;

Oferta

Test, czyli kupowanie z głową (0)

Wojtek Jabczyński

24 marca 2010

Test, czyli kupowanie z głową
0

Wczoraj na portalu rpkom.pl pojawiła się nieoficjalna informacja, że ponad 25 proc. klientów Orange oddaje mobilny modem po testach. Podana liczba jest zbliżona do rzeczywistości. Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę też stwierdzić, że u konkurencji zwroty wyglądają podobnie. Ich skala absolutnie mnie nie szokuje. Wręcz przeciwnie świadczy, że staliśmy się mądrzejsi i bardziej wymagający. Jeśli można coś sprawdzić przed kupnem, to dlaczego nie? W mobilnym necie chodzi nie tylko o zasięg i szybkość transferu, ale też codzienną przydatność usługi. I tutaj ciekawostka. Według badań najczęściej korzystamy z mobilnego netu w domu, a wtedy porównując go z dostępem po kablu, traci na atrakcyjności. Dlatego powodów zwrotów może być co najmniej kilka. Biorąc wszystko pod uwagę sądzę, że jeśli zdecydowanie więcej klientów jednak decyduje się po testach kupić Orange Free, to taki wynik jest co najmniej dobry.

Udostępnij: Test, czyli kupowanie z głową
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Drzewo. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Innowacje

Serwery Treści dały radę (0)

Marta Cieślak-Krajewska

24 marca 2010

Serwery Treści dały radę
0

W niedzielę kilka tysięcy widzów mogło obejrzeć w portalu Gazeta.pl transmisję debaty prezydenckiej w PO. Program transmitowano za pośrednictwem łącz zestawionych dla Agora S.A. oraz przy użyciu Serwerów Treści jako metody dystrybucji.

Na blogu pisałam już sporo o Serwerach Treści. Możecie o tym przeczytać tutaj i tutaj. Dodam tylko, że jest to już druga transmisja wydarzenia na żywo przeprowadzona dzięki Serwerom Treści. Pierwszym udanym sprawdzianem był charytatywny koncert dla Haiti, który odbył się pod koniec lutego. Wówczas internauci mogli obejrzeć transmisję tego wydarzenia na blogu tp oraz portalu Wirtualna Polska.

fot. Agencja Gazeta

Udostępnij: Serwery Treści dały radę
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Klucz. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Manchester Warszawa – wspólna walka ale inne cele (0)

Jarosław Konczak

24 marca 2010

Manchester Warszawa – wspólna walka ale inne cele
0

Był sobie kiedyś taki serial o walce Polaków o wolność „Blisko coraz bliżej”. A pisze o tym dlatego, że teraz widzę na żywo dwa seriale „Dalej coraz dalej” o mistrzostwie Polski dla Legii i „Gorzej coraz gorzej” o grze stołecznej drużyny. I już chciałem zakończyć temat, gdyby nie gest Grzelaka po zdobyciu bramki. Przypomnę pod strzeleniu gola napastnik wojskowych podbiegł do pustych trybun i zaczął świętować odwrócony tyłem do kibiców Legii. I tu rozległy się gwizdy, a na trybunach później rozległo się gromkie „ITI spier …” O swoim stosunku do właścicieli przypomnieli sobie kibice z Łazienkowskiej, którzy od trzech lata walczą z zarządem klubu – nie dopingując, a od pewnego czasu  poszli dalej bo zaczęli walczyć z zawodnikami – gwiżdżąc na swoich.

Gdy patrzę na niekończącą się walkę kibiców z władzami klubu przypomina się mi Manchester United, gdzie też od kilu lat trwa walka z amerykańskimi braćmi Glazer, którzy kupili „Czerwone diabły.” Ale tam gest Grzelaka nie przeszedłby nie tylko dlatego, że nie ma pustych trybun, ale dlatego, że kibice choć nie zgadzają się z polityką władz klubu, to jednak kochają swoją drużynę. Konflikt w Manchesterze jest jeszcze większy niż w Warszawie, ale nikt gwiżdże, gdy na murawie pojawia się Michael Owen czy  Wayne Rooney. Zielono-złote szaliki na stadionie zamiast tradycyjnych czerwonych barw, omijanie sklepów należących do braci Glazer, inicjatywy „Czerwonych Rycerzy”, czyli bogatych i wpływowych kibiców Manchesteru United, którzy chcą zebrać miliard funtów, za który odkupią klub od znienawidzonej rodziny Glazerów mają za zadanie zbudowanie wielkiego Manchesteru, a nie zrównanie go z ziemią.

Wiem, że Manchester i Legia to zupełnie inne drużyny, poziomy, ligi i historie. Ale wiem też, że jedenastu zawodników wybiegających na własny stadion na trybunach ma dwunastego gracza. I ten dwunasty często potrafi przechylić szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy. Można nie lubić właścicieli, można krytykować trenera, zawodników, ale w ciągu 90 minut gry trzeba zapomnieć. I wtedy jest szansa, że niesiony dopingiem Manchester strzeli w trzy minuty decydujące dwa gole Bayernowi i zdobędzie jak w 1999 roku Puchar Champions League, a sześc lat później Liverpool niesiony dopingiem 40 000 fanów dokona niemożliwego i z wyniku 0 do 3 doprowadzi do remisu i wygra z Milanem, choć nikt w to na świecie z wyjątkiem jego kibiców już nie wierzył.

Takich wydarzeń kibice na Łazienkowskiej nie zobaczą, bo kto nie wierzy, nic nie osiągnie. A dominująca obecnie na trybunach grupa nie wierzy w klub, trenerów, zawodników, nie wierzy w nic co jest. Muszą sobie jednak zdać sprawę, że poza tym co jest niczego innego na Łazienkowskiej nie będzie. Nie ma jak w Anglii bogatych „rycerzy”, którzy odkupią klub. Nie ma innych chętnych na warszawski klub, potencjalni inwestorzy po tym co widzimy tu od trzech lat raczej się nie pojawią. ITI za dużo włożył w interes, żeby się wycofać. I chyba lepiej dla wszystkich żeby się nie wycofał, bo wtedy mógłby zabrać tak dużo, że klub bez sponsora i pieniędzy po raz pierwszy w historii spadłby z ekstraklasy. A ciekawie jestem jakby wtedy zabrzmiał dumny śpiew „Legia to my” w meczu z MKS Kluczbork, czy Flotą Świnoujście.

Udostępnij: Manchester Warszawa – wspólna walka ale inne cele
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej