Odpowiedzialny biznes

Z wizytą w muzeum nauki i techniki

Marta Krajewska Marta Krajewska
29 października 2011
Z wizytą w muzeum nauki i techniki

Paryż to nie tylko zabytki, muzea i klimatyczne kawiarnie. W północnej części miasta znajduje się największe na świecie muzeum nauki, techniki i przemysłu, Cité des Sciences et de l'Industrie. W pewien niedzielny poranek wybrałam się do Parc de la Villette, żeby przekonać się, jakie ciekawostki kryje to miejsce. W budynku dawnej rzeźni, na powierzchni 75 tysięcy m2 można odwiedzić wystawy stałe poświęcone fizyce, astronomii, genetyce, matematyce i technice oraz zmieniające się ekspozycje dotyczące bieżących spraw, jak zmiany klimatyczne, rozwój transportu czy zasoby energii. Warto podkreślić, że Cité des Sciences jest muzeum interaktywnym, gdzie każdy może samodzielnie przetestować działanie mini wyrzutni rakiet czy zrozumieć, dlaczego ulegamy iluzjom optycznym.

Pierwszym miejscem, które odwiedziłam była wystawa poświęcona innowacjom. Można tutaj przetestować system rozpoznawania emocji, stworzony w Fraunhofer Institut für Integrierte Schaltungen Aplikacja skanuje twarz i na podstawie mimiki określa poziom radości, smutku, złości i zadowolenia. Podaje także płeć i wiek osoby.

W sekcji można zobaczyć także jeden z pierwszych modeli Macintosha z 16 stycznia 1986 roku…

Film brytyjskiego artysty Kyle Bean zainspirowany tzw. matrioszkami, przedstawiający proces miniaturyzacji telefonów komórkowych, „Mobile evolution”.

A także model Wieży Eiffla w aplikacji Augmented Reality.

Silnik wulkaniczny stosowany w systemie Ariane 5 służącym do umieszczania satelitów na orbicie geostacjonarnej. Ariane 5 znajduje się w kosmodromie w Gujanie Francuskiej.

Najbardziej spektakularną atrakcją muzeum (obok planetarium i łodzi podwodnej) jest Géode, kino IMAX znajdujące się wewnątrz kuli o średnicy 36 m. Filmy 3D oglądane na półkulistym (hemisferycznym) ekranie o powierzchni 1000 m2 dostarczają niezapomnianych wrażeń ;-)

Nie sposób przedstawić wszystkich atrakcji Cité des Sciences. Będąc w Paryżu warto jednak zajrzeć do północnej części miasta i osobiście przekonać się, co oferuje paryskie muzeum nauki i techniki.

Oficjalna strona Cité des Sciences


Bezpieczeństwo

Od Viagry do Facebooka, czyli Secure 2011

Michał Rosiak Michał Rosiak
28 października 2011
Od Viagry do Facebooka, czyli Secure 2011

Nie jest dobrze. Tym jednym zdaniem można by podsumować XV Konferencję na temat bezpieczeństwa teleinformatycznego „Secure 2011”, która zgromadziła w mijającym tygodniu niemal 300 związanych z tematyką osób z całego świata. Jak podsumował jednak pierwszy z prelegentów, Brian Krebs – warto trochę postraszyć internautów, wtedy łatwiej będzie im zrozumieć, że kwestie bezpieczeństwa teleinformatycznego są naprawdę ważne.

Spektrum spraw, prezentowanych na Secure, było bardzo szerokie – coś dla siebie znaleźli zarówno specjaliści, jak i osoby zainteresowane szeroko pojętym bezpieczeństwem teleinformatycznym, ja wspomnę tylko o kilku z 33 prezentacji. Wspominany Krebs, przez 15 lat reporter Washington Post, obecnie czołowy bloger, zajmujący się cyberprzestępczością, w pasjonujący sposób opowiadał o walce o gigantyczne pieniądze (m.in. ze sprzedaży Viagry w nielegalnych aptekach) między dwoma rosyjskimi „Królami Spamu”. Korupcja na najwyższych szczeblach władzy, włamywanie się na serwery wroga i rozsyłanie tajnych informacji, dotyczących jego biznesu – Krebs, co wielokrotnie udowadniał na łamach swojego bloga, potrafi przedstawić kwestie cyberprzestępczości niczym najbardziej wciągający kryminał.

Raoul „Nobody” Chiesa, jeden z pierwszych włoskich hakerów, porównał działania cyberprzestępców do nowoczesnego samolotu myśliwskiego, przelatującego nad polem bitwy z pierwszej wojny światowej. Co więcej – do owego myśliwca może mieć dostęp każdy: w jednym z krajów Europy Wschodniej można znaleźć ogłoszenia prasowe (!) o możliwości wykupienia 24-godzinnego ataku DDoS na dowolną lokalizację, za jedyne 50 dolarów… To jednak zaledwie proca w porównaniu do wirusa Stuxnet, napisanego w celu ataku na irańską elektrownię atomową. A pod kontrolą systemów SCADA pozostają nie tylko elektrownie klasyczne i atomowe, ale także choćby przepompownie wody, oprogramowanie kontrolujące autostrady i wiele innych systemów przemysłowych.

Prelegenci nie poprzestawali na szczęście na straszeniu. Znany Wam z łamów Bloga Technologicznego Rafał Jaczyński (dyrektor Zarządzania Bezpieczeństwem Systemów Teleinformatycznych Infrastruktury IT Grupy TP) opowiadał o tym, jak zminimalizować skutki potencjalnego ataku. Z przytoczonych przez niego statystyk wynikało m.in., że czas między atakiem, a jego wykryciem w dużej części przypadków sięga tygodni, a często nawet miesięcy, a nierzadko firmy o tym, że zostały zaatakowane, dowiadują się od osób trzecich. Tomasz Bukowski z NASKu „rozebrał na czynniki pierwsze” wersję mobilną klienta botnetu Zeus. Wnioski były wbrew pozorom krzepiące, bowiem choć program „kradnie” kody sms, potwierdzające internetowe przelewy, to bez interakcji z użytkownikiem nie da się zainstalować. Tego, że zanim cokolwiek klikniemy, warto chwilę pomyśleć, dowiódł też Piotr Konieczny z Niebezpiecznika, wyjaśniając na przykładach, iż żaden malware nie jest tak skuteczny jak sprytny rozmówca, który jest w stanie przekonać wielu z nas niemal do wszystkiego.

Wisienką na torcie była prezentacja Ryana Seu z zespołu bezpieczeństwa Facebooka – zawsze warto usłyszeć czym są gotowi się podzielić koledzy, pod których pieczą pozostaje 800 mln użytkowników :) Nie zdarzyło Wam się jeszcze, by ktoś zalogował się na Wasze konto w FB? Nie świadczy to o tym, że nikt nie próbował, ale system mógł wykryć, że logowanie odbywa się z innej maszyny, niż do tej pory i z zupełnie innej lokalizacji geograficznej. Zadał więc logującemu się dodatkowe pytania, na które ten nie był w stanie odpowiedzieć. A nawet jeśli komuś się uda, jest spora szansa, że prędzej czy później trafi na „Scalp Wall”, który zajmuje jedną ze ścian siedziby Facebookowych „bezpieczniaków”. A czasami również do więzienia, czego wszystkim sieciowym przestępcom życzę.


Rozrywka

Radio w Internecie

Tomasz Owsianko Tomasz Owsianko
28 października 2011
Radio w Internecie

Prasa, radio i telewizja - wszystkie tzw. media tradycyjne znalazły swoje miejsce w internecie. Dzisiaj czytamy prasę np. na gazeta.pl, słuchamy radia na polskastacja.pl, a wiadomości oglądamy na tvn24.pl.

Ciekawym problemem dla marketingu jest klasyfikacja tych mediów. Czy radio internetowe to nowy rodzaj radia, czy może dodatkowa funkcjonalność Internetu? Jeżeli trafimy do konsumenta z komunikatem poprzez reklamę w radiu internetowym to czy mowa tu o reklamie w radiu czy Internecie? A Wy jak myślicie?

Niezależnie od tego jak sklasyfikujemy taką reklamę - czy jako radiówkę czy komunikację internetową, jak przystało na reklamę Serca i Rozumu powinna się ona znaleźć na naszym kanale na YouTubie :) Dziś podrzucam Wam przykład najnowszej - tym razem do posłuchania. Pozostałe znajdziecie na YouTubie.

Scroll to Top