Oferta

Orange Free na kartę z modemem Huawei E1752

Wojtek Jabczyński Wojtek Jabczyński
11 października 2010
Orange Free na kartę z modemem Huawei E1752

Pablo_CK podrzucił mi wczoraj gotowy tekst o zestawie OFnk + modem, który jest fajnym uzupełnieniem mojego sobotniego wpisu. Myślę, że dla wielu to ciekawa propozycja, dlatego dziękując za wyręczenie z przyjemnością publikuję news`a. „Od września w salonach Orange w całej Polsce wprowadzamy sukcesywnie do sprzedaży zestaw Orange Free na kartę ze znanym Wam już modemem Huawei E1752 w cenie 199 zł. W zestawie znajdziecie starter o wartości 6 zł, na starterze gratisowy bonus w postaci 1 GB. Bonus nie wymaga aktywacji - jest przyznawany automatycznie. Wystarczy, że włożycie kartę SIM do telefonu lub modemu i już możecie swobonie korzystać z mobilnego Internetu. Na wykorzystanie kwoty startowej oraz przyznanego Wam bonusa macie miesiąc czasu. Nasz zestaw to obecnie najniższa cena mobilnego Internetu bez zobowiązań w Polsce.”


Odpowiedzialny biznes

Dzień dobry w Kanadzie

Jarosław Konczak Jarosław Konczak
11 października 2010
Dzień dobry w Kanadzie

Trochę mniej dziś o sporcie, a więcej o nietypowej podróży kadry do Kanady. W Chicago trwał niedzielny doroczny maraton, który paraliżował miasto więc kadra opuściła hotel Seneca już kwadrans po 9. Godzina podróży na lotnisko nikogo nie dziwiła, zdziwiło za to wszystkich, że po przyjeździe na jakieś peryferie lotniska brama była zamknięta i po kkrótkiej rozmowie z "obrońcami bramy" trzeba było zawracać do pobliskiego centrum handlowego. Okazało się, że nasz samolot dopiero startuje z Filadelfii i na lotnisku będzie za godzinę. Ale przy 28 stopniach w październiku godzina na świeżym powietrzu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, więc żądnych sensacji uprzedzam, że ewentualny róż na policzkach zawodników to wpływ słońca, a nie np. czegoś w stylu "przygód krakowskich", dla niektórych z przykrymi konsekwencjami.

Po godzinie znów powróciliśmy bocznym wjazdem na lotnisko i po długiej podróży autokar z kadrą podjechał pod hangar, gdzie czekała wszystkich chyba jedyna tego typu odprawa celna. Walizki stały koło autokaru, na dwa stoly wykładało się klucze i inne metalowe przedmioty, a dwóch panów, zdecydowanie afrykańskiego pochodzenia, w tym hangarze prześwietlało każdego z naszych zawodników. Jeden był tak uprzejmy, że niemal czystą polszczyzną mówił "teraś nastepny". Procedura w hangarze tuż obok wynajętego czartetu z włączonymi silnikami wprawiła wszystkich w dobry humor. A ten został podtrzymany, gdy w środku okazało się, że czekały wygodne skórzane fotele, stoły, czyli taki standard jak pewne znane mi linie lotnicze nie oferują nawet w klasie biznes. W końcu to samolot latający na czarterach m.in. dla drużyn NBA, więc i kurczak i owoce na pokładzie świeże i wygoda nieporównywalna. W całym tym zamieszaniu dopiero na pokładzie przypomnieliśmy sobie, że nie było odprawy paszportowej, a wiec teoretycznie choć jesteśmy w Montrealu, to nadal jestesmy w USA bo z niego według immigration office nie wylecieliśmy.

"To jednak da się załatwić" powiedział z kolei czystą polszczyzną kanadyjski policjant, który powitał nas na odprawie paszportowej w Kanadzie, w dodatku przeprowadzonej jeszcze w samolocie. Zamiast pieczątki na kanadyjskiej wizie złożył fantazyjny podpis przypominający szpadę muszkieterów, co pokazuje, że jesteśmy w francuskiej częsci Kanady. Jak się okazuje można więc niemal na twarz przelecieć z ponoć najbardziej policyjnego kraju jakim jest USA do nie mniej zorganizowanego Państwa jakim jest Kanada. A procedury przypominają przejazd z Liberii na Wybrzeże Kości Słoniowej. Tak więc prosto z płyty lotniska autokarem dojechaliśmy do centrum Montrealu, gdzie kadra będzie przebywać do środy. Tak na marginesie w tym samym hotelu jest również reprezentacja Ekwadoru, która pozbawiała nas złudzeń na MŚ 2006.

Zawiedzeni mogli być tylko ci polscy kibice, którzy pojawili się na głównym lotnisku w Montrealu aby powitać reprezentację. Ale tych kilkunastu z pewnoscią pojawi się na meczu we wtorek, więc moze występ bialoczerwonych to wynagrodzi.

A krótkie obrazki z odprawy znajdą się z pewnością na www.bialoczerwoni.com.pl

 

 

 


Odpowiedzialny biznes

Soldier Field biało-czerwone

Ryszard Kaminski Ryszard Kaminski
11 października 2010
Soldier Field biało-czerwone

W Polsce już poniedziałek, ale Ameryka tkwi jeszcze w niedzieli. W Chicago weekend był bardzo sportowy: maraton, początek rozgrywek hokejowych (miejscowi Blackhawks są mistrzami ligi), a Polacy koncentrowali się na meczu z USA. Jarek opisał Wam już blaski i cienie tego spotkania.

Ja natomiast zastanawiam się, kto w Chicago grał mecz u siebie. Bo choć amerykanie w ostatnich latach zrobili ogromne postępy, to trybuny Soldier Field były biało-czerwone. Oczywiście nie zabrakło głośno dopingujących Amerykanów, ale byli w mniejszości.

Dla miejscowej Polonii przyjazd piłkarzy Smudy był ogromnym wydarzeniem. Tysiące ludzi ciągnęło na stadion, a hotel reprezentacji był oblężony przez łowców autografów. Skąd takie zainteresowanie meczem towarzyskim? W dużej mierze to sentyment do kraju, ale jak mówili mi miejscowi Polacy to również okazja do towarzyskiego spotkania ze znajomymi.

I choć atmosfera spotkania była gorąca to na trybunach cały czas trwał piknik. Polacy wymieszani z Amerykanami dopingowali swoje drużyny, popijali piwo i doskonale się bawili. I nikomu nie przyszło do głowy by odnosić się do siebie z agresją. W sumie doskonała promocja Polski i piłki w Chicago.

Scroll to Top