;

Odpowiedzialny biznes

Zwykłe „cześć” (0)

Bartosz Nowakowski

16 grudnia 2010

Zwykłe „cześć”
0

Przeanalizowałem sobie bardzo prostą sprawę. W większości dyscyplin sportowych przed rozpoczęciem zawodów następuje przywitanie. To całkiem normalne. Po wejściu piłkarzy na murawę, następuje podanie dłoni. Koszykarze przed pierwszą syreną przybijają sobie „piątki”, podobnie czynią hokeiści, zarówno ci na lodzie jak i na trawie. Tenisiści ziemni i stołowi nad siatką po wybraniu stron podając dłoń, życzą sobie jak najlepiej. Siatkarze i badbitoniści czynią to pod siatką. Snookerzyści przez uścisk dłoni, rozpoczynają każdą sesję. Kolarze na linii startu witają się serdecznie ze sobą. Serdeczność nie omija też padoku Formuły 1, przed każdym niedzielnym Grand Prix. W specjalnej strefie na górze skoczni w oczekiwaniu na swoją szanse, skoczkowie pozdrawiają się szczególnie. Nie inaczej jest w biathlonie i biegach narciarskich. Specyficznie witają się zawodnicy rugby. To warto zobaczyć:

Jakże różne mogą być sposoby powitania. Co kraj to obyczaj, a przecież sprawa międzynarodowa. Ktoś powie, że ten malutki gest, to kwestia dobrego wychowania. Bez względu czy kogoś darzymy sympatią czy też nie, powitanie raczej powinno mieć miejsce. Choć przecież nikt nikogo nie zmusza. Świat sportu to nie tylko ta sielankowa serdeczność opisana w pierwszych linijkach tego tekstu, który poniekąd powinien przekazywać najszlachetniejsze wartości. To również podziały, waśnie, spory i to niekoniecznie te sportowe. Zabrakłoby pewnie tu miejsca na wymienienie powodów. Niektórzy nie podają sobie ani ręki, ani nogi, czasem nie odzywają się do siebie w ogóle. I na końcu zadam sobie pytanie. Czy ja wszystkim chcę mówić zwykłe „cześć”? W takim razie może niektórych zacznę witać polinezyjskim tańcem „Haka”?

Udostępnij: Zwykłe „cześć”
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Klucz. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Film

The Orange Girl (0)

Redakcja Bloga

16 grudnia 2010

The Orange Girl
0

Dziś publikujemy kolejny wpis naszego czytelnika – tym razem na blogu debiutuje Benchmark, którego propozycja wygrała nasz konkurs urodzinowy. Jeszcze raz gratulujemy. Wcześniej mogliście już przeczytać co nasi stali czytelnicy sądzą m.in. o magicznych kaloszach z ładowarką i namiocie pokrytym ruchomymi panelami słonecznymi.

Benchmark: Niedawno uczestniczyłem w Pierwszym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym RegioFun w Katowicach. Jednym z filmów konkursowych, który przykuł moją uwagę (już sam tytuł był intrygujący) była międzynarodowa koprodukcja norwesko-niemiecko-hiszpańska „The Orange Girl” (na rodzimym, norweskim rynku występuje jako „Appelsinpiken”).

To metafizyczna, wręcz mistyczna historia miłosna w wielu wymiarach. Są piękne, skandynawskie plenery zimowe, jest młodość serca i dojrzałość rozumu, ale również element tragiczny. Każdy znajdzie w nim tak naprawdę coś dla siebie, wszak powstał na podstawie książki przetłumaczonej na 43 języki, bo to historia uniwersalna. Miejmy nadzieję, że niedługo pojawi się na polskich ekranach. Gorąco polecam – naprawdę warto!

Mam nadzieję, że już niedługo będę mógł zaprezentować Wam wywiad z odtwórczynią tytułowej roli, czyli samą The Orange Girl…

Udostępnij: The Orange Girl
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Flaga. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

;

Innowacje

Czy warto mieć miedź? VDSL2 kontra FTTH (0)

Marta Cieślak-Krajewska

15 grudnia 2010

Czy warto mieć miedź? VDSL2 kontra FTTH
0

W poniedziałek Wojtek ogłosił na swoim blogu dobrą nowinę – uruchomienie bezpłatnych testów Internetu 40 Mb/s dla abonentów Neostrady. Podobnie jak podczas wiosennych testów w Rivierze, usługa superszybkiego Internetu będzie świadczona w oparciu o technikę VDSL2, o której pisałam tutaj. Pojawiły się wówczas głosy, że przyszłością jest technika FTTH, bazująca na łączu światłowodowym, które pozwala na osiąganie ogromnych przepływności. Dzisiaj chciałam zaprosić Was do dyskusji nad zaletami i ograniczeniami obu rozwiązań. Na początek kilka faktów:

– VDSL2 bazuje na istniejącej infrastrukturze miedzianej. Oznacza to, że zwiększenie szybkości Internetu u abonenta wiąże się jedynie z instalacją nowej karty VDSL2 na urządzeniu DSLAM oraz nowego modemu u klienta. Dzięki temu możliwe jest zaoferowanie bardzo szybkiego internetu na szeroką skalę, w bardzo krótkim czasie. W przypadku FTTH konieczna jest budowa nowej infrastruktury światłowodowej, co wiąże się ze znaczącymi kosztami i wymaga czasu.

– Szybkość osiągana dzięki technice VDSL2 to nawet 100 Mb/s (downstream i upstream), co pozwala na odbiór telewizji 3D, korzystanie z usługi multiroom czy oglądanie obrazów w jakości HD. Większość userów wykorzystuje jednak znacznie mniejszy zakres przepływności, co pozwala na korzystanie z popularnych serwisów internetowych czy ściąganie plików w rozsądnym czasie. Czy warto zatem inwestować w łącza światłowodowe, oferujące prędkości przekraczające potrzeby użytkownika?

Wygląda na to, że VDSL2 jest kompromisem między szybkością Internetu a ceną. Czy warto zatem inwestować w łącze światłowodowe? A może to tylko kwestia czasu, jak FTTH wyprze rozwiązania DSLowe? Czekam na Wasze opinie.

Udostępnij: Czy warto mieć miedź? VDSL2 kontra FTTH
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Drzewo. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej