce Barcelony. Wiele z nich nie zamierzało rezygnować z gry w dotychczasowym klubie. Zostały jednak do tego zmuszone. – Po treningu, który odbył się tuż po zakończeniu testów do FCB, trener zapytał chłopców, kto jest zdecydowany, by trenować w Barcelonie. Ci, którzy podnieśli rękę, usłyszeli, że był to ich ostatni trening, bo zdradzili klub – relacjonuje rodzic jednego z młodych piłkarzy, których taki los spotkał w Polonii Warszawa.

Czy w przypadku 9-latków możemy mówić o zdradzie barw? To są dzieci, które najchętniej nocowałyby na boisku i chcą po prostu grać. Mogą to robić dzięki determinacji rodziców. Jeśli ci chcą częściej wozić synów na zajęcia, by dać im większą szansę na rozwój, dlaczego cokolwiek miałoby stać na przeszkodzie? Nawiasem mówiąc – czy naprawdę obawiamy się, że wyszkoleni w warszawskiej Barcelonie chłopcy będą w przyszłości masowo zasilać Barcelonę hiszpańską, a nie kluby w Polsce?

Bez względu na to, w jakim zespole szlifują swoje umiejętności młodzi adepci futbolu, są narażeni na jeszcze jeden zadziwiający proceder – selekcję. W wielu szkółkach, również FCB, dzieci żyją ze świadomością, że pewnego dnia mogą usłyszeć „do widzenia”. Owszem, ich rodzice otrzymają namiary na inne kluby, do których będą mogli się zgłosić, ale w pierwotnym już dla ich pociech miejsca zabraknie.

Za logiczne możnaby uznać funkcjonowanie w ramach jednego klubu kilku drużyn, które odzwierciedlałyby stopień zaawansowania graczy. Wraz z postępem lub regresem formy chłopcy byliby przesuwani do zespołu A, B lub C. Natomiast wykluczanie z gry kogokolwiek na tak wczesnym etapie rozwoju wydaje się niesłuszne.

Dzieciom pozostaje zacisnąć zęby, zobojętnieć na zachowanie kiboli i walczyć do upadłego o pozostanie w swojej drużynie. Być może dzięki temu w przyszłości zostaną profesjonalistami. Tylko czy gra będzie je w ogóle jeszcze cieszyć?

Udostępnij: Niełatwo piłkarzem być
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Klucz. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej