Wczoraj żegnaliśmy Bartka, a dzisiaj Ryśka. Na szczęście to koniec złych wiadomości. Po pierwsze dlatego, że znika tylko na kilka tygodni a po drugie dlatego by opiekować się swoim pierworodnym!
Maks urodził się wczoraj zdrów jak ryba, a Rysiek jest szczęśliwym i przejętym nową sytuacją ojcem (doskonale go rozumiem). Cała redakcja gratuluje, trzyma kciuki (i czeka na pępkowe ;)
