Jeśli w 2014 roku mieliście jakikolwiek smartfon, z pewnością kojarzycie grę Flappy Bird. To banalnie prosta, wręcz pikselowa produkcja o latającym żółtym ptaszku, za którą szalały miliony ludzi na całym świecie. Była tak uzależniająca i zarazem frustrująca, że gracze potrafili rzucać telefonami o ścianę. Jej twórca, Dong Nguyen, ostatecznie usunął ją ze sklepów z aplikacjami, nie mogąc znieść presji i poczucia winy, że stworzył potwora niszczącego ludzkie nerwy. Dlaczego o tym przypominam? Bo pojawiło się... Foldy Bird.
Foldy Bird, to najnowsza wariacja "gry o ptaszku", która zadziała tylko na składanych smartfonach. Swego rodzaju "proof of concept" w formie gry przeglądarkowej. Zasady są niemal identyczne jak w oryginale, z jednym „drobnym” wyjątkiem. Nie stukamy palcem w wyświetlacz, aby ptaszek machnął skrzydłami i wzbił się w powietrze. Musimy za to uchylić i zamknąć ekran naszego składanego telefonu. Tak, dobrze czytacie! Żeby utrzymać pikselowego bohatera przy życiu musicie machać połówkami smartfona niczym skrzydłami. W teorii - wydaje się proste. W praktyce, frustracja wraca ze zdwojoną siłą. Złożenie i rozłożenie smartfona zajmuje znacznie więcej czasu niż proste kliknięcie.

Testowanie gierki na świeżo wyjętym z pudełka, pachnącym nowością urządzeniu za kilka tysięcy złotych to absolutnie abstrakcyjne doświadczenie. Z jednej strony czujesz dziecięcą frajdę z tak pomysłowego wykorzystania technologii. Z drugiej, w głowie zapala się czerwona lampka z pytaniem: Czy to na pewno najlepszy sposób na testowanie wytrzymałości elastycznego ekranu i zawiasów”. Dla mnie, na dłuższą metę nienajlepszy.
Bądźmy szczerzy - nikt o zdrowych zmysłach nie kupi nowoczesnego składanego smartfona po to, żeby grać w nowego Flappy Birda. Choćby dlatego, że to nie są tanie rzeczy. Ale jako ciekawostka do pokazania znajomym na imprezie? Taki oryginalny pomysł, żeby pokazać, że "składaki" nadają się nie tylko do biznesu i czytania internetowych treści na większej powierzchni ekranu. Takie było właśnie założenie twórcy - chciał po prostu pokazać, że się da!
Tylko, że pojawia się pewne ryzyko. Jeśli nie wyrzucimy smartfona przez okno ze złości to rozwalimy go przez nadmiar składań. A tak na serio - to drugie jest mniej ryzykowne, bo najnowsze mechanizmy w najnowszych składakach rodziny Samsung Galaxy Z Fold8 mają pozwalać na co najmniej 200 000 cykli złożenia i rozłożenia. Jeśli korzystamy z telefonu przez 3 lata - to 180 cykli dziennie. Aż nadto. W naszej ofercie znajdziecie wiele składanych smartfonów, na których zagracie w Foldy Bird np. Motorola RAZR Fold i Flip lub Honor Magic V6.
Foldy Bird na starszych urządzeniach
Do testów gry wyjąłem z szafy także zakurzonego Flipa 5. Niestety gra nie chciała się uruchomić. Musiałem pobawić się w komputerowego detektywa z wykorzystaniem AI, żeby znaleźć na to sposób.
Po krótkim śledztwie okazało się, że mobilny Chrome domyślnie ukrywa przed stronami internetowymi dane z czujnika zgięcia zawiasu! Jeśli chcecie odpalić Foldy Bird na takich urządzeniach, oto krótka instrukcja:
- Wpiszcie w pasku adresu Chrome: chrome://flags
- W wyszukiwarce flag znajdźcie i włączcie Enabled dwie opcje: Device Posture API oraz Experimental Web Platform features;
- Kliknijcie niebieski przycisk Relaunch na dole, żeby zrestartować przeglądarkę;
- Po ponownym wejściu na stronę gry zginajcie telefon szybkim, zdecydowanym ruchem.
Gdy po tej operacji ptaszek na moim ekranie w końcu zafalował skrzydłami przy zginaniu obudowy - satysfakcja była niesamowita.

Skoro wywołaliśmy temat składaków i mobilnej rozrywki, warto zadać sobie znacznie ważniejsze pytanie. Czy składany ekran w ogóle zmienia coś w kwestii „poważnego” grania? Może to tylko drogi bajer?
To inny stan rozgrywki mobilnej
Gdy rozłożysz smartfon typu Fold, Twoim oczom ukazuje się wielki, prawie kwadratowy wyświetlacz AMOLED o fantastycznym odświeżaniu. W praktyce oznacza to jedno: widzisz więcej. W grach strategicznych, symulatorach czy rozbudowanych RPG-ach (jak Genshin Impact czy Diablo Immortal) interfejs przestaje zasłaniać pół świata. Przyciski sterowania są szeroko rozstawione, a pole widzenia zachwyca. To komfort, do którego po powrocie na klasyczny, „płaski” telefon po prostu trudno się przyzwyczaić. Najwięcej frajdy ze składaków będą mieli fani emulacji. To ukryta perełka, o której wie niewielu użytkowników.

Składany format idealnie pasuje do emulowania kultowych konsol dwuekranowych, takich jak Nintendo DS czy 3DS. Górna połowa elastycznego wyświetlacza służy jako główny ekran gry, a dolna - dokładnie jak w oryginale - obsługuje dotykowe menu i funkcje. Dla fanów retro-gamingu i klasycznych Pokémonów to wręcz urządzenie ostateczne. Dla mnie największym atutem jest jednak możliwość stabilnego położenia urządzenia gdziekolwiek, podłączenie pada i granie jak na rasowej konsoli przenośnej. Na dodatek na dolnej części ekranu można odpalić tutorial na YouTube i już żaden boss w mobilnym RPG-u nie ma ze mną szans.
Składane smartfony przestały być obietnicą przyszłości - stały się potężnymi, mobilnymi konsolami i narzędziami do pracy w jednym. Foldy Bird pokazał nam elastyczność tych ekranów z przymrużeniem oka, ale to przy codziennym użytkowaniu, oglądaniu filmów i graniu w wymagające hity docenisz ich prawdziwą moc.
Nowe Samsungi w przedsprzedaży
Jeśli zastanawiacie się nad przesiadką na nową generację składaków Samsunga, teraz jest na to najlepszy moment. Właśnie wystartowała ich przedsprzedaż. Na start możecie oddać swój stary telefon i zyskać do 4 250 zł zwrotu, a także odebrać pół roku subskrypcji Google AI Pro za darmo. Przy wyborze Galaxy Z Fold 8 lub Fold 8 Ultra producent zwraca też 400 zł w gotówce (200 zł w przypadku Flipa 8). A jeśli przy okazji skusicie się na smartwatcha, zegarki Galaxy Watch9 i Galaxy Watch Ultra2 w zestawie ze smartfonem będą tańsze kolejno o 250 zł i 500 zł.
Nowa generacja to idealnie dopracowane zawiasy, topowa wydajność i ekrany, od których trudno oderwać wzrok. Czy zaryzykowalibyście jednak zawias w nowym telefonie dla pobicia rekordu w Foldy Bird? Czy może wolicie od razu odpalić tam konkretnego RPG-a? Dajcie znać w komentarzach.

Bartosz Graczyk