Za nami piata kolejka LM i większość już rozstrzygnięć za nami. A te, które nas jeszcze czekają zapowiadają się na sporą dawkę emocji w ostatniej kolejce fazy grupowej. Podobnie jak wielu kibiców już ostrze sobie zęby na mecz Juventusu i Bayernu. Mecz o życie, a dokładnie o pozostanie w LM. Ciekawie będzie również w grupie B, gdzie Turcy chyba sami są zaskoczeni, że wygrali z United na Old Trafford. I teraz wszyscy w tej grupie są jeszcze w grze (oczywiście poza podopiecznymi Sir Aleksa, którzy już awansowali wcześniej). I wreszcie grupa C, gdzie naprawdę pięknie zaprezentowali się piłkarze Milanu i Marsylii. Szczególnie w drugiej połowie zero kunktatorstwa, akcja za akcję, choć bez bramek (w tej połowie), ale za to z paradami bramkarskimi, słupkami i poprzeczkami. Było więc to co wszyscy lubią najbardziej. Choć jeden akcent powodował, że czułem pewien niesmak i refleksję. Przy każdym gwizdku przypominałem sobie, jak pewien gentleman (chyba wiecie o kogo chodzi) zagwizdał podczas ostatniego Euro podczas pewnego meczu w Wiedniu.
A skoro jestem przy rodzimych barwach, to i na naszych boiskach emocji wczoraj nie brakowało (i jak to mamy w zwyczaju, emocji nie brakowało również na trybunach). Za nami kolejne derby, tym razem Trójmiasta. Efekt trzy gole, dziesiątki wyrwanych krzesełek, race, przedłużona przerwa, mobilizacja trójmiejskiej policji. Ot taki zwykły mecz ekstraklasy w niemal 40 milionowym kraju . A LM gra sobie dalej…
