;

Odpowiedzialny biznes

Pisz sam – przeczytaj ciąg dalszy (0)

Krzysztof Swidrak

3 sierpnia 2012

Pisz sam – przeczytaj ciąg dalszy
0

f492c74e50b6ae2aae1bb274f6a6f6cb497

Nasza historia ma ciąg dalszy. Przy okazji poprzedniego odcinka zasugerowałem, żeby w kolejnej części pojawiła się historia w jaki sposób poznali się nasi bohaterowie. I proszę bardzo. Już jest. Niezawodny ziemowy już po raz drugi pchnął do przodu nasze opowiadanie. Kto następny? A może macie jakieś sugestie w którym kierunku ma pójść nasza historia? Wasze propozycje ciągu dalszego jak zwykle przysyłajcie do mnie: krzysztof.swidrak2@orange.com. A poniżej nowy fragment naszego opowiadania:

„Brzdąc” już zniknął za zakrętem po drugiej stronie mostu. Szybciej! – jego krzyk wydawał się już trochę przytłumiony.
„Piegowaty” pozostał sam z przeprawą przez podziurawiony most. Przez jego głowę przewijało się tysiące myśli, przypomniał sobie moment w którym poznali się z „Brzdącem”.
Rok temu wybrał się na spacer do parku. Było deszczowe, jesienne popołudnie, ale „Piegowaty” nie miał wyjścia. Musiał zebrać trochę kasztanów na zajęcia plastyczne, a że wszystko odkładał na ostatnią chwilę, wyprawa była obowiązkowa. Zaczęło padać coraz mocniej więc postanowił nieco przyspieszyć. Śliska alejka pokryta warstwą liści okazała się bardzo nieprzyjazna dla biegaczy. „Piegowaty” poślizgnął się i przewrócił na prawą nogą. Ból przeszył całe jego ciało. Krzyknął tak donośnie, że nieliczne ptaki ukryte w konarach drzew poderwały się w jednej chwili i odleciały. „Piegowaty” spojrzał na zakrwawioną nogę.
Rozcięcie miało kilka centymetrów długości i obficie krwawiło. Pomocy!
– te słowa brzmiały prawie jak szept. „Piegowaty” nie miał siły by wydać donośniejszy dźwięk. Na pomoc! – tym razem okrzyk był trochę głośniejszy. Rozejrzał się wokół siebie, w parku nie było żywej duszy.
No tak, kto by w takiej pogodzie spacerował po parku – pomyślał sobie.
Wykrwawię się tu! – powiedział do siebie cicho. Z jego oczu popłynęły łzy.
W tym momencie w odległości około 100 metrów dostrzegł niewyraźną postać. Przez łzy nie był pewny czy to co widzi jest prawdziwe.
Pomocy! – krzyknął jeszcze raz, mając nadzieje, że jego umysł nie płata mu żadnego figla.
Gdy ręką otarł oczy dostrzegł chłopaka  swoim wieku. W jednej ręce trzymał parasolkę a w drugiej jakąś torebkę.
– Hej kolego, co Ci się stało? – powiedział nieznajomy. „Piegowaty”
nic nie odpowiedział.
– Paskudnie wygląda ta rana, daj, opatrzę ją – nieznajomy wyciągnął z torebki chusteczki i bandaż. Oczyścił ranę i założył opatrunek. – Nie jest tak źle, jak na początku wyglądało. – uśmiechnął się i dokończył opatrywanie rany.
– Możesz wstać? Choć pomogę Ci, nie możesz siedzieć tu tak siedzieć! – podniósł głos nieznajomy – chwycił go za rękę i podniósł z ziemi.
– Dzięki! – powiedział przez łzy „Piegowaty”  – jak się tu znalazłeś?
Skąd miałeś apteczkę? – trochę już oprzytomniał i zaczął przyglądać się nieznajomemu.
– Lubię takie spacery w deszczu. Jest pusto i można dużo rozmyślać.
Apteczkę zawszę noszę ze sobą, mama mi ją dała od kiedy ostatniej wiosny mocno się poturbowałem na rowerze. Jestem „Brzdąc” a Ty?
– „Piegowaty” – uśmiechnął się do nowopoznanego kolegi. – Jestem Twoim dłużnikiem! – dodał.
W tym momencie „Piegowaty” poczuł, że pod jego stopami nie ma już mostu przez który biegł. Zobaczył jedynie oślepiające białe światło.
Zaczął spadać.
– „Brzdąc!!!!” – tylko tyle zdążył wykrzyczeć.

Udostępnij: Pisz sam – przeczytaj ciąg dalszy
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Z czerwonego koła: wszystko zależy od Ciebie (0)

Marcin Dąbrowski

3 sierpnia 2012

Z czerwonego koła: wszystko zależy od Ciebie
0

Oczywiście przyjmuję zakład Bartku – jeśli Polacy nie zdobędą żadnego złota, przebiegnę 10 km w koszulce z napisem: „Polacy, czas zacząć trenować! Chcemy złota w Rio!”. Ale jeśli w Londynie ktoś stanie na najwyższym stopniu podium, z przyjemnością sfilmuję, jak stoisz z transparentem w centrum handlowym 🙂 A czytelnikom naszego bloga natychmiast dostarczę relację!

Wszyscy z uwagą śledziliśmy Euro 2012, teraz Igrzyska. Zastanawiam się tylko, czy to przekłada się również na wzrost uprawiania przez nas sportu. Czy emocje sprzed ekranu pobudzają do założenia trampek (trampków?) i wybiegnięcia z domu? Pytam zarówno Ciebie Bartku, jak i naszych czytelników. Przy okazji chciałbym zachęcić osoby z okolic Warszawy do udziału w jutrzejszym biegu z cyklu Pucharu Maratonu Warszawskiego. Więcej informacji znajdziecie na stronie zawodów.

Brak aktywności najczęściej wynika wyłącznie z naszego lenistwa lub zdolności do wymyślania wymówek. Tymczasem na ekranie możemy dostrzec ludzi, którzy pozornie powinni siedzieć w fotelu, a dzięki swej determinacji rywalizują na igrzyskach. Oscar Pisterius w wyniku wrodzonych wad stracił obydwie nogi w pierwszym roku życia. To nie przeszkodziło mu jednak w uprawianiu rugby, tenisa, piłki wodnej, boksu i zapasów! Na igrzyskach rywalizuje w biegu na 400 metrów i sztafecie 4×400 m. Natalia Partyka urodziła się bez prawego przedramienia, ale drugą rękę ma w pełni sprawną i odnosi sukcesy w tenisie stołowym. Można? Można! Wszystko zależy od nas! Do uprawiania sportu będziemy Was jeszcze nie raz na naszym blogu zachęcać.

Partykę w akcji możecie zobaczyć dziś o 11:00 w 1/8 finału turnieju drużynowego. Wraz z nią zagra Katarzyna Grzybowska i Li Qian, która zdradziła tajemnicę swojego przygotowania do Igrzysk:

PlayWyłącz głos

Zauważyłeś Bartek, że sportowcy w czasie igrzysk zajmują się rzeczami niekoniecznie związanymi ze sportem. Cóż, tak to już jest, że jedni zmieniają fryzury w przerwie meczów, a inni ozdabiają paznokcie. W końcu przez moment będą na nich zwrócone oczy całego świata. Wykorzystują to również reklamodawcy. Pamiętacie na pewno Duńczyka Bendtnera, który w czasie Euro 2012 pokazał majtki z reklamą Paddy Power. Teraz ta firma bukmacherska stworzyła plakat, na którym reklamuje się w ten sposób: „Oficjalny sponsor największego lekkoatletycznego wydarzenia w tym roku w Londynie!” Niuans? Chodzi o wyścig z łyżką i jajkiem w małym miasteczku Londyn we Francji…

Udostępnij: Z czerwonego koła: wszystko zależy od Ciebie
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Innowacje

Życie w obłokach (0)

Joanna Bieniek

3 sierpnia 2012

Życie w obłokach
0

Technologie chmurowe nie są już nowinką informatyczną – stają się podstawowym narzędziem pracy i ułatwiają nasze codzienne życie. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że żyjemy w chmurze, choć nie do końca mamy tego świadomość. Wielu z nas korzysta z cloudu każdego dnia – Gmail, Google Docs czy Picasa, to tylko niektóre przykłady podręcznych aplikacji „w chmurze”. Niektórzy znają też Zoho, konkurencję Google Docs, która oprócz zróżnicowanej oferty funkcji biurowych, ułatwia pracę grupową. Zaletą tych wszystkich aplikacji jest fakt, że dzięki chmurze możemy korzystać z nich wszędzie; wtedy, kiedy tego potrzebujemy i w zasadzie z każdego urządzenia – telefonu komórkowego, smartfona czy tabletu.

Podobnie jest w świecie biznesu. W słynnej już publikacji “IT Doesn’t Matter” jeden z wizjonerów IT, Nicholas G. Carr porównał wykorzystanie nowych technologii do usług komunalnych. Każdy ma do nich dostęp i ten fakt nikogo już nie potrafi wyróżnić. Jednak, według Carra, zastosowanie technologii chmurowych to kolejny krok, który może pomóc firmom zdobyć przewagę konkurencyjną na rynku. Za usługę w tym modelu odbiorca biznesowy płaci jak za prąd, gaz czy wodę, czyli ponosi koszty za rzeczywiście wykorzystane zasoby. Firma dostaje co miesiąc „rachunek”, czyli fakturę od dostawcy chmury, który jest naliczany od każdego użytkownika i za faktycznie zrealizowaną usługę. Praca w modelu cloudowym pozwala nie tylko na kontrolę i obniżenie kosztów, ale także na odciążenie działów IT, które zamiast poświęcać większość czasu na codzienne operacje, mogą popracować nad wprowadzaniem innowacji.

W kwietniu tego roku, jako pierwsi na rodzimym rynku wprowadziliśmy rozwiązanie polegające na udostępnianiu narzędzi służących komunikacji „w chmurze” (UCaaS). To pierwsza tak zaawansowana platforma „chmurowa” w naszym kraju, która oferuje pełne portfolio usług telekomunikacyjnych dla firm.  Dzięki niej użytkownicy wchodzą w interakcje wybierając optymalny w danym momencie kanał komunikacyjny. Telefon mobilny i stacjonarny (IP), softphone i komunikator na komputerze, ekran terminala, kalendarz, poczta mailowa lub głosowa czy tablet stają się jednym organizmem, którego spójny krwiobieg zapewnia UCaaS.

Jeśli chcecie wiedzieć więcej, zapraszam do zapoznania się z artykułem Tomasza Krajewskiego, naszego eksperta. Tomek przeanalizował korzyści z zastosowania modelu chmurowego, odniósł się do trendów na rynku i pokusił o rozważania na temat przyszłości „chmury”. Jakie są Wasze opinie na temat przyszłości tej technologii?

Udostępnij: Życie w obłokach
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Ciężarówka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej