;

Odpowiedzialny biznes

Uściski w 80 dni dookoła świata (0)

Tomasz Sulewski

27 września 2012

Uściski w 80 dni dookoła świata
0

Ostatnio na naszym blogu sporo było o podróżach Martyny i o korzyściach płynących z korzystania z Orange Travel. Dziś z kolei spotkanie dwóch postaci – znanej globtroterki i dopiero startującego do sławy backpackera. Poznajcie go – oto Maksym Skorubski. O jego podróżniczej pasji i niezwykłym projekcie „Uściski w 80 dni dookoła świata” (który wspieramy), a także o tym, czy podróżowanie za granicą musi być drogie porozmawiał z nim Dawid Gaweł, którego znacie już z wywiadu z Kominkiem.

cf5b6165f080ee06bdf126a55093f313001                                                          Pierwszy „darmowy uścisk” z Martyną Wojciechowską, fot. Maksym Skorubski

Przed Tobą spora wyprawa – 80 dni, 30 miast, 16 krajów, to Twoje plany na najbliższe 3 miesiące. Skąd taki pomysł? Chcesz być polskim Phileasem Foggiem?

Raczej nie – on podróżował z powodu zakładu o 20 tysięcy funtów. Ja – dla przyjemności. Jestem nieuleczalnie uzależniony od podróżowania. Gdy miałem 16 lat, wybrałem się w pierwszą dłuższą, samotną wyprawę do Japonii przez Dubaj. Sam na nią zarobiłem – programowaniem. Podróżowanie to dreszcz emocji, niespodzianka, poznawanie nie tylko niezwykłych miejsc, ale przede wszystkim – ciekawych ludzi. Z wieloma z tych, których poznałem podczas podróży – dzięki internetowi – do tej pory utrzymuje kontakty. Podczas moich wypraw przekonywalem się dziesiątki razy, że ludzie różnych kultur potrafią być dla siebie przyjaźni. Nigdy nie spotkało mnie w podróży nic niebezpiecznego, a byłem już w 55 krajach. Np. w lutym 2009 roku zwiedzałem RPA i Zambię. Jadąc z Kapsztadu do Johannesburga byłem jedynym białym w autokarze. Ludzie pytali się, w czym mi pomóc. Byli życzliwi, doradzali.

Podróże to Twoja pasja i w pewnym stopniu już chyba także styl życia. Jak mówiłeś – masz na swoim koncie wizyty w 55 krajach. Czy początki były trudne?

Najtrudniej było przekonać rodzinę, że podróże (i latanie samo w sobie) nie są niebezpieczne. No i oczywiście zdobycie potrzebnych środków. Ale wykorzystując hostele i noclegi za 30 zł, tanie połączenia lotnicze na całym świecie – można bardzo wiele.
Gdyby nie internet i dostępność wszystkich informacji, byłoby o wiele trudniej. A tak – wystarczy tylko wiedzieć, gdzie szukać. Można siedząc w domu, w Polsce i bez problemu znaleźć np. połączenia autobusowe między Peru a Chile, nawet nie znając hiszpańskiego. Od czego jest Google Translate?

Skąd w takim razie czerpiesz pomysły na kolejne wyprawy? Czy jest ktoś, kto szczególnie Cię inspiruje w tej kwestii?

Powinienem wymienić tu dwie osoby. Osobą, która zaraziła mnie geograficznym „bzikiem” jest moja mama. Potrafiliśmy godzinami rozmawiać o różnych, dziwnych i odległych zakątkach. Najpierw jeździłem palcem po mapie, ale z czasem okazało się, że przynajmniej niektóre z tych miejsc są dostępne realnie. Wymagało to wysiłku, kombinacji, oszędności, organizowania dodatkowych zleceń, zarwanych nocy, ale dzięki temu można było obejrzeć miejsca znane dotąd wyłącznie z programów podróżniczych.
Natomiast drugą osobą, która mnie zainspirowała jest Martyna Wojciechowska. Przypadkowy zbieg okoliczności sprawił, że ją poznałem. Zaimponowała mi się jej odwaga, niekonwencjonalny styl życia, takie nieustanne pragnienie nowych doznań, ale również otwartość na ludzi. Jest bardzo pozytywną osobą – myślę, że również dzięki podróżom i różnym przeżyciom, jakie się z nimi wiązały. Podróże zupełnie zmieniają perspektywę widzenia różnych rzeczy. I pozazdrościłem Martynie tych wypraw, chcąc – choćby nawet w mniejszej skali – doświadczyć czegoś podobnego.

Jest jednak jeden element Twojej najbliższej podróży, którego to Martyna mogłaby Ci chyba pozazdrościć. Podobno zamierzasz podczas niej przytulać ludzi na ulicach? To prawda czy tylko plotki?

Tak, to prawda. Całą wyprawę nazwałem „Uściski w 80 dni dookoła świata”. Chcę w 16 miastach zorganizować akcję Free Hugs – przy wsparciu moich znajomych z różnych krajów, którzy pomagają mi rozpropagować akcję przez Facebooka. Podobną akcję współorganizowałem już w Polsce. Świetnie się udała. To dobry sposób, by przekazać sobie nawzajem pozytywne emocje, trochę uśmiechu, chwilę radości. Fajnie widzieć, jak ludzie z pozoru totalnie obcy na chwilę wyzwalają się z jakichś swoich blokad i przełamują się, by przytulić nieznajomą osobę, która do nich podchodzi. Pokazują wtedy, że tak naprawdę są życzliwi. To bardzo pozytywny element w dzisiejszym zabieganym świecie.

Twojemu wyjazdowi patronować będzie w jakiejś mierze hasło Orange Travel „nie ograniczaj się w podróży”. Ty udowadniasz, że podróżowanie wcale nie musi być drogie. Czy umiałbyś zachęcić naszych czytelników do tak aktywnego spędzania wolnego czasu, jaki sam preferujesz?

To prawda – podróżowanie absolutnie nie musi być drogie. Namawiam wszystkich do spróbowania – naprawdę możecie za cenę 2-tygodniowego pobytu w Międzyzdrojach zwiedzić jakieś ciekawe, egzotyczne miejsce. O ile oczywiście jesteście w stanie przenocować z kilkorgiem obcych osób w tym samym pokoju i nie boicie się zjeść obiadu w knajpce na ulicy za 3 dolary zamiast za 50 w restauracji.
By tanio podrózować, trzeba wiedzieć, jak wykorzystywać nadarzające się okazje. Należy z wyprzedzeniem (i szybko) kupować korzystne loty, dzięki czemu można przeleć nawet kilka tysięcy kilometrów za np. 30 zł. Nieraz trzeba zmodyfikować mocno trasę podróży ze względu na pojawiającą się świetną okazję. Przy odpowiedniej konfiguracji lotów można zbić cenę kilkakrotnie, np. wybierając lot po trójkącie, czyli wystartować z innego miasta, a wrócić do innego. Dobrze jest korzystać z wyszukiwarek lotów np. kayak.com, czy momondo.com. Warto też odwiedzać stronę hostelworld.com. Podczas podróży będę opisywać szczegółowo na blogu, jak redukować różne koszty – od transportu (również lokalnego) przez noclegi (hostele i couchsurfing, czyli noclegi w domach innych podróżników) po komunikację – wykorzystywanie darmowych sieci wifi i taniego roamingu.
I naprawdę lepiej wydać pieniądze na podróż, po której wrażenia zostają na zawsze, niż kupić kolejny, mało potrzebny sprzęt, gadżet, który po tygodniu przestaje cieszyć.

c0bd1b100e4ac1c48bfbbf2026f87245619                                                                    Wodostapy Igassu – Argentyna – 2010, fot. Maksym Skorubski

Wrócimy jeszcze do podróży Maksyma – gdy z niej powróci zapytamy go, jak mu poszło i jak się sprawdziło Orange Travel. Jeśli chcecie obserwować jego poczynania, możecie to robić na stronie  www.maxhugs.com lub na jego facebookowym profilu (www.facebook.com/maxhugscom), gdzie na bieżąco zamieszczane będą relacje z wyprawy. No chyba, że wolicie spotkać go osobiście, a nawet się do niego przytulić – wtedy zapraszamy Was do Warszawy lub Poznania.

A czy Wy wybieracie się gdzieś w najbliższym czasie?

Udostępnij: Uściski w 80 dni dookoła świata
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Flaga. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Innowacje

Własna centrala na stronie www (0)

Paweł Jagora

27 września 2012

Własna centrala na stronie www
0

Czasy się zmieniają – to wiedzą wszyscy. Ale czasem nawet mnie zaskakuje jak szybko się zmieniają. Dziś tylko połączenie z internetem potrzebne jest aby obejść się w firmie bez konieczności zakupu skomplikowanej infrastruktury jak choćby centralka telefoniczna. Wirtualna Centralka Orange to nazwa całego systemu służącego do obsługi połączeń telefonicznych w małych i większych firmach. Sam pomysł może nie jest przesadnie nowatorski, bo pamiętam, że takie pomysły istniały w świecie telekomunikacji już od ładnych kilku lat. Niemniej jednak, jeśli nic o nim nie wiecie, to może się on Wam wydać naprawdę interesujący. Tym bardziej, że usługa Wirtualna Centralka Orange (w skrócie WCO) jest naprawdę dopracowana w najmniejszych szczegółach oraz udostępnia wszystkie nowinki w tej dziedzinie i to podane w przejrzystej i łatwej do zarządzania aplikacji.

2fff35d71421b84a920ffdf7fe01e85d52c

Co to w ogóle jest? Wyobraźmy sobie kogoś zakładającego nową firmę. Pan X razem z kolegami zakładają portal z ogłoszeniami. Każdy z nich ma jakiś telefon komórkowy oraz jest telefon podłączony w biurze, które wynajęli do tego celu. Dzięki WCO mogą zamieścic w prasie tylko 1 numer, pod którym wszyscy będą dostępni. Mało tego, każdy z nich będzie dostępny pod swoim własnym numerem wewnętrznym (bez konieczności podawania numerów komórkowych). Będą również mieli możliwość przełączania rozmów pomiędzy sobą bez konieczności powiadamiania klienta „Pan zadzwoni do Staszka pod nr, on się tym zajmie”.
Oczywiście tylko w godzinach pracy 🙂 ponieważ po godzinach osoba dzwoniąca pod numer firmy usłyszy komunikat lektora mówiący o godzinach pracy (wpisany do aplikacji na www i zamieniony w głos lektora za pomocą aplikacji Text-to-speech). A po komunikacie osoba dzwoniąca będzie mogła wybrać, czy chce nagrać wiadomość (którą Pan X otrzyma w postaci załącznika do wiadomości e-mail) lub przesłać projekt ogłoszenia faksem (który również przyjdzie jako załącznik email do Pana X lub wybranej osoby odpowiedzialnej za przyjmowanie ogłoszeń).
Kiedy w firma odniesie sukces w firmie pojawi się recepcja, która otrzyma możliwość zarządzania telefonami przychodzącymi i odpowiedniego ich przekierowania. Jeśli pojawi się dział handlowy to będzie możliwe powołanie wewnętrznej grupy telefonów o innych uprawnieniach – np. osoba dzwoniąca najpierw dodzwoni się do Pana Kowalskiego, jeśli ten nie odbierze, system sam przełączy do Pana Nowaka, jeśli Nowak też nie odbierze to dalej do kolejnej osoby albo zaproponuje pozostawienie wiadomosci lub powrót do recepcji. I tak dalej… możliwości się nie kończą.

db5ad770a2c5d6dfcf27d71bc5575fb441aNiedawno w ramach usługi Wirtualna Centralka Orange udostępniliśmy zestaw innowacyjnych funkcji dodatkowo podnoszących jej funkcjonalność i umożliwiającej jeszcze lepsze z niej korzystanie. Są to:Nagrywanie rozmów – unikalna funkcjonalność – żaden z polskich operatorów nie ma takiej funkcjonalności 

  • Wysyłka faksów – umożliwia wysyłkę faksu (załącznika pdf) za pośrednictwem aplikacji www na dowolny numer komórkowy lub stacjonarny w Polsce,
  • Dodatkowy Numer Główny – uruchomienie dowolnej liczby numerów głównych, które mogą prowadzić do różnych miejsc Centralki,
  • Funkcja Asystenta – inicjowanie rozmów wychodzących w ramach WCO przez np. asystenta/recepcjonistę i łączenie ich z innym użytkownikiem WCO,
  • Zapisywanie konfiguracji WCO do pliku – umożliwia tworzenie back-up’u Centralki poprzez zapis schematu ustawień Centralki

Wirtualna Centralka Orange ma również swoję własną witrynę www, na której możecie przeczytać więcej o usłudze, albo obejrzeć kilkanaście ciekawych i dość zabawnych filmów pokazujących jej działanie w praktyce.

Udostępnij: Własna centrala na stronie www
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Ciężarówka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Odpowiedzialny biznes

Zapasy na łopatkach (0)

Bartosz Nowakowski

27 września 2012

Zapasy na łopatkach
0

W dzisiejszym wydaniu „Przeglądu Sportowego”, możemy przeczytać jak Ksawery Bidermann, trener  zapaśników klubu Legia Warszawa staje niemal na głowie, aby uratować ostatni bastion sekcji. Sprawa dość oczywista. W największym mieście naszego kraju nie ma miejsca na treningi. Jedyna hala, gdzie maty zapaśnicze leżą bez przerwy chce przejąć mienie wojskowe.

I w zasadzie sprawa pozamiatana, a zostając przy żargonie zapaśniczym sprawa położona na łopatki. Zastanawiam się, bo skoro w Warszawie sekcja z tradycjami i historią (trzy złote medale igrzysk olimpijskich) nie jest w stanie się utrzymać, to gdzie będziemy w stanie budować swoje sportowe filary? Teoretyków nie brakuje i w mediach możemy wysłuchać pomysłów typu budujmy reprezentację olimpijską, na wzór „GB Project” albo wyłapujmy największe talenty albo nie wysyłajmy nikogo itd…

Tymczasem, Damian Janikowski robi wszystko i, jak sam przyznaje, po przez pokazywanie się w mediach z całych sił chce promować swoją kochaną dyscyplinę. Chce startować na następnych igrzyskach mimo, że MMA również mocno go kusi. Wiadomo z jakiego powodu. W MMA kilka walk i pieniążki na wymarzone mieszkanie szybciej znalazłyby się na koncie niż za brąz olimpijski.

Pamiętam jak Leszek Blanik opowiadał o swoich treningach. Na sypiącej się małej salce, gdzie tynki leciały, parkiet trzeszczał od stawianych kroków, nasz złoty medalista ćwiczył swoje skoki. Powierzchnia salki były tak przestronna, że Blanik musiał otwierać drzwi i brać rozbieg z korytarza…

W sumie to nie wiem, czy ta historia treningów Leszka Blanika to kwestia motywująca do zachęcania młodzieży. Czy po jego złocie w Pekinie sytuacja polskiej gimnastyki się poprawiła? Na dzień dzisiejszy sprawa letnich dyscyplin olimpijskich wygląda dość żałośnie. Na 36 liczymy się może w trzech. Skoro wysiłek Damiana i promocja zapasów pójdą na marne to właśnie jesteśmy świadkami upadku kolejnej dyscypliny olimpijskiej w naszym kraju.

Udostępnij: Zapasy na łopatkach
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej