Dziś szybki, zdecydowanie wakacyjny, temat. Totalnie świeży, trafił do mnie niecałe 30 minut temu. Uważać muszą szczególnie ci, którym za kierownicą w wakacyjnej podróży zdarza się mieć zbyt ciężką prawą nogę. Co powiecie na fałszywe mandaty wysyłane SMS-em?
Nie dalej jak wczoraj na stronie CERT Orange Polska pisałem o tematyce SMS-ów od oszustów, które blokujemy, by nie dotarły na Wasze telefony. Tam akurat skupiłem się na absolutnie najpopularniejszych - fałszywych kasynach. W okresie wakacji zdarzają się jednak też wiadomości o konieczności uregulowania rzekomych zaległości za szybką jazdę. Ta dzisiejsza podszywa się pod Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.

CANARD tak, ale Canardd - już nie
Wyobraź sobie taką sytuację. Jedziesz samochodem na wakacje, być może z raz czy dwa zdarzyło Ci się pojechać nieco szybciej, choćby przy wyprzedzaniu. I następnego dnia widzisz na telefonie takiego SMS-a:

Co więcej - jego nadawcą jest eBOK CANARD, czyli - jak można by domniemywać - obsługa Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. eBOK CANARD faktycznie istnieje i co więcej - za jego pomocą można podjąć aktywności związane z wykroczeniami drogowymi. Trzeba jednak najpierw założyć tam konto, przy użyciu Profilu Zaufanego. Jeśli więc nie masz konta w CANARD - Centrum nie może wysłać Ci żadnej wiadomości. Jeśli trafił do Ciebie taki SMS - to oszustwo!
Oczywistym dowodem oszustwa jest jednak przede wszystkim adres w linku, który tylko do złudzenia przypomina adres Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Faktyczny adres eBOK to https://ebok.canard.gitd.gov.pl. Adres canardd[.]com kończy się podwójną (!) literą "d" i prowadzi do świeżej, zarejestrowanej dziś (23 lipca) u amerykańskiego rejestratora domeny internetowej. Przypominam:
wszystkie domeny "rządowe" w Rzeczypospolitej Polskiej mają adresy kończące się na gov.pl!
Co dzieje się, gdy złapiemy przynętę
Oszuści używają sprytnej socjotechnicznej sztuczki, a by wyjaśnić jej istotę, zamienię na chwilę kolejność pojawiających się ekranów. W przedostatnim kroku, zanim zobaczymy monit o podanie imienia, nazwiska, numeru karty płatniczej, jej daty ważności i kodu CVV, widzimy potwierdzenie rzekomej kary, zawierające nasze dane!

Skąd oszuści to wiedzą? Przecież to fałszywy mandat?
Ano stąd, że chwilę wcześniej sami nas o to spytali. Na pierwszym ekranie pokazali informację o mandacie karnym na kwotę 50 PLN i 1 punkcie karnym, by następnie poprosić o... aktualizację danych.

Ale przecież to oczywiste i grubymi nićmi szyte!
Już słyszę takie, co więcej - uzasadnione! - komentarze. Dokładnie tak jest! Ale weź pod uwagę:
- stres (kurczę, mandat, ale wstyd!)
- presję czasu (rzekomo mamy 9 dni na spłatę)
- relatywnie niskie przekroczenie i kwotę, co potrafi "wyłączyć" niektórym mechanizmy obronne
To wszystko może sprawić, że nie tylko nie zorientujemy się, że pokazują nam poufne dane, które sami chwilę wcześniej podaliśmy, ale nawet, że zapłacimy "te 50 złotych" dla świętego spokoju, by nie zepsuć sobie wakacji.
Rzecz w tym, że wtedy dopiero te wakacje sobie zepsujemy. Dane naszej karty trafią do oszusta, który zazwyczaj w takich sytuacjach siedzi przy komputerze podczas trwania kampanii, by skorzystać z ukradzionych danych zanim ofiara zdąży się zorientować.
Dlatego pamiętaj:
- jeśli wpisujesz gdzieś w internecie dane swojej karty, upewnij się, czy na pewno masz do czynienia z rzetelną stroną
- na karcie, której używasz do płatności w sieci, ustaw niskie limity do zakupów internetowych
- ustaw powiadomienia w aplikacji Twojego banku, informujące cię o każdej transakcji
- zajrzyj do poradnika CERT Orange Polska "Jak bezpiecznie płacić w internecie"
A przede wszystkim... jeździj zgodnie z przepisami. Wtedy będziesz mieć pewność, że taki SMS to oszustwo.
