Odpowiedzialny biznes

Zaczynają się emocje

Marek Wajda Marek Wajda
22 czerwca 2010
Zaczynają się emocje

Dziś rozpoczyna się ostatnia runda fazy grupowej. To już nie przelewki, skończył się czas oszczędzania i kalkulacji. Teraz każda drużyna, nie tylko musi myslec o tym by nie stracić bramki, ale musi je strzelić i to najlepiej jak najwięcej, bo w kilku grupach to one mogą zadecydować o tym, która ekipa gra dalej.

Kto przed mistrzostwami powiedziałby, że Niemc, Anglia, Włochy czy Hiszpania trzecie mecz będa traktowały jak walka o życie, ten uznany by zostal szaleńcem. Ale ten mundial, choć rzadko, który z meczy byl porywający, jest piękny dlatego, że potencjalni słabeusze urywają punkty piłkarskim potęgom. I tylko żal, to nie Polska reprezentacja gra jak Algieria, czy Nowa Zelandia.


Oferta

Nie wszystko płatne i Call Me Back

Wojtek Jabczyński Wojtek Jabczyński
21 czerwca 2010
Nie wszystko płatne i Call Me Back

Wiele emocji wzbudziła weekendowa informacja dotycząca planowanej od 19 lipca br. zmiany cen połączeń do naszego BOK dla użytkowników ofert na kartę. Rozumiem to doskonale, bo nikt nie lubi podnoszenia opłat, nawet jeśli nie będą one znacząco odbiegały od rynkowego standardu (Tak Tak - 2,44 zł; Simplus -1,95 zł, Play Fresh -1 zł). Przy okazji należą się jednak drobne uściślenia. Połączenie z numerem *500, w tym sprawdzenie stanu konta oraz doładowanie telefonu pozostaną bezpłatne. Wprowadzona opłata 50 gr. dotyczy tylko zarządzania pozostałymi usługami. Jeśli chodzi o połączenia z numerami *100 oraz 510 100 100 to jednocześnie ze zmianą ceny udostępnimy usługę Call Me Back, która daje możliwość wyboru opcji, aby to konsultant Orange oddzwonił do klienta. I na koniec jeszcze raz przypominam, że zmiana nie upoważnia do rozwiązania umowy Zetafona bez konsekwencji.


Odpowiedzialny biznes

Latający cyrk Tomasza Golloba

Jarosław Konczak Jarosław Konczak
20 czerwca 2010
Latający cyrk Tomasza Golloba

Nie jestem tak dużym fanem żuzla, jak piłki nożnej, ale kilka razy na Grand Prix byłem. I powiem szczerze, że to taki "nudny" sport, gdzie jeździ kupa facetów z różnych krajów i kontynetów, a i tak zawsze zwycięża Tomasz Gollob  - POLSKA. Albo coś w tym jest, albo podczas tych chyba czterech zawodów, na których byłem mam wyjątkowego farta. Ale w minioną sobotę w Toruniu to nie był już fart.

Najwyższe miejsce na podium  - Tomasz Gollob, POLSKA; stopień niżej na podium - Rune Holta, POLSKA;  trzecie miejsce - Jarosław Hampel, POLSKA. Wynik Grand Prix na żużlu w Toruniu, którego chyba nikt z ponad 15 000 polskich kibiców się nie spodziewał. Zwłaszcza, że to pierwszy taki sukces w historii żużla, gdzie jeszcze nigdy trzech zawodników z jednego kraju nie stanęlo na podium obok siebie. To tak jakby Turniej Czterech Skoczni wygrał Adam Małysz, przed Kamilem Stochem i Krzysztofem Miętusem lub braci Kliczko pokonaliby Adamek z Gołotą, a Wałujełowi dołożyłby Sosnowski.

Te ostatnie porównania są tak prawdopodobne, jak wygrana Polski w ME 2012. Tym bardziej cieszy, że mamy polski sport, w którym to inni nie mogą zrozumieć skąd taka dominacja Polaków w speedwayu. Bo ci, którzy oglądali to na żywo na stadionie, albo w telewizji nie mieli watpliwości, że Polacy w sobotę raczej latali, jak Anakin w pierwszej części Gwiezdnych Wojen, a pozostali jeździli na bardziej przyziemnych, tradycyjnych sprzętach.

I to sobie myślę, 15 tysięcy szczęśliwych polskich kibiców od rana do rana bawiących się w Toruniu, nowoczesny stadion, nawet piwo na nim sprzedają i nikt się nie bije, do tego pokazy sztucznych ogni na koniec, muzyka, parady motockli i do tego trzech Polaków na pudle. Szkoda, że pewien inny sport organizacją i sukcesami Polaków na razie jest o kilka lat świetlnych.

Scroll to Top