Odpowiedzialny biznes

Wach wstaje z kolan (0)

Krzysztof Smajek

28 stycznia 2013

Wach wstaje z kolan
0

Lepiej późno niż wcale. Te słowa idealnie pasują do postawy Mariusza Wacha, który wreszcie wziął się do roboty po dopingowej wpadce. „Wiking” wrócił do treningów i co najważniejsze – zdecydował się walczyć o swoje dobre imię. O to prosiło się już od dawna.

Dziwiła mnie dotychczasowa postawa Wacha. Polak długo zwlekał z decyzją o przebadaniu próbki B. Niby tłumaczył się dużymi kosztami, ale pachniało mi to tanią wymówką. Nie zamierzam jednak zaglądać do jego portfela, bo nie wypada przeliczać czyjejś forsy. To po pierwsze, a po drugie, dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach.

To nie zmienia jednak faktu, że Wach po nagłośnieniu sprawy o dopingu trochę przysnął. Skoro, jak sam twierdzi, niczego świadomie nie przyjmował, to powinien od razu wziąć sprawy w swoje ręce i poszukać winnych. Przecież w jego sztabie szkoleniowym nie pracowało dwieście osób tylko raptem kilkoro ludzi. Chyba, że Wach liczył na to, że ktoś przyjdzie i powie: „Mariusz, głupio wyszło, ale to ja maczałem w tym palce”. No to się przeliczył, bo winnego wciąż nie widać.

Wierzę „Wikingowi”, że świadomie nie brał dopingu. Albo inaczej, nie wierzę, że mógł być na tyle naiwny, żeby faszerować się niedozwolonymi środkami przed walką z Kliczką. To było więcej niż pewne, że sprawa wyjdzie na jaw. Przecież to nie była bójka pod osiedlowym sklepem tylko pojedynek o mistrzostwo świata. Chyba, że ja jestem naiwny…

Co dalej z karierą Wacha? Wszystko wskazuje na to, że pięściarz zaczął powoli podnosić się z kolan. Ma przed sobą sporo roboty. Niech przebada próbkę B, poszuka winnych, wyciągnie wnioski i wróci na salę treningową. „Wiking” musi przede wszystkim zdać sobie sprawę z tego, że walka o dobre imię jest teraz najważniejsza. Ważniejsza nawet od pojedynku z Kliczką. Niech się do niej lepiej przygotuje niż do konfrontacji z ukraińskim mistrzem .

Udostępnij: Wach wstaje z kolan
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Droga na Macworld (0)

Redakcja Bloga

28 stycznia 2013

Droga na Macworld
0

Macworld to impreza, która nieprzerwanie odbywa się od 1985 roku w San Francisco. W czasach, kiedy w Polsce królowały jeszcze komputery 8-bitowe, w Moscone Center odbywały się już targi poświęcone komputerom Mac. Od tego czasu, przez ostatnie 28 lat zmieniła się zarówno sama firma Apple, jak i targi i konferencja.

Przez lata targi Macworld były miejscem, w którym Apple prezentowało swoje nowe produkty. W 2001 roku przedstawiło iTunes, wtedy jeszcze głównie odtwarzacz muzyczny z funkcją wypalania płyt. W 2003 zaprezentowało swoją własną przeglądarkę webową o nazwie Safari. Rok 2005 to premiera komputera Mac mini i pakietu biurowego iWork. W styczniu 2007 roku sala wystawowa Moscone Center. W San Francisco była miejscem prezentacji urządzenia, które na zawsze zmieniło świat smartfonów – iPhone’a. Dwa lata później Apple wzięło udział w targach po raz ostatni. Macworld jednak przetrwało i wciąż jest imprezą która przyciąga rzesze wystawców oraz użytkowników oraz ludzi sztuki i biznesu.

W 2011 na Macworld Expo swój koncert dał Jordan Rudess, klawiszowiec jednego z najbardziej popularnych zespołów progrockowych – Dream Theater. Na zaczynających się za kilka dni imprezie gościem będzie aktor Ashton Kutcher, odtwórca głównej roli Steve’a Jobsa w filmie jOBS.

Obecnie targi nazywają się Macworld/iWorld co odzwierciedla gdzie obecnie znajduje się Apple i z jakich urządzeń korzystają użytkownicy. To przede wszystkim świat mobilny, iPhone’a, iPada i iPoda, oraz ogromu aplikacji i akcesoriów specjalnie dla tych urządzeń stworzonych.

Już za kilka dni otworzą się drzwi Moscone Center, a tutaj dowiecie się o wszystkim z pierwszej ręki.

093195dd52be463de588b6b633b9e6303e8

 

Udostępnij: Droga na Macworld
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Filiżanka. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Rzut za 75 tys. dolarów (0)

Bartosz Nowakowski

27 stycznia 2013

Rzut za 75 tys. dolarów
0

Pewien szczęśliwiec z Miami tzw. rzutem z haka prawdopodobnie zarobił najszybsze pieniądze w swoim życiu. Gdyby ktoś z Was chciał zainkasować kolejne 75 tysięcy dolarów to polecam wybrać się za Wielką Wodę na mecz NBA. Podziękowania składa sam LeBron. Zobaczcie sami.

Udostępnij: Rzut za 75 tys. dolarów
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej