Urządzenia

HTC U12+ – telefon, który lubi przytulanie

31 maja 2018

HTC U12+ – telefon, który lubi przytulanie

Nie macie czasami wrażenia, że wszystkie kolejne smartfony wyglądają tak samo? Nic więc dziwnego, że producenci szukają przynajmniej dla swoich flagowców jakiegoś wyróżnika. Nie inaczej jest w przypadku HTC U12+, którego miałem przyjemność używać przez ostatni tydzień.

Przytul mnie

Takim wyróżnikiem w przypadku tajwańskiego producenta jest począwszy od poprzedniego modelu technologia Edge Sense. Przyznam się szczerze, że o ile zachwytów nad nią nie do końca rozumiem, tak faktycznie czasami ułatwia to życie. Domyślnie ściśnięcie bocznych krawędzi uruchamia aparat, zaś kolejne powoduje zrobienie zdjęcia. Jeśli natomiast przytrzymamy dłużej – pojawi się menu szybkiego dostępu (które odkryłem w zasadzie przypadkiem 🙂 ).

W tegorocznym flagowcu inżynierowie HTC rozszerzyli możliwości Edge Sense, dodając również gesty… stukania w boczną część obudowy telefonu. Oczywiście tam też wywoływane funkcje są w pełni konfigurowalne – ja na przykład korzystałem ze stukania, by opuszczać belkę powiadomień. W tym telefonie taka pomoc faktycznie się przydaje, bowiem kryjąca sześciocalowy ekran bryła U12+ wydaje się być dość spora i robi wrażenie masywnej (w sumie 188 g to niemało). Matryca to Super LCD6, w rozdzielczości QHD, oczywiście w formacie 18:9 i – hosanna! – bez notcha! Inna rzecz, że brak spopularyzowanego przez Apple brzydactwa jest w pełni uzasadniony.

„Cztery oczy” HTC U12+

Dwa aparaty z przodu to nie nowość – choć wciąż rzadkość. Cel oczywisty – toż bokeh, czyli programowe rozmycie tła przy „selfiaczku” jest od jakiegoś czasu bardzo modne. Oba „oczka” to 8 megapikseli, wybaczcie, ale oszczędzę Wam moich selfie – mogę jednak zapewnić, że rozmycie nie wydaje się sztuczne, wygląda to naprawdę bardzo zgrabnie.

Rozmyć możemy oczywiście także przy użyciu głównych obiektywów aparatu, których też mamy do dyspozycji parę.

Główny to 12 megapikseli ze światłem f/1.8 i dużymi pikselami (1.4µm), drugi zaś – 16 Mpix, f/2.6, 1.0µm. Do tego oczywiście standardowy już coraz częściej we flagowcach hybrydowy autofocus, korzystający z lasera i detekcji fazy. Z tyłu znajdziemy też wyraźnie wyodrębniony czytnik odcisków palców (żadnych problemów z trafianiem na ślepo) i półprzezroczystą obudowę. Ciekawie to wygląda, telefon dzięki temu jest bardziej – hmmm – geeky.

A jak wychodzą zdjęcia?

Nocna Warszawa, pełna sztucznego, żółtego światła.

Chmury widoczne z poznańskiego Mostu Dworcowego.

Kolejny wyróżnik flagowców HTC już od kilku lat to wyjątkowe możliwości muzyczne. Akurat zdjęcia muzyki – choćbym bardzo chciał – nie dam rady zamieścić, ale muszę przyznać, że w tym aspekcie po raz kolejny się nie zawiodłem. Nie jestem audiofilem, ale jest czysto i głośno do tego stopnia, że koledzy z pokoju szbko wyszli ze zdecydowaną propozycją, bym już zakończył testy głośnika 🙂

Telefon z Sensem

Na co dzień HTC U12+ to przede wszystkim zgrabny – choć spory – telefon nie do zarżnięcia (Snapdragon 845 i 6 GB RAM robią swoje), ze 128 GB miejsca na pliki, w wersji dual SIM, z nakładką HTC Sense, cechującą się znanym od lat skrajnym ekranem z newsami, informacjami z kalendarza i feedem z naszych mediów społecznościowych

i wirtualnym asystentem, podpowiadającym nie za często i – co więcej – na temat 🙂

Nakładka HTC Sense jest jak dla mnie najbardziej specyficzna ze wszystkich „ubranek” dla Androida, oferowanych przez producentów i jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy potrzebują czasu, że akurat do niej się przyzwyczaić. Czy warto? Kwestia gustu, mnie się całkiem podoba, choć ikony robią wrażenie… hmmm, dużych 🙂

Przyciski bez przycisków

A na koniec zostawiłem sobie nowość HTC, która zapewne stanie się języczkiem u wagi, gdy U12+ trafi do sprzedaży. Jak myślicie, co widać na zdjęciu poniżej?

Nieprawda, wcale nie przyciski 🙂 To są – jakby to określić – wybrzuszone elementy obudowy. Nie da się ich wcisnąć, ale przy naciśnięciu odpowiadają wibracją. Trzeba się do tego przyzwyczaić, ale po kilku dniach takie korzystanie z przycisków jest zupełnie naturalne (choć czasami jeszcze trochę dziwne). Skąd taki pomysł? Ciekawe, ale faktycznie im mniej mechanicznych części tym mniejsze ryzyko, że coś się zepsuje 🙂

Co nie zmienia faktu, że HTC U12+ nie wygląda na telefon, który miałby się w ogóle zepsuć, nawet od wpadnięcia do wody (choć ja, mając w ręku egzemplarz techniczny, wolałem nie wrzucać go do wody). To porządne, szybkie, solidne urządzenie, nie przypominające dziecięcej zabawki. I robi fajne zdjęcia 🙂

Udostępnij: HTC U12+ – telefon, który lubi przytulanie

Inne

Stwórz swój Emoji i wygraj Samsung Galaxy S9

3 kwietnia 2018

Stwórz swój Emoji i wygraj Samsung Galaxy S9

Czas na ostatnią odsłonę konkursu w którym możecie wygrać Samsung Galaxy S9. Tym razem będzie o Emoji. Jeżeli nie wiecie jeszcze o czym piszę spójrzcie na to jak skorzystał z nich Wojtek.

 

Mam nadzieję, że już wszystko jasne – to animowane „naklejki”, które możemy przesyłać. Tworzymy je przy pomocy Samsung S9, skanując naszą twarz. To świetna zabawa i bardzo dobry efekt końcowy. Zajrzyjcie na stronę Samsung, by sprawdzić jak to działa.

Tym razem mamy zadanie, dla każdego, kto czuł się mocny na zajęciach plastycznych. Stwórz – na kartce, sztaludze czy w programie graficznym (lub w jakiejkolwiek innej formie) swój awatar i pokaż, że to właśnie Ty powinieneś otrzymać Samsung Galaxy S9 z świetnym systemem animowanych Emoji!

W komentarzach nie można dodawać jednak grafik, dlatego plan jest prosty – zdjęcie, animację, rysunek umieszczacie na ogólnodostępnym profilu na Twitterze, Instagramie, Facebooku, czy jakimkolwiek innym medium społecznościowym, a w komentarzach pod tym wpisem zostawiacie nam link. Czas na odpowiedź macie do 9 kwietnia do 23:59. Regulamin jest pod tym linkiem.

Powodzenia!

Aktualizacja [16:00, 11.04.2018]

Tym razem nie zazdrościłem jury. Przejrzałem część Waszych odpowiedzi i wszystkie były świetne. W takich sytuacjach żałuję, że nie mamy 10 czy 20 telefonów do wygrania. Na całe szczęście decyzja nie znalazła się na moich barkach. Jury za najlepszą uznało pracę tektyw opublikowaną 9 kwietnia. Za ciekawą formę, kreatywne podejście do tematu i pomysł, który wyróżnia się na tle pozostałych. Gratulacje! Prosimy o kontakt na adres konkursblogorange@kamikaze.digital.

Jeżeli nie widzieliście, zaczęliśmy już kolejny konkurs 😉

Aktualizacja [16.04.2018, 12:00]

Reklamacje, które spłynęły po ogłoszeniu laureata trzeciej odsłony konkursu sprawiły, że jury jeszcze raz przyjrzało się zwycięskiej pracy. Zasięgnęło opinii kilku prawników, przeanalizowało sytuację i uznało, że niestety praca @tektyw została zamieszczona niezgodnie z regulaminem konkursu i dlatego nie powinna być brana pod uwagę przy wyborze zwycięzcy. Cała sprawa rozbija się o sformułowanie „portal społecznościowy”, które zawarte zostało w punkcie 5.4.4 regulaminu. Bo choć nie można odmówić blogowi statusu medium społecznościowego, to jednak nie jest on portalem społecznościowym. Jury opierało się tutaj między innymi na opinii nr 5/2009 Grupy Roboczej ds. ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych powołanej na mocy dyrektywy 95/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 24 października 1995 r. Zdefiniowała ona tam sieciowe serwisy społecznościowe jako „platformy komunikacyjne on-line umożliwiające osobom fizycznym przystępowanie do nich lub tworzenie sieci użytkowników o wspólnych upodobaniach.”

Zgodnie z tą opinią sieciowe serwisy społecznościowe posiadają pewne cechy wspólne:

  • użytkowników zachęca się do przekazania danych osobowych w celu stworzenia opisu swojej osoby lub swojego „profilu”;
  • sieciowe serwisy społecznościowe obejmują również narzędzia, które umożliwiają użytkownikom przesyłanie swoich własnych materiałów (treści generowanych przez użytkowników, na przykład fotografii lub wpisu do pamiętnika, pliku muzycznego lub wideo lub łączy do innych stron);
  • możliwe jest “tworzenie sieci kontaktów towarzyskich” dzięki wykorzystaniu narzędzi, które pozwalają stworzyć każdemu użytkownikowi listę kontaktów oraz za pomocą których użytkownicy mogą wchodzić w interakcje.

Słownik języka polskiego określa serwis, portal społecznościowy jako „serwis internetowy współtworzony przez społeczność internautów o podobnych zainteresowaniach, który umożliwia kontakt z przyjaciółmi i dzielenie się informacjami, zainteresowaniami itp.”

Blog na którym @tektyw opublikował swoją pracę nie spełnia kryterium regulaminowego, jakim jest umieszczenie na portalu społecznościowym. Chodzi tutaj szczególnie o fakt, że społeczność nie ma oprócz komentowania postów możliwości publikacji własnych materiałów, możliwości tworzenia profili i narzędzi do utrzymywania kontaktu z innymi użytkownikami.

Inna sprawa – że pozostali uczestnicy konkursu zamieszczając swoje prace na portalu społecznościowym mogli być ograniczeni ustaloną przez portal maksymalną rozdzielczością zdjęcia, których to ograniczeń nie było blogu. W ten sposób warunki publikacji zwycięskiej pracy mogły być w nieuzasadniony sposób preferencyjne w stosunku do pozostałych uczestników.

Bardzo przepraszamy wszystkich uczestników konkursu, łącznie z @tektyw za błąd jury. Kolejną, najwyżej ocenioną pracą jest dzieło @NowyJa, zamieszczone na niebudzącym żadnych zastrzeżeń Instagramie. Gratulacje! Prosimy o kontakt. Zgodnie z regulaminem skontaktujemy się także bezpośrednio ze wszystkimi, którzy napisali reklamacje.

Udostępnij: Stwórz swój Emoji i wygraj Samsung Galaxy S9

Urządzenia

Telefon roku 2017

29 grudnia 2017

Telefon roku 2017

Rok zmierza ku końcowi, pora na gadżetowe, a raczej telefoniczne, podsumowanie, które publikuję już czwarty rok z rzędu. Dla zainteresowanych – wersje z poprzednich lat znajdziecie tutaj (2016), tutaj (2015) i tutaj (2014). A poniżej – jak co roku – najpierw przedstawię zwycięzców w moich własnych kategoriach, a na koniec moje smartfonowe Top 3 mijającego roku. Spostrzegawczy (albo ci, którzy spojrzeli wcześniej w linki) widzą, że kategorii jest nieco mniej. Dlaczego? Ciekawe jestem, czy odnosicie podobne wrażenie jak ja – że rynek po latach szaleństwa się uspokoił/znormalizował i coraz rzadziej pojawia się coś, co wyrasta ponad normę.

Design/muzyka/wideo: LG V30

Co zrobić, żeby smartfonowym wyścigu zbrojeń czymkolwiek jeszcze się wyróżnić? Przecież w zasadzie smartfony wszystko już miały? A gdyby tak spróbować zastąpić nimi profesjonalne urządzenia?

Znam przynajmniej jedną osobę z branży filmowej, która zobaczywszy LG V30 zrezygnowała z kupna iPhone’a, żeby „na w razie czego” mieć w kieszeni sprzęt, który pozwoli nagrać kilka scen i poddać je postprodukcji tak, jak przy zwykłej kamerze. Funkcja CineLog, taki „RAW dla filmowców”, generuje pozornie brzydki wypłowiały obraz, ale dzięki temu, że nie przycina go do możliwości ośmiobitowego kodeka, dostajemy znacznie więcej danych do postprodukcji. Profesjonalnym softem można z tego cuda wyczynić (bez niego też, bo mamy 15 predefiniowanych profili kolorystycznych)

No i muzyka! Doczekaliśmy się wreszcie QuadDAC w wersji LG dla Europy. Skoro nawet ja, człowiek bez słuchu, widz… tzn. słyszę różnicę, to co dopiero ci, dla których muzyka jest istotą życia? A przede wszystkim jest ślicznie. Aluminium i szkło, wąziuteńkie ramki, nawet CEO światowej firmy nie wstydziłby się odebrać rozmowy na V30. Jest olśniewająco i w zasadzie nie ma do czego się przyczepić (poza brakiem Androida 8). Dla mnie to telefon kompletny, taki Graal smartfonów.

Przedsprzedaż Huawei Mate 10 Lite w Orange

Aparat foto: Huawei Mate 10 Lite/Pro

Cztery aparaty w jednym telefonie? Tak jest – Mate 10 Lite od Huaweia to nie tylko dwie matryce (16 i 2 Mpix) z tyłu, ale też dwie trzynastomegapikselowe z… przodu! Żyjemy w świecie selfie i podobno są tacy, którym bokeh w przednim aparacie się przydaje 🙂

Już dawno nikt nie wyraża się o urządzeniach Huawei pogardliwie per „chińszczyzna…”? Znakomita pozycja na rynku firmy z pawiem w logo to w znacznej części zasługa świetnie wykonanych telefonów ze średniej półki. Mate 10 Lite to jeden z niewielu telefonów, z czterema aparatami! Z tyłu mamy duet 16+2 Mpix, zaś z przodu dwie 13-megapikselowe matryce. A to pozwala na sporo zabawy przed wykonaniem zdjęcia, oczywiście w trakcie, ale też już po jego zrobieniu. No i flesze z obu (!) stron. Mate 10 Pro to jeszcze dodatkowo chip wykorzystujący w odniesieniu do zdjęć możliwości sztucznej inteligencji – gdy tylko ta wersja wpadnie mi w ręce, podzielę się wrażeniami na blogu.

Dla kobiety: Sony Xperia XZ1 Compact

Wiem, wiem – powiecie, że szufladkuję. Ale z drugiej strony przyznacie, że gros kobiet, mając do wyboru listę smartfonów, weźmie ten najmniejszy! Choćby dlatego, że do torebki się zmieści, do garsonki, czy innego elementu garderoby wypychał nie będzie. I konsekwentnie, sezon po sezonie, okazuje się, że jeśli szukamy małego telefonu o parametrach flagowca, mamy do wyboru Sony albo… Sony.

Xperia XZ1 to niby „młodsza siostra” premium, ale mnie podoba się bardziej. Mniejsza, bez pretensjonalnego rzucania się w oczy, no i aluminiowa! No i ekran Full HD. Wcale nie „tylko” FHD – mniejsze koszty panelu, zużycie baterii też, a subiektywna jakość obrazu i wciąż świetna. A przede wszystkim dokładnie te same „bebechy”, co zwykła Xperia XZ, te same możliwości, co XZ Premium (w tym super slo mo 960 fps, predykcyjny autofokus, OIS, 13 Mpix do selfie). No i od samego początku Android Oreo. There’s only one winner 🙂

Samsung Galaxy Note 8

Dla biznesmena: Samsung Note 8

Patrząc pod kątem kategorii, Note 8 wygrywa dzięki… dodatkowi, czyli stacji dokującej DeX. Już w roli telefonu mamy do czynienia z absolutną błyskawicą – najszybszy Exynos i 6 GB RAMu robią swoje. Miezależnie od tego, ile i czego otworzymy. Magia zaczyna się, gdy włożymy go w DeXa. Otwieramy mały, okrągły „statek kosmiczny”, podłączamy HDMI, dopinamy LANa, mysz i klawiaturę i ze smartfona robi się komputer. Z ekranem tak wielkim, jak nasz domowy (albo hotelowy) telewizor i mnóstwem możliwości w środowisku „niby-PC”. Era post-PC to nie jest marketingowy bełkot. 30 sekund podłączania i mamy urządzenie klasy (i wydajności!) dobrego peceta. Z prezentacjami, XLSami, dokumentami tekstowymi, przeglądarką, itd. Laptop? Jaki laptop? Mobilność jest królem.

LG G6 w przedsprzedaży w Orange Polska

Średnia półka: LG G6

Bezramkowce – to zdecydowanie hasło roku 2017 jeśli chodzi o smartfony. Przez tyle lat się nie dawało, a nagle okazuje się, że… czemu nie? Można zrobić telefon, który na górze i na dole nie ma potężnych „pasów startowych”, a jeśli oglądamy na nim wideo w ciemnej sypialni to mamy wrażenie, jakbyśmy trzymali w rękach… sam obraz. I to nie byle jaki obraz – taki w standardzie HDR i w obsługiwanym przez coraz więcej aplikacji standardzie 18:9. Wow.

No i największa przewaga G6, który początkowo nieco przerażał ceną, ale gdy rynek szybko ją urealnił, w kategorii cena-jakość nie ma lepszego telefonu. I mam wrażenie, że długo nie będzie.

Tablet: brak

A to kategoria, której brak budzi mój wielki smutek. Zdaję sobie sprawę, że jestem jednym z niewielu, którzy regularnie korzystają z tabletów, ale naprawdę przy codziennej jeździe komunikacją miejską to najlepszy sposób na oszczędzenie czasu, który poświęcamy w domu na oglądanie seriali 😉 Tymczasem w ubiegłym roku w moje ręce nie wpadło nic nowego. Szkoda.

Urządzenia ubieralne: Garmin FR35

Garmin to dla mnie synonim zegarka biegowego, tak jak moja ś.p. Babcia zawsze, jak chciała odkurzać, mówiła „Misiu, podaj mnie elektroluks” 🙂 Gdy mój leciwy FR70, z paskiem do tętna i footpodem dokonał żywota, sięgnąłem po kolejny model z najniższej półki firmy z górą w logo.

Na szczęście najtańszy nie oznacza słaby, choć trzeba liczyć się z kompromisami. Czarno-biały ekran, brak dodatków ze sklepu, „wodotrysków” w rodzaju pułapu tlenowego – generalnie rzeczy potrzebnych zawodowcom. Ledwo wyczuwalne na nadgarstku 37 g zegarka z GPSem i nadgarstkowym pomiarem tętna, 5 predefiniowanych aktywności, przyzwoita koperta z tworzywa sztucznego, wymienne silikonowe paski i pełna opcji aplikacji Garmin Connect, taka sama, jak dla topowych sprzętów Garmina. Pozycjonowanie na dole portfolio nie musi oznaczać słabego sprzętu. To miłe.

Moje Top 3 2017 roku:

LG V30

Samsung Note 8

Sony Xperia XZ1

Udostępnij: Telefon roku 2017

Inne

Huawei Mate 10 Pro do zgarnięcia w konkursie!

18 grudnia 2017

Huawei Mate 10 Pro do zgarnięcia w konkursie!

Czas na ostatnią odsłonę naszego konkursu z Huawei Mate 10 w roli głównej. Jak zapowiedział Wojtek, na koniec zostawiliśmy coś ekstra – Huawei Mate 10 Pro. Pro w nazwie zobowiązuje. To telefony ze świetnym ośmiordzeniowym procesorem HiSilicon Kirin 970, wyświetlaczem AMOLED o przekątnej 6 cali i rozdzielczością ekranu 2160×1080. Do tego 6 GB RAM, 128 GB pamięci i bateria o pojemności 4000 mAh. Jednym z elementów procesora jest Neural Processing Unit,  który uczy się naszego zachowania i dostosowuje się do niego.

Huawei Mate 10 Pro - konkurs

Wspiera on także dwuobiektywowy aparat fotograficzny, robiący doskonałe zdjęcia 😉

I tu przechodzimy do sedna – ostatniego zadania, które przed Wami stawiamy. Jest niełatwe, wymagające wprawy i wyczucia… Oto ono:

Huawei Mate 10 Pro ma świetny aparat. Pokażcie, że na niego zasługujecie, przesyłając nam najładniejsze zdjęcie świątecznej choinki

Zdjęcia umieszczacie w internecie, na ogólnodostępnych portalach czy w mediach społecznościowych i linkujecie do nich w komentarzach na blogu. Ruszamy dzisiaj o 10 rano. Na odpowiedzi macie czas do 20 grudnia do godziny 23:59.

Regulamin konkursu znajdziecie tutaj. Zachęcam do lektury 😉

A jeżeli chcecie się dowiedzieć się więcej o samym Huawei Mate 10 Pro zajrzyjcie tutaj.

AKTUALIZACJA – WYNIKI KONKURSU!

W odpowiedzi na zadanie konkursowe dostaliśmy wiele fajnych prac. Jury miało co robić i między nami powiem Wam, że wybór był trudny a dyskusja gorąca. Ostatecznie, zdaniem Jury, zwycięstwo w III odsłonie naszego konkursu przypadło KWZL (20:19 20-12-2017), za kreatywność i ciekawą formę oraz najbardziej magiczną choinkę jaką nam pokazaliście. Zwycięska praca to ten film.

Na wyróżnienie zasługuje jeszcze jedna praca, która o włos przegrała w walce o pierwsze miejsce. Decyzją Jury postanowiliśmy przyznać specjalne wyróżnienie dla Mateusz (23:24 20-12-2017) za dobre zdjęcie i inwencje oraz naprawdę markową choinkę. Mateusz dostanie od nas solidnego powerbanka.

Serdecznie za wszystkie nadesłane prace. Zwycięzcom gratulujemy i przypominamy by jak najszybciej skontaktowali się z Organizatorem konkursu – na adres: KonkursBlogOrange@kamikaze.digital.

Udostępnij: Huawei Mate 10 Pro do zgarnięcia w konkursie!

Oferta

Okazje na Black Friday w Orange

23 listopada 2017

Okazje na Black Friday w Orange

Jeszcze parę lat temu nikt o tym nie słyszał, a jednak z roku na rok – dzień totalnych wyprzedaży znany na zachodzie pod nazwą Black Friday – zyskuje coraz większą popularność w naszym kraju. Nic dziwnego bo, to świetna okazja nie tylko by taniej kupić coś fajnego dla siebie, ale także by zaopatrzyć się w świąteczne prezenty dla bliskich.

W Orange ta okazja kumuluje się dodatkowo z ofertą świąteczną, w której można wybierać zestawy dla siebie i najbliższej osoby albo dla całej rodziny. Dzięki temu, pod choinką mogą znaleźć się smartfony, telewizory 4K, a nawet konsole, komputery i akcesoria z naszej oferty dla graczy. Do tego oczywiście proponujemy bogatą ofertę telewizyjną, światłowodową, internetową i komórkową. Jak wiecie, można ją łączyć w pakiet Orange Love – oszczędzając w ten sposób na comiesięcznych abonamentach, czyli połączyć przyjemne z pożytecznym. Warto przy tym przypomnieć, że w ofercie świątecznej, na kupujących Orange Love czeka też super prezent. To smartfon Samsung Galaxy J3 (2016) dual SIM, który można dostać za 1 zł. Uwaga – to nie jest cena na start, ale jego całkowity koszt. To naprawdę smartfon za 1 zł. Jeśli mimo wszystko ktoś chciałby kupić wyłącznie telefon – dla niego też mamy coś ciekawego na Black Friday – pisał o tym Piotrek.

Do poniedziałku ceny jeszcze bardziej      w dół

Żeby jeszcze bardziej uatrakcyjnić przedświąteczną ofertę, od czarnego piątku – 24 listopada, aż do poniedziałku – 27 listopada obniżamy (po raz kolejny i kolejny) ceny smartfonów oraz towarzyszących im akcesoriów. W dół idą też ceny konsoli Xbox One S 500 i tabletów Huawei MediaPad. Konsolę w zestawie z grą można kupić nawet o 240 zł taniej, podobnie jak sporą część smartfonów. Ceny wielu z nich spadają nawet o ponad 300 zł. Przez weekend tanieją m.in:

  • Huawei P8 Lite,
  • Huawei P9 dual sim,
  • Huawei MediaPad T2 10.0,
  • Huawei MediaPad T2 8.0 Pro,
  • LG Q6,
  • LG K10 (2017)
  • Samsung Galaxy A5 (2017),
  • Samsung Galaxy S8.

Jeszcze większa gratka czeka na tych, którzy chcą kupić iPhona 7 32GB. W Planie Komórkowym – Wzbogacony, zapłacą za niego o 408 zł mniej, a przy wyborze pakietu Orange Love, nawet w jego podstawowej wersji zaoszczędzą 530 zł – na samym smartfonie.

Wszystkie wymienione smartfony można kupić także w zestawach z fajnymi akcesoriami. Znajdziecie wśród nich dodatkowe „plecki”, szkła ochronne, powerbanki, słuchawki BT lub zestawy czyszczące.

Black Friday dla wszystkich

Black Friday to także okazja do tańszych zakupów w ofercie Orange dla Firm. Zasady są podobne, bo co komplikować. W obu ofertach – dla klientów indywidualnych i dla firm, wielkość obniżek dla poszczególnych asortymentów jest różna. Zależą od wartości wybranego abonamentu lub pakietu. Szczegóły bez kłopotu znajdziecie (już jutro) na naszej stronie www, a także u konsultantów w naszych Salonach i na infolinii 801 234 567.

I na koniec refleksja… Zastanawiałem się, skąd wzięła się nazwa Black Friday? Brzmi trochę ponuro, a z punktu widzenia polujących na cenowe okazje – raczej nie pasuje. Szukałem odpowiedzi w internecie, ale jak się okazuje sprawa genezy Black Friday wcale nie jest jednoznaczna. Krąży na ten temat wiele teorii i chyba żadna do końca do mnie nie przemawia. Mówią za to liczby… Znalazłem informację według, której w samych Stanach Zjednoczonych, tego dnia większe zakupy robi… blisko 250 milionów ludzi. Szacuje się, że wydają oni łącznie około 50 miliardów (50 000 000 000) dolarów. A ile Wy macie w planie wydać w weekend?

Udostępnij: Okazje na Black Friday w Orange

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej