Bezpieczeństwo

Uważajcie, oszuści udają PLL LOT

Michał Rosiak Michał Rosiak
20 sierpnia 2026
Uważajcie, oszuści udają PLL LOT

Latacie PLL LOT? Zastanawiacie się, czy nie wziąć udziału w programie lojalnościowym narodowego przewoźnika? Zacznijmy od tego, że Miles & More, oficjalny program sojuszu Star Alliance, którego częścią jest LOT, jest darmowy. Liczy się tylko to, ile mil przeleciałeś. Tak więc jeśli zobaczycie na Facebooku reklamę, proponującą zakup elitarnej karty PLL LOT - możecie mieć pewność, że to oszustwo.

Facebook to od długiego czasu główny nośnik reklam, prowadzących do witryn oszustów. O Scambooku opowiadał już prawie dwa lata temu na konferencji OhMyHack Piotrek Zarzycki z CERT Orange Polska do spółki z Pawłem Srokoszem. Facebook to naczelny motyw przekrętów opisywanych przez nas na stronie CERT Orange Polska. No i nie zapominajmy o głośnych ostatnio w mediach aktywnościach Rafała Brzoski, który kolejny raz staje przeciwko czołowemu reprezentantowi Big Tech-ów. Nic dziwnego, że opisywana dziś historia również tam się zaczyna.

Logo PLL LOT, ale fanpage podejrzany

PILNE. Zostały tylko 3 dni.

To klasyczna sztuczka socjotechniczna (reguła niedostępności) używana przez oszustów. Nazywam to "syndromem Króla Juliana", czyli sytuacją, gdy potencjalna ofiara musi odczuwać takie emocje i/lub presję czasu, by podjąć decyzję zanim zorientuje się, że rzekoma oferta jest grubymi nićmi szyta.

Poza tym: mamy logo PLL LOT, elitarnie wyglądającą stronę, jest adres przypominający linie lotnicze, ale nie jest to adres PLL LOT. I mamy informację, że promocja trwa do... 31 maja 2025. Tego akurat oszuści nie zauważyli. Domena airlinespl.com została zarejestrowana 4 sierpnia br. w karaibskim St. Kitts & Nevis.

Dalej dowiadujemy się, że wśród oferowanych kart każdy znajdzie coś dla siebie - czy podróżujesz z rodziną, czy sam, czy biznesowo. Wchodzicie na stronę, podajecie datę urodzenia, "zakładacie konto", do którego musicie podać e-mail i hasło. Następnie wybieracie wariant karty i decydujecie, czy interesuje Was plastikowa, czy metalowa, czyli widać inspirację popularnym fintechem. W kolejnym kroku podpisujecie umowę. Serio - rysujecie podpis na ekranie telefonu, a strona generuje PDF-a. Takiego bez żadnej istotnej treści, stron umowy, informacji o tym, co obejmuje. Ale "umowa" jest. I robi wrażenie wyglądającej poważnie.

Pora na przekręt

Choć nie, czekajcie! Przekręt już się zaczął! Bo o ile - jak słusznie mogliście się domyślać - skoro piszę o oszustwie to będzie monit o podanie danych karty płatniczej.

No jasne, że jest! Bez obaw, dane karty są generyczne, nie odnoszą się do prawdziwej.

Ale oszustwo zaczyna się już wcześniej. Zauważyliście kiedy? Otóż w momencie "zakładania konta". Teoretyzuję, ale mam przeczucie graniczące z pewnością, że kiedy podamy na fałszywej stronie e-mail i hasło, przestępcy przeprowadzą tzw. atak credential stuffing, czyli spróbują zalogować się tą parą mail-hasło przynajmniej w najpopularniejszych serwisach. Dlaczego? Bo duża część internautów wciąż używa tego samego hasła w kilku serwisach. Też tak robicie argumentując, że przecież trudnego hasła nie da się zapamiętać? Zajrzyjcie do naszego poradnika - może znajdziecie inspirację!

Co zrobić, by nie dać się oszukać

Stosujcie zasadę ograniczonego zaufania do reklam na Facebooku. Jeśli koniecznie chcecie się upewnić, czy oferta jest prawdziwa:

  • sprawdźcie fanpage reklamodawcy: liczbę obserwujących, historię publikacji i spójność treści;
  • zweryfikujcie adres strony docelowej i porównajcie go z oficjalną witryną firmy;
  • nie wpisujcie danych karty płatniczej na stronie, której nie znacie i której wcześniej nie weryfikowaliście.
Scroll to Top