Odpowiedzialny biznes

Pogaducha przy mikrofonie

Bartosz Nowakowski Bartosz Nowakowski
05 lipca 2011
Pogaducha przy mikrofonie

Pod ostatnim wpisem Marka wybuchła mała dyskusja na temat komentatorów. Uważam, że grono mistrzów mikrofonu w naszym kraju jest pokaźne. Co dyscyplina, to ekspert-komentator. Jednak nie sposób nie wspomnieć o pewnych dwóch Panach, którzy w lipcu przez trzy tygodnie gaworzą sobie podczas Tour de France w polskiej wersji Eurosportu. Mowa oczywiście o Krzysztofie Wyrzykowskim i Tomaszu Jarońskim, który zimową porą był gościem naszego sportowego bloga który zimową porą był Gościem naszego sportowego bloga.

Kto kiedykolwiek pozwolił sobie na obejrzenie etapu kolarskiego Tour de France, z pewnością wie jak wygląda warsztat komentatorski wyżej wymienionych Panów. Najciekawsza rozmowa ma miejsce podczas długiego, płaskiego etapu. Nie oszukujmy się - nudnawego etapu (to chyba paradoks?). Wtedy Panowie pozwalają sobie na rozmowę niekoniecznie o tym, jakie wydarzenia sportowe dzieją się na szosie, a bardziej co poza nią. Ot, przecież uwagę mogą przyciągnąć pasące się krówki, dziwacznie poprzebierani kibice, "golasy", piękne krajobrazy, wsie (o Praciakach i Chojnatce z transmisji można dowiedzieć się więcej niż z Wikipedii),  miasteczka, zabytkowe budowle, kościoły, kościółki etc. Pan Krzysztof lubi też często zadawać pytania z serii "Tomku, a co Ty byś zrobił na miejscu kolarza X,Y,Z...". W ostatnich dniach, kiedy etapy są płaskie jak stół, Pana Krzysztofa Wyrzykowskiego poruszyła bardzo sprawa obyczajowa, w którą uwikłany został Dominique Strauss-Khan. Pragnął podzielić się tą sprawą podczas transmisji z Panem Tomkiem i oczywiście z kibicami zasiadającymi przed telewizorami. Komentatorzy również prowadzą interakcję z telewidzami. Dlatego zawsze można wysłać do Nich pytanie, a także podzielić się swoją opinią, choćby o skandalu obyczajowym, bądź też zwyczajnie pozdrowić. Warto w tym miejscu napomnieć, że Pan Krzysztof uwielbia pozdrawiać podczas transmisji.

Nic też odkrywczego, że Panowie mają odmienne zdania, odmienne spostrzeżenia, odmiennych faworytów. Jednak nie można zapominać, że doskonale znają się na sportowej dyscyplinie jaką jest kolarstwo. Połączenie wolniejszej pogaduchy z dokładną wiedzą czyni mieszankę, która jest przyciągająca. Z opinii najbliższego otoczenia wiem, że nie sama dyscyplina, w której Polaków jak na lekarstwo, mimo, że w jednej z drużyn stanowią niemalże 33 procent ekipy, a właśnie sami komentatorzy. Wiele osób po powrocie z pracy, włącza kanał Eurosport, aby posłuchać pogaduch dwóch panów. Serdecznie namawiam bardziej do posłuchania (co dziwne), niż oglądania. Jeśli usłyszycie jakieś "ciekawe sentencje" wpisujcie w komentarzach. Sam spróbuję takie odnotować.


Odpowiedzialny biznes

Hej sokoły

Marek Wajda Marek Wajda
05 lipca 2011
Hej sokoły

Czy wiecie, że w Polsce jest tylko 50-ciu sokolników? Jednym z nielicznych jest nasz kolega z TP Bartek Chyliński. Na co dzień zajmuje się rozwojem sieci szkieletowej IPVPN / EQUANT, a wcześniej pracował w serwisie usług konwergentnych.

Jak zainteresował się sokolnictwem? - Zawsze interesowały mnie ptaki drapieżne, bo uważam, że są piękne. Sokolnictwo to sport, którym ludzie zajmują się od zarania dziejów. UNESCO umieściło sokolnictwo na liście niematerialnego kulturowego dziedzictwa ludzkości, co także jest dla mnie ważne, bo mam świadomość, że swoją pasją przyczyniam się do chronienia ogólnoświatowego dobra - opowiada Bartek. - Mnie najbardziej interesuje w tym wszystkim nietypowa więź, jaką można nawiązać z drapieżnikiem. Kosztuje to wiele pracy i równie wiele czasu trzeba poświęcić ułożeniu sokoła. Żeby zbudować relację zaufania pomiędzy drapieżnikiem a człowiekiem, sokolnik potrzebuje  ok. 200 godz. spędzonych z ptakiem.

Jak jest to istotne w szkoleniu, może posłużyć przykład, że nawet  tak podstawowa rzecz jak podawanie mu jedzenia (surowego mięsa) wymaga wielu godzin spędzonych razem aby przełamać naturalny strach/niechęć przed przedstawicielem innego gatunku. Co ważne, więź ta musi być ciągle podtrzymywana. - W przeciwnym przypadku sokół, który wzbija się na wysokość 300 m, może wybrać wolność, zamiast powrót do swojego przyjaciela-opiekuna – tłumaczy Bartek. Sokół uciekienier może nie poradzić sobie na wolności, wg. statystyk 80 procent młodych sokołów ginie już w pierwszym roku.

Bartek własnego sokoła ma od  2  lat, ale przygotowywał się do tego aż 7 lat. - Trzeba się bardzo dużo nauczyć, by go dobrze ułożyć, żeby nie zrobić mu krzywdy – opowiada. Oprócz tego w swojej hodowli ma obecnie także jastrzębia. Z czego jest najbardziej dumny? – Z tego, że jeszcze nigdy żaden ptak mi nie zaginął, zawsze do mnie wracają, odpowiada

Jakie ma plany związane z sokolnictwem? – Chciałbym zostać królem polowania z sokołem na międzynarodowych łowach w Czechach. W najbliższym czasie chciałbym także pojechać na III Festiwal Sokolniczy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdyż można tam zobaczyć, jak wyglądało tradycyjne arabskie polowanie na Hubary.

Bartka można spotkać na polach pod Otwockiem lub Powsinem, gdzie trenuje ze swoimi ptakami. Z jastrzębiem możecie go zobaczyć w sztuce "Koriolan" W. Szekspira w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Sokół pojawił się także w ostatnim teledysku zespołu Zakopower.

Bartek pracuje również od pół roku przy zabezpieczeniu lotniska Okęcie. Chcielibyście zobaczyć reportaż wideo z takiej akcji?


Rozrywka

Zapraszamy do Orange Kino Letnie

Ryszard Kaminski Ryszard Kaminski
04 lipca 2011
Zapraszamy do Orange Kino Letnie

Wystartował największy wakacyjny festiwal filmowy Orange Kino Letnie. Po raz kolejny, codziennie na sopockim Molo i przy zakopiańskich Krupówkach czekają na Was darmowe pokazy filmowe. Przez całe wakacje: w poniedziałki "kto się boi Tarantino" , we wtorki - ambitne kino "bliżej Europy" , środy jak zawsze „z Orange i mega hitem", w czwartki "męskie kino", z kolei w piątki "oscarowe noce", "komedie, komedie" w soboty a w niedziele "wieczory z wampirem".

W tym roku galom otwarcia w Sopocie i Zakopanem towarzyszyły silny wiatr, deszcz i zimno. No, ale pogody się nie wybiera, a nasi twardziele - Wojtek w górach i Gosia (koleżanka ze sponsoringu muzyki i filmu) nad morzem dali sobie radę. A łatwo nie było, np. w Sopocie z powodu wiatru piątkową galę i pokaz filmowy trzeba było przenieść do Państwowej Galerii Sztuki w Domu Zdrojowym na molo. Borys Szyc jako pierwszy dostał tam naszą festiwalową nagrodę specjalną - Diamentowy Klaps Filmowy. W Zakopanem pokaz się udał, a od soboty w obu miastach było już pod gwiazdami. Zobaczcie zresztą sami.

A ja ogłaszam konkurs - zabawmy się, który z pokazywanych w lipcu filmów zgromadzi największą publiczność. Typować możecie do 31.07 a na początku sierpnia ogłoszę wyniki. Repertuar tutaj. Informacji o kinie pod gwiazdami szukajcie też na koncie OKL na Facebooku. I jeszcze jedna ważna sprawa, między Gdynią a Zakopanem (przez Sopot, Warszawę i Katowice) codziennie jeździ pociąg PKP Intercity z wagonem filmowym Orange Kino Letnie. Projekcje odbywają się tam non stop.

Scroll to Top