Bezpieczeństwo

Tajemnicze telefony z Kuby (i nie tylko). O co chodzi?

Piotr Domański Piotr Domański
10 stycznia 2018
Tajemnicze telefony z Kuby (i nie tylko). O co chodzi?

Telefon z tajemniczego, zapewne zagranicznego numeru? Szybki sygnał i rozłączenie? Co robić – zapytacie. Spieszę z odpowiedzią. Mechanizm oszustów, o których stał się głośno w ciągu ostatnich tygodni, był prosty. Losowo wybierali numery komórkowe i puszczali sygnał, licząc że oddzwonimy. Ostrzegał przed tym na Twitterze Wojtek.

Pomimo, że wszystko zaczęło się tuż przed Sylwestrem i Nowym Rokiem media szeroko poinformowały o całej sprawie. My też pisaliśmy o tym, między innymi na oficjalnym Facebooku Orange, a odpowiednia informacja trafiła także na naszą infolinię. Przyniosło to wymierny rezultat – pomimo, że liczba „sygnałów” z kubańskich numerów nadal pozostała duża, praktycznie nikt już na nie nie oddzwaniał. A to nie wszystko - postanowiliśmy także anulować opłaty na połączenia na numery kubańskie tym wszystkim, którzy oddzwonili na nie.

Biorąc pod uwagę skalę całego wydarzenia postanowiłem przygotować dla Was poradnik dotyczący modelu tego oszustwa i metod zabezpieczenia się przed nim. Kluczowa sprawa to odpowiedź na pytanie: „jak to działa?”. Oszuści dzwonią do nas z zagranicznego numeru, a samo połączenie jest dla Nas bezpłatne. Koszty zaczynamy ponosić dopiero, gdy oddzwonimy. Nasz rachunek obciąża wtedy połączenie międzynarodowe. Dlatego, by nie paść ofiarą oszustwa…

Pomyśl zanim oddzwonisz!

Większość prób oszustwa tego rodzaju wykonywanych jest z bardzo egzotycznych numerów. Pech chce, że ich prefiksy wyglądają podobnie do naszych swojskich, krajowych. Akurat w przypadku wspomnianego +53 żaden z polskich regionów nie posiada takiego „kierunkowego”- zarezerwowano dla numerów komórkowych. Mamy jednak 54 (Włocławek i okolice) oraz 52 (Bydgoszcz i okolice). W przypadku Tonga, z którego numerów także widzimy wiele podobnych ataków jest jeszcze trudniej. Tamtejsze numery zaczynają się od +67, dokładnie tak samo jak numery z… Piły.

Z drugiej strony numery międzynarodowe są dłuższe, niż numery polskie. Krajowe to zawsze dziewięć cyfr (z prefixem +48 - jedenaśnie). Dlatego pierwszym zabezpieczeniem przed oszustwem jest odpowiedź na jedno… proste pytanie:

Jakiej długości jest numer, na który chcę oddzwonić

Jeżeli widzicie tam więcej cyfr lub  z przodu nie ma polskiego kierunkowego (+48) to zastanówcie się cztery razy zanim oddzwonicie. Nawet jeżeli numer wygląda swojsko. Pamiętajcie, że nawet +22 może oznaczać, że to telefon z… Beninu, Burkina Faso lub Gambii.

Sprawdź numer

By dodatkowo upewnić się czy powinniśmy oddzwaniać warto wejść na jedną z podstron Orange.pl (PDF 121 KB), gdzie znajdziecie pełną listę numerów kierunkowych do wszystkich krajów świata. W internecie znajdziecie także szereg stron, które po wpisaniu numeru podpowiedzą nam, z jakiego jest kraju. Wykorzystać można także aplikacje, a część smartfonów posiada taką funkcjonalność wbudowaną.

Zablokujmy numery międzynarodowe

Jeżeli nie macie (bogatej) ciotki w Ameryce, dzieci na obozie narciarskim w Austrii czy męża w Anglii dobrym rozwiązaniem jest blokada wszystkich połączeń międzynarodowych. Można tego dokonać dzwoniąc na infolinię, planujemy także wprowadzić taką możliwość poprzez konto na nowym Mój Orange dostępnym na stronie orange.pl. Pracujemy, by stało się to jak najszybciej.

Część smartfonów także posiada funkcję blokady połączeń międzynarodowych. W tej sytuacji także można ją wykorzystać.

Bądź na bieżąco

Oszuści co chwilę wpadają na nowe pomysły jak obłowić się naszym kosztem. Dzisiaj popularny jest phishing, sygnały z zagranicznych numerów czy numery „na wnuczka”. Za rok, czy dwa pojawią się nowe metody. Dlatego warto się dokształcać. Na naszym blogu co tydzień pojawiają się teksty o bezpieczeństwie w sieci. Orange posiada także wyspecjalizowany zespół CERT, który między innymi zajmuje się ostrzeganiem przed zagrożeniami. O numerach z Kuby także pisali ;-). Można także zajrzeć na stronę nasz.orange.pl

Wiem, że świat jest coraz bardziej skomplikowany i często działamy automatycznie. Apeluję jednak po raz kolejny – zastanówcie się do kogo oddzwaniacie. Spójrzcie na jakiego SMS odpisujecie. Sprawdźcie dwa razy na jaki adres strony wchodzicie. To nie kosztuje wiele czasu, a podobnie jak w przypadku telefonów z Kuby może nas kosztować kilka, kilkanaście bądź nawet kilkaset złotych.

Komentarze

emitelek
emitelek 17:36 10-01-2018

ŚWIETNE podsumowanie! Szkoda, że nie da się tego „skompresować” i wysłać SMS-em do wszystkich abonentów 😉

Odpowiedz
MAURYCY
MAURYCY 20:02 10-01-2018

No dobra, mechanizm opisany, ale w sumie znany. Wytłumacz nam proszę co ci delikwenci z Kuby z tego mają? Oddzwaniamy na jakieś ich numery premium za które dostają jakąś kasę, czy po prostu dla żartu to robią nie czerpiąc z tego żadnych korzyści?

Odpowiedz
    Pan Pikuś
    Pan Pikuś 21:34 10-01-2018

    Dokładnie tak jak piszesz. To są numery premium i na tym oszuści zarabiają. Szacun dla Orange za anulowanie opłat na kubańskie numery.

    Odpowiedz
Prz
Prz 21:51 10-01-2018

Na czym oni zarabiali? Nie zawsze to był numer premium. Na MTRach?

Odpowiedz
    manyaky
    manyaky 10:20 15-01-2018

    Dokładnie. Jaki mieli w tym cel?

    Odpowiedz
Piotrekk85
Piotrekk85 23:51 13-01-2018

A czemu przy okazji zablokowano roaming na Kubie i dzwonienie na kubańskie numery? Polacy na Kubie zostali bez kontaktu…

Odpowiedz
Radoslau
Radoslau 20:19 27-02-2018

Zastanawia mnie w jaki sposób zarabia oszust z Kuby.przecież jak oddzawaniam na ten numer gdzieś do Afryki to kasę zgarnia operator w tym przypadku Orange .Trzeba to zbadać w jaki sposób nasze dane są przetwarzane.

Odpowiedz
UWAGA SAMOA
UWAGA SAMOA 08:59 07-06-2018

Pojawił się nowy numer: wczoraj otrzymałam taką strzałkę z SAMOA po godz. 22.00. W pierwszej chwili myślałam , ze to komórka, ale kiedy zobaczyłam pod numerem lokalizacje SAMOA Numer +685 xxx xxxx

Odpowiedz
Jacek
Jacek 20:14 07-11-2018

Od kilku tygodni jestem nękany telefonami z zagranicznych numerów, co chwilę z innego kraju. Przez przypadek raz oddzwoniłem bo numer był podobny do nr z mego miasta, ale szybko się rozłączyłem. Połączenie trwało 1s za co zostałem obciążony przez Orange kwotą ok 8zł. Zadzwoniłem na infolinię z prośbą o zablokowanie możliwości dzwonienia do mnie z zagranicy. Niestety pracownik Orange poinformował mnie że nie ma takiej możliwości. O co chodzi? To w końcu jest taka możliwość czy nie? Niech się wypowie jakaś kompetentna osoba w tej sprawie.

Odpowiedz
ML
ML 11:38 16-09-2020

Do mnie dzwonili z numeru : +6858490345 lokalizacja Samoa. Uwaga na oszustów

Odpowiedz
ML
ML 11:40 16-09-2020

do mnie dzwonili równiez z tego numetu: +6857390226

Odpowiedz

Odpowiedzialny biznes

Fundacja Orange edukuje dzieci poprzez aplikacje mobilne!

Bartosz Rymkiewicz Bartosz Rymkiewicz
09 stycznia 2018
Fundacja Orange edukuje dzieci poprzez aplikacje mobilne!

Miesiące ciężkiej pracy wreszcie dały efekt. Światło dzienne ujrzała pierwsza aplikacja mobilna Fundacji Orange - MegaMisja z Psotnikiem. Pobierzecie ją za darmo: iOS - TUTAJ, Android - TUTAJ.

Najpierw program, potem gra z Psotnikiem

Nasza, jeszcze gorąca, bezpłatna aplikacja to uzupełnienie programu edukacyjnego Fundacji Orange - MegaMisji. Na jego mocy w 600 szkołach w całej Polsce uczniowie przechodzą gruntowny kurs edukacji cyfrowej: uczą się odróżniać prawdziwe informacje od fałszywych, tworzą swoje filmy, poznają sposoby ochrony przed niebezpieczeństwami w sieci i zgłębiają wiele innych zagadnień. Zajęcia mają formę zabaw i wyzwań edukacyjnych realizowanych na świetlicach, po to aby były ciekawe dla 7-9 latków, czyli grupy dla której dedykowana jest MegaMisja.

MegaMisja z Psotnikiem to swoisty krok dalej. Nasza nowa aplikacja dotyka tych samych problemów co program edukacyjny. Jest wyposażona w tych samych bohaterów, którzy pojawiają się w scenariuszach lekcji MegaMisji. Różnica? Aplikacja dedykowana jest rodzicom i ich dzieciom. Znakomicie sprawdzi się na jeszcze szerzą skalę - odnajdą się w niej także te dzieci, które w szkole nie miały styczności z MegaMisją.

Na czym polega aplikacja?

Po zainstalowaniu aplikacji (na tablet lub telefon) użytkownik staje przed zadaniem zaopiekowania się wesołą sztuczną inteligencją - Psotnikiem. Może karmić go, myć, głaskać, ubierać. Może też stworzyć galerię z różnymi przebraniami Psotnika. Zdobywa prezenty i urządza pokój swojego stworka. Musi nauczyć go życia w Cyfrowym Laboratorium. Aby osiągnąć ten cel, w kolejnych poziomach wypełnia krótkie zagadki, quizy i memo oraz odblokowuje minigry. Całość utrzymana jest w przyjaznej, wesołej szacie graficznej. Co kluczowe - nawigację po grze wspiera lektor, więc korzystanie z aplikacji nie wymaga umiejętności czytania.

Przepis na hit

Aplikacja błyskawicznie zyskała uznanie użytkowników. Zdaniem Dagmary Hicks, popularnej blogerki parentingowej z bloga CalaReszta.pl, która testowała ze swoimi pociechami aplikację, to znakomite narzędzie, aby nauczyć dzieci… troski o innych. - Moje sześciolatki przechodzą teraz taki etap, w którym pragną opiekować się kimś młodszym. Wykazują się cierpliwością i zabieganiem o względy maluszka. W tej roli Psotnik sprawdza się idealnie. Można się nim opiekować, a jednocześnie wspólnie zdobywać wiele pożytecznych umiejętności. Staje się nie tylko młodszym bratem, ale i fajnym kolegą. Mam poczucie, że czas, jaki moje dzieci spędzają na zabawie z Psotnikiem, nie jest jałowym gapieniem się w ekran. W ciągu ostatnich kilki tygodni, w czasie których testowaliśmy aplikację, moje dzieciaki nie tylko pokochały Psotnika, ale i zdobyły szereg nowych umiejętności. Oczywiście z pomocą mamy, która siedzi i czeka na swoją kolej gry. Takie zabawy z dziećmi to ja lubię. Psotnik ostatecznie mnie przekonał, że aplikacje mobilne dla dzieci mogą być fajne i mądre – pisze.

Jej zdanie podziela Marlena Wróblewska – ekspertka parentingowa z bloga Makoweczki.pl, której dzieci zauroczyły się aplikacją. - Aplikacja oprócz warstwy edukacyjnej jest także doskonałą zabawą. Nie jest banalnie prosta, ale także nie jest za trudna (Lenka kilka razy potrzebowała mojej pomocy). Jest to także dobry moment, żeby porozmawiać z dziećmi o tematach technologicznych, a także zagrożeniach wynikających z ich użytkowania – puentuje.

MegaMisja z Psotnikiem - zapamiętaj, i pobierz. Nie pożałujesz.

Polecam,

Bartosz Rymkiewicz

Komentarze


Sieć

Internet śmiga na stokach

Piotr Domański Piotr Domański
09 stycznia 2018
Internet śmiga na stokach

Zawsze gdy jadę na narty chciałbym zobaczyć na miejscu co najmniej 2 metry dobrze przygotowanego śniegu. Stoki bez „muld” i ładnie wyratrakowane. Do tego ładną pogodę, brak kolejek…

Zakładam, że wy podobnie. I podobnie jak ja, chcielibyście się tym podzielić z przyjaciółmi (by się cieszyli razem z Wami) lub nie-do-końca przyjaciółmi by im w pięty poszło ;-) By móc to zrobić szybko i sprawnie na stoku przydaje się zasięg. Przydaje się również chociażby po to, by zadzwonić po pomoc w trudnej sytuacji.

Dlatego każdego roku szczególny nacisk kładziemy, by nasz zasięg  był dostępny w ośrodkach  narciarskich i bazach turystycznych w całej Polsce. To trudne zadanie, bo miejsca, gdzie zwyczajowo szalejemy na śniegu (góry) nie są idealnym miejscem do rozbudowy sieci. Robimy jednak bardzo dużo, także w ramach Networks! by Wasze wrażenia z surfowania po necie, dzwonienia i SMS-owania były porównywalne, lub nawet lepsze, co z szusowania.

Nowe stacje, mobilne BTS i więcej 4G LTE

W tym roku uruchamialiśmy nowe częstotliwości na działających już masztach, dostawialiśmy nowe, a w miejscach, gdzie było konieczne pojawiły się, lub niedługo pojawią się także maszty mobilne. Już teraz możecie korzystać z nowej stacji bazowej w Sromowcach Niżnych. W Bukowinie Tatrzańskiej mamy dla Was z 4G LTE na częstotliwości 1800 MHz, a w Rajczy, Łysej Górze i Małastowie 4G LTE na 800 MHz. Mobilne stacje bazowe, z których możecie korzystać stoją już w Karpaczu, Białce, Czarnej Górze, Zieleńcu i Jurgowie. Do końca stycznia w ośrodkach narciarskich pojawią się tam kolejne dwie. Stacje mobilne to świetne rozwiązanie wtedy, gdy trzeba szybko i skutecznie poprawić pojemność i zasięg sieci. Zarówno na festiwalach, stokach jak i na Światowych Dniach Młodzieży.

[caption id="attachment_14363" align="alignnone" width="750"]stacja bazowa przy nartostradzie w Białce Tatrzańskiej Stacja bazowa przy nartostradzie w Białce Tatrzańskiej.[/caption]

Powiecie „eee… mało!” Jednak pamiętajcie, że kawał roboty wykonano już w ubiegłych latach. Nie zmienia to faktu, że chociaż w przeważającej większości stacji narciarskich sieć działa bardzo dobrze, to na pewno się one nie nudzą.

Stacje mobilne mają co robić

O słodkim nieróbstwie mogą zapomnieć w szczególności nasze stacje mobilne.  Od Wigilii Świąt Bożego Narodzenia za pośrednictwem naszych stacji mobilnych w Karpaczu i Czarnej Górze przesłano ponad 430 GB danych i wykonano ponad 29,5 tysiąca minut połączeń. Rekordowymi dniami były 31 grudnia i 1 stycznia. To jak bardzo są one potrzebne widać gdy porównany transfer danych przed Świętami i po nich. Przed – stacje te przesyłały kilka GB danych dziennie (w weekendy – kilkanaście), a po Świętach średnia to blisko 27 GB dziennie. Wykonano także z tych stacji 50 połączeń alarmowych.

Czekacie zapewne na podsumowanie roku, jednak tym razem pozwolimy sobie przetrzymać Was nieco dłużej. Chciałbym bowiem zebrać dane dotyczące ruchu i skali inwestycji z całego roku, a na to potrzeba kilku tygodni.

Komentarze

Scroll to Top