Bezpieczeństwo

Wyłączajcie Bluetooth, nie dajcie się kopnąć

Michał Rosiak Michał Rosiak
20 stycznia 2012
Wyłączajcie Bluetooth, nie dajcie się kopnąć

Zastanawiając się nad tematem dzisiejszego wpisu przypomniałem sobie, gdy niedawno, leniwie snując się po centrum handlowym, z nudów wpadłem na pomysł sprawdzenia, ile osób ma włączony Bluetooth w komórce. Efekt był szokujący – zanim dotarłem do końca listy, musiałem kilkakrotnie przewinąć ekran!

Niemal pół roku temu Wojtek Jabczyński po sąsiedzku pisał o 6 milionach smartfonów w polskich sieciach, a przyznam szczerze, iż mam wrażenie, że był bardzo ostrożny w szacunkach. Polacy pokochali smartfony, które miały stanowić 40% terminali, kupionych w naszym kraju w ubiegłym roku. Zastanawiam się, na ile to wpływ mody, a ilu osobom faktycznie potrzebne są rozszerzone w stosunku do featurephone’a możliwości takiego telefonu? I ile osób jest świadomych, że to, co noszą w kieszeniach jest bardziej komputerem (z możliwościami niekiedy przekraczającymi pecety sprzed kilku lat!) niż telefonem, często zawiera dane bardzo delikatnej natury i w efekcie powinno więc być tak samo chronione?

Telefon z permanentnie włączonym Bluetooth, na dodatek w trybie widocznym dla wszystkich, jest dla mnie synonimem naklejonej na plecach kartki „Kopnij mnie!”. Czy naprawdę przy posiłku w dużym centrum handlowym ponad 30 osób akurat przesyła coś przez Bluetooth? Już bardziej jestem w stanie uwierzyć w to, że mają akurat ochotę chodzić ze słuchawką BT w uchu (nie wnikając w sensowność takiego rozwiązania), bądź po prostu włączyli BT, nie do końca wiedząc co robią i zakładając, że skoro jest, to musi być włączone.

W czym zatem tkwi problem? Ano w tym, że w połączeniu z naszą niefrasobliwością i tendencją akceptowania wielu rzeczy bez czytania, można bez ryzyka założyć, że przynajmniej kilka z tych 30 osób bezwiednie zaakceptuje monit o połączenie z innym telefonem, choćby po to, żeby zniknął z ich ekranu. A od tego prosta droga do tego, by dać komuś buszować po naszym terminalu (w najłagodniejszej wersji) lub samemu zainstalować złośliwy program, np. wysyłający bez naszej wiedzy wysokopłatne SMSy.

Co zatem zrobić? Po pierwsze, jeśli nie potrzebujemy korzystać z Bluetooth, wyłączyć go w ustawieniach telefonu. Jeśli czasami podłączamy do telefonu słuchawkę, lub komórkę do komputera, zapiszmy je w ustawieniach telefonu jako urządzenia zaufane i przełączmy tryb Bluetooth na niewidoczny (wszystkie te opcje znajdują się w menu o nazwie „Ustawienia Bluetooth” lub podobnej Waszych telefonów). Stałym Czytelnikom Bloga Technologicznego nie muszę chyba wyjaśniać, by nie zatwierdzać bezwiednie żadnych monitów? :) Odradzałbym także korzystanie z – na szczęście coraz rzadszego – marketingu Bluetooth. Kilkakrotnie spotkałem się na mieście i w centrach handlowych z informacjami: „Włącz Bluetooth w swoim telefonie, a dostaniesz (...)”. Nie odbieram oczywiście dobrej woli marketingowcom, ale taka sytuacja to wręcz marzenie dla cyber-przestępcy – wystarczy usiąść sobie z komputerem z mocnym nadajnikiem BT, nadać mu wiarygodnie brzmiącą nazwę i droga do przynajmniej dziesiątek telefonów stoi otworem. A jeśli już koniecznie musicie - spytajcie przedstawiciela firmy, bądź pracownika salonu o nazwę nadajnika BT i sprawdźcie, czy faktycznie z niego przychodzi połączenie.


Odpowiedzialny biznes

Puchar Narodów Afryki a EURO 2012

Marek Wajda Marek Wajda
20 stycznia 2012
Puchar Narodów Afryki a EURO 2012

Przed nami wielkie emocje – rozpoczyna się Puchar Narodów Afryki Orange 2012. Jest kilka podobieństw do naszego EURO;)

Po pierwsze turniej rozgrywany jest na boiskach Gwinei Równikowej i Gabonu, czyli podobnie jak EURO 2012 w Polsce i na Ukrainie. Adidas na turniej przygotował specjalną piłkę „Comoequa”, która jest zbliżona do Tango 12, którą będzie grać się na Mistrzostwach Europy (więcej na temat piłki przeczytacie na blogu EURO2012).

Rozgrywki cieszą się również coraz większą popularnością w Europie. Nie ma co się dziwić, gdyż większość piłkarzy jest doskonale znana europejskim kibicom, gdyż na co dzień są gwiazdami krajowych lig, głównie  angielskiej i francuskiej. Będzie na kogo popatrzeć: Didier Drogba i Yaya Touré (WKS),  Seydou Keita (Mali), Alain Traoré (Burkina Faso), Moussa Sow (Senegal). Będzie również polski akcent: w kadrze Burkina Faso znaleźli się Prejuce Nakoulma z Górnika Zabrze i Abdou Razak Traore z Lechii Gdańsk.

Rozgrywki można śledzić w Eurosporcie (a we Francji w Orange Sport). Mistrzostwa potrwają od 21 stycznia do 12 lutego. Już jutro mecz otwarcia o godz. 19.15 – mecz Gwinea – Libia. Życzę wielu piłkarskich emocji i zapraszam na nasz blog, na którym będziemy zamieszczać relacje z PNA, a po rundzie grupowej przygotujemy konkurs dla typerów ;)


Rozrywka

Ranking oszustów

Krzysztof Swidrak Krzysztof Swidrak
20 stycznia 2012
Ranking oszustów

Dzisiejsza premiera filmu „Sztos2” sprowokowała mnie do pogrzebania trochę w pamięci i stworzenia całkowicie subiektywnego rankingu polskich filmów o większych i mniejszych oszustach.

Pierwsze skojarzenie? Vabank i Vabank II Juliusza Machulskiego. Przewrotna intryga jak w inteligentny i zabawny sposób zemścić się za wpadkę przy skoku na bank. Rywalizacja pomiędzy kasiarzem Kwinto (w tej roli Jan Machulski), a bankowcem Kramerem (Leonard Pietraszak) wciąga i zaskakuje pomysłami. Do tego kilka barwnych postaci drugoplanowych np. Jacek Chmielnik jako początkujący drobny złodziej, czy Witold Pyrkosz jak producent filmowy. Wszystko osadzone w przedwojennej scenerii. Oczywiście można dopatrywać się podobieństw do „Żądła”, ale jak dla mnie bardzo dobre kino. Nawet po tylu latach.

Tuż za filmami Machulskiego na pewno znalazła by się „Parada oszustów”. Cztery odcinki opowiadające różne historie sprytnych oszustów. Moim ulubionym jest „Mistrz zawsze traci” o pewnym aptekarzu, który listownie gra w szachy z dwoma arcymistrzami. Na pieniądze rzecz jasna. Tym, którzy filmu nie wiedzieli nic więcej nie będę zdradzał. Do tej listy dorzucę jeszcze dwa filmy: „Wielki szu” o cwanym karciarzu (Jan Nowicki) oraz Konsula z Piotrem Fronczewskim. Na pewnie warto też wspomnieć „Karierę Nikodema Dyzmy”. Wszakże to też historia totalnego oszustwa. A z nowych polskich filmów jest jeszcze „Trick” którego TP była koproducentem.

Ciekaw jestem jak wyglądałby Wasz ranking?

Scroll to Top