Oferta

W oczekiwaniu na iPhone X (8)

Zbyszek Drohobycki

27 października 2017

W oczekiwaniu na iPhone X
8

Siedzę przed ekranem komputera, a przede mną, na całkowicie pustym, białym polu – na czerwono i fioletowo mieni się znak X. Przyznaję, że zatrzymał mnie – wpatruję się, myślę, co może oznaczać, co się za nim kryje?

To chyba najlepsza metafora dla tego, co niebawem ma się zdarzyć, czyli pojawienia się w naszych sklepach całkowicie nowej generacji najpopularniejszego produktu Apple – iPhone’a.

W tym roku fani Apple’a mają więcej niż zwykle powodów do zadowolenia, ale też niespokojnego oczekiwania. Firma zafundowała im aż trzy duże premiery, choć nie ulega wątpliwości, że ta trzecia – najważniejsza właśnie się zbliża – pozostał jeszcze tydzień…

Nie będę tu powielał informacji o zaletach jubileuszowego modelu iPhone’a. Dokonale wiem, że Ci z Was, którzy na niego czekają znają je na wyrywki i nie mają wątpliwości, że…  To będzie tydzień oczekiwania i lekkiej niepewności, bo zewsząd słychać, że zainteresowanie najnowszą generacją iPhone jest na prawdę bardzo duże. To sprawia, że na całym świecie popyt jest ogromny i pojawiają się obawy, czy w dniu premiery będzie ich wystarczająco dużo? Czy wszyscy chętni będą mogli go kupić już na początku przyszłego miesiąca?

Niestety nie odpowiem Wam dzisiaj na to pytanie, ale…

Dla tych z Was, którzy już teraz chcieliby zawalczyć o swojego nowego iPhone’a X i zająć pierwsze miejsca w kolejce, mam dobrą wiadomość. Właśnie ruszyła przedsprzedaż w Orange. W ofercie mamy wersje z pamięcią o pojemności 64 oraz 256 GB. Obie w kolorach Silver i Space Grey. W przedsprzedaży mamy też ofertę dla klientów prowadzących firmy. Ruszyła chwile później ale już jest – tutaj.

Na naszej stronie znajdziecie wszystkie informacje, które pomogą Wam one zdecydować, co wybrać i złożyć zamówienie. Na szczęście na www nie ma ścisku i kolejki, więc można się spokojniej zastanowić, ale niech Was to nie zmyli. Warto się pospieszyć, bo zamówienia złożone w przedsprzedaży będą realizowane jako pierwsze – według kolejności ich składania. Od siebie dodam, że  jesteśmy przygotowani i możecie być pewni, że zrobimy wszystko, by jak najszybciej dostarczyć Wam iPhone X, którego u nas zamówicie 🙂

A póki co, wszyscy możemy jeszcze trochę popodziwiać X w witrynie Apple’a, zanim wyjmiemy je z pudełka…

 

Udostępnij: W oczekiwaniu na iPhone X
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Klucz. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pwrl 09:54 27-10-2017
    Witam,a kiedy będą dostępne Iphony X w ofercie dla firm? Pozdrawiam
    Odpowiedz
    • komentarz
      Zbigniew Drohobycki 10:37 27-10-2017
      Witaj, oferta przedsprzedaży dla firm pojawi się za kilka chwil. Pozdrawiam :)
      Odpowiedz
      • komentarz
        pwrl 11:03 27-10-2017
        Widzę, że jest tylko w opcji dla przedłużających umowę dla firm. Mam nadzieję, że pojawi się też dla innych :)
        Odpowiedz
  • komentarz
    MAURYCY 11:50 27-10-2017
    Chciałbym takiego :-) Ale dostać, kupić nie ;-) Wszyscy grubo przesadzają z cenami flagowców. Poza tym Face ID w iPhone X wcale do mnie nie przemawia, za to standardowe Touch ID (aż do iPhone 8) jest wspaniałe.
    Odpowiedz
    • komentarz
      pablo_ck 21:52 27-10-2017
      Ja bym tam wolał Samsunga Note 8 :)
      Odpowiedz
      • komentarz
        MAURYCY 21:48 08-12-2017
        Ja mimo wszystko nadal bym wolał iPhona X :-)
        Odpowiedz
  • komentarz
    iph 14:10 27-10-2017
    Nie da sie zamowic Iphona X na firme przechodzac z oferty na karte. Dlaczego??
    Odpowiedz
  • komentarz
    anonim123 10:43 30-10-2017
    Wiadomo, czy na iPhone X będzie można rozmawiać przez VoLTE, czy nadal będą problemy z tą usługą?
    Odpowiedz

Urządzenia

Huawei Mate 10 tym razem Pro zawitał w przedsprzedaży do Orange (1)

Piotr Domański

27 października 2017

Huawei Mate 10 tym razem Pro zawitał w przedsprzedaży do Orange
1

Był Lite, teraz czas na Pro. Huawei mówi, że to nie smartfon, to coś zupełnie nowego – inteligentna maszyna. Może nie tak inteligenta jak HAL 9000 (na szczęście), ale dzięki zastosowaniu procesora Kirin 970, który obok dwóch czterordzeniowych segmentów, ma także wbudowany NPU, ma on posiadać kilka ciekawych możliwości. NPU to skrót od Neural Processing Unit, czyli układu scalonego, który ma zdolność uczenia się i samodzielnego porządkowania, analogicznego do tego występującego w mózgach żywych stworzeń. Na razie to tylko proste funkcje, ale producent zapewnia, że Huawei Mate 10 Pro ułatwi nam życie.

Potężna bateria i dużo pamięci

Sieć neuronalna – siecią neuronalną, a smartfon pozostaje nadal smartfonem 😉 A więc z ekranem, aparatem, obudową  i kilkoma innymi elementami, na przykład baterią. I od niej zacznę. W końcu 4000 mAh piechotą nie chodzi. Powiem więcej – to potężna bateria, która w połączeniu z oprogramowaniem pozwalającym na ograniczaniem zużycia energii (za które Huawei bardzo cenię) oddali od siebie kolejne ładowania.  Nawet biorąc pod uwagę wspomniany wcześniej procesor i 6 GB RAM. Skoro przy tym jesteśmy – z kronikarskiego obowiązku – telefon ma 128 GB pamięci wewnętrznej.

Dwa obiektywy aparatu Leica

Uwagę zwraca także aparat. To efekt rozwinięcia podwójnego obiektywu wprowadzonego po raz pierwszy przez Huawei w modelu P9. Tutaj mamy do czynienia z kolejną generacją, ponownie stworzoną razem z Leica. Pierwszy z jego obiektywów ma matrycę 20 MP, drugi 12 MP. W rezultacie efekt jest jeszcze lepszy niż w tegorocznym P10.

Oto zdjęcie wykonane aparatem Huawei Mate 10 Pro (gdy klikniecie w nie, zobaczycie je w pełnej krasie)

Zdjęcie wykonane Huawei Mate 10 Pro

I jeszcze to samo zdjęcie w nocy

Zdjęcie wykonane Huawei Mate 10 Pro

I tutaj chwila na dygresję. Pamiętacie pewnie z tekstu o Huawei Mate 10 Lite, że tamten smartfon posiada obok dwóch obiektywów aparatu głównego, także dwa obiektywy aparatu przedniego? Otóż wersja Pro posiada tylko jeden obiektyw w aparacie do robienia „selfie”. Niektórzy twierdzą, że to jego wada – w końcu wersja „na pełnym wypasie” powinna mieć wszystkie bajery. Moim zdaniem tak to nie działa. Huawei Mate 10 Pro został zaplanowany jako urządzenie dla ludzi, dla których świetna jakoś selfie nie jest czynnikiem decydującym o zakupie telefonu. Ten smartfon będzie dla nich po prostu urządzeniem do pracy. A w pracy robienie perfekcyjnych selfie jest ostatnim o czym się myśli.

A oto drugi przykład zdjęcia. Tu także warto kliknąć 😉

Zdjęcie wykonane Huawei Mate 10 Pro

I tutaj także zdjęcie nocne

Zdjęcie wykonane nocą przy pomocy Huawei Mate 10 Pro

Ładnie to wszystko wygląda, szczególnie na tak dużym ekranie

Bardziej przydaje się za to duży ekran. Sam wykorzystuję smartfon o przekątnej 5,5 cala i przyznaję, że często to za mało. Dlatego nie dziwię się, że w Huawei Mate 10 Pro zamontowano ekran o przekątnej 6 cali i rozdzielczości ekranu 2160×1080 px. Wszystko w modnej ostatnio proporcji 18:9. Zastosowana technologia zapewnia dobrą jasność nawet przy mocnym słońcu i żywe odwzorowanie kolorów. Obudowa telefonu to dwie tafle szkła i aluminiowa ramka, a na dole wejście USB-C. W pakiecie dostajemy od producenta także estetyczne etui oraz fabrycznie naklejoną na ekran folię ochronną. Miły dodatek. Producent dodaje także przejściówkę do wyjścia jack, którego nie znajdziemy go w urządzeniu.

Huawei Mate 10 Pro w ofercie orange polska

Huawei Mate 10 Pro w Orange

Przedsprzedaż jak już wiecie rusza dzisiaj. Jeżeli chcecie zamówić ten telefon swoją drogą skierujcie najpierw na podstronę o Orange Love. Po pierwsze dlatego, że warto – z tej oferty korzysta już ponad 400 tys. klientów Orange. Po drugie dlatego, że za smartfon zapłacicie w niej 0 zł na start i 129 zł miesięcznie. Gdy to podliczycie wyjdzie Wam o ponad 400 zł niż cena deklarowana przez producenta. Jeżeli chcecie kupić sam plan  mobilny warto zacząć od rozsądnej kombinacji ceny i możliwości czyli Planu Optymalnego. Za telefon zapłacicie w nim 769 na start, a później 95 miesięcznie. Jeżeli potrzebujecie więcej GB zarówno w Polsce jak i w Unii Europejskiej, oraz chcecie zapłacić mniej na start za telefon weźcie Plan Wzbogacony. Na start trzeba będzie wyłożyć zaledwie 99 zł, a miesięczna opłata za telefon zamknie się w kwocie 110 zł. Łącznie da Wam to kwotę o 700 zł niższą, niż u producenta. Z kolei, jeżeli  wolicie zapłacić na start więcej, a później miesięcznie płacić mniej, sugeruję Plan Standardowy. To także rozwiązanie dla biorących kilka numerów i kilka telefonów, czyli rozwiązanie dla całej rodziny.

Do każdego telefonu w przedsprzedaży dorzucamy mały, ale bardzo ciekawy gadżet – kamerę Huawei EnVizion 360, czyli… kamerkę 360 stopni. Zdjęcia robi w jakości 5376×2688 pikseli, a video 1920×960 przy 30 rejestrowanych klatkach na sekundę. To wszystko dzięki dwóm 13 megapikselowym matrycom. By zadziałał wystarczy że włożycie ją w wyjście USB-C telefonu, zainstalujecie apkę i do boju!

Przekonani? To zapraszam na stronę o Huawei Mate 10 Pro na orange.pl.

Udostępnij: Huawei Mate 10 tym razem Pro zawitał w przedsprzedaży do Orange
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    Astis 00:05 07-12-2017
    Parametry ma cudne xD Chcę taki, ale drogi na ten czas muszę obejść się smakiem:(
    Odpowiedz

Bezpieczeństwo

Secure 2017 – Quo Vadis, internecie? (3)

Michał Rosiak

26 października 2017

Secure 2017 – Quo Vadis, internecie?
3

Konferencje poświęcone bezpieczeństwu IT zawsze wzbudzają we mnie mieszane uczucia. Z jednej – tej najważniejszej – strony, nie ma lepszego sposobu na bycie „up to date” z tym co dzieje się w branży i na świecie, niż posłuchanie o tym z ust doświadczonych (i często niesłychanie charyzmatycznych) praktyków. Z drugiej jednak – nie dość, że za każdą taką wizytą słyszę, że jest źle i nie zanosi się, że będzie lepiej, to jeszcze wiem, że to prawda. Nie inaczej było na zakończonej wczoraj 21. już edycji konferencji Secure.

Co tak naprawdę robił Stuxnet?

Znacie to powiedzonko o Hitchcockowskim pomyśle na dobry film? Że trzeba zacząć od wybuchu atomowego, a potem emocje mają rosnąć? Organizatorzy wzięli to do siebie, keynoterką była bowiem amerykańska dziennikarka Kim Zetter, publikująca m.in. na temat cyberbezpieczeństwa głównie na łamach Wired, ale także m.in. w Los Angeles Times, San Francisco Chronicle, Sydney Morning Herald i PC World, nie obca także ekranom telewizji CNN. Wykład Kim to w zasadzie historia stojąca za jej nową książką, „Odliczając do dnia zero. Stuxnet, czyli prawdziwa historia cyfrowej broni”.

Nawet jednak z tą świadomością Kim oglądało się i słuchało niczym narratora sensacyjnego filmu. O tym, że Stuxnet niszczył wirówki do wzbogacania uranu w irańskim ośrodku w Natanz, wiedziałem. Ale o tym jak to zrobił, w jaki sposób znalazł się w docelowej sieci i jak został wykryty? O tym dowiedziałem się od Kim. Wciągająca prezentacja, otwierająca konferencję, „sprzedana” w idealny sposób – techniczna, ale nie do tego stopnia, by nie dało się jej zrozumieć. Świetny wybór.

Analogowy phishing

Tyle czytam i mówię o socjotechnice, ale w takiej formie jeszcze jej nie widziałem. Pomysł organizatorów, by na konferencji o bezpieczeństwie wystąpił… iluzjonista wydał się szalony, ale Adrian „Just Edi” Pruski, półfinalista ostatniej edycji programu Mam Talent przygotował się pod kątem bardzo konkretnej grupy docelowej. To było 20 minut absolutnej esencji tego, jak ważne – nie tylko w phishingu – jest odwrócenie uwagi.

Potem jednak zrobiło się nieco poważniej. Eireann Leverett rozmawiał o kursie kolizyjnym Internetu Rzeczy i odpowiedzialności na produkt. „Skoro IoT będzie we wszystkim, znacznie łatwiej będzie wszystko popsuć” – to niby oczywiste, ale kto z nas o tym tak naprawdę myśli? Internet of Things to nie tylko samochody („Czy Tesla z 2017 roku będzie dostawała nowe oprogramowanie w 2037 roku?”; „Kto opanuje patch management przy takiej ilości produktów?”). To też… podstacje energetyczne (z cyklem życia 40 lat i protokołem komunikacyjnym, który był tworzony przed erą przestępczości i… nie wymaga autentykacji). To nawet automatyczne strzykawki i pompy infuzyjne, które w tym samym modelu potrafią mieć różnie rozmieszczone przyciski! I teraz wyobraźcie sobie pielęgniarkę, która rutynowo zaaplikuje 900 (klawiatura z 987 na górze) zamiast 100 (123) mililitrów! Błędy User Experience potrafią zabić!

Social media kłamstwem stoją?

W dzisiejszych czasach nie mogło oczywiście zabraknąć wystąpień o fake news, które Władimir Kropotow określił bliżej – nomen omen – prawdzie mianem „Manipulacji opinią publiczną”. Anna Mierzyńska pokusiła się natomiast o badania… ilu fanów politycznych na polskim Facebooku nie istnieje. Kilkumiesięczna szczegółowa analiza fanów prezydenta Andrzeja Dudy, premier Beaty Szydło, Grzegorza Schetyny i Ryszarda Petru wykazała, że wśród reagujących na posty polityczne co trzecia reakcja pochodziła z konta nietypowego, zaś u liderów wśród komentujących – co druga! Trochę to smutne. Po obu prezentacjach doszedłem do wniosku, że całe social media są jednym wielkim kłamstwem na sprzedaż.

Człowiek, który przyciąga podatności

Jestem wielkim fanem Inbara Raza (to ten gość na zdjęciu, ilustrującym tekst). Były żołnierz izraelskiej armii z charakterystyczną protezą lewej ręki to człowiek z olbrzymią charyzmą, mój niedościgniony wzór, jeśli chodzi o sztukę prezentacji. A do tego człowiek, któremu podatności same wpadają w ręce 🙂 Niestety dla Was, tym razem prezentacja Inbara oznaczona była informacją „No media”, a to dlatego, że spora część opisywanych przez niego przygód z dziurawymi systemami nie została jeszcze zakończona. A więc – zgodnie z zasadami etycznego hackowania – nie powinno się o nich mówić publicznie.

Napomknę więc tylko o najbardziej spektakularnym, gdy na jednym z lotnisk nasz bohater zajrzał do internetowej kafejki i „ z ciekawości” sprawdził, czy zaloguje się na router. Niestety hasło „admin” nie zadziałało, ale gdy przypadkiem zamiast wyjścia z okna logowania zalogował się jeszcze raz, okazało się, że… tym razem się udało. Tak – hasło było po prostu puste! Ale to nie koniec przygód – „router” okazał się głównym przełącznikiem, dającym (bez hasła!) dostęp do wszystkich podsieci. Każdemu. Na lotnisku (!). Jesteście ciekawi gdzie? I tu jest najlepszy numer. W Polsce… Na szczęście ta luka została akurat załatana w ciągu kilkunastu minut, gdy zszokowany Inbar jeszcze na lotnisku skontaktował się z CERT Polska.

Ransomware na wesoło i na smutno

Drugi dzień na konferencji tradycyjnie już był nieco spokojniejszy, ale znalazło się w jego trakcie kilka kwestii godnych zanotowania. Adam Haertle i Adam Lange pod szyldem Zaufanej Trzeciej Strony opowiadali o kolejnych kampaniach phishingowych niejakiego Tomasa. Jeśli dostajecie polskojęzyczny phishing, udający maila od znanej firmy, niemal w stu procentach autorem jest właśnie ten gagatek, konsekwentnie od lat usiłujący wyciągać pieniądze z rodaków. Może trwa to tyle dlatego, że nie za bardzo umie to robić? Swoje ostatnie kampanie ransomware oparł o rozwiązanie opensource’owe, nie bardzo je zmieniając. Do tego stopnia, że gdy pojawi się okienko, z pytaniem, czy chcemy zaszyfrować pliki, a my odpowiemy „nie” – nic się nie stanie 🙂

Nie było jednak już tak śmiesznie, gdy na scenę wszedł Raj Samani.

– Kiedyś byłem świadkiem rozmowy ofiary z napastnikiem, przeprowadzającym DDoS. Na pytanie, czemu nie weźmie się na normalną pracę, odpowiedział: „Ależ to jest moja praca. Twoja konkurencja płaci mi za to, bym wyłączył cię z biznesu”.

Nie dajmy się tosterowi!

„Musimy się postawić! Inaczej niedługo zaczną nas szantażować sprzęty domowe” – mówił prelegent, nawiązując do popularnego satyrycznego rysunku (i poniekąd do prezentacji Leveretta z pierwszego dnia). Śmieszne? Może i tak, ale sami sobie powiedzmy, czy naprawdę nierealne? Ransomware to nieprzebrana kopalnia złota! Cryptowall zarobił dla swoich twórców 325 mln dolarów (WannaCry zaledwie 200 tys., co stawia pod znakiem zapytania jego faktyczny cel)!

Dlatego powstał serwis NoMoreRansom, wspomagany przez ponad setkę partnerów z całego świata, gdzie możemy wrzuć zaszyfrowany plik, dostać odpowiedź jaki ransomware zrobił nam krzywdę i – jeśli nam się poszczęści – link do narzędzia odszyfrowującego. Wszystko za darmo. I muszę Wam powiedzieć, że mam przeczucie, iż ten serwis będzie się cieszył coraz większym zainteresowaniem. My chcemy korzystać z sieci, mieć wszystko szybko i nie musieć poświęcać czasu „na głupoty”. Przestępcy o tym wiedzą i skoro sukcesy odnosi nawet Tomas, to co dopiero w przypadku przestępczego „produktu” na najwyższym światowym poziomie?

Quo vadis, internecie?

Udostępnij: Secure 2017 – Quo Vadis, internecie?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Flaga. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    emitelek 17:21 26-10-2017
    Pytanie powinno brzmieć "Quo vadis, CZŁOWIEKU"! Wszystkich "zajaranych" tą pseudo nowoczesnością i internetami powinno wysłać się na jakąś bezludną wyspę, aby odnaleźli sens życia i człowieczeństwa...
    Odpowiedz
    • komentarz
      robert 12:35 27-10-2017
      Są podobno zapisy na kolonizatorów kosmosu, z biletami tylko w 1 stronę ;-)
      Odpowiedz
  • komentarz
    Astis 00:08 07-12-2017
    Groźnie to wygląda. . . xD ale to ich praca . . . Nie strzymam.
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej