Odpowiedzialny biznes

Różowe smartfony, czyli z wizytą w Korei (0)

Marek Wajda

11 października 2011

Różowe smartfony, czyli z wizytą w Korei
0

Przy okazji meczu polskiej reprezentacji w Korei (relacje na bloga sportowym tu, tu i tu, tu) miałem możliwość zapoznać się ze specyfiką koreańskiej telekomunikacji.

Większość europejskich telefonów niestety tam nie działa, ponieważ używają innych systemów WCDMA lub CDMA, więc mój iPhone stał się tylko iPodem i aparatem fotograficznym. Choć w sumie to i dobrze, bo roaming jest bardzo drogi (ponad 20 zł za 1 mega danych). Dlatego już na lotnisku operatorzy oferują nie tylko zakup, ale wypożyczenie odpowiednich komórek.

Generalnie wszyscy używają tutaj smartfonów, zarówno starzy, jak i młodzi, w garniturach i bluzach. Oczywiście rządzą tutejsze marki: Samsung i LG.

Najbardziej zszokował mnie fakt, że na ostatnim – 5 poziomie metra, nie tylko na stacji, ale również w trakcie jazdy, rozbrzmiewają dzwonki telefonów, a ludzie spokojnie rozmawiają i korzystają z internetu. Ponieważ podróż z jednego krańca miasta na drugi może trwać ponad godzinę, w metrze są też specjalne terminale, w których można doładować komórki.

Telefony kobiet bardzo się wyróżniają, koniecznie muszą mieć obudowę, najlepiej różową, albo z rysunkiem lub z … wystającymi zajęczymi uszami. Stąd duża ilość sklepików specjalizujących się tylko w tego typu asortymencie.

Mimo tego, że wszyscy mają komórki na ulicach i w hotelach dostępne są budki telefoniczne. O dziwo – tutaj króluje stary sznyt. Poczułem się jak w Polsce 😉

O salonach sprzedaży napiszę Wam więcej w piątek, bo to zupełnie inna historia.

Może macie ochotę podzielić się jakimś technologicznymi smaczkami z Waszych podróży?

Udostępnij: Różowe smartfony, czyli z wizytą w Korei
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Samochód. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Piłkarskie jaja wg Monthy Pytona (0)

Jarosław Konczak

11 października 2011

Piłkarskie jaja wg Monthy Pytona
0

Dziś poznamy kolejnych pięciu finalisów ME 2012 oraz skład baraży. Powoli więc atmosfera Euro do nas dochodzi, choć w wielu sklepach gdzie widziałem sprzedawane gadżety Euro na razie nie widziałem, żeby ktoś je kupił, bądź nawet do nich podszedł. Więc ta atmosfera, o której pisałem wyżej chyba jest jeszcze daleko.

Ale przejrzystość piłkarskiego powietrza czasem przecinają mniej czyste smugi. Najpierw mieliśmy po raz pierwszy w Polsce wybory kibolskie podczas wyborów parlamentarnych z prawdopodobnym gabinetem cieni: „Litar” z Lecha Poznań (ten plujący na trybunie na rodzinę) – np na szefa komitetu organizacyjnego Euro 2012, siedzący w obecnie w areszcie  „Staruch” z Żylet” Legii Warszawa – np. na szefa resortu sportu, w końcu Janek Tomaszewski na szefa PZPN. Z tych wszystkich sukces odniósł tylko Janek, który teraz jako poseł już rozpoczął szumnie walkę ze Związkiem występując przeciwko trenerowi Smudzie i jednoczesnie prezesowi Lato. Możemy się więc spodziewać w najbliższym czasie wielu niespodzianek, bo jak stwierdził Zbigniew Boniek – Janek może rządzić nie potrafi, ale energii i zaciekłości mu nie brakuje, a więc nie spocznie w walce. Ciekawe czy spoczną kibice, którzy wydali wojnę PZPN-owi,  rządowi, niektórym klubom i nie wiem komu jeszcze. Zła dla nich informacja. Na razie przegrywają niemal na wszystkich frontach. Może doping na reprezentacji i np. na Lechu  w Poznaniu nie jest taki super jak był, ale stadiony się zapełniają, inni kibice (pikniki nie ultrasi) przychodzą, kluby i reprezentacja gra dalej, biznes się kręci. A chłopcy w szalikach i z racami lżą dziewieciolatków jak to miało miejsce w Warszawie – kibicowiski rekord świata głupoty, chamstawa i tchórzostwa -z racami na 9-letnich chłopców. Później się dziwią, że nikt nie chce z nimi rozmawiać.

Nie mniej wesoło dzieje sie w Europie za sprawą niewiele znaczącego na Starym Kontynecie szwajcarskiego klubu FC Sion, który żąda przywrócenia do Ligi Europejskiej. Szwajcarzy uznali, że droga odwołań akceptowana przez UEFA jest stronnicza i poszli do sądu powszechnego, gdzie wygrali. Teraz są odwołania, i dalsza prawana droga, niemniej  – jak donosi prasa – UEFA już dziś wysyła nieoficjalne sygnały, że może Szwajcarzy zostaną przywróceni do Pucharów. UEFA pamięta bowiem również niewiele znaczącego piłkarza – Jean-Marc Bosman z Belgii, który w latach 90-tych sie uparł i wygrał nie tylko swoje, ale zmienił cały transferowy rynek. Teraz może być podobnie. Ponieważ sady powszechne nie zależą od UEFA, a tej ostatniej wrogów nie brakuje, więc ewentualne potknięcie zostanie natychmiast wykorzystane.

Jak jeszcze dodam do tego, że cały czas grozi Korei Południowej walkower za mecz z Polską, to zrozumcie dlaczego załączam poniżej leciwy już ale bardzo piłkarski skecz Monthy Pytona – polecam.

http://www.klikplej.pl/film,3378

Udostępnij: Piłkarskie jaja wg Monthy Pytona
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Klucz. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Z rodziną – tylko na zdjęciach (0)

Bartosz Nowakowski

10 października 2011

Z rodziną – tylko na zdjęciach
0

Już nie słychać z trybun szyderczych haseł w stylu „Córciu, po przegranym meczu idziemy na zakupy. Może nowa torebka odpowiednio dobrana do koloru paznokci?” Tata nie trenuje i… Przychodzą wyniki. Wczoraj, po meczu do portfelika wskoczyło 750 tys. dolarów, w sam raz jak na nowe auto. Samochód samochodem, ten temat stał się już nużący. Agnieszka Radwańska gra o punkty, aby zakwalifikować się do nieoficjalnych mistrzostw świata w Stambule.

Oglądanie wczorajszego finału rozpocząłem wraz z niedzielnym obiadem. Miałem małe obawy, że może wpłynąć to na małą niestrawność. Jednak pierwszy set zakończył się pomyślnie. Muszę przyznać, że dzięki temu przyspieszyłem spożywanie. Nadeszła druga partia i zauważyłem, że Isi nie za bardzo chcę się biegać po korcie. Na chodzonego wygrać mecz? Szybkim chodem wyszedłem po herbatę, ale… Wróciłem z lekko podniesionym ciśnieniem. Trzeci set jak w dobrym kinie, plus ta ostatnia piłka sprawdzana sposobem „hawk eye”. Może piłka nożna też czeka na taki system?

To już sztuka wygrać dwa turnieje WTA pod rząd. Tydzień po tygodniu. Pierw Tokio, teraz Pekin. Widać, że mikroklimat na Dalekim Wschodzie sprzyja krakowiance. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. I tutaj autorowi tego tekstu jak i innym sympatykom marzy się w wygrana Australian Open, może Roland Garros, a może Wimbledonu albo US Open. Oczywiście jest jeszcze na to czas. Kilka spraw do poprawy i wszystko jest możliwe. I chyba jedna z ważniejszych kwestii już została poczyniona. Od jakiegoś czasu Agnieszka wraz z jej tatą wychodzą dobrze tylko na rodzinnych zdjęciach.

Udostępnij: Z rodziną – tylko na zdjęciach
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Gwiazda. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej