Oferta

Wielu chętnych na Mozarta (0)

Redakcja Bloga

2 listopada 2011

Wielu chętnych na Mozarta
0

Zakończyliśmy nabór chętnych do testowania smartphone`a HTC 7 Mozart. Stronę konkursową odwiedziło ponad 206 tys. osób, z których do konkursu zarejestrowało się dokładnie 39 993. Właśnie spośród nich wybierzemy teraz 2012 testerów. Lista zostanie opublikowana jutro na stronie http://www.testuj.orange.pl/ Dlatego nie zapomnijcie tam zajrzeć. Potem na szczęśliwców czekają zadania konkursowe, a zwycięzcy, czyli 1006 osób zatrzymają na własność testowane telefony.

Udostępnij: Wielu chętnych na Mozarta
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Mały rekord w dużym kraju (0)

Jarosław Konczak

2 listopada 2011

Mały rekord w dużym kraju
0

Ponad 100 000 widzów obejrzało 12 kolejkę piłkarskiej Ekstraklasy i to jest oczywiście rekord Polski. Do rekordu tak naprawdę przyczynił się głównie jeden klub – Śląsk Wrocław, którego mecz z Lechią Gdańsk na inaugurację nowego stadionu zobaczyło ponad 40 tysięcy widzów. Frekwencja cieszy, ale jak przeczytałem w przedłużony weekend  – z taką liczbą widzów oscylujemy gdzieś pod koniec europejskiej pierwszej dziesiątki. I nie ma się co łudzić – gdzieś w tym miejscu pozostaniemy bo takich lig jak: fransuska, włoska, niemiecka czy hiszpańska, nie mówiąc już o pierwszej i drugiej angielskiej raczej pod względem liczby widzów nie przebijemy. Dla mnie taki rekord oznacza powoli powrót do normalności na stadionach, bo nienormlane były czasami frekwencje na poziomie 30 000 widzów w 38-milionowym kraju.

Większej frekwencji możemy się spodziewać na meczach w europejskich pucharach. W zeszłym roku na Lechu na każdy z meczów w Lidze Europejskiej wybierało się  (o ile tylko UEFA pozwalała zagospodarować wszystkie trybuny) ponad 40 tysięcy widzów, a w tym roku nawet mecz z Legią (w Poznaniu najważniejszy mecz ligowy roku) pozostawia blisko 10 tysięcy pustych miejsc. Z punktu widzenia fanów na pewno taki pojedynek ma więcej emocji niż np z Bragą, choć oczywiście stawka jest nieporównalnie mniejsza. Wniosek – dziś już nie sam rywal ale stawka meczu musi być adekwatna do jakości nowych stadionów. Na razie widzę szanse na zapewnienie kompletu na Łazienkowskiej, która być może już jutro zapewni sobie udział w fazie pucharowej Ligi Europejskiej. A udział w  takiej fazie powinien być dla polskich klubów normalnością a nie wyczynem. Na to jednak jeszcze chwilę poczekamy.

Udostępnij: Mały rekord w dużym kraju
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Serce. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

WyKRAKałem krakowiance wynik (0)

Bartosz Nowakowski

31 października 2011

WyKRAKałem krakowiance wynik
0

Potrafię „wykrakać” pewne wydarzenia. Kiedyś za dzieciaka mieliśmy taką pasjonującą rozmowę z kolegami, jak to jest złamać rękę, nogę. Oczywiście, nikt nie chciał doznać tego uczucia. Ja sobie jednak w duchu pomyślałem troszkę „głębiej”, zadając pytanie: „No właśnie, jakie to uczucie złamać rękę”? I długo od tamtej rozmowie nie musiałem czekać. Dwa tygodnie po tej dyskusji, pamiętam jak dziś, po ostatnim wf-ie przed wakacjami śmigałem już w pięknym, białym gipsie, który został założony za łokieć.

Dlatego Agnieszko uważam, że to ja wykrakałem tę porażkę. A dokładnie wyglądało to w taki sposób: nie widziałem meczu, ale dzięki audycji Pana Kuby Strzyczkowskiego w Programie Trzecim Polskiego Radia dowiadywałem się wyniku na bieżąco…

Jechałem samochodem, a eter wypełniała radiowa audycja. Pamiętam pierwszy komunikat: „Proszę Państwa, Agnieszka Radwańska wygrywa 5-1 z Czeszką. Takie wieści ze Stambułu”. I jaka „głębsza” myśl zabrzmiała w mojej głowie? „Nie, przecież nie można tego seta przegrać”. Czyli, pomyślałem, że set już jest w kieszeni i szykujemy się na półfinał. I doskoczyło jeszcze jeszcze jedna czarcia myśl-pytanie: „Ciekawe, jakie to uczucie, kiedy przegrywa się set przy takim stanie? Czy to możliwe?” W radiu leci utwór, po nim dżingiel i znów głos Pana Kuby z kolejnym meldunkiem. „Petra Kvitova przełamała podanie Polki i mamy wynik 5-3”. Lekko nerwowo zrobiło się w aucie. „Ale, to jeszcze nie tragedia”. Za jakichś czas usłyszałem, że jest remis. Dobrze, że nikt w tym czasie ze mną nie jechał, bo właśnie rozpoczęła się symfonia wiązanek. Z finałem na wszystkie możliwe instrumenty przy informacji o przegranym secie.

Tyle lat podziwiania sportu i nadal uczę się, aby nie osądzać przed ostatnim gwizdkiem, piłką. I pewnie lata się jeszcze będę uczył…

Udostępnij: WyKRAKałem krakowiance wynik
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Dom. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej