Oferta

Promocja na Player i Video Pass, czyli filmowe atrakcje w aplikacji Mój Orange

9 kwietnia 2021

Promocja na Player i Video Pass, czyli filmowe atrakcje w aplikacji Mój Orange

Ruszyła właśnie nowa akcja dla klientów aplikacji Mój Orange. Już teraz, za jedyne 5 złotych, mogą oni zakupić dostęp do Playera – platformy filmowo-telewizyjnej, na aż 180 dni! Wcześniej za taką cenę można było korzystać z oglądania przez miesiąc, a teraz za tę symboliczną kwotę będziemy cieszyć się premierowymi produkcjami i ulubionymi serialami prawie przez pół roku!

 

Kto może skorzystać z akcji?

Promocja skierowana jest do osób posiadających abonament w Orange – użytkowników wszystkich Planów Mobilnych oraz Pakietów Orange Love. Zarówno dla obecnych klientów, jak i nowych, którzy podpiszą umowę z operatorem. Kolejnym krokiem jest posiadanie (lub pobranie) aplikacji Mój Orange, bo w niej wszystko się rozgrywa.

Jak aktywować pakiet?

W aplikacji Mój Orange należy wejść do zakładki „Dla Ciebie”, gdzie widnieje baner kierujący do oferty w sklepie player.pl i dalej postępować zgodnie z instrukcjami – kilkoma prostymi wskazówkami. Płatności dokonuje się na rachunku Orange – poprzez opcję „Dolicz do rachunku Orange”.

W ten sposób „Pakiet Player (z reklamami)” zostaje uruchomiony na 180 dni. Po tym czasie, jeżeli użytkownik nie wyrazi chęci kontynuacji, zostaje on anulowany. Można też samemu przedłużyć go na jeszcze kolejne miesiące, w standardowej opłacie. Promocja dostępna jest w okresie od 7 kwietnia do 31 maja. W tym czasie od dnia aktywacji zostaje doliczane 180 dni na oglądanie.

Co ciekawego znajdziecie w Playerze?

Player jest obecnie jedną z większych platform z filmami, serialami, programami rozrywkowymi, czy z kolekcją dokumentów Discovery+. Zobaczycie tu zarówno polskie, jak i zagraniczne produkcje. Niektóre nawet będą do obejrzenia jeszcze przed oficjalną, telewizyjną premierą.

Wśród najciekawszych tytułów figuruje seria polskich kryminałów w odcinkach – „Chyłka” – na podstawie bestsellerowych powieści Remigiusza Mroza. Nowością jest też serial komediowy „Mamy to” – ciepło przyjęty przez odbiorców, gdzie w lekki i zabawny sposób pokazywane są rodzinne perypetie, gdy na świat przyjdą dzieci. Tego nie zobaczycie jeszcze w żadnej stacji. Tak samo jak „Nieobecnych” – emocjonującego serialu, odważnie poruszającego ważną tematykę zaginięć i jeszcze trudniejszych spraw… Takiej oryginalnej produkcji u nas jeszcze nie było.

Hitami też zapowiadają się premiery – drugiego sezonu „Szadzi” – mrocznego thrilleru z genialną kreacją Macieja Stuhra, czy popularnego „Usta Usta”– serialu obyczajowego z plejadą rodzimych gwiazd, który od lat bawi, wzrusza i rozkochuje Polaków. To idealna propozycji do refleksji, do oglądania z przyjaciółmi czy drugą połówką. Nie zabraknie też czegoś dla miłośników rywalizacji i reality show. Player zabierze widzów do egzotycznego świata pełnego intryg, paktów i miłości, czyli do najmodniejszego miejsce tego sezonu – na gorący Zanzibar prosto do „Hotelu Paradise”.

A to tylko nieliczne z propozycji, jakie znajdziecie tu do oglądania.

Dodatkowo Video Pass w Środzie z Mój Orange

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o innej promocji filmowej, ale też dotyczącej aplikacji Mój Orange. Tam klienci indywidualni, usług na abonament, co środę mogą odbierać niespodzianki. W ramach tej akcji, w tym tygodniu, prezentem jest darmowy dostęp do Video Pass na pół roku (opcja normalnie płatna)!

W ten sposób użytkownicy, bez wykorzystania gigabajtów ze swojego konta, mogą oglądać filmy i korzystać z serwisów, takich jak: HBO GO, Netflix, YouTube, CANAL +, TVP Sport, Player, CDA Premium, Orange TV GO, IPLA, VOD.pl, TVP VOD, Stream TVP, WP Pilot, TVP Info oraz Poland In. To wszystko dostępne jest bez zużycia własnego pakietu internetowego, a nawet w sytuacjach offline. Jak działa Video Pass i co zobaczycie na serwisach streamingowych – to wszystko można przeczytać tutaj.

Jeśli zaciekawiła Was ta promocja w ramach Środy z Mój Orange – odwiedźcie swoją aplikację Mój Orange (wymagana najnowsza wersja 5.0). Tam w zakładce „Dla Ciebie” znajdziecie bonus. Wystarczy kliknąć i pobrać dostęp do Video Pass. A jeśli macie już Video Pass (np. wcześniej już wykupiliście dostęp) albo w Waszym planie taryfowym nie można go uruchomić, to otrzymacie 10 GB w prezencie.

moj orange

Co zatem obejrzeć w weekend? Tym razem polecam pobrać Playera i Video Pass i zrobić sobie filmowo-serialowy maraton. I to nie jeden!

Udostępnij: Promocja na Player i Video Pass, czyli filmowe atrakcje w aplikacji Mój Orange

Film

Co obejrzeć w weekend? „DNA” uderzy w Wasze czułe punkty

19 lutego 2021

Co obejrzeć w weekend? „DNA” uderzy w Wasze czułe punkty

Uwielbiam seriale kryminalne, ale żaden chyba nie poruszył mnie tak, jak ten. Mroczny thriller, w trakcie którego chce się płakać? Raczej niespotykane. I nie chodzi tu o okrucieństwo czy strach – to nie zupełnie ta kategoria.

 

Niedawno, przypadkiem mignęła mi na „Ale kino+” zapowiedź premiery serialu „DNA”. Gdy zobaczyłam reklamujący go napis: „film twórców Mostu na Sundem i The killing” – wiedziałam, że warto go zobaczyć. Choć wszyscy zachwycają się „Mostem…”, to moje serce przed laty skradło duńskie „The killing” – znane także jako „Forbrydelsen”, czy po polsku przetłumaczone na „Dochodzenie” (kto nie widział – bardzo warto!). Serial, który zasłynął nie tylko jako pierwszorzędny kryminał psychologiczno-polityczny, ale wypromował też na świecie modę na… swetry w skandynawski stylu. Ciepłe, wełniane, z wzorami – taka ciekawostka.

Jest tutaj jakby światowo

A jeszcze jak przeczytałam, że w obsadzie „DNA” pojawi się Zofia Wichłacz – jedna ze zdolniejszych, młodych, polskich aktorek – pomyślałam tylko „wow!”. Choć wiadomo, że z naszymi gwiazdami w zagranicznych produkcjach bywa różnie… Ile razy się słyszało, że jakiś słynny rodak wystąpi w hollywoodzkim filmie czy serialu, a potem okazywało się, że sceny z jego udziałem zostały wycięte lub pojawia się on na ekranie na kilka minut, a nawet sekund. Nie generalizuję, bo ostatnio mieliśmy też przykład świetnego aktorstwa Marcina Dorocińskiego w „Gambicie królowej” (moją recenzję znajdziecie tutaj) i takich przypadków jest więcej. Zaciekawiłam się jak będzie w tym razem.

zofia wichłacz

Okazało się, że serial „DNA” to większa międzynarodowa kooprodukcja. Akcja rozgrywa się w Danii, Francji i Polsce. I właśnie w tej Polsce dużo się dzieje, a naszych aktorów, grających tam jest więcej. Maciej Musiał, Wojciech Błach, Piotr Polk, Grażyna Zielińska, Jadwiga Jankowska-Cieślak – wcielają się tylko w niektóre drugoplanowe postaci, jakie pojawiają się w serialu. Zofia Wichłacz jest natomiast jedną z głównych bohaterek (bardzo dobrze zagrana, trudna rola). Oprócz niej na ekranie pojawia się Charlotte Rampling, a także Nicolas Bro (znany z kultowego – dla miłośników skandynawskiego kina – „Jabłka Adam”, czy głośnej polskiej produkcji, której ja akurat nie trawię – „Ataku paniki”). No i pierwsze skrzypce gra Anders W. Berthelsen („Włoski dla początkujących”) – serialowy Ralf Larsen.

thriler dna

Handel ludźmi z dzwonami w tle

To właśnie jego historię poznajemy na ekranie. Ralf Larsen jest szanowanym policjantem, ma żonę, którą bardzo kocha, no i niedawno urodziła mu się córeczka. Idylla trwa do czasu, gdy mężczyzna podejmuje się sprawy – zaginięcia w Kopenhadze małej dziewczynki. Ślady prowadzą do miejscowości, o jakże piękny brzmieniu… Tworóg (sprawdziłam na mapie – jest to mniej więcej za Częstochową, a przed Katowicami). Śledczy wypływa promem w znanym nam kierunku, ale na morzu dochodzi do tragicznego wypadku, w którym ginie jego córka. Larsen, jako jedyny, nie wierzy w nieszczęśliwy zbieg okoliczności ani w śmierć swojego dziecka.

dna series orange

W tym samym czasie, w okolicach Stalowej Woli, 19-letnia Julita Siemko (Zofia Wichłacz) dowiaduje się, że jest w ciąży. Dziewczyna na skutek wydarzeń, jakie nagle dzieją się w jej życiu, znajduje schronienie wśród sióstr zakonnych. Z czasem okazuje się, że żadna z młodych matek nigdy nie opuściła tego miejsca ze swoim dzieckiem. I tu zaczyna się mroczna opowieść pełna tajemnic.

dna wichlacz

Nie będę więcej zdradzać. Oczywiście po tym wstępie już można domyśleć się kilku rzeczy (w trakcie też przypominał mi się piękny film – „Tajemnica Filomeny” – kto oglądał, ten domyśli się, w jakim kierunku po części może podążać ten serial), ale zapewniam, że „DNA” jest bardzo przewrotny. Wielokrotnie zaskakuje i to, co mieliśmy za pewne, okazuje się być zupełnie czym innym. Historie przeplatają się ze sobą, a akcja lawiruje między różnymi miejscami, krajami, postaciami, prowadząc nas w coraz bardziej dramatyczną i emocjonującą stronę.

skandynawki kryminal dna

Jak to się robi w Polsce?

Ciekawe jest też patrzenie z punktu antropologiczno-kulturowego, jak Polska przedstawiana została oczami filmowców-obcokrajowców (produkcja duńsko-francuska). Z jednej strony irytuje pokazanie jej, jako takiego zaściankowego kraju, który zatrzymał się w czasie, a z drugiej momentami bywa zabawnie. Na przykład, gdy dowiadujemy się, że wszyscy nasi rodacy (w tym – nie umniejszając nikomu – staruszkowie czy osoby z marginesu społecznego) mówią pięknym, płynnym angielskim.
Wiem, że to fikcja i że było to na potrzeby serialu, ale wyglądało to trochę groteskowo. Szczególni,e gdy zagraniczni policjanci przyjeżdża do Tworóga (usłyszymy w tle też trochę po polsku) i szukają wspólnego języka. Z duńskiego przechodzą na angielski i okazuje się, że każdy napotkany przechodzień jest w stanie się z nimi dogadać. No ale mimo tych niuansów – miło ogląda się polskich aktorów razem z zagranicznymi gwiazdami, gdzie każdy utrzymuje taki sam wysoki poziom gry.

Tworóg DNA serial

Prosto w serce

Plusów w tej produkcji jest znacznie więcej. Nie jest to typowy kryminał, gdzie tylko szuka się mordercy, chociaż wątek zabójstwa też się pojawi. Tutaj fabuła wchodzi głębiej – w głąb ludzkiej psychiki, wrażliwości, sfery pragnień i potrzeb. Nie zabraknie dyskusji o sprawach delikatnych, o dylematach moralnych, o których nie mówi się głośno. Aż człowiek zaczyna się zastanawiać co zrobiłby na miejscu naszych bohaterów, ile byłby w stanie wytrzymać, jakiej granicy przekroczyć by nie mógł.
Padają fundamentalne pytania – gdzie jest wiara, a gdzie już fanatyzm, czym jest miłość rodzicielska, gdzie jest dobro dziecka, do jakich poświęceń bylibyśmy zdolni?

dna serial kryminalny

Tematy trudne, ale z pewnością warte do obejrzenia, szczególnie w takim wydaniu. Tym bardziej – i to jest najważniejsze – że serial nie przybiera przez to dołującej, ciężkiej formy, nie staje się moralitetem. Twórcy dali radę to udźwignąć i zrobić to z klasą. Autorzy nie narzucają nam swojego zdania, nie mówią jednoznacznie co jest czarne, a co białe. Poza tym fabuła jest wciągająca, dużo się dzieje, a w trakcie seansu mamy w sobie ogrom targających nas emocji, ale bez poczucia przytłoczenia. Serial zmusza do refleksji i po seansie długo jeszcze zostaje w głowie. Ja przecierałam na końcu oczy – ze zdumienia i wzruszenia, a takiego zakończenia zupełnie się nie spodziewałam.

 

Serial „DNA” emitowany jest teraz na kanale „Ale kino+” (ci z Was, którzy nie zdążyli się załapać – są i z pewnością będą jeszcze powtórki), dostępnym w wybranym pakiecie z telewizją w Orange Love. Polecam rozszerzone opcje z kanałami kinowymi, na których – jak widać – jest wiele ciekawych propozycji. O nich zresztą co piątek piszę dla Was na blogu w sekcji „film”.

*Zdjęcia wykorzystane w tekście to kadry z serialu i materiały prasowe.

 

 

Udostępnij: Co obejrzeć w weekend? „DNA” uderzy w Wasze czułe punkty

Oferta

Co obejrzeć w Walentynki? Najciekawsze filmowe propozycje

12 lutego 2021

Co obejrzeć w Walentynki? Najciekawsze filmowe propozycje

Najbliższy weekend będzie pełen miłości. Dlatego zaproponuję Wam filmy, które w takim czasie ogląda się ze szczególną przyjemnością – nastrojowe, zmysłowe, zabawne. Idealne na Walentynki.

 

W tym roku 14 lutego nie udamy się do restauracji czy tłumnie do kin. Będziemy świętować w domu, dlatego warto zrobić sobie filmowy maraton. Jedni szukają wtedy romantycznych tytułów, a inni wolą mniej przesłodzone, alternatywne produkcje. Z myślą zarówno o tych pierwszych, jak i drugich kinomanach, przygotowałam zestawienie ciekawych i jakże odmiennych filmów. Bo miłość, tak jak kino, miewa różne oblicza. Każdy postrzega ją inaczej i na co innego ma ochotę. Dlatego wybierzcie swoją idealną filmową propozycję na weekend, a opcji jest bardzo wiele.

Sprawdźcie, co obejrzeć gdy…?

 

Nie lubicie komedii romantycznych, ale szukacie kompromisu z drugą połówką

 

I tak Cię kocham – film z cyklu: duża dawka optymizmu. Nie zobaczymy jednak w nim idealnego, lukrowanego świata, z pięknymi bohaterami mieszkającymi w wielkich metropoliach, jak to zwykle bywa w komediach romantycznych i czego niektórzy wręcz nie trawią. Tutaj bohater jest taksówkarzem oraz początkującym stand-upowcem, który zakochuje się w zwykłej dziewczynie. Tylko, że ona zapomniała wspomnieć, że ma za sobą nieudane małżeństwo i nie chce się z nikim wiązać, a on wstydzi się powiedzieć, że pochodzi z tradycyjnej hinduskiej rodziny, w której kultywuje się zwyczaj aranżowanych małżeństw. A rodzice dla syna mają już nawet kilka kandydatek na żonę… Przyjemny – trochę w klimacie kina niezależnego, zabawny współczesny komediodramat oparty na faktach.

Niedobrani – filmy z Sethem Rogenem to zazwyczaj komedie w bardzo amerykańskim stylu, z niewybrednymi żartami, ale mają swój urok i lekki, luzacki styl. Tym razem komik wystąpił u boku Charlize Theron – jednej z najpiękniejszych (moim zdaniem) hollywoodzkich aktorek. Brzmi to trochę jak współczesna wersja „Pięknej i Bestii” i też tak wyszło. On jest dziennikarzem-nieudacznikiem, który nie stroni od używek i imprezowego stylu życia, a co najgorsze – właśnie stracił pracę, a ona zajmuje ważną pozycję w rządzie i marzy jej się posada prezydenta. Co łączy tych dwoje? Znają się od dziecka, bo wtedy ona była jego nianią (kilka lat starszą) i pierwszą fascynacją. Po latach spotykają się przypadkiem i to spotkanie obróci ich światy do góry nogami. Jest to naprawdę niezły film, z dużą dozą szaleństwa, z ekstremalnymi dowcipami, ale i z lekką nutką romantyzmu. Sprawdzi się jako dobra rozrywka do obejrzenia ze znajomymi czy na niezobowiązującą randkę.

„Niedobrani” pojawią się w walentynkowym maratonie w Canal+, gdzie 14 lutego cały dzień będą puszczane miłosne produkcje.

canal+ w orange

 

Ekscytują Was pikantne historie, tajemnicze zbrodnie, a wszystko to najlepiej jak jest spisane (czyli gorące filmy na podstawie książek)

 

Rebeka – remake filmu Alfreda Hitchcocka z 1940 roku. Byłam pod ogromnym wrażeniem najnowszej wersji, a ekranizacji powieści Daphne du Maurier było już wiele. Zrobiona z rozmachem, z pięknymi krajobrazami, plenerami, kostiumami i niesamowitym klimatem, dreszczem niepokoju, atmosferą tajemnicy. Trzyma w napięciu, intryguje, jest zmysłowa, a jednocześnie subtelna i intrygująca. Młoda służąca (Lily James – grała również w „Wykopaliskach”, które Wam ostatnio polecałam) poznaje przystojnego wdowca-milionera. Mężczyzna szybko jej się oświadcza i zabiera do swojej posiadłości. Mury rezydencji skrywają w sobie sekret śmierci byłej żony, którą wszyscy tam uwielbiali. Co wydarzyło się w Manderley? Będziecie mieć dreszcze!

365 dni – przyznam szczerze, że nie jestem miłośniczką tego filmu, nie sięgnęłam po bestsellerową powieść, ale co jak co – trzeba przyznać, że było to spore wydarzenie popkulturalne. Cała trylogia Blanki Lipińskiej osiągnęła ogromny sukces i rozpoczęła modę na polską literaturę erotyczną. Film cieszył się sporą popularnością, nie tylko w Polsce. Wywołał wiele dyskusji i kontrowersji na świecie. Jednych oburzył śmiałością, innych zafascynował. Warto chociażby i z tego powodu zobaczyć, a Walentynki wydają się dobrą okazją. Tym bardziej, że tak odważne sceny, w takim natężeniu, rzadko pojawiają się w rodzinnym kinie. Film może nastroić na pełen wrażeń wieczór, no i fani autorki z pewnością się nie zawiodą.

Dwa powyższe filmy znajdziecie na platformie Netflix, dostępnej w dodatkowych pakietach Orange Love.

netflix w orange love

 

Wolicie prawdziwe historie niż przesłodzone bajkowe opowieści

 

Julia & Julia – filmowy afrodyzjak, a do tego jaki zabawny! Z wysmakowanym duetem Meryl Streep i Amy Adams. Jedna z pań gra w retrospekcjach – prawdziwą postać kulinarnej mistrzyni – Julii Child, a druga, po latach czyta jej książkę i chce odwzorować przepisy słynnej kucharki. Codziennie więc gotuje coś z poradnika, a wszystkie dania testuje na …mężu. Pyszna zabawa i idealna filmowa przystawka np. przed romantyczną kolacją. Oglądając te potrawy na ekranie, te cuda na talerzu, od razu nabierze się apetytu i smaku na więcej.

Sztuka kochania – biografia Michaliny Wisłockiej – „pani od seksu”, autorki słynnego poradnika „Sztuki kochania”, pionierki w dziedzinie ginekologii, która uczyła kobiety czerpać jak najwięcej przyjemności z życia. Do tego poznajemy jej prawdziwą, barwną historię – uczuciową i zawodową. Dowiadujemy się też, jak powstała najbardziej kontrowersyjna oraz pożądana książka w PRL-u i jak przełamywano tematy tabu. W roli głównej, brawurowo zagranej, Magdalena Boczarska, a obok niej plejada polskich gwiazd. Inspirujące, skłaniające do dyskusji i rozmów o skrytych pragnieniach, emocjach i nie tylko.

Oba te filmy dostępne są na Orange VOD – w specjalnej sekcji z walentynkową promocją, przygotowaną na walentynkowy maraton filmowy. W nim też znajdą się wspomniane w tekście produkcje „Pełnia życia” czy „I tak cię kocham”, a także około 40 innych propozycji!

Walentynki orange vod

 

Cały rok czekacie, by w końcu zobaczyć wyciskacze łez i już macie naszykowane chusteczki

 

Pełnia życia – Kocham ten film. I płakałam na nim jak bóbr. Z niego też pochodzi nasz kadr – okładka w tym artykule. Jeśli lubicie melodramaty, takie jak „Pamiętnik”, „Gwiazd naszych wina”, „Teoria wszystkiego” czy „Love story” – ten tytuł też Was zauroczy. Nie będzie też raczej zaskoczeniem, gdy powiem, że jeden z bohaterów jest śmiertelnie chory – na polio. Jego żona robi wszystko, by pomimo zagrożeń i ograniczeń zapewnić mu wspaniałe życie, takie o jakim marzył. Choć lekarze nie dawali mężczyźnie zbyt wielu szans ani czasu, kobieta zabiera go ze szpitala. Przystosowuje dom, pomaga zaprojektować i stworzyć wózek z aparaturą, dzięki czemu jej ukochany nie będzie przykuty do łóżka, a będzie mógł… zwiedzać świat. Cudowna, choć smutna historia oparta na faktach, będąca dowodem na to, jak wielka jest siła miłości.

Małe kobietki – nie jest to typowy film walentynkowy, ale jest to urzekająca historia – o rodzinie, miłości, przyjaźni, o pierwszych zauroczeniach, o wsparciu bliskich, o wielu pokoleniach, o matce i jej czterech córkach w różnym wieku. W trakcie seansu każdy znajdzie coś ze swojego życia i będzie miał inny powód czy moment, by uronić łezkę. Ze śmiechu, ze wzruszenia, czy w związku z własnym wspomnieniami. Jest to film kostiumowy (akcja dzieje się w latach 60.XIX wieku), z ciepłą rodzinną aurą, z perypetiami nastolatek; bardzo kobiecy, choć spodoba on się nie tylko paniom. Dobra propozycja do obejrzenia z ukochaną osobą – swoją drugą połówką, z mamą, siostrą, z przyjaciółką, czy z całą familią.

„Małe kobietki” będą w Walentynki na antenie HBO.

male kobietki

Wybór jest duży, szczególnie gdy korzystamy z wielu kanałów dostępnych w Telewizji Orange. Polecam Wam też zapoznać się z tytułami, jakie pojawią się nie tylko w Walentynki, ale przez cały luty m. in. w HBO i Canal+. Tam czeka Was wiele nowości!

W Canal+ z głośnych premier warto obejrzeć m.in.: „Terminal”, „Wierzę w Ciebie”, „Dżentelmenów”, drugą odsłonę serialu „Pisarze” czy nowy serial kryminalny „Gangi Londynu”. Nie zabraknie też propozycji dla dzieci, ciekawych dokumentów czy dużej dawki sportowych emocji.
W HBO GO pojawią się w tym miesiącu takie hity, doceniane przez krytyków i widzów na świecie, jak: „Wielka” – nominowana do Złotych Globów Elle Fanning jako caryca Katarzyna, czy „Mały Topór” – kolejny pretendent do Złotych Globów. Będzie można też obejrzeć ceremonię rozdania Złotych Globów ( tzw. „małych Oscarów”) 28 lutego w HBO GO.
W takich filmach i serialach to można się zakochać!

A Wy jakie filmy polecacie na Walentynki? Na jakie premiery czekacie też w lutym?

Udostępnij: Co obejrzeć w Walentynki? Najciekawsze filmowe propozycje

Film

Co obejrzeć w weekend? „Wykopaliska” – film, który warto odkryć!

5 lutego 2021

Co obejrzeć w weekend? „Wykopaliska” – film, który warto odkryć!

Macie nastrój na spokojną, delikatną, trochę filozoficzną filmową historię, która zmusi do zatrzymania się, dyskusji i refleksji? Kino bez wartkiej akcji, fajerwerków z efektów specjalnych, płomiennych romansów, za to z prawdziwym skarbem. Zapraszam Was w podróż do dawnej Anglii i… pod ziemię.

 

Jeszcze nie tak dawno wszyscy czekali na kinowe premiery, o których głośno było w mediach, o których rozmawiało się ze znajomymi na imprezach czy spotkaniach towarzyskich. Gdy kina są zamknięte od dłuższego czasu – dystrybutorzy przekładają z miesiąca na miesiąc premiery lub ich najnowsze filmy od razu trafiają na platformy telewizyjne. I tam właśnie teraz najwięcej się dzieje. Jednym z takich „wydarzeń kulturalnych” było pojawienie się kilka dni temu filmu „Wykopaliska” Simona Stona. Obrazu, który wszedł bez medialnego rozgłosu, ale szybko wychwycili go widzowie i krytycy. Tytuł ten wywindował już do czołówki najchętniej oglądanych produkcji, a także jest najczęściej wyszukiwany na najpopularniejszym filmowym serwisie internetowym w Polsce. Jedni zachwycają się „Wykopaliskami”, a inni narzekają – „wieje nudą”. Musiałam to zweryfikować. Zakopałam się pod kocem z pilotem i przeniosłam się do Anglii do 1939 roku.

orange tv

Materiały prasowe

Podziemna biografia

Jest to historia oparta na faktach. Powstała na podstawie powieść Johna Prestona, pod takim samym jak film tytułem (w oryginale – „The Dig”). Pewna młoda i bogata wdowa, która od dziecka interesowała się archeologią (ojciec jej nie pozwolił na takie studia – paniom nie przystawało), postanawia sprawdzić, co kryją jej rodzinne ziemie. A dokładnie dziwne, wielkie pagórki w Sutton Hoo, które od zawsze były na polach. Kobieta zatrudnia Basila Browna (Ralph Fiennes) – archeologa-amatora, któremu miłość do tego fachu przekazał ojciec. Między Edith Pretty (Carey Mulligan) a jej pracownikiem nawiązuje się nić porozumienia i łączy ich pasja, mimo że oboje są z różnych światów, o odmiennych statusach społecznych i materialnych. Niebawem, po długich i ryzykownych wykopach, Basil trafia na ślad czegoś wielkiego…

Nie będzie to spojler, bo w opisach, jak i zwiastunie pojawia się to odkrycie, chyba że ktoś chce mieć prawdziwe zaskoczenie więc niech pominie dwa następne zdania. Pod ziemią znajduje się coś na kształt dawnego statku, mogącego spełniać funkcje grobowca. Nie chowano tak jednak zwykłych ludzi. Musiał być to ktoś ważny. Prace nad znaleziskiem są utrudnione ze względu na zbliżającą się wojnę, a także postępującą chorobę głównej bohaterki. Odkryciem zaczynają interesować się lokalne i państwowe muzea oraz media. Każdy marzy o skarbie. Wykopalisko zostaje przejęte oficjalnie przez profesjonalnych archeologów i badaczy, którzy przyjeżdżają na miejsce i rozbijają tam swój obóz. Każda z tych osób ma własne tajemnice, pragnienia, cele, które skrywa głęboko zakopane w sobie.

wykopaliska statek

Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz

Choć opis tego, co zadziało się po podziemnym odkryciu, może sugerować, że akcja nagle przyspiesza – na to się raczej nie nastawiajcie. „Wykopaliska” to dramat – wielopłaszczyznowa i bardzo subtelna, oszczędna w słowach opowieść o przemijaniu, kruchości życia, miłości i śmierci. Oczywiście wszystko to dzieje się na łamach prawdziwej historii wielkiego znaleziska archeologicznego, ale jest ono tłem do innych, poważniejszych rozważań. Niewiele jest tu mówione wprost, sekret tkwi w spojrzeniach rzucanych ukradkiem czy w drobnych gestach. Piękne są ujęcia, krajobrazy – kadry wręcz jak namalowane. Cała ta opowieść ma niepowtarzalny klimat. Nie tylko chodzi o wiernie odtworzony wystrój lat i obraz lat 30, ale chodzi o całą aurę. Jest też spokój i cisza. Wszystko rozgrywa się sferze domysłów. Widzimy fascynację, jaka powstała między panią Pretty a Brownem, choć żadne z nich nie wykonuje większych kroków. Nikt nie chce się sprzeciwić konwenansom. Inni bohaterowie są ostrożni i powściągliwy, boją się marzyć, zrobić coś ze swoim życiem. Wykopalisko sprawia, że wszyscy nie tylko odkrywają coś pod ziemią, ale i w sobie.

pakiety z netflixem w orange

Cała powolność akcji jednych może znudzić, a inni w tym czasie przeniosą się w metaforyczny wymiar. Gdybym miała przyrównać ten film do innych dzieł, pod kątem tempa, narracji czy klimatu, to skojarzyło mi się z „Między słowami” Sofii Coppoli i „Melancholią” Larsa von Triera. „Wykopaliska” też są świetnie zagrane. Ujęły mnie główne role aktorskie (wyczuwam nominacje oscarowe szczególnie dla kobiecych ról). Carey Mulligan, która jest po prostu urocza, wciąż o dziewczęcym wyglądzie, gra tu dojrzałą, samotną, schorowaną kobietę, z której – oprócz smutku – bije ciepło i dobro. Uwielbiam z nią filmy. W moim rankingu jej ról na pierwszym miejscu jest „Drive” . Z niecierpliwością czekam też na premierę „Obiecującej. Młodej. Kobiety” – krwawej czarnej komedii i kina zemsty w jednym (zwiastun robi wrażenie!). Produkcja ta z pewnością odmieni grzeczny wizerunek Mulligan. Bardzo dobrą rolę drugoplanową ma też Lily James – aktorka, którą już wcześniej mogliście poznać, m. in. w filmie „Baby Driver”, który również Wam zachwalałam na łamach bloga.

wykopaliska co obejrzec w weekend

Pokopmy głębiej

Ciekawy w „Wykopaliskach” jest też sam temat wyjścia, cała kanwa archeologiczna. Nie przypominam sobie filmu, który w taki sposób porusza ten temat (poza np. przygodowymi wątkami w „Indianie Jonesie” czy cyklu „Mumia”, ale tę serię wolę przemilczeć). Rzadko kiedy mamy też styczność w codziennym życiu z miejscem wykopalisk, czy możliwość przyjrzenia się pracom takich podziemnych „kopaczy” (jak nazywał siebie filmowy Basil), będących jednocześnie odkrywcami, historykami, rzeźbiarzami wręcz, czy pasjonatami o wielkiej intuicji, sile i wiedzy.

Sama po tym seansie od razu pomyślałam o zaprzyjaźnionej parze archeologów i napisałam do koleżanki – jak ocenia ten film fachowym okiem. Powiedziała, że wzruszył ją, przywołał wiele wspomnień i że w taki właśnie sposób wyobrażała sobie dawne prace. Z ciekawością też obserwowała ogromny postęp i zmiany w tej dziedzinie. A my długo jeszcze dyskutowałyśmy – interpretując zakończenie. Słuchałam i oglądałam jej zdjęcia ze współczesnych wykopalisk. Dowiedziałam się też, jak w trakcie takich prac delikatne są eksponaty, które się znajdzie. Kruche kości, które potrafią rozsypywać się w momencie, kiedy np. omiecie się je pędzelkiem. To też pozwala spojrzeć na film z innej strony, coraz bardziej rozumiejąc tę delikatność w sposobie przedstawienia całej historii.

netflix w orange

Podsumowując – jak mi się podobały „Wykopaliska”? Uważam, że jest to pięknie zrobiony, sfotografowany i zagrany film, który warto zobaczyć. Zabrakło mi trochę dodatkowego wyjaśnienia, opowieści o samym znalezisku, z którego rekwizyty można oglądać dziś w Brytyjskim Muzeum Narodowym. Doczytałam więcej i dla tych, co wiedzieli podsunę więcej informacji. Łódź, którą odkryto pod ziemią miała 90 stóp długości, tj. 27,432 m. Był to prawdopodobnie grobowiec Raedwalda, ostatniego wielkiego króla Anglii Wschodniej, zmarłego na morzu, w ok. 625 r. W Sutton Hoo odnaleziono jeszcze wiele cennych przedmiotów, m.in. monety, żelazną broń, złote monety, puchary, ozdoby i wiele więcej. Ale, wracając do filmu – przyznam, że w trakcie były momenty, gdzie czułam, że jest on trochę za długi, za rozciągnięty. Jednak jak to przy wykopaliskach, żeby na coś natrafić trzeba trochę się naczekać, nagłowić, napracować i jest to rozciągnięte w czasie. Warto tutaj też poczekać do finału seansu, by odkryć jego wartość i znaleźć w nim swój skarb.

A jak Wam podobał się ten film? „Wykopaliska” dostępne są na platformie Netflix. Serwis ten znajdziecie, jako dodatkowa opcja, w pakietach telewizyjnych Orange Love.

 

Udostępnij: Co obejrzeć w weekend? „Wykopaliska” – film, który warto odkryć!

Film

Co obejrzeć w weekend? Rozszyfrujcie „Kod Dedala”!

29 stycznia 2021

Co obejrzeć w weekend? Rozszyfrujcie „Kod Dedala”!

Jeśli w weekend lubicie odpocząć przy seansie filmowym i sprawdzacie wcześniej program telewizyjny lub skaczecie pilotem po kanałach, by wyłapać ciekawe propozycje – mam już coś dla Was. W tę sobotę o godzinie 20 na Canal+ jest „Kod Dedala” – historia, która Was pochłonie!

 

Francja intrygą stoi

Ostatnio pisałam o francuskim serialu „Lupin” (drugi sezon podobno ma być latem tego roku), a teraz pora na francusko-belgijską produkcję. Myślę, że jeśli współczesna opowieść o Arsenie Lupinie Wam się spodobała i czujecie niedosyt, to ten film ponownie wciągnie Was w klimat zagadek, mrocznych intryg, na pograniczu wręcz z iluzją.

„Kod Dedala” – film Régisa Roinsarda – zaciekawił mnie już samą koncepcją scenariusza. Otóż na rynku ma pojawić się ostatnia część książkowego bestsellera (pt. „Kod Dedala”), którego pokochali czytelnicy na całym świecie. Wydawca strzeże tożsamości autora (posługuje się on tylko pseudonimem i nikt nie wie kim jest), a także skrzętnie skrywa treść oryginału przed premierą. Postanawia też zebrać najlepszych tłumaczy z różnych krajów, tak by przestrzegając tajemnicy, przygotowali przekłady w swoim języku. Otrzymają oni za to wielkie wynagrodzenie, będą uczestniczyć w prestiżowym i tajnym międzynarodowym projekcie, mogą czuć się więc wyróżnieni. No i jako pierwsi poznają szczegóły słynnej powieści, sagi owianej legendą. Brzmi to zachęcająco, ale… Właśnie, jest jedno ale.

co obejrzec w orange

Na czas trwania swojej pracy wszyscy tłumacze muszą być zamknięci w… bunkrze, przypominającym podziemny, ukryty pałac lub jak kto woli – luksusowe więzienie. Nikt z 9 wybranych poliglotów-językoznawców (wśród nich Olga Kurylenko – dziewczyna Bonda, czy Frédéric Chau – bohater „Za jakie grzechy, dobry Boże”) nie może wyjść z „biura”, dopóki nie ukończy zadania. Tłumacze są stale pilnowani i obserwowani. Zabrano im telefony, nie mają dostępu do internetu, mają zakaz kontaktowania się ze światem zewnętrznym, z rodzinami czy bliskimi. Wszystko to po to, by nie było żadnych przecieków treści, na które tak czekają media, wierni fani i czytelnicy.

tv orange

Mimo usilnych starań – w sieci pojawiają się niepublikowane dotychczas pierwsze strony książki. Na tym się nie kończy!  Zaczyna się robić niebezpiecznie, a cała ukryta gra wymyka się spod kontroli… Jak doszło do wycieku tajnych informacji, czy jak to mówią w prawie każdym serialu kryminalnym „kto jest kretem”? Jakie mieli motywacje tłumacze, przyjeżdżając w to miejsce? Kto jest autorem, a kto… więźniem? To tylko nieliczne z pytań, jakie się teraz nasuwają. Podczas oglądania będą one kłębić się w Waszej głowie.

Kod Dedala Orange blog

Po literach z labiryntu

W trakcie seansu, który powolnie się rozpoczyna i wprowadza nas do podziemnego studia tłumaczeń, akcja wielokrotnie będzie nabierać tempa i zaskakiwać. Z początku jest spokojnie, nawet trochę klaustrofobicznie. Jednak jako widzowie – wychodzimy na zewnątrz i obserwujemy historię z kilku różnych perspektyw, miejsc i osi czasu. Sprawdzamy od czego się zaczęło, co się stało, zastanawiamy się kto stoi za intrygą, jak do tego doszło i jak się skończy.

Film cały czas trzyma w napięciu i z każdą minutą ono coraz bardziej się kumuluję, a akcja przyspiesza. Następują nieprzewidziane zwroty, a fabuła staje się układanką, puzzlami, które próbujemy dopasować. Musimy znajdywać i odkrywać wciąż nowe elementy, no i zdążyć na czas. Trochę tak, jakbyśmy byli w podziemnym labiryncie mitycznego Dedala i szukali wyjścia. Jest to ekscytujące!

recenzja filmu orange blog

Choć film jest określony jako thriller – nie jest to typowy obraz dla tego gatunku. Znajdziecie w nim kulturowy misz-masz, współczesną pogoń za sensacją, sławą, pieniędzmi. Momentami bywa mrocznie, niebezpiecznie, a w innych chwilach czujemy się jak w trakcie seansu przygodowego kina akcji czy dramatu psychologicznego.

„Kod Dedala” jest też gratką dla fanów literatury. Sporo tu nawiązań do różnych dzieł, no i jest ta cała aura fascynacji książkami. Ciekawa jestem, czy komuś też – tak jak mi, sceny w księgarni kojarzyły się z księgarnią Sempere z powieści Zafona – „Cień wiatru”? A może mieliście jeszcze inne skojarzenia czy refleksje? Dajcie znać i rozszyfrujcie po swojemu kod Dedala. To będzie wieczór pełen wrażeń.

 

Film dostępny jest na kanałach Canal+, w pakietach telewizyjnych Orange Love. Sobotni seans to nie jedyna emisja tego tytułu, dlatego możecie zobaczyć go ponownie w dogodnym dla Was terminie.

 

Udostępnij: Co obejrzeć w weekend? Rozszyfrujcie „Kod Dedala”!

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej