Oferta

No limit w Orange One – aktualizacja

Wojtek Jabczyński Wojtek Jabczyński
29 października 2012
No limit w Orange One – aktualizacja

Zgodnie z zapowiedzią wprowadzamy promocję no limit w prepaid. Możecie z niej korzystać w taryfie Orange One, gdzie dostajecie nielimitowane rozmowy i SMS-y do wszystkich sieci po określonych doładowaniach. Wszystko opisuje tabela poniżej. Regulamin znajdziecie tutaj. Od razu informuję, że oferta no limit wyklucza się z promocją „Konto ważne rok”.

Aktualizacja [godz.15:30] Bardzo wszystkich przepraszam, ale błędnie podaliśmy ważność bonusa po doładowaniu za 50, 100 i 200zł. Poprawione dane są już w tabeli. Jeszcze raz bardzo przepraszamy za pomyłkę.

 

a1e966fc3758b77762d1e5ea7dbb0479eba


Odpowiedzialny biznes

Polonia Warszawa jak Atletico Madryt 3

Marcin Dąbrowski Marcin Dąbrowski
29 października 2012
Polonia Warszawa jak Atletico Madryt 3

W Warszawie rządzi Legia, w Madrycie - Real? Tak. Chyba tak. Na razie tak…

Legia jest liderem ekstraklasy, nie zaznała w tym sezonie porażki, wczoraj potrafiła wygrać z Piastem, choć przegrywała 0:2. Ale, ale… Kto niespodziewanie znalazł się za jej plecami? Po efektownym zwycięstwie 5:0 na drugie miejsce w tabeli wskoczyła Polonia, napędzana przez Pawła Wszołka i - co może jeszcze ważniejsze - nie hamowana w żaden sposób przez Józefa Wojciechowskiego. Niby z teoretycznie silniejszym Lechem i Śląskiem Polonia przegrywała, ale potrafiła wygrać i w Gdańsku, i w Krakowie, jako pierwsza zatrzymała rozpędzony Widzew, no i nie dała się pokonać w derbach Warszawy na Pepsi Arenie. Czyżby dominacja Legii w stolicy nie była już tak oczywista?

Dzień po imponującym zwycięstwie Barcelony 5:0 nad Rayo, jasny sygnał w świat wysłał Real Madryt, gromiąc w takim samym stosunku Mallorcę. Na wszystkich, którzy ekscytują się pogonią Królewskich za liderem (8 pkt różnicy), trzeba jednak wylać kubeł zimnej wody. To nie Real jest w tej chwili największym zagrożeniem dla Barcy, lecz jego wielki rywal - Atletico! To podopieczni Diego Simeone jako jedyni dotrzymują kroku Barcelonie i mają tyle samo punktów.

Oczywiście, to Real broni mistrzostwa Hiszpanii i to Real walczy w Lidze Mistrzów. Na takim tle nawet zwycięstwa Atletico w Lidze Europejskiej mogą wyglądać blado. Tyle tylko, że w bezpośrednich starciach ze zwycięzcami LM - w meczach o Superpuchar Europy - to Atletico zawsze wygrywa - najpierw z Interem, a ostatnio z Chelsea.

Trzy bramki w meczu z Anglikami zdobył Radamel Falcao. Może i w klasyfikacji strzelców ligi hiszpańskiej wciąż prowadzi Messi (13 goli) a po piętach depcze mu Ronaldo (11 goli), ale Falcao nie odstępuje ich na krok (10 goli). Sami oceńcie, czy dwaj najlepsi piłkarze świata mogą spać spokojnie… Polecam zwłaszcza akcję z 0:25 i bramkę z 1:30:

Jak myślicie, czy zanosi się na zmianę warty w stolicach Polski i Hiszpanii? Czy raczej w dalszej części sezonu Polonia zniknie gdzieś w środku tabeli, a Atletico zacznie tracić dystans do Barcelony i pozwoli się przegonić Realowi?


Odpowiedzialny biznes

Klub Kokosa niestety ma się świetnie cz.2

Marcin Dąbrowski Marcin Dąbrowski
27 października 2012
Klub Kokosa niestety ma się świetnie cz.2

przeczytaj część 1

Klub Kokosa wziął swoją nazwę od nazwiska gracza Polonii, Daniela Kokosińskiego, który trenował indywidualnie z oddelegowanym trenerem. Jego los spotkał również m.in. Daniela Mąkę i Euzebiusza Smolarka, a później… całą drużynę, która po zakończeniu sezonu, zamiast udać się na urlop, intensywnie trenowała w parku. Dziś w Polonii nie ma już ani Wojciechowskiego, ani nawet Kokosińskiego, który po wygaśnięciu umowy wrócił do Znicza Pruszków. Ale sam Klub Kokosa wciąż istnieje - piłkarzy z różnych przyczyn odsuwanych od składu w zespołach ekstraklasy i niższych lig są dziesiątki.

W tym roku 6 zawodników Wisły Kraków, których trener nie widział w kadrze na przyszły sezon, trenowało oddzielnie - wbrew plotkom nie byli jednak zamęczani, po prostu ćwiczyli z dala od pierwszego zespołu. W Pogoni Szczecin Kucharski i Klatt biegali wokół tyczek. Grzybowski został przesunięty do rezerw w Chrobrym Głogów, bo „obniżył formę sportową” - to cytat z oficjalnego pisma trenera.

6df1c33a366961f610b8e7688301b73b0e0

W Zagłębiu Lubin Gancarczyk i Rachwał trafili do  rezerw, bo nie chcieli rozwiązać umów. - Obaj mają dobrą opiekę szkoleniową w osobie Wiesława Wojny. To wykwalifikowany trener, mający licencję UEFA Pro. Krzywdy im nie zrobi. Mają siłownie, zajęcia z piłkami. Nikt nie zamęcza ich bieganiem po schodach - tak usprawiedliwiał sytuację rzecznik prasowy klubu Zygmunt Kogut.

W ubiegłym roku w Legii nie chciał rozwiązać wysokiego kontraktu Kneżević - musiał trenować indywidualnie. To samo spotkało w Lechu Poznań Kasprzika, Gancarczyka i Mikołajczaka. Dyrektor sportowy klubu Dawidziuk mówił wtedy: „Staramy się stworzyć piłkarzom dobre warunki do treningu. Nie mogą ćwiczyć z pierwszą drużyną i Młodą Ekstraklasą, bo nie wiążemy z nimi naszej sportowej przyszłości, ale to nie znaczy, że nie dostali od nas rozsądnych propozycji.” Jak na takie uzasadnienie zareagowałby sąd szwajcarski?!

W przeszłości w ŁKS-ie Łódź od zespołu miał być odsunięty Marcin Adamski. Oto, jak komentowała tę sytuację osoba, która decydowała o sprawach sportowych w klubie: „Kto wie, może zadzwonimy do Polonii i zapytamy, jak się organizuje taki klub. (…) Wygląda więc na to, że (…) powstanie nowy klub - Klub Adamsa”.

Wszystkie wypowiedzi, i usprawiedliwiające, i szydercze, pięknie ilustrują, że działacze nie widzą w represjach wobec zawodników nic złego. To dla nich norma. Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że nawet piłkarze specjalnie nie próbują się przeciwstawiać. Po prostu przychodzą punktualnie na zajęcia, wykonują bezsensowne ćwiczenia, które wykonać muszą, aby tylko nie dać podstaw pracodawcy do rozwiązania umowy, aby tylko nikt nie nałożył na nich kary finansowej. Wśród głosów pokrzywdzonych graczy słychać też, że właściciele wykładają pieniądze na klub, dlatego mogą robić, co chcą.

przeczytaj część 1                                             zdjęcie: www.sklep-presto.pl

Scroll to Top