;

Muzyka

O czarnym koniu Orange Warsaw Festival słów kilka Pawła Jaskulskiego (0)

Kasia Barys

27 lutego 2015

O czarnym koniu Orange Warsaw Festival słów kilka Pawła Jaskulskiego
0

Zaprosiłam dzisiaj gościnnie na naszego bloga Pawła Jaskulskiego, dziennikarza muzycznego, pracującego w redakcji orange.pl. Poczytajcie jego opinię na temat Marka Ronsona, DJ’a, który zagra na OWF, a którego ogłaszaliśmy we wtorek.

Jesteśmy praktycznie na półmetku ogłoszeń artystów tegorocznej edycji Orange Warsaw Festival. Mamy wielkie gwiazdy, w tym Muse, The Chemical Brothers i zespół Noela Gallaghera. Ostatnio ta lista powiększyła się o jedno nazwisko, które powinno przykuć Waszą uwagę szczególnie. Wyjaśnię pokrótce dlaczego.
Chodzi oczywiście o Marka Ronsona, „złotą rączkę” muzycznego show-biznesu. Muzyk, producent i didżej doskonale orientuje się w tym, co modne, kreując trendy i przebój za przebojem. Dla niewtajemniczonych, to Brytyjczyk jest współodpowiedzialny za sukces takich artystów, jak Amy Winehouse, Adele czy Bruno Mars. Z tym ostatnim nagrał największy przebój ostatnich miesięcy pt. „Uptown Funk”, który w serwisie YouTube ma ponad 270 milionów (!) wyświetleń. Artysta przyjedzie do Polski promować swój najnowszy, czwarty album pt. „Uptown Special”, na którym gościnnie oprócz Marsa udzielają się między innymi Stevie Wonder i Andrew Wyatt (Miike Snow).
Czemu akurat Ronson ma być czarnym koniem tegorocznej edycji festiwalu? Dla wszystkich legendarnym „diabłem wcielonym” funku był doskonały w każdym calu James Brown. Współczesnym guru tego gatunku powoli staje się właśnie Mark Ronson, który najnowszym dziełem wraca do swoich muzycznych, oldskulowych korzeni. Producent może nie ma „takiego” scenicznego magnetyzmu, pozostając nieco w cieniu swoich wokalistów i współpracowników, ale za to porywa do tańca rzesze spragnionych zabawy fanów. Nie ma osoby, która nie „pobuja się” na jego koncercie i nie powie, że tego nie przeżyła. W końcu nazwa gatunku (funk) pochodzi między innymi od zapachu potu obficie wydzielanego podczas szaleńczego tańca.
Szkoda tylko, że Mark przyjedzie do Polski sam i zagra na Służewcu tylko set didżejski. Niestety nie będziemy mogli zobaczyć w akcji wspomnianego Bruno Marsa czy rapera Mystikala. Obiecuję jednak, że i tak Pan Ronson poderwie Was do tańca, bo funk macie we krwi. Zapraszam na Orange Warsaw Festival!

Udostępnij: O czarnym koniu Orange Warsaw Festival słów kilka Pawła Jaskulskiego
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Muzyka

Orange Warsaw Festival 2015 rośnie jak na drożdżach (0)

Kasia Barys

26 lutego 2015

Orange Warsaw Festival 2015 rośnie jak na drożdżach
0

Z tygodnia na tydzień w muzyczny świat idzie informacja o kolejnych artystach grających na OWF. Muse, The Chemical Brother, Incubus czy Mark Ronson na pewno rozbawią publiczność. Dzisiaj też mam dla Was dawkę informacji. Rośniemy jak na drożdżach. Początkowo OWF grał tylko na jednej scenie, rok temu dostawiliśmy drugą scenę. Ta edycja będzie jeszcze większa, bo stanie trzecia scena. Nowe miejsce festiwalu czyli Służewiec daje takie możliwości. Wszystko dla Was, po to, by muzyki było więcej, by brzmienia były różne, by każdy znalazł to, co lubi i bawił się do rana. Do tej pory ogłosiliśmy już 20 artystów. Dziś do line-upu dołączyło 6 kolejnych, polskich wykonawców. Gooral zagra w piątek – 12 czerwca, Carrion i Coria wystąpią w sobotę – 13 czerwca, a Cosovel, Lari Lu oraz K Bleax będzie można zobaczyć w niedzielę – 14 czerwca. Na 3 scenach łącznie zagra aż 49 artystów. A to jeszcze nie koniec niepodzianek. Będziemy Was zaskakiwać dalej.

 

Posłuchajcie Goorala i pozostałych artystów dzisiaj ogłoszonych:

 

Udostępnij: Orange Warsaw Festival 2015 rośnie jak na drożdżach
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Dom. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Bezpieczeństwo

Kiedy wpuszczać dzieci do sieci? (0)

Michał Rosiak

26 lutego 2015

Kiedy wpuszczać dzieci do sieci?
0

Jakoś tak mnie trafiło wczoraj, że choć mój starszy syn ma już 8,5 roku, praktycznie nie korzysta z internetu. Zarówno dla niego, jak i dla pięciolatka tablet, smartfon, czy androidowy dongle do telewizora nie mają tajemnic, ale sieć jakoś pozostaje poza orbitą jego zainteresowań.

Na pewno w gronie Czytelników bloga są ci z Was, którzy mają ten sam dylemat co ja – kiedy zacząć pokazywać dzieciakowi zalety – i wady – internetu? Według badań TNS Polska dla Orange Polska dwa lata temu 38 procent 7-9 latków zaczynało w tym wieku swoją przygodę z siecią. Dla mnie to chyba trochę zbyt wcześnie, aczkolwiek z drugiej strony, to też kwestia konsekwentnej edukacji. Można oczywiście dać Google z uruchomionym bezpiecznym przeglądaniem (bez stron xxx), Youtube Kids na tablecie i nauczyć korzystania z Wikipedii (w końcu 7-9 lat to już szkoła), z zaznaczeniem, żeby niekoniecznie wierzyć do końca temu, co tam przeczytają. Skoro najnowsze pokolenie można już nazwać: „Dzieci Tableci”, to niech przynajmniej mają z tego jakiś pożytek.

Gorzej, kiedy tablet albo komórkę wezmą ze sobą do szkoły (o przedszkolu nie mówię, dla mnie przedszkolak z komórką to kompletna abstrakcja). Nawet jeśli mamy wyjątkowo grzeczne dzieci, nie znaczy to, że nie ulegną presji rówieśników, by zajrzeć na jakąś „niegrzeczną” stronę. Ten temat poruszam (a właściwie – niespodzianka! – poruszamy) w nowej, już prawie gotowej (nie)Bezpiecznej Sieci (spodziewajcie się w kolejny czwartek). Ale to wciąż nie zmienia istniejącego dylematu. Kiedy dawać? Jak edukować? I kogo edukować? Bardziej dzieci, czy rodziców? Czy sami jako rodzice poszlibyście na takie szkolenie?

Udostępnij: Kiedy wpuszczać dzieci do sieci?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Klucz. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej