Fotograficzny potwór wśród smartfonów

14 maja 2026
Fotograficzny potwór wśród smartfonów

Od dekady, kiedy smartfony zaczęły zastępować aparaty kompaktowe, co roku producenci wymyślają coś nowego, aby nas zaskoczyć. Jednak to o co znajdziecie w telefonie vivo X300 Ultra 5G, pojawiło się po raz pierwszy. Od dziś ten wyjątkowy, fotograficzny smartfon jest w naszej ofercie, jako jedynego operatora w Polsce.

Zacznijmy od najsmaczniejszych kąsków w specyfikacji:

  • Ekran 6,82”, LTPO AMOLED, 144Hz, Dolby Vision, HDR10+
  • 16,3 x 7,68 x 0,82 cm, 232g
  • Snapdragon 8 Elite Gen 5
  • 16 GB RAM / 1 TB miejsca na dane
  • Bateria 6600 mAh w technologii krzemowo/węglowej
  • Ładowanie 100W (po kablu), 40W (bezprzewodowo)
  • Aparat główny 200 MP, f/1.9, 0.7µm, gimbalowa optyczna stabilizacja obrazu (OIS)
  • Aparat peryskopowy 200 MP, f/2.7, 0.56µm, OIS, optyczny zoom 3.7x
  • Aparat 50 MP, f/2.0, 1.22µm, OIS

Wy powiecie:

Wygląda jak wydajnościowy potwór.

Ja powiem:

Potwór to mało.

Ładny i szybki

Zanim o tym, co najbardziej wyróżnia vivo X300 Ultra 5G, wspomnę jak używa się go na co dzień. Dla mnie to taki trochę Transformer, bo chociaż robi potężne wrażenie, jest po prostu ładnym smartfonem o dużych, ale standardowych gabarytach. Bez problemu mieści się w kieszeni zwykłych spodni.

Bardzo podoba mi się w zielonym kolorze, który znajdziecie w dostępnym u nas od dziś zestawie Special Edition. Łagodna zieleń przełamana w części plecków srebrną częścią z logo vivo wygląda gustownie. Żaden ze mnie esteta, ale vivo X300 Ultra 5G bezdyskusyjnie wyróżnia się w zalewie podobnych smartfonów.

Wydajność i ekran to już natomiast standard w tej klasie. Corocznie do kolejnych flagowców trafiają najnowsze Snapdragony, a wrzucić coś innego niż oszałamiający wizualnie AMOLED z odświeżaniem co najmniej 120Hz... cóż, nie przystoi. Za duży tłok na topie, bo o ile sprzedaż budują średniaki, flagowce to prestiż, który przyciąga do marki. Jedno co faktycznie wyróżnia telefon w dostępnym u nas zestawie to fakt, iż jest to najwyższa wersja pamięciowa. Mamy 16 GB RAM i aż terabajt miejsca na dane użytkownika. Szybko tego nie „przejecie”.

A poza tym, że pięknie wygląda i płynnie działa niezależnie od sytuacji. Nie jest rzadkością, gdy otworzycie aplikację po 3-4 dniach i okaże się, że od tamtej pory się... nie wyłączyła. To na tym poziomie są rzeczy oczywiste i szczerze mówiąc w każdym flagowcu jest świetnie. I w tej materii ciężko je od siebie odróżnić. Wszystko działa pod kontrolą nakładki Origin OS. Ładnej, nieinwazyjnej, bez bloatware’u. Gwarantowane 5 lat aktualizacji systemu i 7 lat aktualizacji bezpieczeństwa. Cieszy, że chociaż w przypadku flagowców tak długie okresy stają się normą.

Świetne aparaty, ale...

Optyka Zeiss - faktyczna, nie tylko podpisana znaną nazwą. Aparaty główny i telephoto z rozdzielczością 200 MPix. Dzięki temu nawet detale zachowują jakość, do której nie da się przyczepić, a wsparcie cropowania przy optycznym zoomie x3,7 pozwala na efektywne zdjęcia z daleka, bez ingerencji sztucznej inteligencji. Vivo znane jest z trybu fotografii ulicznej. Znalazł się on również w vivo X300 Ultra 5G.

O ile jednak z tej ulicznej korzystałem rzadko, duże wrażenie zrobiła na mnie fotografia portretowa. Pięć ogniskowych aparatu (od 24 do 100mm) do wyboru pozwala dopasować kadr do naszych oczekiwań, a wyodrębnienie modela, czy też fotografowanego obiektu, jest absolutnie naturalne. Szybka migawka pozwalała na ostre zdjęcia obiektów w ruchu, co przy moim synu - dynamicznym sześciolatku - bardzo często się przydaje. Vivo X300 Ultra 5G okazał się też pierwszym telefonem, który pozwolił mi zrobić zdjęcie księżyca w pełnym świetle dnia, nie ściemniając reszty kadru.

...mogą być jeszcze lepsze

Czy raczej nie tyle lepsze, co bardziej funkcjonalne. Gdy pierwszy raz zobaczyłem w sieci informację o tym, że Vivo wypuści jako akcesorium dopinany do telefonu konwerter, powiedziałem sobie:

Zwariowali. Po co to komu?

Aż dostałem zestaw vivo X300 Ultra 5G Special Edition i wcale się nie zachwyciłem. To jednak nie jest krytyka. Po prostu to nie jest sprzęt dla każdego. Tym niemniej po sprawdzeniu go w różnych warunkach mam pewność, że grupa użytkowników, którym konwerter x4,7 (dostępny w zestawie, Vivo oferuje również mniejszy, x2,35) się przyda, może okazać się całkiem spora.

Po prostu taki konwerter to nie sprzęt dla każdego. A to dlatego, że gdy podłączymy go do telefonu i przełączymy go na odpowiedni tryb, nasz smartfon staje się aparatem z obiektywem o ogniskowej od 400 mm. A to oznacza, że jeśli chcesz wykorzystać wyjątkowe możliwości które daje, musisz mieć przemyślany kadr z głównym celem znajdującym się odpowiednio daleko. Jasne, że testowałem go na kolegach z pracy, odsuwając się od nich na długość pomieszczenia, ale to była tylko zabawa. Ze wszystkich zdjęć które nim zrobiłem najbardziej podoba mi się to (pełna wersja po kliknięciu):

To wzniesiony w 1706 roku paryski Kościół Inwalidów fotografowany z uliczek Montmartre’u. W linii prostej mnie i kościół dzieliło ponad 3,5 kilometra. By osiągnąć taki efekt wsparłem się sztuczną inteligencją, bo zdjęcie wykonałem przy odpowiedniku ogniskowej 1600 mm (800 mm jest jeszcze w pełni naturalne).

Podłączenie, czyli daj mi chwilę

Rozpoczęcie korzystania z konwertera trochę zajmuje, a to dlatego, że podłączenie go nie jest oczywiste. Najpierw trzeba założyć na telefon etui. Jeśli nosisz telefon w etui ten krok oczywiście pomijasz i zamieniasz tylko pierścień wokół wyspy z aparatami. Pierścienie łatwo wskakują na miejsce, odblokować je można po głębokim wciśnięciu fizycznego przycisku. Podobnie montujemy konwerter, a w zestawie Special Edition mamy jeszcze dodatkowo uchwyt.

Z jednej strony taki uchwyt jeszcze bardziej upodabnia vivo X300 Ultra 5G do aparatu fotograficznego. Kluczem jest jednak to, że dodaje mu funkcjonalności znane z aparatów. Co to zmienia? Łatwiej trzymać taką konstrukcję, ale przede wszystkim dwustopniowy spust migawki pozwala na wstępne ostrzenie, zaś pierścień wokół niej umożliwia płynne zoomowanie bez konieczności dotykania ekranu. Uchwyt łączy się ze smartfonem przez USB-C. To nie tylko niweluje opóźnienia do zera, ale też powoduje, że uchwyt może pełnić rolę powerbanku. Tak, można go naładować i w przypadku, gdyby kończy nam się bateria telefonu, wciśnięciem jednego przycisku możemy zacząć jej uzupełnianie.

Smartfon w wielkim pudełku

Vivo X300 Ultra 5G Special Edition to ogromne pudełko, zawierające nie tylko smartfon, zestaw akcesoriów foto i konwerter. Znajdziemy w nim też pasek pozwalający założyć cały zestaw na szyję i torebkę, do której wszystko można schować. Mnie akurat się nie spodobała, jak dla mnie jest bardziej kobieca, ale w sumie to kwestia gustu. Cały zestaw, wzbogacony jeszcze o ładowarkę 100W, kupicie od dziś w naszym sklepie, jako u jedynego operatora w Polsce. Oczywiście jak mawiał klasyk - to nie są tanie rzeczy, ale możecie skorzystać z rat 0%.

W Orange znajdziecie też mniej „wypasioną” wersję vivo X300 Pro, z opisywanym konwerterem x2,35. Tam w zestawie są słuchawki Buds Air 3, ładowarka 90W i etui do podpięcia konwertera.

Czy warto kupić vivo X300 Ultra 5G? Przeciwnicy takiego pomysłu powiedzą:

Rosiu, za te pieniądze kupisz naprawdę dobry aparat fotograficzny!

To prawda, ale gdyby ktoś chciał kupić lustrzankę - to kupiłby lustrzankę, prawda? W sytuacji, gdy celujemy we flagowy smartfon, który jeszcze przez wiele lat nie straci na wydajności: dlaczego nie wzbogacić jego możliwości o takie, które zbliżają go do aparatu fotograficznego? Niestety nie miałem okazji fotografować nim np. imprezy sportowej, ale mam przeczucie graniczące z pewnością, że 400/800 mm ogniskowej w połączeniu z naprawdę szybką migawką mogłoby przynieść efekty tak dobre, że wielu by się ich nie spodziewało.

Podsumowując, dawno nie testowałem tak ciekawego i wyróżniającego się na tle innych telefonu.

Scroll to Top