Oferta

Sony Xperia XZ3: dla fanów seriali | Który Kupić

8 października 2018

Sony Xperia XZ3: dla fanów seriali | Który Kupić

Obraz ostry jak brzytwa, dotykowe krawędzie i przestrzenne głośniki stereo – to najważniejsze cechy nowego flagowca Sony, czyli Xperii XZ3. Jednak po kolei.

Telewizyjny wyświetlacz

To, co od razu zwróciło moją uwagę, to wyświetlacz – obraz był niespotykanie ostry, kolory wyraźne, a bezramkowy  ekran dawał wrażenie głębi i przestrzenności. Nic dziwnego, ponieważ wyświetlacz w Xperii XZ3 wykorzystuje technologie z telewizorów marki Sony, Bravia. Przekątna ekranu to 6 cali, co wpisuje się w obecny trend dużych bezramkowców. Jeśli dodać do niego przestrzenne głośniki stereo, to czyni z XZ3 telefon idealny dla fanów seriali w wersji mobilnej.

I tutaj mogłabym właściwie skończyć ten tekst. Ale nowa Xperia XZ3 skrywa jednak więcej zalet, o których warto napisać.

Dotykowe krawędzie

Pierwsza z nich to funkcja Side Sense, czyli dotykowa krawędź, na której, po dwukrotnym stuknięciu pokazuje się podręczny zestaw aplikacji. Funkcję można skonfigurować – stuknięcie może być jedno lub dwa, na jednej lub obu krawędziach. Pod gestem można zakodować także przycisk „wstecz”. Ta funkcja przypomina trochę ściskalną obudowę HTC U12+. Jednak w Xperii ta funkcja jest bardziej poręczna i łatwiejsza do opanowania.

Co jeszcze skrywa XZ3

Ten model ma z tyłu jeden, 19 megapikselowy aparat, który nie tylko nagrywa filmy w 4K, ale ma także tryb super slow motion, czyli bardzo zwolnione tempo (960 klatek na sekundę, rozdzielczość Full HD). Aparat można wywołać jednym gestem.

Nie chcę zdradzać za wiele. Zachęcam Was do obejrzenia recenzji video – znajdziecie tam kilka ciekawostek, które spodobały się dziewczynom i chłopakom.

Przyznaję,  Xperia XZ3 skradła moje sercei chętnie zatrzymałabym ją na dłużej. Wy też możecie: weźcie udział w konkursie i wygrajcie XZ3 (link do konkursu tutaj) albo złapcie ją wraz ze świetnymi gadżetami w sprzedaży w Orange (link do oferty).

Dalej nie wiecie, który kupić? Zobaczcie mojej poprzednie recenzje.

Testujemy Huawei P20 Lite:

LG G7 ThinQ: dla podróżników:

Udostępnij: Sony Xperia XZ3: dla fanów seriali | Który Kupić

Urządzenia

Multimedialny Sony Xperia XZ3 ze świetnymi gadżetami tylko w Orange

2 października 2018

Multimedialny Sony Xperia XZ3 ze świetnymi gadżetami tylko w Orange

Jeśli chcecie prócz świetnego smartfona zdobyć wyjątkowy zestaw gadżetów, to śpieszcie się. Promocyjna przedsprzedaż z Sony Xperia XZ3 trwa do wyczerpania się bonusów: VIP Service – specjalna usługa serwisowa świadczona przez Autoryzowany Serwis Sony Mobile, ochrona wyświetlacza, pad PlayStation DUALSHOCK™4, gra Call of Duty: Black Ops 4 Digital Standard Edition Etui  i etui. O XZ3 pisała już Marta, niedługo na bloga damy także recenzję.

Ja postanowiłem odwiedzić Krzysztofa Kurka, eksperta Sony Polska żeby wspólnie zaprezentować Wam możliwości Sony Xperia XZ3. Poniżej wideo z naszego spotkania. Przygotowujemy dla Was również konkurs, w którym będzie można go wygrać. Bądźcie czujni i zaglądajcie na blog.

Udostępnij: Multimedialny Sony Xperia XZ3 ze świetnymi gadżetami tylko w Orange

Oferta

Nowy Sony Xperia XZ3+bonusy w Orange

28 września 2018

Nowy Sony Xperia XZ3+bonusy w Orange

Tegoroczna jesień obfituje w smartfonowe premiery. W przedsprzedaży w Orange jest już długo wyczekiwany iPhone XS i iPhone XS Max.

Jeśli jednak nie należycie do fanów Apple, to warto zwrócić uwagę na równie interesujący flagowiec marki Sony, Xperia XZ3. Miałam okazję przetestować ten model i jestem pozytywnie zaskoczona.Ten smartfon ma kilka atutów, które już w pierwszym kontakcie wzbudziły mój szczery entuzjazm.

Szersza video recenzja z cyklu „Który Kupić” wjedzie na blog w przyszłym tygodniu. Dzisiaj dzielę się z wami pierwszymi wrażeniami z testu i ceną w ofercie Orange. Więcej informacji znajdziecie na stronie: Sony Xperia XZ3 w przedsprzedaży w Orange. 

„Telewizyjny” wyświetlacz

Jak twierdzi producent, wyświetlacz OLED wykorzystuje technologię stosowaną w telewizorach Sony BRAVIA, a rozdzielczość to QHD+ (1440 × 2880 pikseli). Co to oznacza? Obraz jest ostry jak brzytwa, a kolory są żywe i nasycone. Jeśli dodam, że przekątna ekranu to 6 cali, to już można cieszyć się perspektywą oglądania seriali na tym smartfonie.

Elegancki design

Sony Xperia XZ3 nie ma ramek, ma za to zaokrąglone brzegi o grubości 3 mm. Całość pokryta jest super odpornym Gorilla Glass 5. Dostępne kolory to czarny, srebrny, zielony i bordowy. Tyle opisu. Moja testowa XZ3 jest bordowa. W tym modelu nowością jest funkcja Side Sense, czyli możliwość wywołania pewnych funkcji naciskiem na boczne krawędzie. Podobne rozwiązanie zastosowano w HTC U12+. Stukając w ramkę wywołujemy listę aplikacji, którą możemy dostosować do swoich potrzeb. Pod stuknięciem można też zakodować funkcję wstecz.

Głośniki z przodu

XZ3 jest promowany jako smartfon multimedialny. I słusznie, bo poza wysokiej klasy wyświetlaczem, ten model ma skierowane do przodu głośniki stereo z dźwiękiem przestrzennym S-Force Front Surround. Jak obiecuje producent, podniosło to o 20 proc. głośność trybu głośnomówiącego, w porównaniu do XZ2. Niestety, XZ3 nie ma gniazda słuchawkowego, tylko wejście USB -C, służące zarówno do podpięcia słuchawek, jak i do ładowania.

Kilka bonusów w ofercie Orange

Sony Xperia XZ3 jest dostępny w ofercie Orange, w zestawie z kilkoma bonusami.

  • VIP Service – specjalna usługa serwisowa świadczona przez Autoryzowany Serwis Sony Mobile
  • Ochrona Wyświetlacza – oferta jednorazowej bezpłatnej wymiany uszkodzonego wyświetlacza
  • Kontroler PlayStation – Kontroler bezprzewodowy PlayStation DUALSHOCK™4 w kolorze czarnym
  • Call of Duty: Black Ops 4 Digital Standard Edition – gra na platformę PlayStation™4 w formie cyfrowej
  • Etui (Sony SCSH70): do smartfona Sony Xperia XZ3 w kolorze czarnym.

Cena tego modelu to 3399 zł. Tak wygląda oferta w naszych planach taryfowych. Szczegóły i zamówienia na stronie: Sony Xperia XZ3 w przedsprzedaży w Orange. 

Sony Xperia XZ3 Podstawowy Standardowy Optymalny Wzbogacony Orange Love
stali klienci 3399 na start 0 zł na start, 142 zł/mc 0 zł na start, 138 zł/mc 0 zł na start, 129 zł/mc 0 zł na start, 138 zł/mc
nowi klienci 3399 na start 799 na start, 108 zł/mc 299 zł na start, 126 zł/mc 149 zł na start, 123 zł/mc 0 zł na start, 138 zł/mc

Udostępnij: Nowy Sony Xperia XZ3+bonusy w Orange

Oferta

Testujemy Huawei P20 Lite

20 września 2018

Testujemy Huawei P20 Lite

Dzisiaj wystąpię w nowej roli –  rozpoczynam cykl testów telefonów pt. „Który Kupić”. W moich testach spojrzę na telefony mniej technicznie, za to bardziej lajfstajlowo. Na pierwszy ogień trafił Huawei P20 Lite, najmłodszy z rodziny Huawei P20.

Test Michała, porównujący trzy modele z rodziny P20 możecie przeczytać na blogu: Jeden model, by wszystkich połączyć. W moim teście spojrzałam na P20 Lite bardziej kobiecym okiem 🙂 Jestem ciekawa waszych opinii.

Dla kogo Huawei P20 Lite

Kto będzie zadowolony z tego modelu? Docenią go zwolennicy praktycznych rozwiązań, np. odblokowywania ekranu odciskiem palca (czytnik wygodnie umieszczony z tyłu telefonu). Długo działająca bateria zadowoli osoby prowadzące intensywny tryb życia. Z kolei hybrydowy dual sim sprawdzi się w podróży. Huawei wykonał ukłon w stronę fanów designu – bezramkowy ekran i notch nadają temu modelowi nowoczesny wygląd.

Pozytywnie zaskoczyły mnie zdjęcia z przedniego aparatu- koniecznie zobaczcie w materiale, jak wyglądał nasz obiad w dniu nagrania :-). Zapytałam też znajomych obojga płci, co spodobało im się w tym modelu. Jesteście ciekawi, co odpowiedzieli?  Koniecznie obejrzyjcie test i dajcie znać w komentarzu poniżej, jak Wam się podoba 🙂

Udostępnij: Testujemy Huawei P20 Lite

Urządzenia

Co w gadżetach piszczy (27)

8 września 2018

Co w gadżetach piszczy (27)

Stęskniliście się za tekstem o gadżetach? Właśnie zdałem sobie sprawę, że dawno nie było, a faktycznie miałem w rękach parę rzeczy wartych opisania. Dzisiaj więc najpierw – w dość niestandardowy sposób – posłuchamy muzyki, potem pooglądamy telewizję (też na urządzeniu dość specyficznym). A na koniec – cóż, nie mogłoby zabraknąć smartfona 🙂

Trekz Air – Słuchawki, do których nie potrzeba uszu

Na pomysł słuchawek AfterShokz Trekz Air wpadł na przełomie XVII i XIX wieku… Ludwig van Beethoven. Brzmi szaleńczo, ale to genialny kompozytor, radząc sobie z objawami głuchoty, jako pierwszy używał przewodnictwa kostnego. Trzymał w zębach kawałek metalu, który przewodził muzykę bezpośrednio do jego czaszki. Technologia w zasadzie się nie zmieniła, ale czasy tak, więc słuchanie muzyki bez użyciu uszu jest na szczęście znacznie wygodniejsze 🙂

Trekz Air ważą zaledwie 30 gramów, a biorąc pod uwagę, że nie wkładamy ich do uszu, łatwo zapomnieć, że w ogóle je mamy! Pozycjonowane są jako słuchawki dla sportowców, z czym nie sposób się nie zgodzić. Ja np. jadąc na rowerze nie słuchałem muzyki, bojąc się, że nie usłyszę np. klaksonu samochodu. Jeśli np. biegamy wieczorami w słabo oświetlonej okolicy, to właśnie zmysł słuchu może nas ostrzec przed zagrożeniem.

Jak to działa? W zasadzie idealnie. Jeśli odpowiednio ustawimy głośność, nie odetniemy się od tego, co dzieje się wokół, jednocześnie słuchając muzyki. Sam dźwięk po części słychać również z otworów w słuchawkach. Tego, iż kluczem są drgania przetworników dotykających kości, dowodzi fakt, iż przy zatkaniu uszu… wszystko słychać nieporównywalnie głośniej i wyraźniej! Co więcej, zamiast zakładać Trekz Air nad uszami możemy równie dobrze przytknąć je do… czoła 🙂 Oczywiście możemy przez nie również rozmawiać, a jakość dźwięku z dwóch mikrofonów moi rozmówcy oceniali najlepiej ze wszystkich dotychczas używanych przeze mnie bezprzewodowych słuchawek.

O wyjątkowo wysokiej jakości oczywiście nie ma mowy, ale to nigdy nie miał być sprzęt audiofilski. Ja od Trekz Air oczekiwałem dobrej jakości muzyki, nie odcięcia od otoczenia, wygody noszenia (bez ryzyka, że spadną podczas aktywności fizycznej) i odporności na pot, czy deszcz. I dokładnie to dostałem.

Ferguson FBOX ATV – Prawie jak Shield, ale lepszy

Urządzenia FBOX od znanej od lat głównie z satelitarnych tunerów polskiej marki Ferguson testuję od pierwszego modelu. Gdy jakiś czas temu w moje ręce trafił model ATV (to było już jakiś czas temu, przyznaję, że trochę się u mnie przeleżał) od samego podłączenia zobaczyłem jak olbrzymią zmianę przeszła seria FBOX. Od urządzenia, które działało z trudem, ale nie było dlań alternatywy (wtedy Smart TV były rzadkością) do sprzętu, który działa tak, że mógłby zawstydzić wiele telewizorów.

Kluczowa zmiana w porównaniu do poprzednich modeli to fakt, że ATV nie korzysta z klasycznego Androida, lecz z systemu Android TV. Różnica jest kosmiczna. W połączeniu z 64-bitowym procesorem dedykowanym do obsługi multimediów i szybką pamięcią DDR4 daje „user experience” na poziomie systemu wbudowanego w telewizor. Systemu, który obsłuży każdą treść, włącznie z coraz popularniejszymi i częściej spotykanymi produkcjami w jakości 4K i w trybie HDR, a także dźwięk Dolby Atmos 9.1.2 (słabsze oczywiście też 😉 ). Nie ma mowy o „krztuszeniu” się i przycinaniu. W sporej części pomaga w tym też charakterystyczny „kafelkowy” interfejs Android TV. Ekran telewizora z podłączonym FBOXem ATV przypomina mocno Nvidia Shield i… wcale nie „do złudzenia”. Przy próbie połączenia z urządzeniami zewnętrznymi ATV przedstawia się bowiem właśnie jako „Shield” 🙂 Sprzęt współpracuje oczywiście z dyskami zewnętrznymi. Dzięki gniazdu USB 3.0 bez problemu radzi sobie nawet z plikami wielkości kilku gigabajtów.

O ile większości użytkowników wystarczy to, co powyżej, warto zaznaczyć, że na FBOXie ATV obok Android TV możemy równolegle uruchomić… Linuxa. Po co? Choćby po to, by uruchomić na nim aplikację wyszukującą filmy, która je pobierze, serwer Plex uruchomiony na tym małym urządzonku wrzuci plik do konkretnego katalogu, a oprogramowanie klienckie pod Android TV – zindeksuje, pokaże i pozwoli na jego streamowanie. Kosmos. Oczywiście nie musimy ograniczać się do kwestii multimedialnych, również dobrze na podpiętym do FBOXa ATV dysku, czy włożonej doń karcie SD możemy hostować WordPressa, czy postawić serwer FTP.

No i – last, but not least – mówimy o sprzęcie, zgrabnym, małym, nowocześnie – a wręcz futurystycznie – wyglądającym, w kolorze idealnej czerni, którego nie wstyd postawić w salonie.

LG G7 Thinq – Po prostu… jest

„Na grzyba komu ten notch!?” – taka była moja pierwsza myśl, gdy wziąłem do ręki najnowszego flagowca LG. Moda na wycięcia na górze ekranu wciąż mnie zadziwia, ale nie ukrywam, że począwszy w zasadzie od G3 „ci drudzy” (choćby pod względem sprzedaży) Koreańczycy mają u mnie duży kredyt zaufania. Aparaty z najlepszym światłem, pierwsza (nieudana) próba z telefonem modułowym, wreszcie drugi, szerokokątny obiektyw, czy profesjonalny Quad DAC – LG zawsze próbowało „macać” rynek czymś nowym i intrygującym.

Jakby tak przemyśleć powyższe to chyba G7 Thinq jest… najspokojniejszym modelem LG od lat. Bryła bardzo podobna do G6, ponownie drugi szeroki (acz z mniejszym kątem) obiektyw, ponownie świetny przetwornik muzyczny, nawet to „Thinq” z nazwy było już choćby w V30. G7 Thinq to w zasadzie jego wielu poprzedników zebranych w jeden telefon, którego mimo, iż jest bardziej ewo- niż rewolucją nie oddawałem przez ponad dwa miesiące. W nim po prostu wszystko jest na swoim miejscu. Idealnie leży w ręku, mimo zmniejszenia kąta drugiego obiektywu pozwala na zmieszczenie na zdjęciu znacznie więcej, a po podłączeniu przewodowych słuchawek (głośnik niestety tylko mono :(, choć całkiem niezły) jakość dźwięku wyrywa z butów. Zawarte w nazwie „Thinq” – jeśli nie zapomnimy go włączyć – po chwili namysłu automatycznie ustawia nam parametry aparatu przy robieniu fotografii i faktycznie miałem wrażenie, że wtedy fotki wyglądały ładniej.

G7 Thinq to pierwszy telefon z dedykowanym przyciskiem do wirtualnego Asystenta Google. Nie asystenta w ogóle (właściciele koreańskiej konkurencji coś o tym wiedzą), tylko tego od producenta systemu, który niebawem będzie mówił po polsku. W zasadzie już mówi i – hmmm, powiedzmy, że w tym zakresie „doszły mnie wieści” – wychodzi mu to nadspodziewanie dobrze. W takiej sytuacji używanie bocznego przycisku w celu wywołania „nasłuchu” jest intuicyjne i znacząca ułatwia korzystanie z Asystenta.

Gdybyście mnie poprosili o wymienienie trzech cech, które powodują, że tak przypadł mi do gustu LG G7 Thinq, chyba nie dałbym rady ich wymienić. On po prostu… jest, zgrał się ze mną idealnie i z żalem go oddawałem. Jeśli sami chcecie sprawdzić, w czym tkwi magia G7 Thinq, znajdziecie go w naszym sklepie.

 

Udostępnij: Co w gadżetach piszczy (27)

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej