Odpowiedzialny biznes

„BurgerUzurpator”

24 września 2010

„BurgerUzurpator”

Na pewno słyszeliście ostatnio o jednym z najbardziej gorących newsów soszialmidiowych ostatnich tygodni, czyli o tym, że Burger King postanowił nawiązać współpracę z jednym z polskich blogerów, by się tym sposobem popromować w trochę niestandardowy sposób. Info samo w sobie ciekawe, bo to pierwszy taki przykład w Polsce – będzie więc sporo przestrzeni do obserwacji i wyciągania wniosków. Przez kilkanaście dni blogosfera żyła pytaniem, któremu to z blogerów przypadło w udziale wzięcie udziału w tej kampanii. Dziś już wiadomo, że to Kominek – gratuluję i obiecuję, że będę się przyglądać. A jeśli ktoś z Was chce się dowiedzieć więcej o tym projekcie, to polecam wywiad, który przeprowadzili z Kominkiem Maciek Budzich i Artur Kurasiński – najlepiej szukać u źródła.

Ale ja nie o tym w sumie. Bo casus współpracy Kominka z Burger Kingiem, choć na pewno ciekawy, będziemy mogli zanalizować dopiero za kilka tygodni, a tymczasem, trochę „na boku” wydarzyło się coś, co mnie z jednej strony rozśmieszyło, ale z drugiej dało też nieco do myślenia. Otóż Michał Górecki, jeszcze zanim ogłoszono nazwisko Burger Blogera, postanowił się trochę pobawić sytuacją i samodzielnie zaczął rozpuszczać po sieci sugestie, że to właśnie on jest wybrańcem królewskich hamburgerów. Nic wprost, tylko niezobowiązujące wzmianki – a to wpis na blogu „Tak, to ja jestem tym blogerem”, a to zmiana fotki na facebooku na taką, która jest zrobiona w lokalu BK. Niemało osób się dało wkręcić. Według mnie brakowało tylko tego, żeby w Michałową ściemę uwierzył jeszcze sam Burger King, ale choć do tego (niestety) nie doszło, to i tak „news” zatoczył spore koło.
No i fajnie, bo żart dość zabawny, a dla autora o tyle opłacalny, że mu zwiększył  ruch na blogu. Mnie jednak po raz kolejny uświadomił, jak bardzo łatwo jest w sieci rozpowszechniać nieprawdziwą informację, którą wszyscy potem powtarzają, nawet nie próbując jej zweryfikować. W tym wypadku była to tylko pomysłowa szydera, ale co by było gdyby sprawa była poważna? Tak oto Michał niechcący dołożył ciekawy argument do dyskusji o wpływie mediów na dzisiejszy świat i roli etyki w komunikacji. Znacie jakieś podobne – śmieszne albo poważne – przykłady „kreowania rzeczywistości’? Może warto się im przyjrzeć?

Udostępnij: „BurgerUzurpator”

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej