;

Odpowiedzialny biznes

Słuchaj, baw się i ładuj (0)

Marek Wajda

22 czerwca 2011

Słuchaj, baw się i ładuj
0

Wczoraj Rysiek podsumował zakończony właśnie Orange Warsaw Festiwal a dzisiaj zaczyna się największy festiwal na świecie – Glastonbury. Orange od lat wspiera organizację tego koncertu a we współpracy z GotWind zawsze przygotowuje coś wyjątkowego. W ub. r. przygotował kalosze-ładowarki, a których napisał Wam bloger Pablo_ck. Swoją drogą ten wynalazek został uznany jako jeden z 50-ciu najlepszych innowacyjnych produktów 2010 przez magazyn Time.

Kalosze przydają się podczas deszczowej pogody. Ale co zrobić gdy świeci słońce? Od teraz wystarczy założyć specjalną koszulkę, zaprojektowaną specjalnie na tegoroczną edycję festiwalu (swoją drogą bilety na niego rozeszły się w ciągu … 4 godzin!). Dzięki specjalnemu materiałowi, koszulka będzie zamieniać dźwięki (zwłaszcza basowe) na energię elektryczną. A dzięki temu możemy później naładować np. telefon.

Ale to nie ostatnia nowość przygotowana w tym roku przez Orange z myślą o ekologii.

O ile koszulki przydadzą się na festiwalach i dyskotekach o tyle z tego rozwiązania mogą korzystać wszyscy wielbiciele wypoczynku na łonie natury. To specjalny wiatraczek, który można umieścić na szczycie namiotu. Jego turbiny napędzane wiatrem generują energię, dzięki której można ładować telefony, mp3, baterie do aparatu fotograficznego czy inne urządzenia.

Jak Wam podobają się te wynalazki? A może Wy macie jakieś fajne pomysły?

Udostępnij: Słuchaj, baw się i ładuj
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Muzyka

Energia OWF (0)

Ryszard Kamiński

21 czerwca 2011

Energia OWF
0

Czwarta edycja Orange Warsaw Festival za nami. Jamiroquai porwał tłumy do zabawy, Skunk Anansie dali energetyczny show, a Moby zarażał swą charyzmą. Po 5 latach rewelacyjnie na scenę wróciła też grupa Sistars. A wszystko na stadionie Legii, który okazał się doskonałą muzyczną areną.

Na siedmiu koncertach Orange Warsaw Festival bawiło się ponad 50 000 ludzi. To była publiczność jakiej grający na co dzień na tej arenie piłkarze mogą tylko pozazdrościć. Fani My Chemical Romance w trakcie utworu „Na Na Na” wyciągnęli w górę kartki z napisem „Na”, a podczas kawałka „SING” maski, a na ostatniej piosence – latarki. Z kolei gdy Moby zagrzewał publiczność słowami „lubię, kiedy tysiące ludzi buja się w takt mojej muzyki” – stadion falował.

Drugiego dnia na koncercie Sistars wzruszona publiczność odśpiewała im „sto lat”. Jay Kay, lider zespołu Jamiroquai, który zdominował ten koncertowy wieczór dyrygował publicznością podczas grania swoich najlepszych utworów. Roztańczony tłum długo nie pozwalał mu zejść ze sceny. Zobaczcie zresztą sami krótką próbkę tej atmosfery. A do tych którzy byli prośba – napiszcie jak się bawiliście.

My uruchomiliśmy też strefę Orange, w której czekały dodatkowe atrakcje. Można tam było zrobić sobie festiwalowy makijaż bądź tatuaż, spróbować sił w tworzeniu biżuterii i wianków, czy zagrać na własnoręcznie przygotowanych ekologicznych instrumentach. Wszyscy zainteresowani mogli też bawić się na symulatorach gier. W ciągu dwóch dni w strefie bawiło się ponad 35 000 osób.

Udostępnij: Energia OWF
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Prawie jak Levadia (0)

Jarosław Konczak

20 czerwca 2011

Prawie jak Levadia
0

Przeczytałem, że Wisła Kraków nie ma się co bać, bo w losowaniu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów trafiła na półamatorski zespół z Łotwy – Skonto Ryga. W dodatku dziesięć lat temu piłkarze Białej Gwiazdy już Łotyszy pokonali 1:0 i 2:1 (prawdziwy pogrom :)))).

Chociaż święcie wierzę, że Wisła przejdzie tego rywala to pamiętajmy, że dwa lata temu też byłem – jak zresztą niemal wszyscy inni –  pewien przed konfrontacją, a później kompromitacją z Levadią Tallin – też półamatorską drużyną.

Bardziej martwię się naszym stanem ducha jako kibiców. Skoro gramy już w II rundzie eliminacyjnej i trafiamy na potencjalnie najtrudniejszego przeciwnika w tej rundzie – czyli półamatorów z Rygi – a głośno o tym na forach internetowych – to słabo jest z naszą piłką i jeszcze słabiej z wiarą w piłkę klubową.

Normalnie nie powiiniśmy o tym w ogóle pisać i rozmawiać i tylko odnotować dwa wysokie zwycięstwa … i to odniesione rezerwami Wisły. Bo skoro pierwszy skład Wiślaków spina się na półamatorów, to co będzie jak w ostatniej fazie przed grupową trafimy na klub z Anglii, Wloch czy Hiszpanii. Czy „spinki” nam wtedy wystarczy, czy sobie odpuścimy, że i tak wiele pokazaliśmy gromiąc kluby typu Skonto i inne.

Póki co jednak wierzę, ale nie powiem, że się nie boję.

Udostępnij: Prawie jak Levadia
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej