FIFA Netflix to pierwsza od lat oficjalna gra z licencją FIFA. Tym razem nie znajdziecie jej na konsolach ani komputerach. Produkcja trafiła do abonamentu Netflix i działa w streamingu.
Od kilku lat FIFA nie jest już "Fifą", którą znaliśmy przez lata. Seria piłkarskich gier od EA Sports zmieniła nazwę, a oficjalna licencjowana gra FIFA - zniknęła z rynku. Teraz wraca w zupełnie nowej odsłonie. FIFA World Cup Launch Edition działa na silniku Unreal Engine. Nie jest jednak uruchamiana lokalnie. Twórcy projektowali ją z myślą o użytkownikach Netflixa, a produkcja do gry w chmurze używa serwerów streamingowego giganta. Oznacza to, że jakość zabawy zależy głównie od stabilności internetu.
Pierwsze zaskoczenie pojawiło się zaraz po uruchomieniu. Twórcy musieli przeznaczyć spory budżet na licencje muzyczne. Na start usłyszałem „Supermassive Black Hole” zespołu Muse. Chwilę później pojawiły się piosenki Foster The People oraz Empire of the Sun. Ścieżka dźwiękowa robi świetne wrażenie. Podczas pisania tego tekstu gra działała w tle, moja żona zaczęła... tańczyć. Choć nawet nie patrzyła na ekran. Gdybym zmniejszył jasność telewizora do minimum, można byłoby pomyśleć, że włączyłem imprezową playlistę. Jest rock, alternatywa i pop. Szkoda jedynie, że nie dodano zakładki z pełną listą utworów.

Po uruchomieniu gry do wyboru mamy kilka podstawowych trybów. Można rozpocząć szybki mecz, turniej lub serię rzutów karnych. Dostępny jest także tryb ulepszania zawodników. Za wykonywanie wyzwań zdobywa się monety, które później można przeznaczyć na rozwój piłkarzy.
Idealnie jednak nie jest. Same wyzwania wydają się dziwnie rozmieszczone w menu, a co gorsza - są ograniczone czasowo. Na start otrzymujemy 50 tys. monet. Od początku widać, że nie jest to produkcja nastawiona na rywalizację e-sportową, ale przygotowana z myślą o wspólnej zabawie. Ważne, że nie znajdziemy tutaj mechanik pay-to-win. Wszystkie funkcje zostały udostępnione w ramach abonamentu za Netflix.
Rozgrywka jest prosta i bardzo przystępna
Największą zaletą gry pozostaje sterowanie. Wszystko zostało zaprojektowane z myślą o ekranie dotykowym połączonego z aplikacją Netflix telefonu. Jeden panel (połowa ekranu) to "joystick" kierujący piłkarzem. Drugi odpowiada praktycznie za każdą akcję. Dotknięcie to podanie. Przeciągnięcie palcem - strzał lub dośrodkowanie. Przytrzymanie odpowiada za sprint albo obronę.
Na początku rozwiązanie wydaje się nietypowe. Po minucie wszystko staje się intuicyjne. W niektórych sytuacjach sterowanie sprawia nawet prostsze wrażenie niż klasyczny pad. Przeciwko komputerowi gra się bardzo łatwo. Czasami wystarczy pobiec przed siebie i oddać strzał w odpowiednim kierunku.

Poziom trudności mógłby być wyższy. W szybkim meczu może grać jednocześnie maksymalnie czterech graczy. Podczas wyboru reprezentacji wyświetlana jest mapa świata z położeniem kraju. To ciekawy i prosty dodatek. Poziomy drużyn - podobnie jak w EA FC - zostały oznaczone gwiazdkami, więc łatwo je ocenić. W grze mamy komentarz na żywo. Nie ma jednak mowy o Jacku Laskowskim i Tomaszu Smokowskim. Dostępna jest jedynie angielska wersja językowa, ale - jak w serii FIFA - na wysokim poziomie, z ciekawostkami i emocjonującymi reakcjami spikerów.
Mistrzostwa świata odwzorowano idealnie. Rozgrywki rozpoczynają się od fazy grupowej i rzeczywistym zestawieniom. Na ekranie wyświetlane są informacje o lokalizacji oraz terminach wydarzeń. To gratka nie tylko dla fanów mundialu, ale również osób, które będą towarzyszyć nam przy graniu na imprezie. W skrócie - nie trzeba im nic tłumaczyć. Fakty są wyświetlone na ekranie telewizora.
Czy FIFA World Cup Launch Edition ma szansę podbić Netflixa
Największym ograniczeniem pozostaje technologia. Gra jest streamowana, dlatego każde pogorszenie połączenia z internetem od razu wpływa na jakość rozgrywki. Wystarczyło, że podczas testów odebrałem rozmowę telefoniczną i połączenie zostało zerwane. Widać, że rozwiązanie nadal jest rozwijane.

Zabawa jest świetna, ale grafika... no niekoniecznie. Jak można się domyśleć, istotą gry w piłkę na telewizorze nie jest emocjonowanie się fajerwerkami graficznymi tylko czysta zabawa. Modele zawodników i fizyka przypominają produkcje sprzed kilkunastu lat - miałem wręcz wrażenie, że wróciłem do czasów legendarnej skądinąd FIFA 08. Lepiej wyglądają przebitki podczas "cieszynek", czy analizy VAR. Sama rozgrywka prezentuje się znacznie skromniej, a obraz jest kompresowany i w efekcie nie ma wiele wspólnego z klasycznym Full HD.
Czy FIFA na Netfliksie to konkurencja dla EA Sports FC czy eFootball? Produkcja próbuje znaleźć własne miejsce. Sprawdza się jako szybka gra na spotkanie ze znajomymi. Nie wymaga wypasionego sprzętu, wystarczy telewizor z aplikacją Netflixa oraz smartfon, który po uruchomieniu aplikacji N-Controller zamienia się w bezprzewodowego pada, a cała rozgrywka odbywa się na ekranie telewizora. Na czym polega aplikacja N-Controller? Zajrzyjcie do wpisu na blogu, gdzie znajdziecie pełny test usługi oraz wszystkie najważniejsze informacje.

FIFA World Cup Launch Edition nie została stworzona z myślą o e-sportowcach. To propozycja dla osób, które chcą po prostu pograć z rodziną lub przyjaciółmi. Oczekujesz realistycznej symulacji piłki nożnej? Poczujesz niedosyt. Jeżeli szukasz prostej i dostępnej dla każdego rozrywki - nowa FIFA na Netflix potrafi sprawić sporo frajdy. Chcesz przetestować? Wybierz odpowiedni plan z Orange, a Netflix otrzymasz w prezencie nawet na 3 miesiące.

Bartosz Graczyk