Moim zdaniem w 2026 branża gier wreszcie odepnie pasy bezpieczeństwa i to nie będzie kolejny „rok przejściowy”. Spodziewamy się dużych premier, odważnych decyzji i projektów, które były rozwijane latami. Widać to po zapowiedziach, skali produkcji i jak bardzo twórcy chcą nas zachwycić.
Jednym z takich tytułów jest bezdyskusyjnie Grand Theft Auto VI. Rockstar ponownie bierze na siebie rolę studia, które ma przesunąć granice otwartych światów. Nowe Vice City, dwójka protagonistów i obietnica świata, który faktycznie reaguje na gracza sprawiają, że to prawdopodobnie najważniejsza premiera dekady. Oliwy do ognia dodaje przesuwana data premiery. Gracze mieli cieszyć się już w ubiegłym roku, ale perfekcjonizm Rockstara spowodował kolejne przesunięcie. Miejmy nadzieję, że jest na co czekać, a świat będzie nie tylko niezwykle rozbudowany - ponoć 2 razy większy od poprzednika, ale również wypchany atrakcjami.
Co ciekawe to produkcja, dla której wielu graczy szykuje się na zakup konsoli do gier. Wśród moich znajomych mam już kilku śmiałków, którzy zainwestowali w Playstation 5, aby móc odpalić bez problemów GTA6 w dniu premiery. Jeżeli sam chciałbyś jak najszybciej zagrać w najbardziej wyczekiwany tytułów ostatniej dekady - zobacz ofertę komputerów i konsol w Orange.

Duże oczekiwania towarzyszą też Gears of War: E‑Day. Prequel kultowej serii ma wrócić do momentu, w którym wszystko się zaczęło. To oznacza mniej futurystycznego przepychu, więcej brutalności i ciężkiego klimatu. Jeśli gra dowiezie emocje i narrację, może przypomnieć, dlaczego Gears był kiedyś wzorem dla shooterów. Postapokalipsa, wszędzie zagrożenia i napakowani protagoniści rodem z filmów akcji lat 80. Brakuje mi tego klimatu i nie mogę się doczekać powrotu serii, dla której wielu wybierało Xboxa jako pierwszą konsolę.
Jednak najbardziej wyczekiwana przeze mnie produkcja to Gothic: Remake czyli powrót do kolonii karnej, w której spędziłem dzieciństwo. Może brzmi okrutnie, ale tak było. Moja ukochana gra, gdzie gracz jest wrzucony do brutalnego świata więźniów i jako wybraniec musi pokonać demona, który zagraża całemu królestwu Myrthany. Zaczynamy jako bezimienny potencjalny parobek, by po drodze wznosić się w hierarchii społeczeństwa więziennego, gdzie liczy się przetrwanie. Magia, potwory, brutalność i niebezpieczeństwo na każdym kroku. Takie Dark Soul z początku lat 2000. Data premiery jest wciąż przesuwana.
Akcja i strzelanki, ale z charakterem
Ten rok to będzie także powrót gier liniowych gier akcji, które chcą mieć własną tożsamość. Dobrym przykładem 007 First Light. Historia młodego Jamesa Bonda ma łączyć skradanie, filmową narrację i dynamiczne sekwencje akcji. To szansa na pokazanie, że gry akcji mogą być eleganckie, a nie tylko głośne. Ciekawi mnie sztuczna inteligencja, która ma reagować na to co się dzieje na ekranie niczym w prawdziwym życiu, a nie jak w grze czy oskryptowanym filmie. Przechodzień już raz Cię widział? Twoja próba asasynacji w przebraniu kelnera, może nie wypaść - przecież przed chwilą na bankiecie byłeś jednym z gości. Takich przykładów jest więcej. Fani składanek mają na co czekać, a w szczególności Ci, którym seria Hitman zdążyła się znudzić.

Na scenę wraca Ace Combat 8. Seria znana z widowiskowych bitew powietrznych ma wykorzystać nową generację technologii, by jeszcze mocniej postawić na kampanię fabularną i skalę konfliktu. To propozycja dla tych, którzy chcą poczuć adrenalinę i klimat wojennej opowieści. Ponoć nic nie daje takiej swobody jak lot samolotem, a do tego myśliwcem? To może być ciekawy powrót szczególnie, że jest mało gier skupionych na tego typu rozgrywce, a bitwy powietrzne stanowią jedynie dodatek do znanych serii jak np. Battlefield. Nie można pominąć Resident Evil Requiem. Capcom ponownie sięga po survival horror w bardziej klasycznym wydaniu. Nacisk na napięcie, eksplorację i ograniczone zasoby może sprawić, że to jedna z tych gier, przy których naprawdę zwalnia się tempo.
Mniejsze, ale ciekawe projekty
Najciekawsze rzeczy często dzieją się poza głównym nurtem. Rok 2026 zapowiada się dobrze dla gier, które nie celują w masowego odbiorcę m.in. Tides of Tomorrow. Gra eksperymentuje z narracją i decyzjami, które mają wpływać na świat innych graczy. To jeden z tych pomysłów, które brzmią ryzykownie, ale jeśli zadziałają, mogą zostać zapamiętane na długo. Wśród bardziej oldschoolowych propozycji warto zwrócić uwagę na Warhammer 40,000: Boltgun 2. Szybka, brutalna strzelanka inspirowana klasykami FPS pokazuje, że czasem prostsze rozwiązania dają najwięcej frajdy.
Podsumowując, ten rok ma potencjał stać się czymś więcej niż tylko zbiorem głośnych premier. Widać, że twórcy zaczynają słuchać graczy. Mniej powtarzalności, więcej odwagi i nacisku na doświadczenie, a nie tylko czas spędzony w grze. Jeśli większość zapowiedzi zamieni się w dopracowane produkcje, 2026 może być rokiem, w którym znowu poczujemy to uczucie ekscytacji. Takiej prawdziwej, a nie wynikającej z marketingu. Bo najlepsze gry to nie te największe. Tylko te, które przypominają, dlaczego w ogóle zaczęliśmy grać.



